Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś co zauważyłem podczas pracy z własną aurą. Chodzi o to że niektóre odczucia energetyczne które pojawiają się w polu człowieka,nie są jego własne. Jakby coś wchodziło z zewnątrz i zostawało. Mówię o tym, że pracując z czakrami albo w trakcie głębszej medytacji można wyczuć pewien „obcy element” - inną jakość, inną temperaturę, coś co nie przystaje do reszty. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Interesuje mnie szczególnie kwestia tego, jak takie energie wchodzą w nasze pole i czy kształty przestrzenne, czyli architektura, wnętrza, przedmioty w pokoju, mają na to wpływ. Bo mam wrażenie, że tak.
No, tak, zdecydowanie coś w tym jest. Miałam raz bardzo wyraźne odczucie po tym jak wróciłam z pogrzebu, to nie był mój smutek, za bardzo intensywny i jakiś… ciężki inaczej niż zwykle. Jakby lepiący. Siedział gdzieś w okolicach splotu słonecznego i nie chciał zejść. Dopiero po porządnym oczyszczaniu aury poczułam ulgę. Ale pytanie o kształty przestrzenne jest ciekawe bo o tym nie myślałam w tym kontekście.
a jak wogóle odróżnić własną energię od obcej? bo szczerze to nie wiem jak miałbym to rozpoznać. czy to jest jakieś konkretne odczucie czy raczej intuicja?
hmm, mam sceptyczne pytanie do całej tej rozmowy. Skąd wiadomo że to nie jest poprostu nastrój, zmęczenie, albo efekt tego że byliśmy w jakimś trudnym miejscu emocjonalnie? Mózg może to interpretować jako „obcą energię” ale to nie znaczy że coś dosłownie weszło w nasze pole. Nie podważam doświadczeń, tylko pytam o mechanizm.
Odniosę się jeszcze do tego co napisał Ludwiczek o kształtach przestrzennych, to mnie to bardzo ciekawi. Czy chodzi o to że np. narożniki pomieszczenia zbierają energię? Bo słyszałem że kąty proste są problematyczne że energia tam stagnuje. Mam jedno pomieszczenie w domu gdzie zawsze czuję się gorzej i właśnie ma bardzo dużo prostych kątów i jest ciemne.
a czy to znaczy że jeśli ktoś mieszka np. w bardzo kanciastym, ciasnym mieszkaniu to jest bardziej podatny na takie wejścia obcej energii? Czy raczej chodzi o coś innego - że przestrzeń sama generuje jakąś energię i to ona jest „obca”?
Lecę po tym wątku i chcę wtrącić jedno zastrzeżenie. Pojęcie „obcej energii” jest bardzo szeroko używane i często prowadzi do błędnych wniosków. Część bioenergoterapeuttów przez „obcą energię” rozumie dosłownie pasożyty energetyczne albo wejścia bytów, część mówi o rezonowaniu z energią innych ludzi (empatia), a część o zaburzeniu własnego pola. To są trzy zupełnie różne rzeczy i warto wiedzieć o czym mówimy zanim zaczniemy szukać rozwiązań.
Sylweria trafnie to rozgranicza. Ja bym dodała jeszcze jedną kategorię, o której mało się mówi, czyli energie miejsca. Byłam kiedyś w bardzo starym domu na wsi, w którym działo się dużo trudnych rzeczy przez lata, i poczułam to od progu. To nie był czyjś nastrój, to było w ścianach dosłownie. Wróciłam do domu i przez kilka dni miałam dziwne uczucia których nie umiałam przypisać sobie. Dopiero praca z kamieniami i intencjonalne oczyszczenie pomogło. To też jest „obca energia” ale innego rodzaju niż to co Ludwiczek opisuje z czakrami.
też mam pytanie do Nuny - te energie miejsca, da się je odczuć z wyprzedzeniem, zanim się wejdzie do środka? Czy dopiero w środku? Bo zastanawiam się czy to jest kwestia pola miejsca czy już interakcji z naszym polem.
właśnie o kształtach przestrzennych to jest mega temat. Piramidy na przykład koncentrują energię w centrum i to jest udowodnione doświadczalnie przez wielu badaczy. Podobnie kopuły i łuki, przepuszczają energię inaczej niż ściany proste. Dlatego stare świątynie budowano w łukach i kopułach żeby człowiek wchodząc od razu wchodził w inne pole. Kanciate nowoczesne mieszkania to energetyczna katastrofa moim zdaniem.
no ale Sylweria, w każdej tradycji na swiecie architektura sakralna była projektowana z uwzlędnieniem przepływu energi, tak to sie nazywało różnie ale zasada podobna. Egipcjanie, Hindusi, gotyckie katedry z tymi sklepieniami, to nie był przypadek. Czy to „udowodnione” w sensie laboratoryjnym - może nie, ale i tarot nie jest udowodniony laboratoryjnie a działa 🙂
Pereplut, argument „wszedzie na świecie” to troche za mało, bo wszędzie na świecie ludzie też wierzyli w różne rzeczy które okazały sie nieprawdą. To że coś było stosowane powszechnie nie znaczy ze działało zgodnie z teorią, mogło dzialac placebo albo przez efekt psychologiczny skupienia uwagi. Nie mówię ze kształty nie mają zadnego wplywu, ale warto odrozniac co wiemy od tego w co wierzymy.
ale czy placebo wyklucza działanie? Jeśli wchodzę do kopuły i moje pole się uspokaja, to czy ma znaczenie przez jaki mechanizm? Efekt jest realny.
właśnie właśnie, Ravenna ma rację. Poza tym wracając do głównego pytania, bo trochę zejdzieliśmy na architekturę, chciałam zapytać czy ktoś miał doświadczenie z tym że energia obca weszła przez kontakt z konkretną osobą, nie przez miejsce 🙂 Bo u mnie to chyba tak działa, po spotkaniach z pewnymi ludźmi czuję się zupełnie inaczej i potrzebuję dużo czasu żeby wrócić do siebie.
bo u mnie to chyba tak właśnie było, że po spotkaniu z pewną osobą coś zostało. nie miejsce, nie jakieś budynki, tylko kontakt z człowiekiem. i to trwało potem długo, taki dziwny ciężar. czy ktoś z was miał coś podobnego?
czyli to nie musi być żaden atak energetyczny ani nic celowego? to może sie zdarzyć przy zwykłej rozmowie z kims?
to co mówi Ludwiczek o kontakcie z osobą to mi bardzo pasuje do jednego doświadczenia. byłam kiedyś przez kilka godzin z kimś bardzo bliskim kto przeżywał coś trudnego i po powrocie do domu poczułam jakby ten smutek był mój. medytowałam, próbowałam oddzielić co jest moje a co nie, i naprawdę było czuć że to dwie różne warstwy. czy to jest właśnie ta „obca energia” czy to po prostu empatia?
Tu sie zatrzymam jest clou problemu który Orlikowa wskazuje. empatia moze powodować dokladnie te same objawy co „wejście obcej energii”. Jak to sprawdzić? bo samo odczucie nie wystarcza jako dowod.
ja bym tu dodała pewien szczegół który może pomóc rozróżnić. kiedy jest to głęboka empatia to czujesz że rozumiesz skąd ten stan pochodzi, jesteś z nim jakoś związana. kiedy weszła obca energia to jest takie poczucie obcości samego stanu, nie wiesz czemu coś czujesz, to nie pasuje do niczego w twojej rzeczywistości. dla mnie to jest kluczowy sygnał. ale to subiektywne, nie twierdzę że to jedyna interpretacja.
to co Nuna mówi o poczuciu obcości brzmi sensownie. miałam podobnie. coś co po prostu nie pasowało do żadnej myśli ani emocji którą akurat przeżywałam.
wracam do tego wątku przestrzennego bo mi tutaj zostawili pytanie bez odpowiedzi. Ravenna pytała czy kanciaste mieszkanie zwiększa podatność. Moim zdaniem tak i to z kilku powodów. Kąty proste zatrzymują energię, tworzy się tam coś w rodzaju martwych punktów, gdzie energia nie krąży swobodnie. A stojąca energia łatwiej przyjmuje obce wzorce. Dlatego właśnie w feng shui mówi się żeby rozbijać narożniki różnymi przedmiotami
@Sylweria57 to wynika z różnych tradycji, feng shui, geomancja, część systemów jogi. nie twierdzę że mam na to dowód eksperymentalny, ale koncepcja jest stara i pojawiająca się w wielu kulturach niezależnie.
Właśnie o to chodzi wracamy do argumentu Perepluta że wszędzie na świecie, który Czarna57 już obalała 🙁 to że coś jest obecne w wielu kulturach nie znaczy że działa tak jak teoria mówi. mogą być inne wyjaśnienia dlaczego te zasady działały, np. psychologiczne, estetyczne, praktyczne.
sylweria, ok, masz rację że sam argument „wszędzie na świecie” to za malo. ale hyba nie chodzi o dowód empiryczny tylko o wskazówkę że temat jest wart uwagi. nikt tu nie pisze pracy naukowej, rozmawiamy o doswiadczeniach.
Ciśnie mi się pytanie do tej całej dyskusji o kształtach, bo jestem tu nowa w temacie. czy to znaczy że np. mieszkanie z łukami albo okrągłymi elementami jest po prostu „zdrowsze” energetycznie? bo to by znaczyło że większość ludzi mieszka w energetycznie kiepskich miejscach skoro mamy głównie ściany pod kątem prostym
tu muszę trochę ostudzić tę geometrię. kąty proste nie są z założenia złe, to uproszczenie. chodzi o MARTWĄ przestrzeń, czyli taką w której energia nie jest pobudzana niczym, nie ma ruchu, roślin, ludzi, aktywności. pusty narożnik w zaniedbanym pomieszczeniu to co innego niż narożnik przy oknie z roślinami i naturalnym światłem 😉 kształt to jeden z czynników, nie jedyny.
ok Ludwiczek, to rozumiem że nie chodzi o same kąty tylko o brak ruchu energii w danym miejscu. ale mam jedno konkretne pytanie bo nie daje mi spokoju - jeśli pusty narożnik to problem, to co właściwie mam tam postawić? roślinę? lampę? czy dosłownie wszystko co wnosi ruch działa?
