Forum

Asystent AI
Energia słów i afir...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia słów i afirmacji - ich rzeczywiste działanie


Wpisy: 560
Rozpoczynający temat
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Chcę poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost. Pracuję z energią słów od bardzo dawna i od jakiegoś czasu obserwuję pewien mechanizm, który mnie niepokoi, ale też intryguje w głębszy sposób. Mianowicie — czy afirmacje naprawdę działają tak, jak się powszechnie uważa? Czy słowa kierowane do siebie w lustrze mają moc sprawczą, czy może są tylko furtką do czegoś, czego do końca nie rozumiemy? Ostatnio miałam sytuację, w której powtarzałam konkretną afirmację przed lustrem i wyraźnie zobaczyłam, że moje odbicie wykonało ruch zanim ja to zrobiłam. Nie mam na to racjonalnego wyjaśnienia. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie?


Odpowiedz
214 odpowiedzi
214 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

To co opisujesz z lustrem to nie jest nowe zjawisko w kręgach pracujących z energią. Zastanawiam się tylko, czy byłaś wtedy w jakimś szczególnym stanie skupienia, może po medytacji albo w środku rytuału? Bo z mojego doświadczenia z czakrami wynika, że kiedy trzecia czakra oka jest bardzo aktywna, percepcja przestaje być liniowa. Lustro może wtedy działać jak coś w rodzaju membrany między stanami świadomości. Ale wróćmy do samych afirmacji — bo to chyba jest serce tego tematu. Jak długo powtarzałaś tę konkretną formułę zanim to się stało?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

Ja mam zupełnie inne zdanie na temat luster i zaraz wyjaśnię dlaczego. W mojej praktyce z przedmiotami naładowanymi energetycznie traktuję lustra jako jeden z najbardziej wrażliwych nośników — nie uważam ich za neutralne. Jeśli coś tam się poruszyło zanim ty to zrobiłaś, to pytanie jest inne niż to, które zadajesz. Pytanie brzmi: co tam jest po drugiej stronie i czy ty zaprosiłaś to swoimi słowami, czy to już tam było?


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Przepraszam że się wtrącę, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy afirmacje w lustrze to jest coś innego niż zwykłe afirmacje, które sobie powtarzamy w głowie albo zapisujemy? Bo nigdy nie próbowałam robić tego przed lustrem i teraz trochę się boję po tym co piszecie.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Stefcia96 Tak, to jest inna jakość i nie ma co tego bagatelizować. Lustro ma zdolność do zbierania i zatrzymywania energii — stąd tak wiele tradycji ezoterynych otacza je specjalnymi zasadami. Kiedy mówisz afirmację do siebie w myślach, energia zostaje w polu twojej aury. Kiedy wypowiadasz ją głośno do swojego odbicia, angażujesz jednocześnie swój głos, wzrok i intencję — to jest o wiele silniejszy impuls energetyczny. Ale czy to oznacza, że jest niebezpieczne? Niekoniecznie. Zależy od tego, w jakim stanie psychicznym i energetycznym jesteś w danej chwili.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Słuchajcie, jestem tu raczej z ciekawości niż z przekonania, ale to co opisuje Ludwinia53 naprawdę mnie zastanawia. To znaczy — lustro to kawałek szkła z powłoką. Skąd wiemy, że to co widzimy to nie jest po prostu trick naszego mózgu, który w pewnych stanach zaczyna wyprzedzać percepcję? Czytałem coś o tym, że mózg czasem generuje obrazy ułamek sekundy przed tym, co realnie widzimy. Czy to nie może być po prostu to?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Nikodem76 Rozumiem ten trop i szanuję, że o tym myślisz. Ale chcę ci powiedzieć jedno: ja praktykuję od wielu lat i nauczyłam się odróżniać stany, w których coś jest wytworem umysłu, od tych, w których coś naprawdę pochodzi z zewnątrz. Ten ruch w lustrze nie był wewnętrznym odczuciem. Był wizualny i wyraźny. Nie twierdzę, że wiem, czym dokładnie był. Twierdzę, że słowa, które wypowiadałam, coś uruchomiły.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

W dawnych wierzeniach słowiańskich słowo miało status bytu. Nie symbolu, nie metafory — bytu. Kiedy kapłanka wypowiadała zaklęcie, wierzono, że słowo wychodzi z ust jako żywa istota i zaczyna działać w świecie niezależnie od tego, czy ona o nim pamięta. To dlatego tak pilnowano słów wymawianych przy ogniu, przy wodzie i właśnie przed lustrem — bo te trzy żywioły były uważane za wzmacniacze. Lustro z metalu, bo szklanych wtedy nie było, traktowano jako okno, nie jako odbicie.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

A czy to znaczy, że afirmacje, które powtarzamy codziennie bez żadnego rytuału, też wchodzą w tę przestrzeń i tam zostają? Bo jeśli tak, to czy złe afirmacje, takie jak gdy ktoś sobie mówi „jestem do niczego” albo podobne rzeczy, też działają jako byty?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Tamarka89 Właśnie o to chodzi. W tradycji, o której mówię, nie rozróżniano afirmacji pozytywnych i negatywnych w dzisiejszym rozumieniu. Liczyła się siła intencji i siła wiary w to, co się mówi. Słowo wypowiedziane z głębokim przeświadczeniem robiło więcej niż słowo wypowiedziane z lękiem. Ale tak — w tym rozumieniu każde słowo powtarzane rytualnie, czyli regularnie, w skupieniu i z ładunkiem emocjonalnym, nabiera charakteru zaklęcia. Pytanie nie brzmi, czy działa. Brzmi: dokąd to idzie.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

No to teraz mam pytanie praktyczne bo trochę gubię się w tej teorii. Robię afirmacje co rano od jakiegoś czasu i nic specjalnego się nie dzieje. Mówię je na głos, patrzę w lustro, mam kartkę z tekstem. Czego mi brakuje? Czy chodzi o ten stan skupienia o którym Azalia pisała?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Galaktyna A z jakiego miejsca to mówisz? Czy masz poczucie, że te słowa są prawdziwe kiedy je wypowiadasz, czy raczej powtarzasz je mechanicznie licząc, że z czasem zadziałają? Bo jest fundamentalna różnica między afirmacją jako wibracją a afirmacją jako ćwiczeniem pamięciowym. Energetycznie to są dwa różne procesy.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Azalia Szczerze? Trochę mechanicznie. Ale po kilku tygodniach miały przecież zacząć działać same z siebie, tak mówią wszystkie poradniki.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

Właśnie tu jest problem z popularnym podejściem do afirmacji. To co sprzedają poradniki to technika, a nie praktyka energetyczna. W pracy z energią słowa nie ma skrótów. Słowo musi wyjść z ciała, nie tylko z umysłu. To znaczy, że musisz je czuć. Musiałem się tego nauczyć przez długi czas przy pracy z kartami — bo wiesz, w kartach też mówisz słowa do odczytu, do intencji, do pytania. I te słowa albo wchodzą w przestrzeń odczytu, albo zostają na powierzchni. Różnicę się czuje.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Barni ciekawa uwaga. Ja patrząc na to od strony numerologicznej, zawsze zwracam uwagę na wibrację fonetyczną konkretnych słów — pewne zestawy głosek mają wyższy potencjał nośny niż inne. Czy przy układaniu afirmacji do rytuałów bierzesz pod uwagę coś takiego, czy kierujesz się głównie intuicją przy wyborze słów?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Dominisia Intuicją głównie, ale to co opisujesz z wibracją fonetyczną pokrywa się z tym, co obserwuję w praktyce. Pewne słowa wracają do mnie inaczej niż inne, nawet jeśli znaczenie jest podobne. Zawsze mówię, że tarot mnie nauczył słuchać słów, nie tylko je czytać. Ciekawe byłoby porównać to z tym co mówi Mokosza o tradycji słowiańskiej — bo tam też chyba nie był obojętny dobór brzmienia?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Barni Tak, w zamówieniach słowiańskich — czyli w tych najstarszych formach słownych — brzmienie było co najmniej tak ważne jak sens. Powtarzanie tych samych głosek, rytm, kadencja — to nie był ornament, to była część działania. Słowo musiało brzmieć tak, żeby trafiło w określone miejsce w ciele słuchacza. Dlatego zamówienia wypowiadano szeptem, nie na głos — bo szept generuje wibrację inaczej niż mowa pełna.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

A wracając do tego lustra z początku wątku — bo mnie to bardzo uderzyło — czy ktoś wie, czy jest jakaś praktyka, która specjalnie pracuje z tym zjawiskiem? Nie mówię o gazing, to znam. Mówię o czymś bardziej ukierunkowanym na słowo i jego wpływ na to, co lustro pokazuje. Bo jeśli odbicie może wyprzedzić ruch, to znaczy, że komunikacja w obie strony jest możliwa, prawda?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Zorka Właśnie tego się boję w tym temacie i powiem wprost: jeśli to jest komunikacja w obie strony, to kto lub co jest po tamtej stronie i czy chcemy z tym rozmawiać? Nie mówię tego, żeby straszyć. Mówię, bo sama miałam kontakt z przedmiotami, które zaczęły odpowiadać i to nie zawsze były odpowiedzi, których się spodziewałam.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Jezu, to brzmi niepokoąjco. Ale z drugiaj strony — czy afirmacje na co dzień, takie zwykłe, to już jest ryzyko? Bo ja nic takiego nie widziałem w lustrze i robię to od jakiegos czasu. Czy trzeba sie bać?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Helenka51 Nie, nie musisz się bać codziennych afirmacji. Ale właśnie dlatego warto rozumieć co się robi, żeby nie działać po omacku. Jeśli nic nie widziałaś w lustrze, to albo nie pracujesz w tym stanie skupienia, o którym mówiłam, albo po prostu to zjawisko nie dotyczy każdego w ten sam sposób. To nie jest coś, co wywołujesz samym powtarzaniem słów.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które pewnie wyda się głupie, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro słowo ma być bytem i wychodzić w przestrzeń, to co się z nim dzieje kiedy nikt nie wierzy w to co mówi? Czy ono w ogóle nie powstaje, czy powstaje słabsze? Bo to by znaczyło, że intencja jest ważniejsza niż samo słowo.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Grazynka To wcale nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. I właśnie tu jest największy problem z popularnymi afirmacjami. Intencja i wiara to są dwie różne rzeczy. Możesz mieć intencję i nie wierzyć. Możesz powtarzać z przekonaniem i nie mieć głębszej intencji. Słowo bez żadnego z tych komponentów to tylko dźwięk. Ale co do tego, czy jest słabsze — nie wiem czy to jest liniowe. Mnie bardziej interesuje, co Ludwinia53 rozumie przez to, że ruch w lustrze nie był wytworem umysłu. Jak to odróżniasz w praktyce?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

@Azalia To jest pytanie, na które trudno odpowiedzieć słowami, bo to jest rozróżnienie doświadczeniowe. Ale spróbuję. Kiedy umysł coś produkuje — widzisz to i jednocześnie wiesz, że patrzysz. Kiedy coś przychodzi z zewnątrz, to ty jesteś obserwowana, nie obserwujesz. Inny kierunek. I ten ruch był właśnie taki — nie poczułam się jak ktoś, kto widzi, tylko jak ktoś, kogo coś dostrzegło.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

To co opisuje Ludwinia53 pokrywa się z tym, czego doświadczyłam przy pracy z naładowanymi przedmiotami. Ten moment, kiedy przestajesz być podmiotem i stajesz się obiektem. I to jest właśnie punkt, w którym powinniśmy być ostrożni, bo wtedy pole przestaje być tylko twoje. Czy ktoś z was pracował z lustrem i świadomie chciał to wywołać, żeby zbadać? Nie pytam żeby zachęcać, pytam żeby wiedzieć z czym mamy tu do czynienia.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Kornelia.X Ja próbowałam raz, ale nie powiem, że świadomie szukałam tego efektu. Robiłam rodzaj ciszy przed rytualnym wypowiadaniem słów, bo czytałam, że cisza przed słowem też jest częścią działania. I był moment gdzie miałam wrażenie, że moje odbicie jest o ułamek sekundy za mną. Nie wcześniej, za. Ale może to był efekt skupienia.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Zorka Poczekaj, bo to jest ważne rozróżnienie. Ty mówisz za, czyli odbicie robiło coś po tobie, a Ludwinia53 mówiła o ruchu przed nią. To są zupełnie różne rzeczy jeśli traktujemy to poważnie. Przed — to sugeruje coś wyprzedzającego. Za — to może być po prostu lag percepcji w stanie skupionego umysłu. Czy ktoś jeszcze doświadczył któregoś z tych wariantów?


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Słucham tego i trochę mam gęsią skórkę, ale mam pytanie może naiwne. Czy to lustrza coś „nagrywa” i potem odtwarza, czy to jest komunikacja w czasie rzeczywistym? Bo jeśli nagrywa, to to opóźnienie u Zorki miałoby sens, a jeśli to jest coś żywego po drugiej stronie, to wyprzedzenie u Ludwini53 też miałoby sens. Ale to są chyba dwie zupełnie różne sytuacje?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Stefcia96 W dawnych wierzeniach nie rozróżniano tych dwóch scenariuszy tak jak ty to teraz opisujesz. Lustro było rozumiane jako próg, nie jako urządzenie. Próg działa w obie strony jednocześnie. To, co widzisz jako opóźnienie lub wyprzedzenie, mogło być rozumiane jako znak tego, po której stronie progu w danej chwili jesteś. Pytanie powinno brzmieć nie co robi lustro, ale gdzie jesteś ty.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

@Mokosza ale jak to możliwe że jesteś po tamtj stronie progu i wracasz normalnie do codzieności? Bo to brzmi jakby był ryzyko że gdzieś zostajesz. Przepraszam jeśli to głupie pytanie.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Helenka51 Nie zostaje się po tamtej stronie fizycznie. To jest stan świadomości, nie przemieszczenie. Wychodzi się z niego tak jak wychodzi się ze snu — i masz rację, że nie zawsze wiadomo kiedy się jest w środku. Ale właśnie dlatego rytuały miały strukturę zamknięcia. Słowo na wejście, słowo na wyjście.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

A to znaczy, że afirmacje bez rytuału zamknięcia zostawiają to pole otwarte? Bo jeśli dobrze rozumiem, to my mówimy sobie afirmacje rano i po prostu wstajemy i idziemy dalej bez żadnego zamknięcia. Czy to nie jest jakiś problem?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Tamarka89 Zależy od głębokości stanu, w jakim to robisz. Jeśli to jest mechaniczne powtarzanie, jak mówiła Galaktyna o sobie, to nie ma czego zamykać, bo pole nie zostało otwarte. Ale jeśli robisz to z prawdziwym zaangażowaniem energetycznym, to warto mieć jakiś element powrotu. Może to być prosty gest, oddech, nawet jedno zdanie zamykające. Nie musi być skomplikowane.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Reginka A to teraz mam pytanie, bo chyba jednak robiłam to źle. Jeśli afirmacja mechaniczna niczego nie otwiera, to jak mam osiągnąć ten stan, w którym zaczyna działać, skoro sama z siebie nie wiem jak to poczuć? Mówisz zamknij, ale jak otworzyć?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Galaktyna Patrz na to od strony wibracji ciała, nie umysłu. Przed afirmacją możesz przez chwilę skupić się na dźwięku własnego oddechu albo poczuciu ciężaru własnych stóp na podłodze. To jest sygnał dla energii ciała, że coś się zaczyna. Zupełnie bez teorii. Ja wchodzę w ten stan przez konkretne syllaby, ale to jest moja ścieżka. Każda musi znaleźć swój sygnał wejścia.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

Nawiążę do tego co mówi Dominisia, bo z runami jest podobnie. Zanim wyciągam rune, mam stały gest i stały oddech. To jest dla mnie próg. I ciekawe, że Mokosza użyła właśnie tego słowa — próg. W tradycji runicznej też jest pojęcie progu między mówieniem a działaniem. Czy afirmacja bez tego progu to w ogóle jest afirmacja w sensie energetycznym?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Freja_R Dobre pytanie i ja bym powiedział, że nie. Afirmacja bez progu to jest życzenie. Życzenie może mieć moc, ale inną. Afirmacja w sensie energetycznym zakłada, że ty wchodzisz w pole, które słowo otwiera, a nie tylko że wypowiadasz słowa w powietrze. Stąd ten problem o którym cały czas rozmawiamy — większość ludzi wypowiada życzenia i myśli, że to afirmacje.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Słuchajcie, biorę udział w tej rozmowie od jakiegoś czasu i mam pytanie, które może brzmi jak próba wyburzenia wszystkiego, ale nie o to mi chodzi. Czy ktoś z was kiedyś miał wyraźny, konkretny moment, kiedy afirmacja zadziałała w sposób nieprzypadkowy? Coś co moglibyście mi opisać tak, żebym mógł to sobie wyobrazić? Nie proszę o dowód naukowy, proszę o historię.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

Ja mam taką historię i może to nie jest typowy przykład, ale opiszę. Robiłem afirmacje związane z pewną relacją, nie zdradzę szczegółów, ale był to czas kiedy myślałem, że ta sprawa jest skończona. Po kilku dniach ta osoba zadzwoniła pierwsza, po bardzo długiej ciszy. Nie twierdzę, że to afirmacja to zrobiła. Mówię, że w momencie kiedy ją wypowiadałem, miałem poczucie, że coś przesuwam, a nie o coś proszę. I to chyba jest ta różnica, o której wszyscy tutaj mówią.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 370

@Kazik59 To zdanie o przesuwaniu mnie uderzyło. Bo ja właśnie tak opisuję moment, kiedy wiem, że kontakt z czymś po drugiej stronie jest prawdziwy — nie proszę, nie oczekuję, coś się przesuwa. Czy ty to czujesz fizycznie w ciele, czy to bardziej wiedza?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@celestyna Fizycznie. W klatce piersiowej, takie rozluźnienie, które nie jest odpoczynkiem. Trudno to opisać inaczej. Jakby coś przestało się opierać.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 370

To rozluźnienie, które nie jest odpoczynkiem — to zdanie mi zostało w głowie, Kazik. Ja próbowałam to opisać kiedyś komuś i nie mogłam znaleźć słów. Właśnie to. Jakby coś przestało się opierać. Czy to czujesz zawsze po afirmacji, czy tylko wtedy, kiedy coś naprawdę zadziałało?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@celestyna Tylko wtedy. I właśnie to jest dla mnie odpowiedź na pytanie Nikodema — że to nie było przypadkowe. Bo to uczucie nie przyszło po telefonie. Przyszło wcześniej, w trakcie. A telefon był jakby potwierdzeniem czegoś, co już się stało.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

Słucham i mam wrażenie, że wy wszyscy macie jakiś wewnętrzny detektor, który mi nie działa. Kazik mówi, że czuje w klatce piersiowej, Ludwinia rozróżnia co jest z zewnątrz a co nie — a ja po prostu siedzę i powtarzam słowa i nic. Serio pytam, czy to jest coś, co się trenuje, czy po prostu albo się ma, albo nie?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Galaktyna Trenuje się, zdecydowanie. Ale nie przez robienie więcej afirmacji — przez robienie ich inaczej. Masz ciało, które wysyła sygnały cały czas, tylko nikt nas nie uczył słuchać. Zacznij od jednej rzeczy: zanim zaczniesz mówić, połóż rękę na mostku i poczekaj aż poczujesz własne bicie serca. Serio, jedno konkretne uderzenie. I dopiero potem zacznij. Co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Dominisia Nie próbowałam tego. Ale teraz mam pytanie — i to serce, i mostk, to jest jakiś konkretny powód czakrowy czy to bardziej fizjologia? Bo jeśli to jest czakra serca, to chyba inaczej do tego podejdę.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Galaktyna Czakra serca i fizjologia tu nie są rozdzielne, to jest właśnie ten punkt, gdzie energia spotyka się z ciałem. Ale nie komplikuj tego na razie. Dominisia dała ci konkretne ćwiczenie, zrób je najpierw, a potem będziemy rozmawiać o czakrach. Detektor się buduje przez praktykę, nie przez teorię.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Ja się może wtrącę z boku, bo jestem trochę z innej strony tego. Kazik powiedział, że uczucie przyszło przed telefonem. Ale skąd wiadomo, że to afirmacja to zrobiła, a nie po prostu... przeczucie? Jak to się odróżnia? Bo jeśli jestem wrażliwa, to mogę mieć przeczucia niezależnie od afirmacji i potem sobie przypisywać związek, którego nie ma.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Stefcia96 To jest najlepsze pytanie w tej dyskusji od dawna. I odpowiem szczerze — metodologicznie nie da się odróżnić tych dwóch rzeczy z zewnątrz. Pytanie brzmi inaczej: czy afirmacja zmienia jakość przeczucia? Bo jeśli tak, to ona coś robi ze stanem, który to przeczucie umożliwia. Kazik, czy przed tym rytualem miałeś przeczucia w tej sprawie?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Barni Miałem. Ale inne. Bardziej lękowe, oparte na tym, co myślałem racjonalnie. Po afirmacjach to się zmieniło i pojawił się spokój, który nie wynikał z żadnej nowej informacji. I właśnie dlatego to rozróżniam.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Dobra, to brzmi wiarygodnie. Ale mam następne pytanie, bo mnie ciągnie do konkretu. Czy ktoś tu robił afirmacje regularnie przez powiedzmy miesiąc i ma jakiś obraz tego, co się zmienia stopniowo? Bo wszystkie przykłady, które padły, to są pojedyncze momenty. A mnie ciekawi proces.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Nikodem76 Ja robiłam, przez jakieś dwa miesiące, codziennie rano. I nie było jednego przełomowego momentu, bardziej takie powolne przesuwanie. Sny się zmieniły, to było pierwsze. Zaczęłam śnić inaczej, mniej chaotycznie, bardziej jakby coś się układało. Nie wiem jak to opisać bardziej naukowo, ale było wyraźne.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Majka.Ka A te sny były związane tematycznie z afirmacjami, czy po prostu zmieniła się ich struktura albo nastrój?


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Nikodem76 Bardziej nastrój i poczucie kontroli we śnie. Nie śniłam o tym, o czym robiłam afirmacje dosłownie, ale miałam wrażenie że we śnie więcej mogę. Jakby granica między mną a tym co się dzieje była inna. Chyba właśnie dlatego sny to dla mnie sygnał, że coś pracuje w środku.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

To co mówi Majka.Ka o snach mnie uderzyło, bo ja miałam podobnie przy pracy z kartami. Że nie efekt bezpośredni, tylko zmiana jakości wewnętrzna, która dopiero potem przynosi skutki na zewnątrz. I chyba o tym jest ta dyskusja od początku — słowa nie działają na zewnętrzny świat od razu, one najpierw coś robią z tym, kto je wypowiada.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Zorka trafia w sedno. I to właśnie jest odpowiedź na pytanie, które padło wcześniej o odróżnieniu afirmacji od życzenia. Życzenie idzie na zewnątrz. Afirmacja wraca do środka i zmienia stan, z którego potem działasz. Dlatego efekty nie są natychmiastowe w sensie zdarzeniowym, ale szybkie w sensie wewnętrznym, jeśli wejdziesz w to naprawdę.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

Ale jak wraca do środka, to gdzie konkretnie? Mam na myśli — czy to ciało, świadomość, jakiś poziom energetyczny? Bo to brzmi jak metafora i chciałabym lepiej rozumieć, żeby wiedzieć na czym mam skupić uwagę podczas afirmacji.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Tamarka89 To zależy, z jakiego systemu patrzysz. W pracy z czakrami powiemy, że wraca do konkretnych centrów energetycznych, zależnie od treści afirmacji. Afirmacje związane z wartością własną — serce, splot słoneczny. Te o mówieniu prawdy — gardło. Ale to jest mapa, nie terytorium. Ważniejsze jest, żebyś obserwowała, gdzie w ciele czujesz zmianę, bo twoje ciało powie ci więcej niż jakikolwiek system.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Ja mam pytanko i sorki jeśli to jest głupie. Wspominaliście o lustrze wcześniej i o tym że odbicie cos robi przed nami. Czy to znaczy ze jak robimy afirmacje przy lustrze to one są ianczej działają niż bez lustra? Bo słyszałam, że lustro wzmacnia ale nie wiem czy to prawda.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Helenka51 Lustro przy afirmacjach to nie jest wzmacniacz w sensie technicznym. To jest świadek. I to jest ważna różnica. Kiedy mówisz do swojego odbicia, zmienia się pozycja — stajesz się i tym, który mówi, i tym, do którego się mówi. W praktykach słowiańskich lustro było progiem, przez który można było mówić do aspektów siebie, które normalnie są ukryte. Pytanie jest inne: czy jesteś gotowa zobaczyć tę twarz, która słucha?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

To co powiedziała Mokosza o byciu jednocześnie mówiącym i słuchającym — właśnie to czuję przy pewnych naładowanych przedmiotach. Jakbyś był po obu stronach jednocześnie. Ale przy lustrze jest jeszcze coś. To odbicie nie jest identyczne, jest lustrzane, odwrócone. Czy to ma znaczenie energetycznie? Czy afirmacja wypowiedziana do odwróconego siebie działa na inny poziom?


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

To co mówi Kornelia.X o odwróceniu mnie zastanawia. Czyli lustro pokazuje coś, czego sami o sobie nie widzimy bezpośrednio? To nie jest tylko kwestia symetrii fizycznej, ale że patrzysz na siebie inaczej niż cię widzą inni?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Nikodem76 Dokładnie o to mi chodziło. I to jest ważne przy afirmacjach, bo kiedy wypowiadasz słowo do lustra, twój mózg przetwarza to inaczej niż gdy mówisz do ściany albo do siebie w głowie. Ale to odbicie, które widzisz — ono zrobiło już minimalny ruch zanim twoja twarz za nim nadążyła. Ktoś to kiedyś sprawdzał naprawdę uważnie?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

To pytanie o ruch przed ruchem dotyka czegoś, o czym się nie mówi wprost. W dawnych wierzeniach lustro nie było zwykłym przedmiotem — było progiem. A próg ma dwie strony. Jeśli twoje odbicie reaguje przed tobą, to może nie chodzi o fizykę, tylko o to, że jesteś obserwowany przez coś, co jest po drugiej stronie tego progu.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

Chwila, chwila. Obserwowany przez co? To zaczyna brzmieć niepokojąco. Mam rozumieć, że jak robię afirmacje przy lustrze, to ktoś albo coś je widzi? Serio pytam, bo nie jestem pewna czy to nie jest trochę na wyrost.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Grazynka Nie chodzi o kogoś z zewnątrz w sensie ducha czy demona, jeśli to cię niepokoi. Chodzi o to, że lustro wymusza specyficzną obecność. Stajesz się bardziej przytomna wobec siebie. W praktykach słowiańskich lustra przykrywano nie ze strachu, ale z szacunku dla granicy. Afirmacja przy lustrze to praca na tej granicy — i to może być mocniejsze, ale nie znaczy groźniejsze.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Ale to cofnę się do tego, co mówiła Kornelia.X — że odbicie robi coś przed nami. Czy to jest dosłownie obserwowalne, czy to bardziej wrażenie? Bo jeśli dosłowne, to chyba by to komuś dało się zmierzyć.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Stefcia96 Dosłownie — nie, to jest złudzenie percepcyjne, mózg antycypuje ruch. Ale metaforycznie i praktycznie — tak, i to jest bardziej interesujące. Kiedy patrzysz w lustro z intencją, zmieniasz coś w tym, jak ciało trzyma słowa. I tu wracamy do afirmacji: słowo wypowiedziane do własnych oczu w lustrze ma zupełnie inną ciężkość niż słowo do powietrza.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Barni A ta ciężkość to się jakoś czuje fizycznie? Pytam bo mam problem z odczuwaniem czegokolwiek i zastanawiam się czy lustro mogłoby mi pomóc w tym, o czym mówiła Dominisia — z tym mostkiem i ręką.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Galaktyna Spróbuj połączyć oba. Połóż rękę na mostku jak mówiłam, ale stań przy lustrze i mów do swoich oczu, nie do twarzy w ogóle. Oczy to inne wejście. Daj mi znać co poczujesz po kilku razach, bo jestem ciekawa czy to coś przesunie.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

To jest ciekawe co powiedziała Dominisia, bo ja zawsze robiłam afirmacje z zamkniętymi oczami. I teraz myślę — czy to nie jest przypadkiem ucieczka od konfrontacji? Że łatwiej mówić „jestem wystarczająca” jak nie widzisz własnej twarzy?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Tamarka89 To jest bardzo trafna obserwacja i nie banalizuj jej. Zamknięte oczy podczas afirmacji mogą rzeczywiście być rodzajem ochrony — wchodzisz w wewnętrzną przestrzeń, ale unikasz lustra jako świadka. Oba podejścia mają sens, ale działają inaczej. Oczy otwarte na własne odbicie to praca z czakrą gardła i splotu jednocześnie, bo musisz „przepuścić” słowo przez kontakt wzrokowy ze sobą.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

Ja robiłam przez jakiś czas jedno i drugie na zmianę i efekty były różne. Przy zamkniętych oczach afirmacja szła głębiej, ale przy lustrze była bardziej zakotwiczona. Trudno mi to inaczej opisać. Jakby jedno trafiało do środka, a drugie przyczepiało się do skóry.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Zorka opisuje to dobrze. I to jest właśnie ta różnica między afirmacją a intencją. Afirmacja z zamkniętymi oczami może stać się mantrą — idzie w głąb, ale nie zawsze wraca do ciała. Przy lustrze słowo musi przejść przez twarz, przez wyraz, przez to jak wyglądasz kiedy to mówisz. I to jest informacja sama w sobie — czy twoja twarz wierzy w to, co mówią usta.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

To co mówi Ludwinia jest dla mnie bardzo duże odkrycie bo nigdy tak o tym nie myslałam. Że twarz może nie wierzyć. Czy to znaczy ze jak twarz nie wierzy to afirmacja nie działa? Bo trochę sie boje że robię to źle.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Helenka51 Nie bój się, że robisz to źle. Twarz, która nie wierzy, to nie porażka — to informacja zwrotna. Widzisz, że jest jakaś warstwa, która się opiera. I to jest cenne, bo bez lustra byś tego nie zobaczyła. Afirmacja nie musi od razu spotkać się z wiarą, żeby coś robić — może też stopniowo tę warstwę oporu rozmiękcza.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

Dokładnie to czułem przez pierwsze tygodnie. Że powtarzam słowa i jest w tym coś mechanicznego. Ale potem zauważyłem, że mechaniczność zaczęła pękać w środku, jakby coraz bardziej ciało zgadzało się z tym, co mówię. Nie wiem kiedy dokładnie to się przesunęło.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Kazik59 Czy to pęknięcie to coś co poczułeś nagle w jednym momencie, czy bardziej tak że pewnego dnia zauważyłeś że już tak nie jest? Bo u mnie byłosikradzieże powolne, nigdy nie było momentu kiedy coś kliknęło.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Majka.Ka Powolne, zdecydowanie. Jakbyś przestawał zauważać szum w tle i dopiero potem zdajesz sobie sprawę, że było cicho już od jakiegoś czasu. Nie ma jednego momentu, jest tylko porównanie — kiedyś i teraz.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

Słucham tej rozmowy o lustrze i o tym co poprzedza ruch i mam skojarzenie z runami, przepraszam jeśli to za duży skok. Przy stawianiu run mam wrażenie, że ręka już wie dokąd sięgnie zanim ja to „zdecyduję”. Czy to jest podobny mechanizm — że coś w nas przetwarza wcześniej, przed świadomą intencją?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Freja_R To nie jest za duży skok, to jest to samo pytanie tylko w innym kontekście. I tak, chodzi o ten sam poziom — działanie zanim świadomość to sformułuje. Przy afirmacjach to może być to, co sprawia, że słowo wypowiedziane z odpowiednim stanem wewnętrznym trafia głębiej niż to samo słowo powiedziane „z głowy”. Stan poprzedza słowo, jak ręka poprzedza wybór runy.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Freja_R Czy przy runach to też jest tak że możesz to wywołać świadomie, czy to tylko dzieje się samo? Bo trochę zazdroszczę, że masz taki wyraźny sygnał z ciała. Ja przy afirmacjach kompletnie nic nie czuję i nie wiem czy to problem z techniką czy ze mną.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Galaktyna Szczerze? Nie wiem czy można to wywołać. Mi zajęło dużo czasu zanim zaczęłam to w ogóle zauważać, i nie jestem pewna czy efekt to ćwiczenie, czy po prostu nauczyłam się go rozpoznawać. Ale wracając do afirmacji — Dominisia mówiła o oczach przy lustrze. Zastanawiam się czy przy runach nie chodzi o coś podobnego, że skupienie na konkretnym punkcie zmienia stan, w którym słyszysz siebie.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

To co mówi Freja jest dla mnie ważne bo numerologicznie patrzę na intencję jako coś, co musi mieć adres. Afirmacja bez punktu skupienia jest jak list bez odbiorcy. Czy to lustro, czy runy, czy ręka na mostku — to wszystko są adresy. Pytanie do Barni: czy uważasz że rodzaj adresu zmienia treść wiadomości, czy tylko sposób jej wysłania?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Dominisia Dobre pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Intuicyjnie powiedziałbym że zmienia jedno i drugie — bo stan, w którym formułujesz słowo, wpływa na to jakie słowo wybierasz. Kiedy patrzysz sobie w oczy w lustrze, nie powiesz tych samych rzeczy co przy zamkniętych oczach. Adres kształtuje treść.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

A ja chcę wrócić do tego co Kazik mówił — że mechaniczność pęka od środka. Mam wrażenie że u mnie jest odwrotnie, tzn. najpierw zmienia się coś na zewnątrz w zachowaniu i dopiero potem czuję że coś przesunęło się w środku. Czy ktoś jeszcze miał tak że sygnał szedł z zewnątrz do wewnątrz, nie odwrotnie?


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Zorka U mnie podobnie, najpierw zaczełam mówić inaczej do ludzi i po czasie zrozumiałam że musiałam gdzieś uwierzyć w te słowa wcześniej. Jakby ciało aplikowało coś czego głowa jeszcze nie zatwierdziła. To trochę dziwne jak się to tak opisze ale inaczej nie potrafie.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Zorka Może nie jest to wcale odwrotnie tylko inne drzwi do tego samego miejsca. Ty wchodziłaś od zewnątrz, ja od środka. Ciekawe jest to że oboje skończyliśmy w podobnym miejscu, skoro dochodzimy tu do podobnych wniosków o tym że słowo musi gdzieś trafić w ciało.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Przepraszam że wchodzę w środku ale bardzo mnie nurtuje jedna rzecz. Wszyscy mówcie o lustrze i o ciele i o oczach, ale czy afirmacje w ogóle trzeba mówić głośno? Bo ja zawsze szepcze, myślałam że tak jest lepiej bo to bardziej intymne. A teraz nie wiem czy nie tracę przez to jakiegoś efektu.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Szept ma swoją własną moc i nie deprecjonuj go. Ale jest różnica między szeptem który idzie w głąb, a szeptem który chroni przed słyszeniem siebie. Pytanie do ciebie Helenko: kiedy szepczesz, to czy słyszysz siebie tak samo jak słyszysz kogoś innego? Bo jeśli nie, to może właśnie tam jest odpowiedź.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Ojej, to jest dobre pytanie. Chyba nie słyszę siebie tak samo. Szept jest jakby tylko dla mnie i tylko w środku. Ale to nie znaczy że jest słabszy, prawda? Albo że jest? Teraz sama nie wiem co myśleć.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Helenka51 Słabszy to nie jest właściwe słowo. Inaczej skierowany. Szept omija część czakry gardła, energia idzie bardziej do wewnątrz niż na zewnątrz. To może być celowe jeśli pracujesz z integracją, ale jeśli chcesz żeby słowo „wyszło” z ciebie i zahaczyło o rzeczywistość wokół — głos jest ważny.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

@Reginka Poczekaj, czyli afirmacja wypowiedziana głośno ma dosłownie inny efekt energetyczny niż ta sama afirmacja w myślach? Czy to jest udokumentowane jakoś, czy to jest teoria energetyczna? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć skąd to pochodzi.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Grazynka Udokumentowane w sensie naukowym — nie, przynajmniej nie pod tym kątem. Ale jest coś takiego jak wibracja głosu i jej wpływ na ciało fizyczne, to już jest bardziej uchwytne. Sama obserwacja że inaczej reagujesz na słowo mówione do ciebie niż na tekst który czytasz to też jest coś. Nie musisz tego nazywać energią żeby uznać za realne.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

W praktykach słowiańskich zaklęcia musiały być wymawiane — nie pisane, nie myślane. Głos był nośnikiem woli i miał kształtować przestrzeń. Szeptane zaklęcia były specyficzną kategorią, stosowaną gdy nie chciałaś żeby słyszały duchy ale chciałaś żeby słyszała ziemia. To celowy wybór, nie brak. Ale to jest właśnie ten temat — że słowa naprawdę coś robią, i różne formy słów robią różne rzeczy.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

Mokosza właśnie powiedziała coś co mnie zatrzymuje — że szept był po to żeby nie słyszały duchy ale słyszała ziemia. Czy to nie sugeruje że przy afirmacjach też mamy jakichś „słuchaczy” których niekoniecznie chcemy informować o tym co robimy? Przepraszam że to może brzmi paranoicznie ale nie mogę tego nie zapytać.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Tamarka89 Nie brzmi paranoicznie, ja o tym myślę przy każdej pracy z intencją. Mam wrażenie że głośne słowa idą szeroko, a szept jest bardziej precyzyjny. Nie wiem czy to „słuchacze” w sensie bytów, ale energia słowa wypowiedzianego w pewnym natężeniu rzeczywiście ma szerszy zasięg. Zresztą właśnie dlatego w mojej praktyce z przedmiotami magicznymi ważne jest jak mówię, nie tylko co mówię.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno konkretne pytanie bo trochę mi to umknęło. Mówiło się o tym że odbicie w lustrze reaguje przed nami. I teraz mówi się że słowa mają różny zasięg zależnie od tego jak są wypowiadane. Czy te dwie rzeczy się łączą? Czy lustro coś zmienia w tym jak daleko idzie słowo?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Nikodem76 To jest dobre połączenie. Lustro jako przestrzeń zwrotna — słowo wychodzi z ciebie i wraca w zmodyfikowanej formie przez odbicie. W sensie energetycznym można to rozumieć jako pętlę wzmacniającą. Słowo wychodzi, trafia w obraz siebie, wraca do ciała. Może właśnie dlatego afirmacje przy lustrze działają inaczej niż bez niego — nie chodzi tylko o kontakt wizualny, ale o zamknięty obieg.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Barni Ale czy ta pętla może być też szkodliwa? Jak ktoś mówi coś negatywnego o sobie przy lustrze, to ta sama zasada działa w drugą stronę? Pytam bo teraz się zastanawiam co robiłam przez lata stojąc przy lustrze i krytykując siebie za wygląd.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Stefcia zadaje pytanie na które nie ma lekkiej odpowiedzi. Tak, pętla działa w obie strony. Dlatego praca przy lustrze wymaga pewnego przygotowania — nie można zacząć od afirmacji jeśli nie przepracowało się najpierw tej warstwy krytyki, bo afirmacja nałożona na nieprzepracowane „jestem brzydka” nie pokrywa tego, tylko zaczyna z tym walczyć. I ta walka jest słyszalna w głosie, widoczna w twarzy. Właśnie o tym mówiłam wcześniej że twarz może nie wierzyć.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Ludwinia, to co napisałaś o afirmacji nałożonej na krytykę — to mnie trochę przeraziło. Bo teraz rozumiem że przez lata mogłam nie tylko nie pomagać sobie tymi słowami, ale wręcz coś komplikować? Jak to przepracować, tę warstwę krytyki? Od czego się w ogóle zaczyna?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Stefcia96 Nie panikuj, bo to nie jest tak że sobie zaszkodziłaś nieodwracalnie. Ale tak, afirmacja położona na nienawiść do własnego odbicia jest jak tynk na mokrej ścianie. Nie trzyma i odpada. Najpierw trzeba wyczyścić — i tu dobrze działa praca z czakrą gardła i serca, zanim w ogóle zaczniesz mówić cokolwiek do lustra. Czy kiedyś pracowałaś z czakrami?


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Reginka Nie, nie pracowałam. Czyli muszę się tego nauczyć zanim wrócę do afirmacji przy lustrze? Trochę się boję że to jest za dużo na raz.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Stefcia96 Niekoniecznie to jest sekwencja którą trzeba przejść krok po kroku. Możesz zacząć od czegoś prostszego — zamiast afirmacji przy lustrze po prostu przez kilka dni stój przy nim i nic nie mów. Tylko patrz. Obserwuj co się dzieje w ciele. Co czujesz zanim w ogóle otworzysz usta. To też jest praca.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

Azalia mówi coś ważnego i to mi się klika z tym co Kazik pisał o drzwiach. Cisza przy lustrze to też jest rodzaj słowa, tylko puste. A może nie puste — może ono czeka na wypełnienie. Jak wy rozumiecie tę ciszę przed afirmacją? Czy to jest po prostu przerwa, czy ma jakieś własne znaczenie?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Zorka Cisza przed słowem to jest dla mnie moment kiedy lustro jeszcze nie wie co dostanie. W sensie — jeśli przyjąć że lustro jest przestrzenią zwrotną, to cisza jest chwilą przed zawiązaniem kontraktu. Co piszesz w tej ciszy? Myślę że nieświadomie właśnie wtedy decydujesz jaka energia pójdzie w słowo.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

W starszych praktykach cisza przed wypowiedzeniem zaklęcia była obowiązkowa. Nie jako pauza ale jako przygotowanie kanału. Mówiło się że słowo wypowiedziane bez ciszy jest jak rzut bez naciągnięcia łuku — dociera ale nie przebija. Zastanawiam się czy współczesne afirmacje w ogóle biorą pod uwagę ten aspekt, czy to jest po prostu zapomniana część praktyki.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

@Mokosza a jak długa powinna być ta cisza? Bo jak to czytam to myślę sobie — chwila skupienia przed mówieniem, okej, to rozumiem. Ale czy nie jest tak że każdy ma inny rytm i nie ma jednej odpowiedzi?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Tamarka89 Nie ma jednej długości, to prawda. Ale była jedna zasada — cisza musi trwać tak długo aż ciało przestanie być w poprzednim stanie. To znaczy jeśli przed chwilą kłóciłaś się albo bałaś się albo śpieszyłaś, ta energia zostaje w ciele i idzie w słowo pierwsze. Cisza jest po to żeby ją rozładować.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Czytam to o ciszy i myślę że może dlatego mi nie wychodziły afirmacje rano — bo wstawałam i od razu się za to brałam, jeszcze w tym wirze budzenia się i planowanai dnia. Nigdy nie pomyslałam że to może mieć znaczenie kiedy i w jakim stanie się zaczyna.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Helenka51 Dokłanie to samo miałam. Rano przed kawą, zaspana, i mówiłam te słowa jakby to było ćwiczenie gimnastyczne. Dopiero jak zaczełam robić to wieczorem, po kąpieli, kiedy byłam bardziej wyciszona, poczułam że coś jest inaczej. Nie wiem czy to cisza czy godzina czy po prostu byłam spokojniejsza.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

Zastanawiam się czy to nie jest kwestia tego co Barni powiedział o stanie w momencie formułowania. Rano jest się w zupełnie innym trybie niż wieczorem. Mózg inaczej pracuje, ciało inaczej. Może afirmacja wieczorna i poranna to są dosłownie dwa różne działania, nie tylko kwestia nastroju?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Kazik59 Numerologicznie godziny dnia też mają swoje wibracje, nie wiem czy to temat na ten wątek, ale myślę że coś w tym jest. Wschód słońca i zachód to dwa różne pola energetyczne. Pytanie jest takie — czy afirmacja ma działać jako budowanie od zera, czy jako wzmocnienie tego co już jest? Bo to mogłoby decydować o tym kiedy ją robić.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Dominisia To mnie zastanawia w kontekście run bo przy rozkładach też jest pytanie o intencję — czy chcesz zobaczyć co jest, czy chcesz wzmocnić kierunek. Przy afirmacjach chyba podobnie. Jeśli budujesz coś od podstaw to może rano ma sens, jako otwarcie dnia. Jeśli zamykasz i wzmacniasz to wieczór. Ale nie jestem pewna czy to się przekłada jeden do jednego.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

Mam inne doświadczenie z tym i nie wiem co z nim zrobić. Afirmacje które robiłam przy przedmiotach — przy krysztale który trzymałam — działały jakby inaczej niż te mówione do lustra albo w powietrze. Jakby przedmiot zbierał to słowo i trzymał. Czy ktoś miał podobnie? Bo zastanawiam się czy nośnik ma tu znaczenie.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Kornelia.X Nośnik ma ogromne znaczenie i to jest niedoceniany aspekt pracy ze słowem. Kryształ ma strukturę która może zatrzymywać intencję, to nie jest metafora — to dosłownie inna forma pracy z afirmacją. Lustro zwraca, kryształ przechowuje. To są dwa różne mechanizmy i efekty mogą być różne. Który kryształ miałaś?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Reginka Różaniec z różowego kwarcu, który dostałam dawno temu. Trzymałam go w dłoni i czułam że słowa jakby wchodziły w niego a nie tylko wylatywały w przestrzeń. Ale teraz jak o tym myślę to się zastanawiam — czy kryształ nie może się „zapełnić”? Czy nie trzeba go czyścić jeśli zbiera intencje?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Kornelia pyta o coś istotnego i to wraca nas do sedna tematu. Słowo nie jest ulotne — zostawia ślad. W krysztale, w lustrze, w ciele. I dlatego praca z afirmacją to nie jest kwestia mechanicznego powtarzania. Każde słowo coś buduje albo coś niszczy, zależnie od tego w czym jest zakorzenione. Stefcia pytała jak zacząć — i myślę że odpowiedź jest prosta: zacznij od słuchania tego co już mówisz do siebie, zanim zaczniesz świadomie cokolwiek wypowiadać.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

Słucham tej rozmowy i mam pytanie które może brzmi głupio, ale naprawdę chcę zrozumieć. Mówicie że słowa zostawiają ślad w krysztale, w lustrze, w ciele. Ale czy to jest ślad dosłowny, fizyczny — czy to jest metafora? Bo jeśli dosłowny to jak go zobaczyć albo zmierzyć?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Grazynka Nie brzmi głupio, to jest ważne pytanie. Dosłowny w sensie fizycznym jak zmiana masy czy koloru — nie. Ale energia słowa wpływa na pole elektromagnetyczne ciała i to jest już coś co można zarejestrować, przynajmniej pośrednio. Natomiast „ślad” o którym mówi Ludwinia to jest raczej zapisana tendencja — ciało uczy się odpowiadać na pewne słowa w określony sposób. To nie jest metafora, ale też nie jest fizyka klasyczna.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

To co Azalia mówi o polu elektromagnetycznym — czy masz jakieś źródło do tego? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę sprawdzić. Bo jak mówisz że to można pośrednio zarejestrować, to zastanawiam się co to znaczy w praktyce. Kirlian? Coś innego?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Grazynka Kirlian jest jednym z przykładów, choć kontrowersyjnym z naukowego punktu widzenia. Mówię raczej o tym, że pole biologiczne człowieka zmienia się pod wpływem stanu emocjonalnego, a emocje są nierozerwalnie splecione ze słowem. Czy to jest „dowód” w sensie laboratoryjnym? Nie. Ale pytanie jest też czy szukamy dowodu czy szukamy metody.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Wchodzę w ten wątek po raz pierwszy i chcę zapytać o coś co mi tu umknęło. Czy ktoś rozmawiał o tym co się dzieje kiedy afirmacja jest fałszywa — to znaczy kiedy mówisz „jestem zdrowy” a nie czujesz że to prawda? Bo intuicyjnie wydaje mi się że takie słowo musi być puste. Albo gorzej — że mózg je odrzuca.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Nikodem76 To jest jeden z centralnych problemów z afirmacjami w tej formie jaką podaje mainstream. Kiedy mówisz coś czego ciało nie potwierdza, tworzy się napięcie — słowo idzie w jedną stronę, wewnętrzny stan w drugą. Niektórzy to nazywają dysonansem intencji. Nie jestem pewien czy słowo w takiej chwili „dociera” albo „nie dociera” — myślę że dociera, ale z podwójną informacją.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Barni A ta podwójna informacja — to znaczy że jedno słowo niesie dwa sygnały jednocześnie? Jedno świadome, drugie z ciała? Bo to brzmi jakby każda afirmacja bez wewnętrznego pokrycia była trochę jak kłamstwo wypowiedziane na głos.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Nikodem trafił w coś co mnie zajmuje od dawna. Słowo bez pokrycia nie jest neutralne — ono tworzy tarcie. I dlatego w starszych tradycjach nie zaczynało się od afirmacji tego czego się pragnie, tylko od nazwania tego co jest. Dopiero potem — kierunek. To dwie różne operacje, a my często chcemy je skrócić do jednej.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

To co Ludwinia pisze o nazywaniu tego co jest — to jest dokładnie zasada którą znajdziemy w zamawianiach. Najpierw opis stanu, potem wezwanie zmiany. Pomijanie pierwszego kroku było błędem uważanym za poważny. Słowo rzucone w próżnię, bez zakotwiczenia w rzeczywistości, nie miało z czego się odbić.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Mokosza Czyli jak rozumiem — zanim powiem „jestem spokojna i zdrowa” to powinnam najpierw powiedzieć na głos że się boję albo że boli? Że uznać to co jest? Brzmi odwrotnie niż wszystko co czytałam o afirmacjach.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Stefcia96 Tak to mniej więcej rozumiem. Nie chodzi o to żeby wzmacniać to co jest, tylko żeby słowo wiedziało od czego odchodzi. Myślę że dlatego właśnie wiele afirmacji nie działa — zaczynamy od końca.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

To jest dla mnie nowe i trochę wywraca to co robiłem. Zawsze myślałem że chodzi o skupienie na celu i nie myślenie o tym co się zostawia. A tu wychodzi że pominięcie punktu wyjścia to błąd. Zastanawiam się czy to jest tylko kwestia intencji czy też formy — czy trzeba to dosłownie powiedzieć, czy wystarczy że się to czuje?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Kazik59 Z mojego doświadczenia z pracą z czakrami — uznanie stanu wyjściowego musi być uświadomione, ale niekoniecznie wypowiedziane słowem. Czasem gest, oddech, dotyk kamienia. Ale słowo jest najmocniejsze bo angażuje ośrodki mowy i słuchu jednocześnie. Kiedy mówisz co jest, ciało to potwierdza. I dopiero wtedy ma grunt pod nową informację.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

Słucham tej rozmowy o punkcie wyjścia i wyjścia od tego co jest — i nagle rozumiem dlaczego przy rozkładach runicznych pytanie o stan obecny jest zawsze pierwsze. Zanim pójdziesz dalej, musisz wiedzieć gdzie stoisz. Przy afirmacjach widać że to ta sama zasada, tylko inaczej opakowana.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Zorka A wracając do tego co mówiłam wcześniej o krysztale — zastanawiam się czy on właśnie dlatego działał inaczej niż lustro. Kiedy trzymałam go w dłoni i zaczynałam od oddechu, naturalnie zachodził ten moment „gdzieś jestem teraz”. A lustro od razu stawia cię twarzą w twarz z tym jak wyglądasz, co czujesz w tej chwili. Może ono wymusza ten krok wyjściowy?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

Wchodzę w ten wątek bo coś tu zostało tylko zarysowane a myślę że jest ważne. Mówicie o lustrze jako przestrzeni zwrotnej. Ale lustro w pracy rytualnej ma jeszcze inny wymiar — ono pokazuje odwrócenie. To co widzisz to nie jest ty, to jest twoje lustrzane odbicie. Czy afirmacja mówiona do lustra jest więc kierowana do siebie czy do swojego odwrócenia?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Fraida To jest pytanie które mnie zatrzymuje. W praktyce z lustrem zakładam że obraz w lustrze to projekcja — coś między mną a przestrzenią. Ale odwrócenie jest dosłowne, fizyczne. Lewa staje się prawą. Czy to ma znaczenie energetycznie? Myślę że tak, choć nie wiem jak to sformułować precyzyjnie.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Fraida To mi się klika z numerologią luster — jest taka koncepcja że przestrzeń za lustrem to jakby odwrócona wersja naszej rzeczywistości, miejsce gdzie to co tu jest prawem, tam jest cieniem. Jeśli afirmacja idzie w tę przestrzeń, to może wraca przetworzona? Nie dosłownie odbita, ale przepuszczona przez coś.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Czytam o tym odwrórceniu w lustrze i teraz się zastanawiam — czy to ma zwiąazek z tym co jest w tytule wątku, że odbicie robi coś zanim ty to zrobisz? Bo jeśli lustro jest odwrócone, to może ta „wcześniejszość” odbicia to właśnie ta odwrotna strona? Nie wiem czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Helenka dotknęła sedna i cieszę się że to wróciło. Odbicie które wyprzedza — to nie jest tylko obserwacja optyczna. Kiedy stoisz przy lustrze i podnosisz rękę, widzisz ruch zanim go świadomie zakończysz. Mózg to kompensuje. Ale co jeśli ta „wcześniejszość” to sygnał że przestrzeń lustra pracuje na innym rytmie czasu? Słowo wypowiedziane do lustra może wtedy trafiać do czegoś co już „wie”.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

Ale jeśli lustro już wie, to po co w ogóle mówić afirmację? Pyta się szczerze, bo gubię się w tym. Raz mówicie że słowo musi być świadome i z intencją, innym razem że lustro i tak wyprzedza. To jak to naprawdę działa?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Galaktyna Myślę że to nie jest sprzeczność. Lustro może „wyprzedzać” w sensie że jest czułe na intencję zanim sformułujesz ją w słowo — ale słowo nadal jest tym co nadaje tej intencji formę. Jakbyś miała coś co chce się uformować i słowo jest sposóbm kształtu. Bez niego zostaje tylko mgła.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Azalia Ale właśnie to mnie zastanawia — jeśli lustro jest czułe na intencję zanim sformułujesz ją w słowo, to czy słowo w ogóle jest dla lustra? Czy może słowo jest dla nas samych — żeby to co nieświadome stało się uchwytne?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

To rozróżnienie które robi Kornelia jest kluczowe. Słowo jako akt dla siebie, nie dla przestrzeni. Dlatego w niektórych tradycjach wypowiadano afirmacje szeptem — nie do lustra, nie do kamienia, ale do siebie. Jakby słowo miało dotrzeć do środka, a nie wyjść na zewnątrz.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Barni Ale szeptem to znaczy ciszej — czy to w ogóle coś zmienia energetycznie? Bo zawsze słyszałam że głośna afirmacja działa mocniej, bo wibracja dźwięku jest silniejsza.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Stefcia96 To zależy co chcesz poruszyć. Głośny dźwięk rozbija, szept przenika. Przy głośnej afirmacji uruchamiasz ciało — gardło, klatkę piersiową, słyszysz się zewnętrznie. Przy szepcie słowo zostaje wewnątrz. Nie powiedziałabym że jedno jest silniejsze, po prostu trafiają w inne rejony.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Zostanę przy tym szepcie bo mnie to zatrzymało. Mówimy o wibracji jako nośniku — ale szept technicznie nie ma wibracji strun głosowych, jest prawie bezgłośny. Czy w takim razie szept w ogóle przenosi cokolwiek energetycznie, czy działa tylko psychologicznie?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Nikodem pyta o coś co wydaje się techniczne, ale dotyka czegoś głębszego. Szept nie jest ciszą — to oddech formowany przez usta i język. Oddech jest nośnikiem od zawsze. W wielu tradycjach dmuchnięcie na przedmiot było silniejsze niż wypowiedzenie słowa na głos. To co niesie szept to nie wibracja krtani, tylko intencja osadzona w oddechu.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

Dokładnie to. W słowiańskich zamówieniach dmuchnięcie było często ostatnim gestem — pieczęcią. Słowo mówiło co, oddech przenosił to w materię. Rozdzielanie tych dwóch jest późniejsze. Szept jest gdzieś pomiędzy — słowo i oddech jednocześnie.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Mokosza Tylko że jak mam dmuchnąć w lustro, to co — dmucha się na swoją twarz? Serio pytam bo próbuję to sobie wyobrazić praktycznie i brzmi dziwnie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Galaktyna Nie na swoją twarz — na odbicie. To różnica. I nie chodzi tu o dosłowne dmuchanie przy każdej afirmacji, tylko o rozumienie że oddech i słowo to ten sam akt. Kiedy mówisz do lustra, twój oddech dotyka jego powierzchni. To nie jest metafora.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Czytam o tym oddechu i lustrze i nagle mi się skojarzyło z czymś zupełnie innym — parowanie lustra po kąpieli. Kiedyś napisałam palcem słowo na zaparowanym lustrze i potem nie mogłam przestać o nim myśleć przez cały dzień. Czy to ma jakieś znaczenie energtyczne czy to tylko moja wyobraźnia?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Helenka51 To nie jest tylko wyobraźnia. Para na lustrze to twój oddech, twoje ciepło — i zapisałaś w tym słowo. Dosłownie. To jest jedna z bardziej naturalnych form pieczętowania intencji jakie znam, a większość ludzi robi to nieświadomie.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

Helenka napisała coś co mi przypomniało pewną koncepcję z numerologii luster — że litery zapisane w wodzie lub parze mają inne „ciężar” niż te wypowiedziane albo zapisane na papierze. Para jest nietrwała, więc intencja jest jakby zawieszona między formą a rozproszeniem. Zastanawiam się czy to czyni ją słabszą czy silniejszą.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Dominisia Zawieszona między formą a rozproszeniem — to brzmi jak opis każdej afirmacji którą wypowiadasz, a nie zapisujesz. Dźwięk też znika. Może to jest właśnie ich siła, a nie słabość?


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

Wracam do tego co powiedział Barni o szepcie i słowie skierowanym do siebie. Próbowałem ostatnio czegoś w tym kierunku — nie afirmacji w stylu „jestem” tylko krótkich stwierdzeń o tym co czuję. Mówię je półszeptem i mam wrażenie że coś się faktycznie przesuwa. Nie wiem jak to opisać inaczej niż że słyszę je w środku, nie na zewnątrz.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Kazik59 Opisujesz coś co w pracy z czakrami nazywamy rezonansem wewnętrznym. Kiedy słowo osiada w ciele zamiast z niego wychodzić. Powiedz mi — w którym miejscu ciała to czujesz? Bo to nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Reginka Trudno mi to zlokalizować dokładnie. Może klatka piersiowa albo coś w okolicach gardła. Ale nie ciężko, raczej jakby rozluźniało.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Kazik59 Klatka piersiowa i gardło — to czakry które bezpośrednio odpowiadają za słowo i za miłość własną. Jeśli afirmacja „siada” właśnie tam, to znaczy że trafia. Rozluźnienie to dobry znak — coś co było trzymane zaczyna się otwierać.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

Chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Przez całą tę rozmowę mówicie że ważne jest gdzie słowo trafia w ciele, od czego odchodzi, czy jest pokryte przez stan wewnętrzny — ale czy to nie znaczy że afirmacja wymaga bardzo dużo przygotowania zanim w ogóle jest skuteczna? Bo brzmi jakby „wstań i powtarzaj” nie działało z założenia.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Tamarka89 Sama technika powtarzania może działać, ale powoli i przez zużycie — jak powtarzasz coś dość długo, ciało w końcu zaczyna temu „wierzyć”. Natomiast to o czym mówimy tutaj to skrócenie tej drogi przez świadomość. Nie musisz się długo przygotowywać — wystarczy moment prawdziwego zatrzymania przed słowem.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Tamarka zadała pytanie które jest w centrum całej tej rozmowy. Nie chodzi o przygotowanie jako ceremonię. Chodzi o to żeby słowo nie było puste w momencie gdy je wypowiadasz. Jedna sekunda prawdziwego kontaktu ze sobą zanim otworzysz usta — i to jest wystarczające przygotowanie. Lustro może ci w tym pomóc, bo odbicie zmusza do spojrzenia zanim zaczniesz mówić.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

Dobra, ale wracam do tego lustra bo nie mogę tego puścić. Ludwinia napisała że jedna sekunda kontaktu ze sobą wystarczy — ale skąd wiem że ten kontakt jest prawdziwy? Staje przed lustrem, patrzę na siebie, mówię słowo i... czy mam to po prostu poczuć? Bo czasem czuję nic i nie wiem czy to znaczy że nie trafiam, czy że jestem zbyt spięta.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Galaktyna A co czujesz zaraz po tym jak skończyłaś mówić? Nie w trakcie — po. To jest często bardziej czytelny moment niż sama chwila wypowiadania.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Reginka Nic szczególnego. Czasem trochę głupio, jakbym rozmawiała sama ze sobą i ktoś mógłby to usłyszeć.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Galaktyna To uczucie głupoty jest informacją, nie przeszkodą. Skąd ono przychodzi? Bo jeśli słowo które mówisz brzmi fałszywie dla ciebie samej, ciało to sygnalizuje dokładnie w ten sposób — dyskomfortem, nie bólem.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Zaczekajcie — jeśli uczucie głupoty jest sygnałem że słowo jest fałszywe, to jak ktoś ma kiedykolwiek zacząć? Każda afirmacja na początku brzmi fałszywie bo jeszcze nie jest prawdą. Czy nie ma tu jakiegoś zamkniętego koła?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Nikodem trafił w coś co ludzie mijają przez lata. To jest właśnie to koło. Ale ono nie jest zamknięte — ma szczelinę. Afirmacja nie musi brzmieć jak prawda, żeby działać. Musi brzmieć jak kierunek. „Jestem zdrowa” może być fałszywe. „Zmierzam ku zdrowiu” — już nie. Mała zmiana słowa, a ciało przestaje się bronić.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

To co napisała Ludwinia o kierunku przypomina mi coś z tarota — karta nie mówi co jest, mówi dokąd zmierza energia. Może afirmacja działa tak samo? Nie jako opis stanu ale jako ustawienie wektora?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Zorka To by się zgadzało z numerologicznym rozumieniem słów jako wibracji o konkretnym numerze — liczba nie opisuje miejsca w którym jesteś, tylko częstotliwość do której się dostrajasz. Kierunek, nie stan.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

Zostawię tę numerologię na boku, bo moglibyśmy tam pójść i nie wrócić. Chcę się zatrzymać przy tym co powiedział Nikodem o zamkniętym kole. W rytuałach jest na to konkretna odpowiedź — zanim wypowiesz słowo, ustawiasz przestrzeń. Nie dlatego że to ceremonia, tylko dlatego że akt przygotowania zmienia twój stan zanim zaczniesz mówić. Szczelina o której mówi Ludwinia istnieje, ale możesz ją też celowo powiększyć.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Barni Czyli mówisz że samo przygotowanie lustra, zapalenie świecy, cokolwiek — już zmienia jak wypowiadamy słowa? Bo to by znaczyło że rytuał to nie magia sam w sobie, tylko... zmiana naszego stanu przed słowem?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Stefcia96 Jedno i drugie. Rytuał zmienia ciebie, a ty zmieniasz to co wypowiadasz. Nie da się tego do końca rozdzielić. Ale tak — przygotowanie jest po to żeby słowo nie leciało w próżnię.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

W dawnych zamówieniach nie było rozróżnienia między przygotowaniem a samym aktem. Zbieranie ziół, mycie rąk, zwrócenie się w konkretną stronę — to był już począteksłowa. Pierwsze słowo było wypowiedziane zanim otworzyłaś usta. Myślę że teraz to się rozpadło i ludzie szukają efektu bez tej pierwszej warstwy.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Mokosza — to znaczy że samo myślenie o tym co chcę powiedzieć jest już częścą rytuału? Bo mi wcześniej zdarzyło się że zanim wyszłam z domu powróżyłam sobie myślami i potem mi się speniło, nie mówiłam na głos nic. Czy to może być to samo?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Helenka51 Możliwe, ale pytanie brzmi — czy to była myśl czy intencja. Bo myśl błądzi, intencja ma kierunek. Wróżba w myślach która „się spełniła” — czy to był jeden jasny obraz czy raczej coś co powtarzałaś przez kilka godzin i ciągle do tego wracałaś?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

@Fraida Wracałam do tego kilka razy, ale nie specjalnie. Po prostu miałam to z tyłu głowy cały czas. Nie wiedziałam że to może coś znaczyc.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

To co opisuje Helenka brzmi znajomo — ten stan kiedy coś siedzi z tyłu głowy bez wysiłku. Miałam raz przedmiot, kamień, który dostałam z intencją ochrony. I przez kilka tygodni go po prostu nosiłam, nie myśląc o nim aktywnie. A potem okazało się że kilka rzeczy które mogły pójść źle — nie poszły. Nie twierdzę że kamień to zrobił, ale ten spokojny stały kontakt z intencją wydaje się działać inaczej niż głośna afirmacja raz na tydzień.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Kornelia.X To jest ciekawe bo to zaprzecza temu co wiele osób mówi o regularności — że afirmacje muszą być codzienne, o tej samej porze, głośno, z pełnym skupieniem. A tu mówisz że coś co niesiesz cicho przez tygodnie może być skuteczniejsze.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

Ale czy to nie jest po prostu efekt placebo rozciągnięty w czasie? Nosiłaś kamień, czułaś się bezpieczna, i dlatego podejmowałaś lepsze decyzje, i dlatego nic złego się nie stało. Nie kwestionuję tego że działało — pytam tylko czy naprawdę nie ma tu prostszego wyjaśnienia.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Tamarka89 A jeśli mechanizm jest dokładnie taki jak opisujesz — i nadal działa? Co wtedy placebo wyklucza? Mnie ten argument zawsze trochę irytuje, bo zakłada że wyjaśnienie mechanizmu usuwa efekt. Ale efekt jest efektem, niezależnie od tego przez co przechodzi.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

Muszę się tu wtrącić bo siedzę cicho od dłuższego czasu. Jestem sceptyczna co do całej tej energii i afirmacji, ale to co mówi Azalia o mechanizmie i efekcie — to brzmi uczciwie. Nie wiem czy wierzę w pola energetyczne, ale widzę że jeśli ktoś mówi do siebie spokojnie i z przekonaniem to naprawdę coś w nim zmienia. Pytanie co to zmienia — ciało, energię, czy tylko nastawienie?


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 421

To co mówi Azalia ma sens, ale mam jedno pytanie które mi nie daje spokoju od jakiegoś czasu. Jeśli efekt jest efektem niezależnie od mechanizmu — to jak odróżnić sytuację w której afirmacja coś zrobiła, od sytuacji w której po prostu byłoby tak samo bez niej? Serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Grazynka Szczerze? Często nie da się odróżnić. I myślę że to jest uczciwa odpowiedź, choć wiem że nie satysfakcjonuje. Ale popatrz na to inaczej — czy potrzebujesz pewności żeby sprawdzić? Możesz przez miesiąc mówić jedno zdanie rano i zobaczyć co się zmienia. Nie w świecie — w tobie.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

Ale to jest pułapka metodologiczna. Jeśli przez miesiąc mówię afirmację i coś się zmienia, nie wiem czy to afirmacja, czy fakt że miesiąc minął, czy że zaczęłem bardziej uważać na siebie, czy sto innych rzeczy. Jak ktokolwiek z was w ogóle wie że to słowa a nie coś innego?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Nikodem, ta wątpliwość jest słuszna i nie ma na nią prostej odpowiedzi. Ale powiem ci jak ja to sprawdzałam przez lata — zaczęłam obserwować nie skutki, tylko moment. Co dzieje się w ciele w chwili gdy wypowiadam konkretne słowo. Nie po tygodniu, nie po miesiącu — w tej sekundzie. Bo jeśli słowo jest puste, ciało nie reaguje w ogóle. Jeśli jest naładowane, czujesz to zanim skończyłaś zdanie.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

Ludwinia — jak to czucie wygląda? Ciepło, mrowienie, coś innego? Pytam bo kilka razy próbowałam afirmacji i nic nie czułam, i nie wiedziałam czy to że nie działa, czy że ja po prostu nie umiem tego odbierać.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 394

@Stefcia96 To zależy od osoby i od tego który czakr jest aktywniejszy. Ktoś kto ma silne czakry serca czuje ciepło w klatce. Ktoś z aktywnym gardłem może czuć wibrację właśnie tam, dosłownie w gardle. A ktoś kto ma silne czakry korony może w ogóle nie czuć w ciele, tylko mieć nagłą jasność myśli. Brak czucia w ciele nie znaczy brak działania.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 559

@Reginka A czy czakra gardła to nie jest właśnie to centrum które bezpośrednio odpowiada za słowa? Pytam bo w numerologii piątka to komunikacja, wyraz, i często ludzie z dużą liczbą pięcioenergetyczną mają naturalną siłę w słowie. Zastanawiam się czy te dwa systemy się tu nie pokrywają.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

To pokrywanie się różnych systemów to akurat nie jest przypadek. W wielu tradycjach magicznych gardło jest bramą — nie tylko do świata zewnętrznego przez słowo, ale do wewnętrznego przez oddech. Zanim ktokolwiek wymyślił numerologię, wiedział że głos to nie powietrze z płuc, tylko coś co przychodzi z głębiej. Skąd dokładnie — to już zależy od tradycji.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

W słowiańskiej tradycji zamawiania głos był traktowany jako przedłużenie oddechu przodków. Nie twój głos — głos który przez ciebie przechodzi. Dlatego zamawiające kobiety często przed słowem wstrzymywały oddech i zaczynały mówić na wydechu, jakby to co mówiły nie wychodziło z nich, tylko przechodziło przez nie. To zupełnie inne rozumienie niż „ja mówię afirmację”.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Mokosza To jest coś co chciałem zapytać od dłuższego czasu — czy w tych starych formach ktokolwiek mówił w pierwszej osobie? Bo afirmacja to zazwyczaj „jestem”, „mam”, „zmierzam”. A to co opisujesz brzmi jakby osoba mówiąca była tylko kanałem, nie podmiotem.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Kazik59 Rzadko w pierwszej osobie. Częściej w trzeciej, albo bezpośrednio do tego czego dotyczyło zamówienie — do choroby, do wody, do ognia. „Idź stąd”, „zostań tu”, „wróć”. Podmiot był po drugiej stronie, nie w mówiącym. To całkowicie odwraca logikę afirmacji, bo zakłada że słowo ma adresata poza tobą.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

To jest bardzo ciekawe zestawienie. W tarota mamy podobny podział — są układy gdzie pytający jest centrum i wszystko się do niego odnosi, i są układy narracyjne gdzie karty opowiadają historię jakby bez pytającego. I te drugie często dają dokładniejszy odczyt. Może w słowie też jest tak że kiedy wychodzimy z centrum własnego ego, przekaz idzie dalej?


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

@Zorka Ale to wtedy kto słyszy te słowa skierowane „na zewnątrz”? Do kogo mówimy? Bo jeśli do własnej podświadomości, to i tak wracamy do placebo. A jeśli do czegoś rzeczywiście zewnętrznego, to musimy założyć że to coś istnieje i słucha. To jest duży krok.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Tamarka89 Albo nie musimy zakładać nic, tylko obserwować co się dzieje gdy mówimy w jedną lub drugą stronę. Mam doświadczenie z rytuałami w których intencja była skierowana na zewnątrz i w których była skierowana do wewnątrz. Efekty są inne. Nie umiem ci powiedzieć dlaczego. Ale są różne.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

To co mówi Fraida troche mnie zmrożiło, bo ja zawsze myślałam że w afirmacjach chodzi o siebie — swoje myslenie, swoje nastawienie. A tu wychodzi że może być coś więcej? Czy to nie jest troche straszne mówić coś na zewnątrz nie wiedząc do kogo to trafia?


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Helenka51 Rozumiem tę obawę, sama ją miałam. Ale potem zaczęłam myśleć o tym inaczej — każde słowo i tak gdzieś idzie, czy o tym wiesz czy nie. Pytanie nie jest czy mówić, tylko czy mówić świadomie. Przedmioty które nosiłam z intencją działały właśnie dlatego że ktoś wcześniej mówił do nich świadomie. Słowo które w nie włożono zostało.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

Czekajcie, wróćmy do tego lustra z tytułu wątku, bo mi to siedzi w głowie od początku. Ludwinia napisała że odbicie robi coś zanim ty to zrobisz. Czy to znaczy że kiedy mówię afirmację patrząc w lustro, to odbicie ją „już ma” zanim ja skończyłam mówić? Bo to brzmi jak coś co powinno zmieniać całe podejście do tej praktyki.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Galaktyna dotknęła sedna. Lustro w wielu tradycjach to nie odbicie — to wyprzedzenie. To co widzisz po drugiej stronie jest o ułamek sekundy przed tobą, nie za tobą. Kiedy mówisz afirmację do lustra, nie potwierdzasz sobie stanu — wchodzisz w przestrzeń gdzie to słowo już istnieje. To jest różnica między powtarzaniem a wchodzeniem.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

To wejście w przestrzeń gdzie słowo już istnieje — to mi bardzo przypomina logikę run. Runa nie opisuje przyszłości, ona ją zawiera. Kiedy ją wyciągam albo rysuję, nie przewiduję — dotykam czegoś co jest równoległe do teraźniejszości. Czy afirmacja przy lustrze może działać tak samo? Jako dotyk, nie deklaracja?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Freja_R To jest bardzo dobre rozróżnienie — dotyk zamiast deklaracja. Bo deklaracja zakłada że mówca jest na zewnątrz tego co mówi. Dotyk zakłada kontakt, bliskość, coś co już istnieje po drugiej stronie. Jeśli afirmacja to dotyk, to uczucie głupoty o którym mówiłam wcześniej ma inne znaczenie — to nie „to brzmi fałszywie”, tylko „boję się dotknąć”.


Odpowiedz
(@galaktyna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Azalia to znaczy że jak czuję się głupio mówiąc afirmację, to właśnie wtedy jestem najdalej od tego „dotyku”? Bo ja szczerze mówiąc przez pierwsze tygodnie czułam się jak wariatka gadająca do lustra i zastanawiam się czy to uczucie samo w sobie blokuje coś ważnego.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 469

@Galaktyna Właśnie to pytanie mnie zatrzymuje, bo nie jestem pewna czy blokuje, czy może jest sygnałem że podświadomie wiesz iż słowa jeszcze nie są twoje. To uczucie głupoty może być ważną informacją, nie przeszkodą do ominięcia.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Azalia A czy to nie jest podobne do tego co dzieje się przy pierwszym rozkładzie run dla kogoś bliskiego? Ta niezręczność, poczucie że się udaje — jakbyś zajmowała miejsce do którego jeszcze nie masz prawa. Mnie to minęło dopiero gdy przestałam myśleć że „interpretuję” a zaczęłam myśleć że „przekazuję”.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

To uczucie które opisuje Galaktyna i Freja znam z opisu praktyki zamawiania. Kobiety które się tego uczyły mówiły że na początku głos „nie leży”. Że słowa są jakby pożyczone. I właśnie to był sygnał że trzeba więcej czasu nie z techniką, tylko z ciszą przed. Cisza przed słowem to nie przygotowanie — to sam rytuał.


Odpowiedz
(@stefcia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Mokosza a jak długa ta cisza powinna być? Pytam serio, bo próbowałam siedzieć chwilę przed afirmacją i nie wiedziałam kiedy „czas zacząć”. To brzmi głupio ale serio nie wiem jak to wyczuć.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Mokosza Mam podobne pytanie jak Stefcia, ale trochę inne — czy ta cisza ma być w środku, czy w otoczeniu? Bo raz próbowałem w kompletnej ciszy w mieszkaniu i paradoksalnie byłem bardziej rozkojarzony niż gdy w tle coś cicho grało. Czy środowisko w ogóle wchodzi w ten obraz?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 486

@Kazik59 W tradycji zamawiania cisza zewnętrzna nie była warunkiem. Kobiety zamawiały przy ogniu, przy studni, przy chorym dziecku które płakało. Cisza była wewnętrzna — moment kiedy własna myśl się zatrzymuje. To nie stan, to gest. I to nie da się wytłumaczyć lepiej niż przez próbowanie.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 560

Stefcia, nie ma miary na tę ciszę i to jest właśnie najtrudniejsza część. Ale jest jeden znak który sama nauczyłam się rozpoznawać — oddech się zmienia. Nie musisz go kontrolować, on sam zwalnia kiedy jesteś gotowa. To ciało sygnalizuje, nie umysł. Jeśli czekasz aż umysł powie „teraz” — będziesz czekać bardzo długo.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 273

Dobra, ale wróćmy do meritum bo mnie ten wątek z lustrem dalej nie daje spokoju. Ludwinia mówiła że odbicie jest przed nami. Ale czy to nie jest czysto fizyczne — opóźnienie nerwowe między zamiarem a ruchem? Czy naprawdę twierdzimy że lustro ma jakiś wymiar metafizyczny sam w sobie?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Tamarka89 Opóźnienie nerwowe idzie w przeciwną stronę — intencja jest przed ruchem, nie odbicie przed intencją. To co Ludwinia opisuje to coś innego. W wielu tradycjach magicznych lustro to nie tafla, to membrana. I membrany nie odbijają — przepuszczają w obie strony.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 415

@Barni Membrana przepuszcza co? W jedną stronę idzie obraz, a w drugą co? Pytam bo to już zaczyna brzmieć jak metafora która się rozlewa na wszystko i przez to nie mówi nic konkretnego.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 191

Nikodem, mnie to nie brzmi jak metafora tylko jak coś co fakt można poczuć. Ja raz patrzyłam w lustro przy świeczce i miałam chwilę gdzie moja twarz jakby nie była moja. Nie wiem jak to opisać inacze. Może to bylo złudzenie ale było bardzo prawdziwe przez ten moment.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 861

@Helenka51 To co opisujesz to klasyczne doświadczenie przy tzw. patrzeniu przez lustro — jest na to nawet termin „efekt Troxlera”, choć to czysto fizjologiczne wytłumaczenie. Ale ja miałam to samo ze świecą i wiem że to co czułam w tamtym momencie było za duże żeby zamknąć je w neurologii.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

Zostańmy przy tym co mówi Kornelia, bo to ważny punkt. Fizjologia może wywoływać doświadczenie, ale nie określa jego znaczenia. Kiedy robiłam rytuały z lustrem woda, to technicznie patrzyłam na drżącą powierzchnię w słabym świetle — idealne warunki na złudzenie. Ale to co z tego wychodziło nie było przypadkowe i nie było losowe. Wzorce były powtarzalne. Czy to nie jest właśnie ten „dotyk” o którym mówiła Azalia?


Odpowiedz
Udostępnij: