a niech tam, danka - ale czy każde doświadczenie musi „powiększać wiedze” w sensie naukowym?? dla mnie ta praca nie jets o wiedzy, jest o nawigacji. jak kompas, który nie tłumaczy magnetyzmu, ale pomaga znaleźć kierunek. jeśli rama energetyczna sprawia że moje decyzje są lepsze, to z mojego punktu widzenia cos dodaje.
to jets ciekawe co Celestynka pisze, bo mi sie to kojarzy z tym jak dzialaja mapy. tak miedzy nami, mapa to nie jest teren, jest uproszczeniem, ale bez niej trudniej sie poruszac. morze „energia przyszlosci” to taka mapa a nie opis rzeczywistosci? wtedy pytanie nie jest „czy to prawda” tylko „czy ta mapa jest przydatna”
ok ale mam praktyczne pytanie zanim odpłyniemy zbyt daleko w filozofię - Wieszczbita opisał ćwiczenie wcześniej, ale jakby ktoś mógł napisac jeszcze raz krok po kroku co konkretnie robić? bo przeczytałam wszystko od góry i mam wrażenie że były różne wersje i nie wiem ktura jest „ta”
o dziękuję Reginka, to jets klarowniejsze! a jak długo czekać?? bo ja mam tendencję że jak nic się nie dzieje przez minutę to zaczynam myśleć o zakupach 😀
haha Eremitka, ja dokładnie tak samo na poczatku!! szczerze - kilka minut to minimum, ale nikt nie powie ci że po dokladnie 7 minutach coś się wydarzy. ja zaczęłam od nagrywania timerów na 10 minut i to pomogło, bo wiedziałam ze skończy się o określonej porze i nie musiałam sprawdzac zegarka co chwile.
siedzę nad tym od rana od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z innej beczki - czy ta praca z energią przyszłości ma jakieś powiązania z tym co robią np. szamani przy przodkach i potomkach? bo jak czytam o tej „osi czasu” to mi się coś klika ale nie wiem czy to analogia czy coś głębszego.
wracając do pytania Emilek o efekty po kilku tygodniach - mnie też to ciekawi i żałuję że temat trochę uciekł. Celestynka opisała coś subtelnego, Reginka wspomniała o pracy z klientami. ale czy ktoś ma jakiś przykład bardziej konkretny? nie proszę o dowód naukowy, po prostu o historię.
mam jeden przykład, niekoniecznie dramatyczny. przez kilka tygodni robiłam to ćwiczenie rano. po jakimś czasie zauważyłam że w pracy zaczynam pytać o rzeczy zanim staną sie problemem. nie wszystkie, ale kilka razy. czy to energia przyszłości czy byłam po prostu bardziej skupiona - nie wiem. 🙂 ale coś się zmieniło
Kornelka - i to jets wlasnie uczciwa odpowiedź,dzięki. zauważyłam zmianę, nie wiesz skad. to jest w porzadku. gorzej kiedy ktoś mówi „WIEM ze to była energia” bez zadnej możliwości sprawdzenia. twoja wersja jest dla mnie do przyjęcia nawet jesli się nie zgadzam z interpretacją
mam pytanie do Wieszczbity albo Reginki - mowiliscie ze ta praca jest na siebie, nie na innych. ale czy jak sie regulanie tak robi, to pole wokol czlowieka zmienia sie w sposob ktory inni odczuwaja?? bo mam wrazenie ze ktos z moich bliskich... zmienil sie odkad ja zaczełam. moze to zbieznosc ale sie zastanawiam
to co Saturnella opisuje - znam to z własnego doswiadczenia. i wlasnie dlatego ta praca jest dla mnie tak delikatna. nie zaczelam tego po to żeby zmieniać innych, ale coś przenika. trudno mi to opisać inaczej niz ze kiedy jestem bardziej „w se”, to ludzie obok reaguja inaczej. czy to energia czy po prostu spokój w oczach - niewiem czy to ma znaczenie.
to co Celestynka napisała na końcu - „kiedy jestem bardziej w se, to ludzie obok reagują inaczej” - to chyba jest dla mnie najważniejsza rzecz w tym całym wątku. bo ja się bałam że ta praca z energią przyszłości to będzie coś co mnie odciągnie od teraźniejszości, a to chyba działa odwrotnie??? czy dobrze to rozumiem?
Eremitka - ok ale tutaj mamy klasyczny problem z tym opisem. „kiedy jestem bardziej w se” to morze znaczyć milion rzeczy. spokojniejsza,bardziej wypoczęta, mniej zestresowana, poprostu w dobrym nastroju. to ze ludzie reagują inaczej jets wtedy banalne i nie wymaga zadnej energii przyszlosci zeby to wyjasnic
słuchajcie, wracam do mojego pytania sprzed kilku postów bo Awenturynka tylko trochę odpowiedziała - czy ta „oś czasu” o której tu mówicie to jest w ogóle coś z konkretnej tradycji? bo ja czytałam o koncepcji czasu u Majów i tam jest zupełnie inne podejście niż linearne, i zastanawiam się czy to ma jakiś związek z tym co tu robicie.
joj,Grimoire - na to pytanie na prawdę nie mam gotowej odpowiedzi. to czego się uczyłam nie było podpiete pod żadną konkretną tradycję, raczej wyłaniało sie z kilku źródeł naraz. nazwa „energia przyszłości” jets moja, robocza, nie pochodzi z żadnej szkoły. więc może wlasnie to jest problem kiedy zaczynamy szukać korzeni - bo ich w tej formie nie ma.
no niewiem, to ciekawe co Celestynka mowi ze to jej wlasna nazwa. bo przez caly watek troche zakladalem ze to jets jakis konkretny system z podrecznikiem i wszystkim. a tu wychodzi ze to jest cos co sama wypracowalas przez lata? to w sumie zmienia troche kontekst calej rozmowy nie?
i tu lezy sedno, Emilek trafil w cos waznego. Celestynka, mam pytanie morze troche bezposrednie - czy podajesz to jako osobista praktyke ktora inni moga wyprobowac, czy jako metode ktora mozna komus polecic z przekonaniem ze zadziala? bo to jets roznica
to rozróżnienie kture Danka zrobiła jets ważne i trochę żałuję że nie padło wcześniej. bo czytając ten wątek od początku miałam wrażenie że to jest jednak system z jakimiś założeniami, a nie jedna osoba mówiąca o swojej praktyce. nie jako zarzut, tylko jako obserwacja.
musze sie tu wtracic bo widze ze troche to upraszczamy. osobista praktyka moze opierac sie na sprawdzonych przez wielu ludzi zasadach,nawet jesli niema jednej ksiazki ani szkoly za nia. ja tez nie powiem wam ze bioenergoterapia ma jeden certyfikowany podrecznik - jest ich kilkanascie i kazdy troche inaczej. a mimo to pracuje z klientami i widze efekty. kwestia nazwy to naprawde sprawa drugorzedna.
Jacek, rozumiem twój punkt ale w praktyce to trochę tak jakbyś powiedział psychologowi że jego terapia nie działa bo nie ma grupy kontrolnej. 🙂 w pewnym momencie pracujemy z tym co mamy. i tak - to nie jest dowód, ale to też nie jest nic.
o, temat oczyszczania po pracy z innymi - to jets cos o czym mało się mowilo w tym watku a jest ważne nawet jeśli nie pracujemy zawodowo. ja po trudnych rozmowach z bliskimi czasem czuję coś jakby „resztki”, niewiem jak to nazwać. mycie rąk z intencja to brzmi prosto ale rzeczywiscie coś robi
a wracając do tego ćwiczenia które Reginka opisala wczesniej - probowalam rano i utknelam na etapie „pytasz bez slow”. co to konkretnie znaczy? bo probowalam siedziec cicho i czekać ale nie wiedzialam na czym skupić uwage.
Emilek, to „zwrócić twarz w kierunku czegoś co niema kształtu” jets najlepszym opisem jaki tu padł, poważnie. lepiej niż wszystkie bardziej techniczne opisy. o matko że to jest takie trudne do uchwycenia słowami
dobra, siedzę tu cicho od jakiegoś czasu i mam jedno podsumowujące pytanie - czy ktoś z was ma poczucie że ta praca zmienia coś NA STAŁE, czy to raczej jest efekt który znika jak się przestanie ćwiczyć? bo to by sporo mówiło o tym czym to wogóle jest
o,Celestynka dotknęła czegoś co mnie nurtuje odkąd zaczelam w ogóle pracować z energią. bo jeśli to trzeba stale podtrzymywac, to czy to w ogóle jets zmiana, czy raczej praktyka? jak ćwiczenie fizyczne - miesnie znikają jak przestajesz. ale nikt nie mówi że silownia „nie działa na stałe”. moze to złe pytanie od początku?
ale wlasnie ten argument o siłowni jest trochę naciągany. mięśnie to obiektywna,mierzalna zmiana. tutaj mówimy o czyms co jedna osoba czuje a inna nie,i nikt z zewnątrz nie może potwierdzić. wienc to nie jest ten sam typ „dzialania”. przepraszam ale to musi paść.
no ale Jacek ma coś na rzeczy nawet jeśli forma ostrzejsza. bo moje pytanie było właśnie o to - czy to bardziej przypomina np. naukę języka (raz umiecie, możecie nie ćwiczyć miesiąc i nadal coś zostaje) czy raczej codzienna dawka kawy (działa dopóki pijesz). bo to zupełnie inna natura tej zmiany.
