Forum

Asystent AI
Energia w kosmetyka...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia w kosmetykach i serach - energia składników

Strona 1 / 3

Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@zawilec07)
Połączone: 3 lata temu

Ostatnio czytalam o tym jak energia składników w kosmetykach i jedzeniu wplywa na nasze czakry i wpadłam na ciekawy trop - chodzi konkretnie o czwarte centrum, czyli serce. Mamy wiele rozmów o kryształach, mantrach, ale prawie nikt nie mowi o tym co dosłownie kładziemy na skore albo wkładamy do ust. A składniki mają swoją wibrację, prawda? Zaczęłam się zastanawiać nad serami - tak, serami, brzmi dziwnie wiem - bo ser dojrzewający przechodzi gleboka przemiane, fermentację, i czy ta przemiana niesie ze soba jakiś ładunek energetyczny? I podobnie kremy z naturalnymi olejkami, woskami roslinnymi. Ktos sie nad tym zastanawiał?


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

O, temat, który mnie ostatnio chodził po głowie! Bo właśnie zaczęłam używać kremu z olejkiem różanym i powiem wam że przy regularnym smarowaniu okolic klatki piersiowej - celowo, z intencją - czuję wyraźne ciepło w okolicy Anahaty. Różana wibracja to klasycznie przypisywana miłości i sercu, to nie jest przypadek że tyle rytuałów miłosnych sięga po tę roślinę. Co do serów - hmm, nie myślałam w tym kierunku, ale dojrzewanie to też czas, a czas to zmiana energetyczna, więc może coś w tym jest? Jakie sery konkretnie cię zastanowiły?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

no okej ale zanim pójdziemy za daleko - czy ktoś w ogóle potrafi jakoś zmierzyć tę „wibrację” sera? Bo wiem, że w bioenergoterapii mówi się o polach subtelnych, ale mam wrażenie, że tutaj trochę za łatwo wszystkiemu przypisujemy ładunek energetyczny. Krem z różą działa na skórę, ma zapach, zapach wpływa na limbiczny, a to już psychologia, nie energia. Nie mówię że to złe, tylko że warto oddzielić jedno od drugiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec07)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Brygidka71 no właśnie to rozumiem i to uczciwe pytanie. Ale nie chodzi mi o pomiar w sensie fizycznym. Chodzi o to ze w tradycji ajurwedyjskiej czy chińskiej każdy pokarm, każde zioło ma swoją „nature”, i ta natura oddzialuje na organy i centra energii. To nie jest nowomowa, to stare systemy. czy możemy te stare koncepcje przeniesc też na kosmetyki, na to co aplikujemy zewnętrznie - to jest moje pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ajurweda faktycznie przypisuje ingredientom guny i tasy, to prawda. Ale ajurweda też bardzo konkretnie rozróżnia drogi wchłaniania - inaczej zadziała coś zjedzionego, inaczej aplikowanego na skórę. Zewnętrzna aplikacja to nie to samo co spożycie. Jeśli chcemy trzymać się tradycyjnych systemów to bądźmy w tym spójni, nie bierzmy tylko tych elementów które pasują do tezy


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

ale czy w takim razie skora w ogole „przyjmuje” energie skladnika , czy tylko substancje chemiczne? Bo jakos intuicyjnie czuje ze skora jest brama, nie tylko fizyczna, ale czy to jest gdzies opisane w tych tradycjach o ktorych mowisz Jurek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Zywiena86 W ajurwedzie jest pojęcie abhyangi, oleju aplikowanego na ciało, i tam mówi się że olejki działają przez skórę zarówno fizycznie jak i subtelnie - ale to zawsze w kontekście intencji i rytuału, nie samego składnika. Składnik jest nośnikiem, intencja jest energią. To dość duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

a właśnie, intencja - tutaj zaczyna się dla mnie ciekawa sprawa z tymi serami. ser dojrzewający leży miesiącami, czasem latami, i jest tworzony przez ludzkie ręce, przez konkretnych ludzi w konkretnym miejscu. czy ta ludzka praca i miejsce odciskają swój ślad? coś jak z wodą Masaru Emoto, wiem że kontrowersyjny temat ale w tym kontekście warto chyba zapytać


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Emoto jest mocno skompromitowany metodologicznie więc tego bym tu nie przywoływała jako argument. Ale idea że ludzkie pole energetyczne wpływa na to co wytwarza - to już jest inny temat i dużo starszy. Pytanie czy ten wpływ jest trwały w produkcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Rena07 no właśnie - trwałość. bo co innego energia w świeżej roślinie, co innego w przetworzonej. co się dzieje z polem energetycznym sera kiedy jest topiony, krojony, zapakowany w folię? mam wrażenie że pytanie o sery to tak naprawdę pytanie o to jak bardzo przetworzenie zabija energię składnika


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

O matko, dobre pytanie bo to by tłumaczyło dlaczego tak wiele tradycji energetycznych zaleca świeże jedzenie, nieprzetworzone, jak najbardziej w swojej naturalnej formie. Surowe warzywa, świeże owoce, kwiaty do rytuałów - zawsze świeże, nie suszone. Może przetworzenie naprawdę coś wygasza? Ale z drugiej strony sery fermentowane to żywa kultura, tam są żywe mikroorganizmy, to chyba nie to samo co coś martwego i zapakowanego?


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

żywa kultura bakterii to mikrobiologia, nie energia czakr. łączenie tych dwóch rzeczy to błąd kategorii. Bakterie lactobacillus nie emitują energii Anahaty, to po prostu żywe organizmy robiące swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@bogusia00)
Połączone: 3 lata temu

ale czy nie o to właśnie chodzi że „żywe” to jest klucz? w sensie nie że bakteria jako taka ma czakrę, ale że produkt który jest żywy, aktywny, w procesie - niesie inną jakość niż coś martwego i zamkniętego? to chyba intuicyjnie ma sens nawet bez konkretnego układu


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@zawilec07)
Połączone: 3 lata temu

wlasnie to mialam na myśli chyba od początku, tylko nie umialam tego tak powiedziec jak Bogusia. Że to jest kwestia jakości energetycznej produktu, nie tego że konkretna bakteria ma swoje pole. Ser kefirowy, dobry jogurt, kimchi - to jest żyjące. A czwarte centrum, Anahata, jest centrum przyjmowania i dawania, czy nie ma sensu że przyjmowanie zywej energii przez jedzenie tam pasuje?


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam że się wtrącę bo jestem zupełnie z innej działki, ale mam pytanie z ciekawości - skąd to przypisanie że właśnie czwarte centrum reaguje na jedzenie? myślałem że żołądek i trawienie to raczej trzecia czakra, manipura? czy serce w tym kontekście to coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Wahadlarz dobra obserwacja i nie jesteś sam z tym pytaniem! Manipura owszem odpowiada za trawienie i ogień trawienny , więc w pierwszej chwili to tam szukalibyśmy wpływu jedzenia. Ale Anahata to nie tylko serce biologiczne, to centrum relacji, połączeń, miłości - i jedzenie ma wymiar społeczny, rytualny, dzielenia się. Myślę że tu jest klucz - nie co jemy jako paliwo, ale jak i z czym jemy jako akt połączenia z czymś. ser rzemieślniczy zrobiony z miłością przez konkretnego człowieka to coś innego niż przemysłowy blok twarogu.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

dobrze że ktoś to powiedział. Anahata nie przetwarza energii jedzenia w sensie fizykalnym, to nie jest jej domena. Ale jest mostem między tym co niższe a tym co wyższe i wszystko co przechodzi przez nas, dosłownie lub symbolicznie, może przez ten most przejść. Ser który dojrzewał z ludzką uwagą to inaczej niż produkt linii automatycznej i to nie jest metafora, to energetyczna różnica jakościowa.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

hej, szczerze to trochę sceptyczny jestem ale ciekawy - czy ktoś to kiedyś sprawdzał praktycznie? np. jeść różne rzeczy i sprawdzać wahadłem albo mierzyć pole? bo to można by jakoś przetestować chyba?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@jarzebinka67)
Połączone: 4 lata temu

Testowanie wahadłem właśnie takich kwestii to ciekawy pomysł ale wymaga dużo ćwiczeń żeby mieć pewność że wynik to nie projekcja własnych oczekiwań. Znam kilka osób które twierdzą że skanują energię jedzenia radiestezyjnie - i wyniki bywają nieoczekiwane, nie zawsze to co wydaje się „energetyczne” z nazwy faktycznie wykazuje silne pole.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do kosmetyków bo to też było w pytaniu na początku, mam wrażenie że to jest nawet ciekawszy aspekt niż jedzenie. bo kosmetyki kładziemy bezpośrednio na ciało, długo, z powtarzalnością. krem używasz codziennie przez miesiące. jakby siła oddziaływania jest może słabsza jednorazowo ale kumuluje się. czy to jest myślenie w dobrym kierunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec07)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Nekromantka tak, i to mnie interesuje chyba najbardziej. codzienne nakladanie kremu z rozmarynem albo roza to jak regularny rytual, nawet jesli niezamierzony. czy to oddzialuje na pole energetyczne skóry, a przez nią na czakrę która lezy pod spodem? moze warto by osobno pogadać jakie składniki maja klasyczne przypisanie do Anahaty i szukać ich w kosmetykach świadomie


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

to pytanie o krem z rozmarynem jest dla mnie kluczowe. bo rozmaryn to nie jest przypadkowy składnik, ma bardzo konkretne przypisania w tradycji - oczyszczenie, ochrona, pamięć. i to działa niezależnie czy wiesz że go używasz czy nie? to jest sedno. czy intencja jest konieczna żeby coś zadziałało, czy sam składnik niesie swoją jakość?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

to jest pytanie które mnie prześladuje od lat. i moja odpowiedź jest taka że intencja wzmacnia, ale nie tworzy od zera. składnik ma swoją naturę. różą jest różą jest różą - nawet w kremie z supermarketu. ale bez intencji to jakby mieć sposób i trzymać je w szufladzie. jest, ale nie działa na pełnych obrotach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Blanka_D ale to jest twierdzenie bez żadnego oparcia. „różą jest różą” - to brzmi poetycko ale nic nie wyjaśnia. co konkretnie przenosi się z rośliny do kremu przemysłowego, który był homogenizowany, emulgowany i ma termin ważności 3 lata? aktywny biologicznie składnik? ok, może. ale „energia czakry sercowej”? skąd ta pewność?


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Brygidka71 nie twierdzę że mam na to dowód. ale w litoterapii też nie mamy dowodów w sensie naukowym, a kamień zachowuje swoje właściwości przez tysiące lat, nie przez 3 lata. więc twoje pytanie o trwałość jest dobre, ale jest też argumentem za tym że minerały mogą mieć stabilniejsze pole niż roślinne ekstrakty.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@zywiena86)
Połączone: 2 lata temu

o kamienie kontra rosliny to super rozroznienie, bo nigdy tak o tym nie myslalam. czyli kamien noszony przy sercu ma dzialac inaczej niz krem z roza nalozony na serce? bo oba sa przy czwartej czakrze, ale jedno jest stabilne a drugie ulotne?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

właśnie, Zywiena trafiła w coś ważnego. w litoterapii mówimy że kamień ma skrystalizowaną, stabilną wibrację, a roślina ma wibrację żywą, zmienną, sezonową. i to nie jest wada rośliny, to jest inna jakość. róża w krecie może mieć tę energię „zamrożoną” na etapie zbiorów, jak zdjęcie, a kamień to jak żywy obraz który cały czas pracuje. czy to ma sens dla kogoś poza mną?


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

ma sens jako metafora, ale jako opis rzeczywistości już trudniej. bo zakładasz że w momencie przetworzenia rośliny jej „wibracja” zostaje zakonserwowana. skąd to założenie? w fizyce nic takiego się nie dzieje, w tradycji ajurwedyjskiej też nie słyszałem żeby prana była tak konserwowana. sam olejek eteryczny ma virya i prabhav, ale to pojęcia odnoszące się do substancji biologicznie czynnej, nie do „zamrożonej wibracji”.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Zaglądam tu i myślę że może obydwa obozy mają trochę racji i trochę nie. bo jest takie pojęcie w magii jako flower essence, esencje kwiatowe bachowskie. one są zrobione z kwiatów moczonych w wodzie w słońcu. żadnej biologicznie aktywnej substancji, woda to woda. a ludzie od dekad mówią że działają. jak to wytłumaczyć bez pojęcia „energii składnika”?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Nekromantka esencje Bacha to osobny i bardzo ciekawy przykład ale tam przynajmniej jest jasno powiedziane że to działa przez „energetyczny odcisk” kwiatu w wodzie, nie przez substancję. to jest wewnętrznie spójna narracja. problem jest kiedy mówimy o kremie z wyciągiem z róży i zrównujemy go z esencją bachowską, bo to zupełnie inne produkty i inne mechanizmy.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@bogusia00)
Połączone: 3 lata temu

a czy ktoś wogóle próbował porównać te dwa podejścia na sobie? tzn. używać raz krem z różą, raz esencję bachowską na serce i sprawdzać co czuje? bo teorie teoriami ale mnie bardziej ciekawi praktyczne doświadczenie


Odpowiedz
Wpisy: 93
Rozpoczynający temat
(@zawilec07)
Połączone: 3 lata temu

wlasnie o to mi chodzilo od początku - o doświadczenie, nie o teoria. bo ja sama uzywam wody różanej do oczyszczania okolic serca i cos czuję, ale nie wiem czy to efekt placebo czy realna zmiana w polu. i teraz po tej rozmowie zastanawiam się czy to w ogóle wazne rozróżnienie, skoro efekt i tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

hej przepraszam za głupie pytanie ale co to znaczy „oczyszczanie okolic serca”??? chodzi o nakładanie wody różanej na klatkę piersiową? i jak to fizycznie wygląda, bo nie very sure czy rozumiem ten rytuał


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Wahadlarz o tak, dokładnie tak to wygląda! nakładasz wodę różaną na klatkę piersiową, czasem z intencją, czasem z modlitwą albo afirmacją. to jest cudowna praktyka, ja to robię co rano i naprawdę czuję że dzień zaczyna się inaczej 🙂 można też zwilżać nadgarstki i punkt sercowy.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Tygrysica, nie chcę być złośliwa, ale „czuję że dzień zaczyna się inaczej” to nie jest argument za energetycznym działaniem wody różanej. to może być efekt rytuału, zapachu, chwili skupienia, rytmu dnia. to wszystko działa psychologicznie, bez żadnej czakry w tle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Brygidka71 no może, ale skąd wiesz że TYLKO to? dlaczego zakładasz że psychologiczny efekt rytuału to JEDYNE co się dzieje? a co jeśli rytuał działa też na poziomie energetycznym i jedno nie wyklucza drugiego?


Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 388

@Tygrysica ma punkt. to jest błąd redukcjonizmu - wyjaśniasz jeden poziom i mówisz że wyjaśniłaś całość. ale to tak jakby powiedzieć że muzyka to tylko wibracje powietrza. technicznie prawda ale coś w tej definicji ginie. podobnie z rytuałami.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

to porownanie z muzyka jest ladne ale nie do konca trafne. wibracje powietrza faktycznie tworza doznanie muzyczne, jest tam mechanizm. w przypadku energii czakrowej i kremu z roza mechanizm jest nieznany, niezbadany i niepotwierdzony. to nie to samo co redukcjonizm, to po prostu brak dowodu.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: