Trochę się zgubiłam w tym wszystkim i chce sie upewnić, bo to jest dla mnie ważne. Mówimy teraz o ochronie w pracy poprzez kamień i afirmację razem, czy te dwie rzeczy są osobne i każda działa oddzielnie? Bo mam wrażenie że się przeplatają w tej rozmowie i nie wiem co jest czym.
Wracając do tego środka dnia, bo to jest mój główny problem, nie poranek. Zaczyna mnie to zastanawiać, czy da się zbudować taką mini rutynę w pracy, która nie wygląda dziwnie dla współpracowników. Mycie rąk jak Melanijka to idealne, bo to jest normalne. Ale co jeśli nie ma tej możliwości wyjścia?
ja czasem robię coś bardzo dyskretnego, po prostu splecenie rąk pod biurkiem i jeden głęboki oddech z konkretną myślą. Nikt nie widzi, trwa sekundę. Nie wiem czy to 'prawdziwa' technika energetyczna, ale dla mnie działa jako reset. Może właśnie to jest to, czego szukasz na środek dnia.
To co opisuje Brzozka81 z tym splotem rąk i oddechem to właśnie to, czego szukam. Dyskretne, szybkie, nie rzuca się w oczy. Ale mam pytanie, ta konkretna myśl którą wtedy masz, to jest afirmacja, czy raczej intencja, czy coś innego? Bo dla mnie to jeszcze nie jest do końca jasne jak to formułować żeby nie brzmiało sztucznie.
Dla mnie to bardziej intencja niż afirmacja. Nie mówię sobie 'jestem bezpieczna i chroniona' tylko po prostu myślę 'wracam do siebie'. To trwa dosłownie ułamek sekundy, ale wiem co przez to mam na myśli. Afirmacje mnie trochę blokują, bo zacznam się zastanawiać czy dobrze brzmi.
To jest ważne rozróżnienie, bo widzę że kilka osób się na tym zatrzymuje. Afirmacja to zdanie, intencja to kierunek. Nie trzeba ich mieszać. Możesz mieć samą intencję bez słów i to też wystarczy jako reset w środku dnia. Ale skoro jesteś przy tej myśli, to co się dzieje po tym 'wracam do siebie'? Wracasz dosłownie do pracy i już, czy jest jeszcze jakiś kolejny krok?
A wracając do mojego problemu z tym, że wracam zaraz w to samo środowisko po myciu rąk, to zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens bez zmiany miejsca. Bo u mnie biurko to jest biurko, nie ma gdzie uciec, łazienka jest sekundę obok. Może problem jest właśnie architektoniczny a nie energetyczny.
Próg jest ważny. W wielu tradycjach przekroczenie progu to symboliczne przejście, i to nie jest bez powodu. Możesz spróbować zanim wejdziesz z powrotem do swojego obszaru pracy, zatrzymać się na chwilę i zdecydować jak wchodzisz. Dosłownie jedna sekunda świadomego wejścia.
Ale jak to zdecydować jak sie wchodzi? To znaczy mozna sobie wybrać w jakim nastroju sie wchodzi? Pytam serio, bo mi sie wydawalo że nastrój to coś co sie ma, nie wybiera.
No ale to jest po prostu psychologia a nie energetyka. Jak sobie powiecie że macie wchodzić z nowym nastawieniem to wejdziecie z nowym nastawieniem. To się nazywa decyzja. Po co to owijać w bawełnę energetyki skoro to po prostu jest postanowienie.
Zgadzam się ze Zbychem. To jest po prostu nawyk i dyscyplina. Jak wejdziesz trzy razy z tym 'świadomym progiem' to za czwartym razem wejdziesz automatycznie tak samo. Nie potrzeba do tego żadnych kamieni ani afirmacji.
To ciekawe co mówicie, bo ja bym powiedziała odwrotnie. Właśnie dlatego używam kamienia, żeby ten nawyk wyrobić, bo sam nawyk bez kotwicy mi nie wystarczał. Próbowałam samego postanowienia i po tygodniu zapomniałam. Kamień przypomina. Może to kwestia tego jak kto działa.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i zastanawia mnie coś praktycznego. Czy te wszystkie rzeczy, kamień, afirmacja, próg, oddech, da się to połączyć w jedną rutynę w ciągu dnia pracy, czy to za dużo warstw naraz? Bo mam wrażenie że próbując zapamiętać wszystko mogę nie zrobić nic.
Chyba muszę to przemyśleć bo nagle mam w głowie pięć różnych rzeczy do wypróbowania i rzeczywiście nie wiem od czego zacząć. Brzozka81, ty mówiłaś że długo ci zajęło dojście do swojej metody, pamiętasz od czego zaczęłaś? Dosłownie pierwsza rzecz.
Jadwisia, pamiętam dobrze. Zaczęłam od jednej rzeczy, od oddechu przed siadaniem do biurka. Dosłownie trzy wdechy, zanim dotknęłam klawiatury. Żadnego kamienia, żadnej afirmacji, nic więcej. I to trzymałam przez dobre dwa tygodnie, zanim dołożyłam cokolwiek innego.
miałam! Po trzech dniach myślałam, że to bez sensu. Ale potem zauważyłam, że jak zapomnę, wchodzę w taką automatyczną gębę i od razu zaczyna się zła energia dnia. A jak pamiętam, to mam jakiś punkt startowy. Nie dramatyczne zmiany, ale coś.
No to dalej jest to tylko nawyk oddechowy. Nie ma co owijać w bawełnę. To się nazywa regulacja nerwowa i jest opisana w każdym podręczniku do psychologii. Nie potrzeba do tego bioenergoterapii.
No ale Kanko ma rację. Jak cos działa przez oddech to działa przez oddech. Nie trzeba dokładac do tego warstwy energetycznej żeby wytłumaczyc efekt. Brzytwa Ockhama.
Ja mam pytanie bo troche zgubiłam watek. Jakbyście mialy zaczac od nowa, TY Jadwisia, to wzielybyście ten oddech czy jednak kamien? Bo ja chce sprobowac cos nowego w pracy ale nie wiem czy lepiej zacznac od czegos co nosisz przy sobie czy od takiego gestu.
Chyba jednak zacznę od oddechu, bo kamień musiałabym najpierw wybrać i się do niego przyzwyczaić, a to już jest dwie rzeczy naraz. Ale mam pytanie do Brzozki, te trzy wdechy robisz z jakąś konkretną myślą, czy naprawdę tylko sam oddech?
przez pierwsze dwa tygodnie naprawdę tylko sam oddech. Potem zaczęłam do tego dołączać krótkie 'zaczynamy', ale to przyszło samo z siebie, nie planowałam. Jakbym poczuła że oddech potrzebuje czegoś żeby się domknąć.
To co mówi Brzozka81 jest ważne. Intencja często pojawia się po ciele, a nie przed. Ciało wchodzi w rytm, a myśl podąża za nim. Odwrotna kolejność, myśl najpierw, potem gesty, to trudniejsza droga dla wielu osób, szczególnie jeśli jesteś przyzwyczajona do działania pod wpływem chwili.
Słuchałam tej dyskusji i mam wrażenie, że wszyscy mówią o tej samej rzeczy ale inaczej to nazywają. Oddech, kamień, próg, gest, to są wszystko kotwice. Różnica jest tylko w tym, czy kotwica jest wewnętrzna jak oddech, czy zewnętrzna jak kamień. Oba rodzaje działają, ale do różnych typów ludzi.
Ale skoro kamień to tylko kotwica psychologiczna to po co kupowac akurat kamien i mu przypisywac jakieś wlasności energetyczne. Mozna miec jako kotwice długopis albo kubek kawy. Efekt ten sam, bez ezoteryki.
No ale Nadzieja96 to jest dokladnie to co mowie. Mózg robi sygnał przejscia nie dlatego ze kamien ma energie, ale dlatego ze tak go zaprogramowales. To jest klasyczne warunkowanie Pawłowa i nic wiecej. Kubek kawy tez by zadział gdybys go uzywała w ten sposob.
Zbych62, mam pytanie. Skoro twoim zdaniem każdy przedmiot zadziała tak samo, to czemu nie każdy przedmiot działa tak samo w praktyce? Jadwisia mówiła że kamień musiałaby wybrać i się do niego przyzwyczaić, czyli coś w tym wyborze jest. Warunkowanie warunkować, ale coś sprawia że jedne obiekty łatwiej wchodzą w rolę kotwicy niż inne.
@Leonek dokładnie o to mi chodziło. U mnie ten kamień nie zadziałał od razu — dopiero kiedy nosiłam go przez jakiś czas i wracałam do niego w konkretnych momentach, zaczął coś znaczyć. Myślę, że to nie sam przedmiot, tylko to, ile w niego włożyłam uwagi. Inny pewnie też by dał radę, ale musiałabym przejść z nim tę samą drogę od początku. Ciekawe, czy u innych to też budowało się stopniowo, czy od razu poczuli różnicę.
