ojej, ta metafora z kawa i jezykiem jets dobra. Celestynka, jak to jest u ciebie konkretnie? czy jak wracasz po przerwie to zaczynasz od zera czy jest coś co zostalo?
to ciekawe porownanie bo ja sobie uswiadamiam ze przez caly ten watek mowimy duzo o tym co czujemy podczas cwiczenia albo zaraz po. a malo kto mowi o tym co zostaje tydzien,miesiac pozniej. moze dlatego to pytanie Polaryski jets tak trudne - poprostu malo kto obserwuje na taka skale czasu?
ojej,Emilek ma rację i to mnie trochę zaskakuje że sama o tym nie pomyślałam. ja robiłam to ćwiczenie ze trzy razy i skupiałam sie na tym co czuję w danym momencie. ale co z tego zostało po tygodniu? niewiem. trzeba byłoby jakoś zapisywać
zapisywanie jets w ogole bardzo niedoceniane w tej pracy. nie musi byc dziennik w sensie literackim, nawet kilka slow po sesji: co robilam, jak sie czulam przed i po, co zostalo nazajutrz. jak nie macie zadnego zapisu to porownywanie na przestrzeni miesiecy jest na prawde trudne. nasza pamiec bardzo chetnie reinterpretuje przeszlosc
a mnie ciekawi coś innego w tym wątku od jakiegoś czasu. ta „energia przyszłości” z tytułu. dużo mówiliście o ćwiczeniu, o pracy z polem, o oczyszczaniu. ale czy ktoś rzeczywiście poczuł coś co mógłby opisać jako „energię przyszłości” w sensie dosłownym? jak to się objawia? bo trochę mi to umknęło w całej dyskusji.
wlasnie, Grimoire dobrze wylapala. bo tytul jets „energia przyszlosci” a polowe watku rozmawiamy o pracy z energia wogole. ciekawa jestem co Celestynka miala na mysli z tym „przywolywaniem” bo to brzmi jakby przyszlosc miala cos konkretnego do dania, nie tylko ze ogolnie „mozesz sie otworzyc”
to nie brzmi dziwnie w kontekście tego forum, ale brzmi jak coś bardzo trudnego do sprawdzenia. skąd wiesz że to „ty z przyszłości” a nie po prostu twój spokojniejszy aspekt ktury istnieje teraz? pytam uczciwie bo to byłoby ważne rozróżnienie
