Wyczulenie energetyczne - kiedy zbyt wiele odczuwamy
Chcę poruszyć temat, który ostatnio bardzo mnie męczy. Mam wrażenie, że z biegiem czasu moje wyczulenie energetyczne zamiast mi pomagać, zaczyna przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Wchodzę do sklepu i od razu wiem, kto ma ciężką aurę, kto jest chory, kto kłamie. Niby super, ale po takim wyjściu jestem dosłownie rozklejona. Czuję się jak gąbka, która wchłonęła cudze śmieci. Czy ktoś ma podobnie? Bo coraz częściej zastanawiam się, czy to w ogóle jest dar, czy może raczej problem do przepracowania.
Znam to doskonale. To klasyczny objaw otwartej czakry solarnej przy jednoczesnym niedostatecznym uziemieniu. Zanim zaczniesz to traktować jako problem, powiedz mi: czy masz jakąś regularną praktykę ochrony przed absorpcją cudzej energii? Bo często jest tak, że ludzie rozwijają wyczulenie, ale nie idzie za tym żadna technika ochronna.
Ja miałam dokładnie to samo i przez długi czas myślałam, że coś ze mną nie tak. Najbardziej dawały mi się we znaki miejsca z dużą rotacją ludzi, centra handlowe, dworce. Wychodziłam stamtąd z bólem głowy i kompletnym wyczerpaniem. Co ciekawe, zaczęłam wtedy zwracać uwagę na to, gdzie dokładnie w przestrzeni czuję to najsilniej. I odkryłam, że te punkty zawsze tworzyły jakiś wzór. Czy wy też coś takiego zauważyłyście?
Poczekajcie, bo nie do końca rozumiem. Mówicie o odczuwaniu energii innych ludzi czy o jakichś miejscach? Bo dla mnie to są dwie różne rzeczy. Ja np. w niektórych pokojach czuję jakiś dziwny ciężar, ale przy ludziach raczej nie. Albo po prostu jeszcze nie nauczyłam się tego rozpoznawać?
@Tymianka to może być jedno i drugie naraz. Miejsca przechowują energie ludzi, którzy przez nie przeszli. Ja w pewnym momencie zorientowałam się, że te punkty gdzie czuję coś intensywnego w jakimś pomieszczeniu - jeśli narysować między nimi linie - zawsze wychodzi jakiś kształt. Trójkąt, linia, czasem okrąg. Nie wiem czy to ma związek z czymś konkretnym, ale nie wydaje mi się, żeby to było przypadkowe.
Zatrzymuję się przy tym co napisała Kornelia, bo to jest naprawdę ciekawe. Trójkąt, linia, okrąg - to nie jest przypadek. Numerologicznie rzecz biorąc, kształty geometryczne mają swoje wartości i znaczenia. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - mówisz o przedmiotach które spadają, czy o punktach energetycznych w przestrzeni?
@Olaf mówię o odczuciach w przestrzeni, ale teraz kiedy pytasz, to sobie przypominam jeszcze jedną rzecz. U mnie w domu przez jakiś czas regularnie spadały rzeczy z półek. I za każdym razem, kiedy to się działo, te przedmioty lądowały w miejscach, które - jak to potem zmierzyłam - tworzyły właśnie linię albo trójkąt. Nigdy losowo. Zawsze jakiś wzór.
No to już mnie zaciekawiłaś bardziej niż ten wątek o astralu. Ale czekaj, skąd wiesz, że to nie był zwykły przypadek? Może po prostu tak stały te rzeczy, że jak spadały, to siłą grawitacji lądowały w podobnych miejscach?
Grawitacja nie układa przedmiotów w trójkąty. Grawitacja ciągnie w dół po linii prostej. Jeśli coś ląduje w geometrycznych wzorach, to masz do czynienia z czymś, co działa na przestrzeń, nie na samą fizykę. Widziałem to wielokrotnie podczas pracy z miejscami o zaburzonej energii. Pytanie nie brzmi „czy to przypadek”, tylko „co jest źródłem tego wzoru”.
Przepraszam, ale jestem sceptyczna w tej kwestii. Czy ktoś z was kiedykolwiek to dokumentował? Fotografował, mierzył, zapisywał daty i miejsca? Bo pamięć ludzka ma tendencję do dopasowywania wzorów tam, gdzie ich nie ma. Nie mówię, że kłamiecie, ale skąd pewność, że to nie jest właśnie to?
@Dobrusia.Ka rozumiem sceptycyzm i nie mam z tym problemu. Ale zapytam inaczej: jeśli ktoś przez kilka miesięcy dokumentuje, mierzy i zapisuje, i wzory się powtarzają za każdym razem - to co wtedy? W którym momencie dla ciebie staje się to wystarczającym dowodem?
Wróćmy na chwilę do sedna wątku, bo odpłynęliśmy. Pentagrama pisała o tym, że wyczulenie energetyczne zaczyna być ciężarem. I to jest bardzo konkretny problem, który wiele osób tu ma. Geometria spadających przedmiotów to osobny temat. Pentagrama, powiedz mi jeszcze jedno: czy to wyczulenie nasiliło się nagle, po jakimś konkretnym wydarzeniu, czy narastało stopniowo?
@Kminek narastało stopniowo przez ostatnie może dwa lata. Chociaż był jeden moment, kiedy skoczyło gwałtownie - po tym jak zaczęłam intensywnie pracować z energią podczas pewnego rytuału oczyszczającego. Jakby coś się we mnie otworzyło za szeroko i nie do końca zamknęło.
Właśnie to samo chciałam napisać! Dziękuję że to powiedziałaś, bo myślałam że tylko ja mam takie odczucie po intensywniejszej pracy energetycznej. U mnie też był taki moment, kiedy coś „puściło” i od tamtej pory odczuwam wszystko mocniej. Zastanawiam się czy to da się cofnąć albo przynajmniej wyregulować?
A ja mam pytnaie bo nie jestem pewna czy moje objawy są podobne. Czasem jak wchodzę do jakigos pomieszczenia to mam takie uczucie jakby powietrze było gęste i muszę wyjść. Ale nie wiem czy to energia czy po prostu mój lęk. Jak to odróżnic?
@Alusia88 to jedno z trudniejszych pytań w całej tej dziedzinie, szczerze mówiąc. Lęk i odczucie energetyczne potrafią dawać bardzo podobne sygnały w ciele. Ja przez długi czas myślałem, że odczuwam energie, a okazało się, że po prostu moje ciało reaguje na konkretne bodźce sensoryczne - zapachy, oświetlenie, akustykę. Dopiero kiedy zacząłem prowadzić notatki, zorientowałem się co jest czym.
Ale czy prowadzenie notatek naprawdę pomaga to rozróżnić? Pytam serio, bo myślałam o tym. Jak miałabym opisać „gęste powietrze” w zeszycie żeby potem to porównać z czymś innym?
@Teodozja_C zapisujesz miejsce, godzinę, z kim byłaś, jak się czułaś fizycznie przed wejściem i po wyjściu. Po kilku tygodniach zaczynają wychodzić wzory. Sama tak robiłam przez jakiś czas i odkryłam, że moje „wyczucie” jest dużo silniejsze kiedy jestem niewyspana lub głodna. Co nie znaczy, że to nie jest energia, ale znaczy, że stan ciała ma ogromny wpływ na to jak ją odczuwamy.
Dobry punkt, bo sama się nad tym zastanawiałam. Zapisuję już jakiś czas i faktycznie wychodzi, że moje odczucia w konkretnych miejscach są powtarzalne. Ale wróćmy do Pentagramy - powiedziałaś, że po tym rytuale coś się otworzyło za szeroko. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem: mówiłaś o rytuale oczyszczającym, który sama prowadziłaś, czy byłaś uczestnikiem czegoś prowadzonego przez kogoś innego?
Prowadziłam sama. Długa praca z czakrą serca, dużo intencji, dużo skupienia przez kilka godzin. I coś po tym nie wróciło do poprzedniego stanu. Jakby próg wrażliwości przesunął się i nie chce się cofnąć. Nie mówię, że to złe doświadczenie było, ale skutki trwają.
Praca z czakrą serca przez kilka godzin bez odpowiedniego zamknięcia to jak zostawienie drzwi otwartych na oścież. Pytanie jest konkretne: czy robiłaś zamknięcie? Uziemienie po? Bo jeśli nie, to tam leży ten problem, a nie w samej wrażliwości.
@Kminek szczerze? Robiłam uziemienie, ale może za krótko. Nie czułam wtedy żeby coś wymagało dłuższego domknięcia. Teraz wiem, że to był błąd. Ale jak to naprawić po czasie?
@Kminek też to widzę. Sam miałem do czynienia z osobami, które „utknęły” po głębszej pracy energetycznej. To nie jest rzadkie. Ale chcę zapytać Pentagramę o jeden szczegół - czy po tym rytuale zaczęłaś też inaczej śnić? Albo mieć sny, których wcześniej nie miałaś?
@Szaman tak, właściwie tak. Sny stały się intensywniejsze, bardziej nasycone. Często budzę się z poczuciem, że coś przeżyłam bardzo realnie, choć treść jest ulotna. Myślisz, że to powiązane?
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie to mnie uderzyło bo sama mam dokładnie takie sny od pewnego czasu. Budze się zmęczona jakbym gdzieś była całą noc. Nie wiązałam tego z pracą energetyczną, ale może jednak jest połączenie? Czy to może oznaczać, że ja też gdzieś „otworzyłam za szeroko”?
Ja też mam te sny. Myślałam, że to normalne, że tak po prostu bywa. A tu wychodzi że może być tego przyczyna.
@Szaman to połączenie snu i rozszerzonej wrażliwości mnie bardzo ciekawi. Bo moje doświadczenia z energią miejsc też często mają swoją kontynuację w snach. Jakby to co zbiorę w ciągu dnia, musi gdzieś odpłynąć i wybiera nocną drogę. Tylko nie wiem czy to mechanizm ochronny czy akurat odwrotnie.
@Kornelia.X dokładnie to chciałem zaznaczyć. To może być jedno i drugie w zależności od tego jak głęboka jest ta dysregulacja energetyczna. Kornelia, ale przy okazji - wróćmy do tych kształtów geometrycznych, które opisywałaś. Jeśli masz dokumentację, to czy kształt powtarzał się zawsze ten sam, czy różnie?
@Szaman nie mam zdjęć, bo wtedy jeszcze nie myślałam żeby dokumentować. Ale z pamięci powiedziałabym, że częściej wychodzily trójkąty. Linia zdarzała się rzadziej i zawsze przy mniejszej liczbie obiektów. Okrąg widziałam chyba dwa razy. Czy to ma znaczenie który kształt dominuje?
@Kornelia.X to jest dla mnie ważna informacja. W numerologii trójka i trójkąt to aktywność, dynamizm, ruch energii. Jeśli dominował trójkąt, to mogłoby sugerować, że energia w tym miejscu była aktywna, nie uśpiona. Choć przyznam szczerze, że nie wiem czy bezpośrednio przekłada się numerologia na geometrię w przestrzeni fizycznej. Czy ktoś ma wiedzę czy te dwie rzeczy się łączą?
@Olaf łączą się, i to bardzo bezpośrednio. Kształty geometryczne to zapis numeryczny w przestrzeni. Trójkąt to trójka, okrąg to jedynka albo zero w zależności od systemu. Jak regularnie wychodził trójkąt, to to miejsce miało silną energię czynnościową, coś tam pracowało. Mogło tez reagować na twój własny stan energetyczny Kornelio, nie tylko żyć własnym życiem.
@Dominisia01 ale chwila, bo nie rozumiem jednego. Mówisz „energię czynnościową” - co konkretnie przez to rozumiesz? To jest termin który gdzieś ma definicję czy każdy rozumie go inaczej? Bo za każdym razem jak pytam o konkrety, to rozmowa robi się coraz bardziej abstrakcyjna.
@Dobrusia.Ka rozumiem, że to może brzmieć nieprecyzyjnie. Energia czynnościowa to taka, która jest w ruchu, coś tworzy, przetwarza. W odróżnieniu od energii stagnacyjnej, która zalega i nie płynie. Ale przyznaje, że to moje własne określenie, nie ma jednej oficjalnej terminologii.
No właśnie i to jest mój problem z tymi rozmowami, przepraszam. Wymyślamy terminy, które sami sobie definiujemy i potem na tej podstawie wyciągamy wnioski. Jak mam to zweryfikować? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam.
@Bernadka87 szczerze? Nie możesz tego zweryfikować w sensie naukowym i lepiej żeby każdy to przyjął uczciwie. Ale jest inna weryfikacja - własne powtarzalne doświadczenie. Nie jako dowód dla innych, ale jako własna mapa tego co działa. Wielu z nas tak zaczyna i tak buduje wiedzę.
Właśnie chciałam to samo powiedzieć. Ja nie szukam dowodów naukowych, szukam zrozumienia własnych odczuć. I to chyba jest cały sens tego forum, nie? Ale mam pytanie do Pentagramy bo gdzieś to zgubilismy - czy próbowałaś od tamtego rytuału robić jakieś domknięcie, coś co by mogło to znormalizować?
@Tymianka próbowałam kilka rzeczy. Medytacje uziemiające, praca z zieloną czakrą serca ale tym razem ostrożniej, krótko. Trochę pomaga ale nie do końca. Jakby wróciło do poziomu sześćdziesiąt procent, a te czterdzieści pozostałe to ta nadwrażliwość która zostaje. Kminek pytała wcześniej o zamknięcie - może masz na to jakąś praktykę której nie próbowałam?
Jest jedna rzecz, której mało kto używa bo jest bardzo prosta i przez to niedoceniana. Praca z runą Isa przy zamknięciu. Isa to zastygnięcie, granica, stop. Nie blokuje energii trwale, ale daje ciału czas na przywrócenie własnego rytmu. Połącz to z fizycznym uziemieniem - dosłownie stopami na ziemi, na trawie albo podłodze przez co najmniej kilkanaście minut bez butów. I nic więcej przez jakiś czas, żadnych intensywnych prac. Ile czasu minęło od tamtego rytuału?
To z tą Isą brzmi dla mnie jak coś, co mogłabym faktycznie spróbować. Nigdy nie pracowałam z runami, ale zasada stania w miejscu, dania sobie czasu na powrót do własnego rytmu - to ma sens intuicyjnie. Kminek, czy to trzeba robić o konkretnej porze czy przy konkretnym ustawieniu? Czy jest jakaś kolejność działań?
Pora nie jest kluczowa, choć wieczór przed snem daje lepsze efekty bo ciało i tak wchodzi w tryb wyciszenia. Ważniejsza jest intencja i fizyczny kontakt z ziemią - dosłownie boso na podłodze, kamień w dłoni. Isa to nie rytuał z krokami, to stan. Wyobraź sobie zamarzniętą powierzchnię wody. Nic nie wpływa, nic nie wypływa. Tylko tyle.
@Kminek a jak długo utrzymywać ten stan? Bo czytałam gdzieś, że przy pracy z runami czas ma znaczenie, że za krótko to jak nic, a za długo może odwrócić efekt. Nie wiem czy to prawda, ale to mnie trochę hamuje.
@Tymianka to zależy od osoby, nie od reguły. Zazwyczaj wystarczy kilkanaście minut żeby poczuć zmianę. Jeśli po trzydziestu minutach nic się nie zmienia, to albo zły moment, albo potrzeba innego podejścia. Nie istnieje efekt odwrócenia od samego czasu - to jest mit.
Wracam do tego co powiedziała Pentagrama o tych sześćdziesięciu procentach. To ciekawe, że sama to tak precyzyjnie czujesz, bo większość osób albo mówi „jest lepiej” albo „nie ma różnicy”. Czy to wrażenie procentowe to coś co mierzysz jakoś czy raczej intuicja?
@Whisper intuicja, chyba nie mam lepszego słowa. To jak kiedy coś boli i wiesz, że boli mniej niż tydzień temu, ale jeszcze nie jest dobrze. Nie mierzę tego żadnym sposóbm, po prostu znam swój stan sprzed, wiem jak się czułam i wiem jak jest teraz. Ta różnica jest wyraźna, ale niekompletna.
To co opisuje Pentagrama to klasyczny obraz częściowego zamknięcia czakry serca przy jednoczesnym przestymulowaniu czakry trzeciego oka. Energia która nie wróciła do serca szuka wyjścia górą i przez to masz tę nadwrażliwość percepcyjną. Trzeba to wyrównać od dołu, od korzenia, nie od serca.
@Zlata to brzmi logicznie, ale skąd wiadomo, że dokładnie tak to działa? Mówisz o tym bardzo pewnie, ale Pentagrama opisywała pracę z sercem, a ty od razu wiesz, że problem jest gdzie indziej. Czy nie może być kilka możliwości?
@Dobrusia.Ka no może być kilka możliwości, zgoda. Ale energetyczne symptomy, które opisuje - intensywne sny, poczucie niezamknięcia, ta nadwrażliwość na otoczenie - to klasyczny wzorzec. Nie mówię, że na sto procent, ale kierunek jest prawdopodobny.
Chcę się tu zatrzymać, bo mam inne zdanie. Zlata, ten „klasyczny wzorzec” który opisujesz to dość uproszczone czytanie. Pentagrama nie mówiła o wzmożonej aktywności trzeciego oka, mówiła o ogólnej wrażliwości. To może być zupełnie inna dynamika. Pentagrama, czy ta nadwrażliwość to bardziej odczuwanie emocji innych osób, czy raczej percepcja energii miejsc i przestrzeni?
@Szaman chyba bardziej to drugie. Miejsca, przestrzenie, czasem obiekty. Mniej o emocjach innych ludzi, bardziej jakby tło całego otoczenia stało się głośniejsze. Jak ktoś podkręcił głośność, ale nie zmienił kanału.
Ten opis z głośnością jest bardzo bliski temu co sama przeżywałam przy silniejszych miejscach energetycznych. Jakbyś nagle zaczęła słyszeć częstotliwość, której wcześniej nie rejestrowałaś. Pentagrama, czy to pojawia się wszędzie tak samo, czy są miejsca gdzie jest to słabsze?
@Kornelia.X tak, są różnice. W domu jest spokojniej, na zewnątrz w zatłoczonych miejscach jest to intensywniejsze. W naturze - zależy od miejsca. Niektóre miejsca w lesie są niemal cisze od domu, inne brzmią bardzo mocno.
Ciekawi mnie ta różnica las - miasto. Bo numerologicznie miejskie przestrzenie mają bardzo gęste nałożenie energii ludzkich - kumulacja numerów domów, ulic, historii, ludzi. Las ma numerologię innego porządku, bardziej pierwotną. Czy ta „głośność” w mieście jest bardziej chaotyczna, a ta leśna bardziej spoista?
@Olaf tak, to dobre słowa. Miasto jest chaotyczne, wielokierunkowe. Las albo jest cichy albo ma coś bardzo wyraźnego, ale spójnego. Jeden dźwięk, nie kakofonia.
Słuchajcie, ja to wszystko czytam i zastanawiam się czy ja też tak to odczuwam tylko nigdy nie miałam słów żeby to opisać. Ta kakofonia w mieście - tak, to znam. Myślałam, że po prostu nie lubię tłumu. A może to jest coś więcej? Jak to rozróżnić?
@Hania no właśnie, tu jest mój problem z tym wszystkim. Skąd wiadomo czy jesteś wrażliwa energetycznie czy po prostu introwertyczna i źle tolerujesz stymulację sensoryczną? To są dwie różne rzeczy i nie wiem jak je rozdzielić.
@Bernadka87 to jest szczere pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jest jedna różnica, którą zauważyłem u siebie i innych - przy zwykłej stymulacji sensorycznej odpoczynek fizyczny pomaga. Przy nadwrażliwości energetycznej możesz być w ciszy, w spokoju i nadal coś odbierać. Szczególnie w miejscach historycznych albo naładowanych. Czy Hania, to coś ci mówi?
Ja bym chciała się tu wtrącić, bo mam podobnie jak Hania. Nie wiedziałam że to może być coś do przepracowania energetycznie. Zawsze myślałam, że po prostu taka jestem. Ale wracając do tego co Pentagrama mówiła o kształtach - u niej spadają geometrycznie. Czy to też może być objaw tej nadwrażliwości? Jakby przestrzeń wokół niej reaguje?
@Chaber to jest bardzo trafne powiązanie. Geometryzacja przypadkowych zdarzeń może być właśnie efektem rozszerzonej percepcji - nie to, że przedmioty „naprawdę” tworzą figury, ale że wrażliwa osoba zaczyna dostrzegać wzorce, których wcześniej nie rejestrowała. Choć jest też drugi odczyt - że pole energetyczne osoby faktycznie porządkuje przestrzeń wokół siebie. Pentagrama, czy te kształty zaczęły się pojawiać przed rytuałem czy po?
To co Szaman napisał o wzorcach mnie zatrzymało. Bo ja sama nie wiem czy te kształty przy spadaniu to coś co istnieje naprawdę, czy mój mózg zaczął to konstruować po tym jak raz to zauważyłam. Tzn. najpierw coś spadło, potem coś drugiego, patrzę - jest linia. A teraz za każdym razem szukam tej linii. Czy to percepcja rozszerzona czy autosugestia? Nie potrafię tego rozdzielić i to mnie trochę niepokoi.
Właśnie o to pytanie mi chodziło. To rozróżnienie jest naprawdę trudne i nie sądzę żebyś mogła to rozstrzygnąć sama z siebie, bo jesteś wewnątrz tego doświadczenia. Ale mam jedno pytanie do ciebie - czy te kształty zauważasz tylko po fakcie, czy czasem masz poczucie przed kolejnym spadnięciem, gdzie to wyląduje?
To jest kluczowe pytanie. Bo jeśli to prospektywne - czujesz gdzie coś trafi - to jest zupełnie inna rozmowa niż retrospektywne dopasowywanie. Miałam kiedyś okres kiedy rzeczy w domu mi spadały i byłam przekonana że to wzorzec, a potem zapisałam przez tydzień każdy przypadek i okazało się, że tylko dwa na osiem dawały się ułożyć w cokolwiek. Reszta to był szum.
@Szaman chyba nie prospektywnie. Tzn. nie mam poczucia „tu wyląduje”. Raczej po fakcie widzę gdzie leży i wtedy to widać. Ale to co mówi Kornelia.X mnie trochę trzeźwi - sama nie liczyłam. Liczba takich zdarzeń nie jest duża, może kilkanaście przez ostatnie tygodnie.
Kilkanaście przez kilka tygodni to nie jest dużo statystycznie. Przepraszam że tak twardo, ale jeśli masz trzydzieści przedmiotów na biurku i kilka z nich spada w różnych miejscach, to matematycznie da się z tego ułożyć trójkąt prawie zawsze. Nie mówię że nic się nie dzieje, ale to jest też normalne zjawisko które można sobie wytłumaczyć.
@Bernadka87 rozumiem ten tok myślenia, ale czy we wszystkim musimy szukać „normalnego wytłumaczenia”? Pytam szczerze, bo sama nie wiem. Może jedno i drugie może być prawdą jednocześnie.
To co mówi Chaber jest ważne. Niekoniecznie jest sprzeczność między „to geometria przypadkowa” a „to coś znaczy”. Ale Pentagrama, wróćmy do sedna - bo kształty są ciekawe, ale ty zaczęłaś ten wątek od nadwrażliwości energetycznej. Czy te spadające przedmioty są dla ciebie powiązane z tym poczuciem nadmiernego odbierania, czy to osobny objaw?
@Whisper tak, widzę to jako jedno. Jakby ta sama „przestrojona” percepcja, która sprawia że czuję miejsca i energie mocniej, też sprawia że zauważam wzorce w rzeczach. Może nawet tworzę je gdzie ich nie ma, nie wiem. Ale czuję że to pochodzi z tego samego miejsca.
Właśnie - tu jest sedno. Przestrojona percepcja, tak to nazwijmy. I to jest typowy efekt otwartego kanału bez wystarczającego uziemienia. Umysł zaczyna łapać sygnały wszędzie, bo nie ma filtru który mówi „to ważne, to szum”. Pentagrama, czy robisz cokolwiek co mogłoby działać jako takie uziemienie? Nie musi być skomplikowane.
@Zlata z tym uziemieniem to prawda, ale nie nazwałabym tego „otwartym kanałem” tak po prostu, bo to sugeruje że kanał był celowo otwarty. Pentagrama opisywała pracę z sercem, nie aktywację kanałów. Możliwe że to skutek uboczny, nie efekt bezpośredni.
@Kminek no dobrze, zgoda co do nazewnictwa. Ale efekt jest podobny niezależnie od przyczyny - percepcja bez filtru. Czy nie?
Efekt może być podobny, ale sposób pracy powinien być inny w zależności od przyczyny. Dlatego to rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, nie tylko semantyczne.
Mogę zapytać o to uziemienie? Bo słyszę to słowo często i rozumiem je ogólnie, ale co to konkretnie znaczy w praktyce? Codzienna praktyka czy coś co robisz tylko kiedy czujesz że jest za intensywnie?
@Tymianka jedno i drugie, zależy od potrzeby. Codzienny krótki kontakt z ziemią - dosłownie, stopy boso na trawie albo podłodze, kilka oddechów z uwagą na ciało - to może wystarczyć jako higiena. Kiedy percepcja jest już za duża, potrzeba czegoś mocniejszego, ale to już zależy od osoby.
Dziękuję za to wytłumaczenie, naprawdę. Ja chyba nigdy świadomie nie robiłam czegoś takiego i może dlatego te intensywne chwile w tłumie mnie tak wytrącają. Ale chcę dopytać - czy to uziemienie działa też zapobiegawczo, przed wyjściem do zatłoczonego miejsca, czy tylko po?
Ja patrzę na to od strony numerologicznej i wychodzi mi coś ciekawego. Jeśli Pentagrama ma aktywny cykl osobisty z przewagą liczby cztery albo ósemki w tym okresie, to wzrost wrażliwości na struktury i wzorce geometryczne jest naturalnym efektem. Czwórka to właśnie porządek, forma, dostrzeganie siatki. Pentagrama, znasz swoje liczby osobiste na ten czas?
@Olaf nie liczyłam tego ostatnio. Nie jestem mocna w numerologii. Ale ciekawe co mówisz o czwórce i formie, bo rzeczywiście to co zauważam to właśnie struktury, nie energie dyfuzyjne.
Przepraszam że wchodzę, ale mam szczere pytanie do wszystkich - skąd wiemy że to uziemienie „działa”, a nie że po prostu człowiek się uspokaja przez sam rytuał i oddech? Pytam bez złośliwości, bo sama chciałabym to rozumieć.
@Dobrusia.Ka to jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i myślę że każdy kto ćwiczy będzie miał swoją wersję. Dla mnie test jest prosty - czy efekt pojawia się bez skupienia na oddechu, sama obecność na ziemi, w naturze? Jeśli tak, to coś tam jest poza samym uspokojeniem. Ale rozumiem sceptycyzm.
Wracając do Pentagramy - bo chcę rozumieć co jest głównym problemem. Czy ta wrażliwość ci przeszkadza w codziennym życiu, czy to bardziej że ją masz i nie wiesz co z nią robić? Bo to są dwa różne przypadki i chyba wymagają innego podejścia.
@Bernadka87 to ważne pytanie i muszę się zastanowić. Chyba bardziej to drugie - mam i nie wiem co z tym robić. Nie jest tak że to mi paraliżuje życie. Ale są dni że jestem kompletnie wyczerpana bez żadnego widocznego powodu i dopiero wieczorem rozumiem że miałam dużo ludzi wokół siebie. To jakiś wzorzec.
To co opisujesz to klasyczna empatia energetyczna bez bariery. Wyczerpanie po kontakcie z ludźmi, nie po wysiłku fizycznym. Czujesz ich pole i absorbujesz je nieświadomie. Czy masz też takie dni że budzisz się zmęczona, bez kontaktu z nikim z poprzedniego dnia?
@Zlata poczekaj chwilę, bo „empatia energetyczna” to konkretna rzecz i nie mieszałabym jej od razu z tym co Pentagrama opisuje. Wyczerpanie po ludziach może być wrażliwością układu nerwowego, może być empatią energetyczną, może być przeciążeniem czakry solarnej. To są różne mechanizmy. Pentagrama, czy to wyczerpanie jest bardziej fizyczne czy mentalne?
@Kminek zastanawiam się. Chyba oba naraz? Głowa jest pełna, jakby za dużo wejść i jednocześnie ciało jest ciężkie. Nie jest to tak że jestem smutna czy zestresowana - raczej przepełniona. Jeśli to ma jakieś znaczenie.
To „przepełniona” jest kluczowym słowem. Nie „zmęczona”, nie „zestresowana”, właśnie przepełniona. Pentagrama, czy po wyjściu z tłumu masz potrzebę bycia w ciszy i małej przestrzeni, czy przeciwnie - na zewnątrz, w otwartym miejscu?
@Szaman zdecydowanie w ciszy i małej przestrzeni. Najchętniej do pokoju, zamknąć drzwi, nie patrzeć na telefon. Trwa to zwykle kilka godzin i potem normalnie.
Ja mam dokładnie to samo co Pentagrama opisuje. Słowo „przepełniona” idealnie to nazywa. Nie wiedziałam jak to określić. Ale moje pytanie jest inne - czy to się nasila z czasem? Bo mam wrażenie że im dłużej tak funkcjonuję, tym szybciej dochodzi do tego stanu przepełnienia.
@Tymianka tak, nasila się jeśli nie pracujesz z tym aktywnie. Percepcja bez praktyki uziemiania i czyszczenia to jak otwarte okno przy drodze - z czasem kurzu jest coraz więcej, a ty przestajesz to zauważać bo to staje się normą. Ale „normalnie po kilku godzinach” jak mówi Pentagrama to jeszcze dobry znak - jest regeneracja.
@Kminek dziękuję za to porównanie z oknem, naprawdę coś mi kliknęło. Ale chcę zapytać - to czyszczenie, o którym mówisz, jak to wygląda w praktyce? Czy to jest coś innego niż uziemienie? Bo zaczęłam myśleć że to to samo.
@Hania to dwie różne rzeczy. Uziemienie to stabilizacja - mówisz ciału i polu „tu jest dół, tu jest góra, wiem gdzie jestem”. Czyszczenie to usuwanie tego co przyszło z zewnątrz. Możesz być świetnie uziemiona i nadal nosić cudze energie. Jedno nie zastępuje drugiego.
Chcę wrócić do Pentagramy, bo zgubiliśmy trochę wątek. Mamy: wyczerpanie po ludziach, wzorce geometryczne w spadających przedmiotach, bardzo intensywne odczucia w miejscach. To trzy różne przejawy, czy czujesz że to jest jedno zjawisko? Bo to zmienia jak o tym rozmawiamy.
@Whisper czuję że to jedno. Jakby ta sama „antena” była ustawiona na odbiór na zbyt wysokiej czułości. I łapie wszystko - emocje ludzi, geometrię przestrzeni, energie miejsc. Nie umiem tego wyłączyć selektywnie. Albo wszystko, albo nic.
Słuchaj, jeśli to jest kwestia anteny jak mówisz, to może warto pomyśleć o czymś co fizycznie pomaga tę czułość regulować. Turmalin czarny noszony przy ciele działa tu dosyć dobrze, tworzy jakby bufor. Ja mam przez cały czas przy sobie i różnica jest odczuwalna. Pentagrama, próbowałaś kiedyś z kamieniami w tym kierunku?
@Dominisia01 mam inne doświadczenia z turmalinem w takich sytuacjach - nie zawsze pomaga, a u niektórych osób z otwartą percepcją wzmacnia odbiór zamiast bufurować. Pentagrama, masz jakieś wcześniejsze doświadczenia z kamieniami ochronnymi? Bo to nie jest neutralna rekomendacja.
@Kornelia.X nie słyszałam o tym żeby turmalin wzmacniał, masz jakieś źródło? Bo w tym co czytałam i czego sama doświadczyłam zawsze był jako ochronny i blokujący, nie wzmacniający.
Mogę się tu wtrącić - turmalin czarny jest ochronny w sensie odpychania zewnętrznych energii, ale jeśli nadwrażliwość pochodzi z wewnątrz, z własnego pola, to żaden kamień tego nie wyreguluje. To jak zakładanie słuchawek na własny głos. Pentagrama opisywała raczej nadmiar własnej percepcji niż atak z zewnątrz. To ważna różnica.
Mam takie poczucie że ta rozmowa trochę się rozjeżdża na kamienie i metody, a nie rozmawiamy o tym czy to nadwrażliwość jest problemem do „naprawienia” czy po prostu do zaakceptowania. Pentagrama, chcesz to zmienić, wytłumić, czy raczej nauczyć się z tym żyć? Bo to naprawdę zmienia o czym powinnyśmy rozmawiać.
@Bernadka87 to jest bardzo dobre pytanie i szczerze nie wiem. Wytłumić - nie, bo boję się że stracę też te rzeczy które są dobre. Ale tak jak jest też nie może zostać, bo mam coraz mniej zasobów po takich dniach. Chyba szukam czegoś pośredniego.
To co mówi Pentagrama o lęku przed utratą tych dobrych rzeczy - to rozumiem bardzo dobrze. Sama długo nie robiłam nic z moją wrażliwością właśnie z tego powodu. Czy ktoś z was przechodził przez taki moment kiedy zdecydował się pracować z tym, i co się faktycznie zmieniło? Czy ta „dobra część” zostaje?
@Chaber zostaje, ale w innej formie. Zamiast zalewa cię bez kontroli, masz do niej dostęp kiedy chcesz. To różnica między byciem zalałanym deszczem a byciem przy rzece. Woda ta sama, ale ty decydujesz kiedy podchodzisz. Nie wiem czy to dobrze opisuje, ale tak to u mnie wyglądało.
To porównanie z rzeką które podałam - chcę dopowiedzieć jedno, bo chyba nie dokończyłam myśli. Chaber pytała co zostaje po pracy z wrażliwością i właśnie o to chodzi - nie chodzi o wyciszenie tej zdolności, tylko o to żeby przestać być przez nią prowadzona. Pentagrama, czy to rozróżnienie coś ci daje, czy brzmi abstrakcyjnie?
@Zlata daje mi dużo. Właściwie to jest dokładnie to czego szukam, tylko nie umiałam tego tak nazwać. Bo ja nie chcę nie czuć - ja chcę móc wybrać kiedy czuję. Teraz to działa jak coś co mnie wybudza w środku nocy bez pytania o zgodę.
Ten obraz z budzeniem w nocy jest bardzo precyzyjny. I to mnie prowadzi do czegoś co chcę zapytać, bo to może być ważne dla całej tej rozmowy. Pentagrama, wspominałaś o geometrycznych wzorcach w spadających przedmiotach. Czy te linie, trójkąty i kręgi pojawiają się u ciebie zawsze po fakcie, czy zdarza ci się je odczuć zanim coś spadnie?
@Szaman zawsze po fakcie. Patrzę na rozkład i dopiero wtedy widzę wzorzec. Nigdy wcześniej nie czułam że coś spadnie - to by było za bardzo. Ale zastanawia mnie twoje pytanie, bo sugerujesz że to w ogóle możliwe?
@Szaman mam podobne pytanie w głowie co ty, bo wzorce geometryczne to nie przypadek i nie jest to coś co każda wrażliwa osoba zauważa. To bardziej przypomina odczyt przestrzenny niż empatię energetyczną. Pentagrama, czy te wzorce tworzą się tylko ze spadających przedmiotów, czy zdarzyło ci się widzieć je też w układzie ludzi w przestrzeni, w meblach, gdzieś indziej?
@Kminek mam pewne rzeczy, które robię - wyobrażam sobie tarczę przed wyjściem z domu, czasem używam turmalinu. Ale szczerze, coraz rzadziej mi to pomaga. Jakby energia innych ludzi i tak znajdowała drogę. Zastanawiam się, czy to kwestia techniki, czy może tego, że moje pole energetyczne ma jakieś „szczeliny”.
Turmalin to dobry wybór przy absorpcji, ale trzeba go regularnie oczyszczać, bo nasyca się bardzo szybko. Jeśli nosiłaś go długo bez oczyszczania, to mógł już przestać działać ochronnie, a wręcz zacząć oddawać to, co zebrał. Czakra splotu słonecznego to kluczowe miejsce przy takich problemach, trzeba ją wzmacniać, nie tylko chronić.
