Forum

Asystent AI
Rola oddychania w b...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rola oddychania w bioenergoterapii

Strona 1 / 2

Wpisy: 270
Rozpoczynający temat
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad rolą oddechu w sesjach bioenergoterapeutycznych i chciałam zobaczyć, co inni o tym myślą. Pracuję z energią od kilku lat i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że sposób oddychania podczas sesji — zarówno terapeuty, jak i osoby leczonej — ma realny wpływ na przepływ energii. Ale jest jedna kwestia, która mnie zatrzymuje: co z osobami, które noszą głębsze doświadczenia traumatyczne? Afirmacje, które często idą w parze z oddechem, potrafią wtedy działać zupełnie inaczej niż się spodziewamy. Czy ktoś pracował w takich sytuacjach i miał podobne obserwacje?


Odpowiedz
114 odpowiedzi
Wpisy: 247
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo ważne pytanie, bo oddech to jedno z niewielu zjawisk fizjologicznych, które stoją na pograniczu tego, co świadome i nieświadome. W kontekście bioenergoterapii mówi się, że świadomy oddech może otwierać blokady w czakrach, szczególnie sercowej i gardłowej. Ale zgadzam się z tym, co zasygnalizowałaś — przy traumie sprawa się komplikuje. Afirmacje wypowiadane przy płytkim, napiętym oddechu mogą wręcz wzmacniać dysocjację, zamiast pomagać. Mam pytanie do Ciebie, bo piszesz o tym z własnej praktyki: czy zauważyłaś jakiś konkretny moment sesji, w którym oddech 'się zmienia' u osoby z traumą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Lipowa00 tak, właśnie to jest ten moment, który trudno opisać słowami. Często jest to chwila, gdy osoba zaczyna płytko i szybko oddychać albo wręcz wstrzymuje oddech — i wtedy czuję wyraźne zamknięcie w polu energetycznym. Jakby coś zasłaniało dostęp do głębszych warstw. Afirmacja wypowiedziana w tej chwili brzmi pusto, bo ciało jej nie przyjmuje. I właśnie stąd moje wątpliwości co do automatycznego włączania afirmacji do pracy z ludźmi po traumach.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

a czy próbowałaś wtedy najpierw poprowadzić oddech, zanim w ogóle przyszła pora na afirmacje? Chodzi mi o to, żeby ciało trochę 'otworzył' oddech, a dopiero potem wchodzić ze słowem. Bo ja w pracy z runami zauważyłam coś podobnego — kiedy ktoś jest wewnętrznie zaciśnięty, żaden symbol nie trafia tak jak powinien.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, bo jestem zupełnie początkująca w tych tematach. Czy możecie mi wytłumaczyć, co dokładnie macie na myśli mówiąc o 'przepływie energii' w oddechu? Zastanawiam się, czy to jest coś, co można poczuć fizycznie, czy raczej trzeba to sobie wyobrazić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Stokrotunia87 możesz to poczuć fizycznie jako ciepło, mrowienie albo po prostu uczucie rozluźnienia w klatce piersiowej. Nie musisz nic 'wyobrażać' — ciało samo reaguje, gdy oddech się wyrównuje. Choć trzeba być szczerym: nie każdy to czuje od razu i to też jest normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

O, to mnie też interesuje! Czytałam o afirmacjach połączonych z oddechem i gdzieś trafiłam na ćwiczenie, gdzie przy wdechu myślisz pozytywną myśl, a przy wydechu 'wypuszczasz' to, co negatywne. Ale teraz jak czytam o tej traumie, to się zastanawiam — czy takie ćwiczenia są bezpieczne dla każdego? Nikt mi wcześniej nie mówił, że może to działać inaczej przy jakichś trudnych przeżyciach.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wchodzę tu, bo temat mnie interesuje, ale chcę zapytać wprost: czy rozmawiamy o bioenergoterapii jako samodzielnej praktyce, czy o wspomaganiu np. psychoterapii? Bo to robi kolosalną różnicę, szczególnie przy traumie. Jeśli ktoś pracuje sam z sobą na afirmacjach i oddechu, to jedno. Ale jeśli ktoś prowadzi sesje z osobami po poważnych urazach — to moim zdaniem jest to obszar, gdzie same techniki energetyczne mogą być niewystarczające albo wręcz nieodpowiednie bez współpracy ze specjalistą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Skorpionica to jest właśnie to, o czym myślę i co chciałam tu poruszyć. Nie mówię, że bioenergoterapia zastępuje terapię — absolutnie nie. Ale spotykam się z sytuacjami, gdzie ludzie przychodzą z bagażem traumatycznym i sami mówią, że chcą pracować energetycznie. I wtedy pojawia się pytanie o afirmacje: czy je włączać, kiedy, w jakiej formie. Czy wasza praktyka podpowiada wam jakieś granice?


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że afirmacje przy traumie to trochę jak naklejenie plastra na coś, co wymaga głębszego leczenia. Nie mówię tego złośliwie, sam używam afirmacji przy rytuałach, ale tam kontekst jest inny — zazwyczaj praca z intencją, a nie z bólem. Ciekawi mnie, czy są jakieś konkretne formy oddechowe, które lepiej działają w tej wrażliwej pracy? Bo może problem nie leży w samej afirmacji, tylko w tym, jak jest zakotwiczona w ciele.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Faddi właśnie! Myślę, że zanim w ogóle dojdzie do afirmacji, oddech musi ułożyć ciało. Jak robię pracę z runami i widzę, że ktoś jest bardzo spięty, to najpierw proszę żeby po prostu spokojnie oddychał przez chwilę. Żadnych słów, żadnych intencji — tylko oddech. I dopiro potem wszystko inne. Może w bioenergoterapii jest podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Słucham tej rozmowy i nasuwa mi się pytanie praktyczne: czy przy pracy z traumą w ogóle powinno się używać afirmacji w formie słownej, czy może lepiej działają bodźce niewerbalowe — właśnie oddech, dotyk, praca z kamieniami czy zapachem? Bo słowo potrafi trafiać w miejsca, których dotknąć jeszcze nie czas.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Zawsze wydawało mi się, że afirmacje to po prostu pozytywne myślenie i nie mogą zaszkodzić. Ale teraz to trochę inaczej widzę. Czy możecie powiedzieć, skąd wiecie, że coś 'nie trafia'? Jak to rozpoznać podczas sesji, że afirmacja nie działa tak jak powinna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Oraklia51 to dobre pytanie. Dla mnie pierwszym sygnałem jest właśnie oddech — jeśli nie wyrównuje się po afirmacji, tylko pozostaje płytki albo przyspieszony, to znaczy, że słowa nie przeszły przez barierę. Drugim sygnałem jest pole energetyczne: nie czuję przepływu, jest opór. A trzeci — i może najważniejszy — to twarz i ciało osoby. Kiedy afirmacja naprawdę trafia, widać subtelne rozluźnienie, opuszczenie ramion, zmianę wyrazu twarzy.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że po prostu niektórzy ludzie nie wierzą w afirmacje i dlatego nie działają? Bo mój kolega mówi, że to wszystko to autosugestia i wystarczy po prostu chcieć. Może przy traumie też chodzi o to, że ktoś nie chce naprawdę się zmienić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Kanko nie, to nie jest takie proste. Trauma to nie kwestia 'chcenia'. Układ nerwowy w stanie po traumie działa zupełnie inaczej i nie reaguje na wolę świadomą tak jak u osoby bez takich doświadczeń. Kolega twojego kolegi najwyraźniej nie słyszał o tym, jak trauma zapisuje się w ciele. To nie jest kwestia nastawienia.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Cieszę się, że to padło, bo sama miałam kiedyś epizod, gdzie afirmacje przy bardzo trudnym dla mnie okresie zamiast pomagać, sprawiały że czułam się jeszcze gorzej — jakbym kłamała sama sobie. Teraz widzę, że to mogło być właśnie to, o czym piszecie. Ale skoro oddech ma tyle znaczenia, to co robić, gdy ktoś po prostu nie potrafi oddychać 'na komendę'? Mnie to też sprawia problem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Jagusienka.pl to, co opisujesz — poczucie, że afirmacje brzmią jak kłamstwo — jest bardzo znane i ma nawet swoją nazwę w pracy terapeutycznej: 'afirmacyjny dysonans'. Ciało wie swoje i jeśli przekaz nie zgadza się z tym, co jest zapisane głębiej, odrzuca go. Co do oddechu 'na komendę' — tu właśnie jest rola bioenergoterapeuty, żeby nie zmuszać, tylko delikatnie prowadzić. Czasem wystarczy, że terapeuta sam zaczyna oddychać spokojnie i ciało klienta nieświadomie podąża za tym rytmem.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i widzę, że wszyscy skupiają się na tym, kiedy afirmacje nie działają. Ale może warto zapytać inaczej: czy w ogóle przy głębokiej traumie powinno się pracować afirmacjami podczas sesji energetycznej — czy może raczej dopiero po, jako forma utrwalania? Bo obserwując różne przypadki dochodzę do wniosku, że afirmacja na początku sesji może zamykać, a na końcu — po przepracowaniu energetycznym — otwierać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Felicja84 to ciekawe rozróżnienie i chyba się z nim zgadzam. Afirmacja jako wejście kontra afirmacja jako zamknięcie sesji — to dwa zupełnie różne narzędzia i dwa różne momenty gotowości ciała. Czy masz jakieś konkretne przykłady z pracy, kiedy ta kolejność robiła widoczną różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

tak, pamiętam osobę, która przychodziła z bardzo ciężkim bagażem z dzieciństwa. Przez kilka sesji w ogóle nie używałyśmy żadnych słów — tylko oddech, praca z energią, cisza. Dopiero po jakimś czasie, gdy ciało zaczęło się otwierać, pojawiły się krótkie, proste zdania — nie gotowe formułki, ale jej własne słowa. I to działało zupełnie inaczej niż gdyby zaczęła od afirmacji z pierwszego spotkania. Oddech był mostem, nie afirmacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 456

@Felicja84 to, co opisujesz z tą osobą z dziecięcym bagażem, bardzo mi się układa w coś, nad czym sama myślę od jakiegoś czasu. Kilka sesji bez słów, tylko oddech i praca z energią — a dopiero potem słowo przyszło samo. Ale chcę zapytać: czy ta cisza była zaplanowana od początku, czy wyszła spontanicznie, bo ciało tej osoby jakoś sygnalizowało, że nie jest gotowe?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina szczerze? Trochę jedno i drugie. Weszłam z założeniem, że zobaczymy, co przyniesie pierwsza sesja. I już przy samym oddechu było widać, że ciało jest bardzo ściśnięte — oddech urywany, płytki, praca w klatce piersiowej prawie żadna. Nie miałam serca wchodzić z żadnym słowem w tamtym momencie. To ciało zadecydowało, nie ja.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Właśnie tu jest sedno tej całej rozmowy, moim zdaniem. Mówimy o oddechu jako wskaźniku gotowości — i to jest coś, co ma sens niezależnie od tego, czy pracujemy energetycznie, czy nie. Układ nerwowy mówi przez oddech. Pytanie brzmi: czy w bioenergoterapii ten sygnał jest traktowany jako punkt wyjścia, czy raczej efekt uboczny pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Skorpionica dla mnie to zawsze punkt wyjścia. Zanim cokolwiek zrobię z polem energetycznym, patrzę na oddech. Jeśli jest płytki i przyspieszony, nie zaczynam pracy z intencją, bo ta intencja nie ma gdzie wejść. Ciało jest zamknięte. Oddech to dla mnie pierwszy klucz, a nie potwierdzenie, że coś już zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

A jak wy oceniacie ten oddech na początku sesji? Pytam bo ja zazwyczaj po prostu siedzę chwilę razem z tą osobą i obserwuje — ale nigdy nie jestem pewna, czy to co widzę to jest to, co powinnam widzieć. Nie mam jakiegoś konkretnego sposobu na to żeby to zmierzyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Julisia80 to obserwowanie jest właśnie tą metodą, tylko nie musisz go 'mierzyć' w sensie dosłownym. Zwracaj uwagę na rytm — czy jest wyrywkowy, czy płynny, czy ramiona idą do góry przy wdechu, czy klatka piersiowa w ogóle się poszerza. Oddech piersiowy kontra przeponowy to dwa różne stany układu nerwowego i obie informacje powiedzą ci coś ważnego przed sesją.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że znowu pytam o podstawy, ale oddech piersiowy a przeponowy — czy możecie mi powiedzieć, na czym polega ta różnica i czemu to ważne przy pracy energetycznej? Słyszałam te terminy, ale nie wiem, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Stokrotunia87 ja też niedawno się tego dowiedziałam, więc może wytłumaczę jak rozumiem, a ktoś mnie poprawi jeśli coś przekręcę. Przy oddechu piersiowym unosisz głównie ramiona i górną część klatki, a brzuch prawie się nie porusza. Przy przeponowym brzuch idzie do przodu przy wdechu, ramiona zostają spokojnie. Ten drugi jest podobno dużo spokojniejszy dla układu nerwowego. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Jagusienka.pl właśnie tak, dobrze to opisałaś. Oddech przeponowy aktywuje nerw błędny, który odpowiada za stan spokoju — to jest ta gałąź układu autonomicznego, która obniża czujność i pozwala ciału wejść w tryb regeneracji. Przy traumie ta gałąź bywa bardzo stłumiona, stąd trudność z głębokim oddechem jako taka.


Odpowiedz
Wpisy: 893
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś po prostu nie umie oddychać przeponą, to co, sesja nie może się odbyć? Bo mój znajomy mówi, że on tak nigdy nie oddychał i nie czuje żadnicy różnicy między jednym a drugim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 309

@Kanko nikt nie mówi, że sesja 'nie może się odbyć'. Chodzi o to, żeby wiedzieć, w jakim stanie jest ciało przed pracą. Twój znajomy prawdopodobnie oddycha piersiowo i nawet o tym nie wie, bo większość ludzi tak funkcjonuje — to nie jest defekt, tylko nawyk. Ale ten nawyk mówi coś o stanie napięcia w ciele i warto to uwzględnić.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś innym. Wszyscy tu mówimy o oddechu jako przygotowaniu do pracy — ale czy nie jest też tak, że sam oddech w czasie sesji energetycznej może ją głęboko zmienić? Nie jako wstęp, tylko jako aktywny element. Przy rytuałach sam tego używam — zmiana rytmu oddechu zmienia intensywność koncentracji na intencji. Czy w bioenergoterapii jest coś podobnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Faddi tak, absolutnie. To nie jest tylko rozgrzewka. Zdarza mi się prowadzić oddech w środku sesji, szczególnie kiedy czuję, że energia zaczyna się gdzieś zatrzymywać — zazwyczaj okolice splotu słonecznego albo gardła. Wtedy proszę osobę o świadomy, powolny wydech i często to wystarczy, żeby coś puściło. Oddech jest i wstępem, i aktywnym uczestnikiem pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

A to, że energia zatrzymuje się w okolicach gardła — czy to ma jakiś związek z tym, że przy traumie ludzie często mówią, że 'nie mogą tego wypowiedzieć'? Zastanawiam się, czy to jest coś symbolicznego, czy dosłownie coś dzieje się w tym miejscu energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Oraklia51 dla mnie to nie jest symboliczne — to jest dosłownie zablokowana czakra gardła, która odpowiada za ekspresję i komunikację. Kiedy ktoś przez lata nie mógł czegoś powiedzieć, to pole energetyczne w tej okolicy naprawdę jest inne w dotyku. Gęstsze, zamknięte. I często właśnie oddech skierowany tam — powolny, z koncentracją na gardle — zaczyna to ruszać. Czy afirmacja słowna wtedy pomaga? To zależy od tego, jak głęboko jest ta blokada.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@jarzebina)
Połączone: 5 dni temu

Wracam do wcześniejszego wątku o afirmacjach jako zamknięciu sesji, bo Felicja84 poruszyła coś ważnego. Czy przy pracy z traumą nie jest tak, że to zamknięcie sesji jest nawet ważniejsze niż otwarcie? Tzn. jeśli praca poruszyła coś głębokiego, to jak to się domyka? Tylko oddechem, słowem, czy potrzebujesz czegoś jeszcze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarzebina świetne pytanie i myślę, że niedoceniane w wielu podejściach. U mnie zamknięcie zawsze ma więcej warstw niż otwarcie. Zazwyczaj wychodzi tak, że kończymy oddechem, potem jest kilka chwil ciszy, i dopiero wtedy, jeśli osoba chce, może pojawić się słowo — ale często to osoba sama je przynosi, nie ja. To chyba jest najlepsza afirmacja — ta, która wychodzi od środka, nie zewnętrznie narzucona.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

O właśnie! To mnie uderzyło. Jak ktoś sam znajdzie swoje słowo na koniec sesji, to to napewno nie jest to samo co afirmacja podana z gotowca. Ale jak wy w ogóle dochodzicie do momentu, że ta osoba może sama coś powiedzieć? Co się musi wydarzyć wcześniej, żeby to było możliwe?


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do Gwiazdarka97 i Felicja84. Mówicie o oddechu jako kluczu do gotowości ciała. Ale co z osobami, które potrafią kontrolować oddech świadomie i mogą go 'ułożyć' nawet w dużym napięciu, bo np. ćwiczyły jogę albo techniki oddechowe? Czy to nie zaburza waszego odczytu gotowości, jeśli ktoś oddycha spokojnie, ale wewnętrznie jest bardzo zamknięty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Numerolog.2 to jest bardzo trafna obserwacja i tak, to się zdarza. Dlatego oddech to dla mnie tylko jeden z sygnałów, nie jedyny. Pole energetyczne mówi swoje niezależnie od tego, jak ktoś kontroluje oddech. Czuję to w dłoniach — mimo pięknego, wyrównanego oddechu pole może być twarde i zamknięte. Wtedy wiem, że mamy do czynienia z czymś, co nie do końca wyszło na powierzchnię.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, i to jest moment, kiedy oddech przestaje być wskaźnikiem, a staje się maską. Ale mam pytanie do Gwiazdarka97 — piszesz, że czujesz to w dłoniach mimo wyrównanego oddechu. Jak to opisać komuś, kto zaczyna z pracą energetyczną i jeszcze nie ma tego wyczucia? Bo nie chcę żebyśmy tu znowu weszli w 'po prostu poczujesz', bo to nikomu nie pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie mnie też nurtuje, bo właśnie tego brakuje w większości opisów bioenergoterapii — konkretnych kroków dla kogoś, kto jeszcze nie ma wyrobionej wrażliwości w dłoniach. Mam wrażenie, że oddech jest tutaj łatwiejszym punktem wejścia niż pole energetyczne właśnie dlatego, że jest obserwowalny bez żadnych zdolności. Widzisz, słyszysz, możesz policzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to chciałam zapytać. Jak czytam o tym polu energetycznym i o tym, że 'czuć w dłoniach', to zawsze mnie to trochę blokuje, bo ja nic nie czuję. Ale oddech to jest coś, na co mogę zwrócić uwagę nawet teraz przy sobie. Czy to znaczy, że mogę się tego nauczyć zaczynając właśnie od obserwacji oddechu, zamiast od razu próbować czuć energię?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Stokrotunia87 tak, i to jest moim zdaniem najzdrowsza kolejność. Oddech jest bramą do układu nerwowego, a układ nerwowy jest tym, z czym faktycznie pracujesz na początku — zanim w ogóle zaczniemy mówić o polu energetycznym. Wrażliwość w dłoniach rozwija się przez lata praktyki, ale obserwacja oddechu jest dostępna od razu. Tylko pytanie do ciebie — obserwujesz swój oddech, cudzy, czy chcesz zacząć od obu naraz?


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 129

@Lipowa00 chyba najpierw własny? Bo jak mam obserwować kogoś innego, skoro sama nie wiem, jak to odczytywać u siebie. Ale nie wiem, czy to jest dobra kolejność.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Moim zdaniem tak, własny najpierw. Sama przez długi czas pracowałam tylko na sobie zanim w ogóle pomyślałam o pracy z kimś. I właśnie przez ten oddech zaczęłam rozumieć, co to znaczy 'wejść głębiej' albo 'zablokowanie'. U siebie to czuć wyraźniej, bo masz dostęp do całego kontekstu — wiesz, co się działo, wiesz, jak się czujesz. Przy innych musisz to odczytywać z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego, co mówiła Gwiazdarka97 o czakrze gardła — zastanawiam się, czy praca z oddechem może dosłownie 'odblokować' tę ekspresję, czy to zawsze wymaga dodatkowej pracy, na przykład słownej albo z afirmacjami? Bo mam wrażenie, że sama zmiana oddechu to za mało, jeśli tam jest coś głębokiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Oraklia51 to zależy od tego, co przez 'odblokowanie' rozumiesz. Oddech może stworzyć przestrzeń, w której coś się poruszy — i czasem to wystarczy, żeby coś się uwolniło spontanicznie, bez słów. Ale jeśli za blokadą gardła stoi konkretne doświadczenie, konkretna historia, której ta osoba nigdy nie powiedziała na głos, to samo oddychanie jej nie zastąpi. Może tylko sprawić, że ciało stanie się gotowe na więcej. Widziałam takie sesje, gdzie po kilku minutach świadomego oddechu skierowanego na ten obszar osoba zaczynała płakać bez żadnego powodu, którego mogłaby nazwać. To jest właśnie ta różnica — oddech nie opowiada historii, tylko otwiera drzwi.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: