Forum

Asystent AI
Czy można zrobić so...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można zrobić sobie krzywdę pracując z energią?

Strona 3 / 5

Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

O właśnie, to jest bardzo dobre spostrzeżenie i masz racje że to może byc koło, z ktorego trudno wyjsc. Ale ja nie miałam na mysli że te relacje muszą byc idealne. Chodzi bardziej o to żeby byl ktos kto w razie czego odbierze telefon i porozmawia. Nie musi rozumiec energetyki, wystarczy że bedzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Feniksa55 Ale to trochę inne wymagania niż bezpieczeństwo w pracy z energią, nie? Tzn. czy to nie jest tak że pocieszenie od przyjaciela to jest pocieszenie, a nie naprawdę zabezpieczenie przed czymś co może pójść nie tak energetycznie?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1214

@Basienka To jest właściwe pytanie. Relacje jako bufor emocjonalny to jedno, a bezpieczeństwo samej praktyki to drugie. Mieszamy tu dwie rzeczy. Co konkretnie ma zabezpieczać przed czym?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właściwie chciałam się zapytać Vladi, bo rzadko się tu wypowiadasz w stylu 'nie rób tego'. Czy z twojej perspektywy są rzeczy które naprawdę odradzasz osobie samodzielnej, bez żadnych wyjątków?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1214

@Malachitka Tak. Praca z energią wokół traum, szczególnie wczesnodziecięcych, bez żadnego wsparcia z zewnątrz. Nie dlatego że energia jest 'niebezpieczna' sama w sobie, ale dlatego że takie rzeczy lubią wychodzić w sposób nieoczekiwany i w tempie którego nie kontrolujesz. I wtedy potrzebujesz kogoś kto wie co się dzieje.


Odpowiedz
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Vladi A skąd osoba bez doświadczenia ma wiedzieć że jej afirmacja dotyczy traumy? Czy to nie jest tak że wiele osób nie wie że pewne rzeczy sięgają aż tam?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1214

@Mirtowa Właśnie. I to jest jeden z argumentów za tym żeby zaczynać od czegoś bardzo powierzchownego i obserwować. Nie od razu sięgać po afirmacje o miłości do siebie albo o zasługiwaniu na coś, bo to często dotyka głębiej niż wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mogę się tu odnieść bo miałam coś podobnego. Afirmacja o tym że zasługuję na dobre relacje wydawała mi się bardzo prosta i pozytywna. A potem przez kilka nocy śniłam o mamie i budziłam się z takim ściskiem w klatce piersiowej. Zupełnie nie spodziewałam się że to tam dotrze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Leszczynka I co zrobiłaś z tymi snami? Zapisałaś je, analizowałaś, czy raczej po prostu czekałaś aż przejdą?


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Elfin Zapisywałam, ale raczej żeby mieć poczucie kontroli niż dlatego że wiedziałam co z tym zrobić. Nie analizowałam w głęboki sposób, bo nie bardzo wiedziałam jak. Bardziej czekałam i pilnowałam żeby nie iść dalej dopóki to się nie uspokoi.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sny to dla mnie jeden z najciekawszych wskaźników w całej tej pracy. Ale tez jeden z najtrudniejszych do interpretacji samemu. Bo sen może byc reakcją na afirmacje, na stres, na to co obejrzałeś wieczorem. Jak Leszczynka odróżniała że te sny są związane z praktyką a nie z czymś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Oskar Szczerze? Nie byłam pewna. Zrobiłam takie proste skojarzenie czasowe, zaczęłam afirmacje i po kilku dniach pojawiły się sny. Ale masz rację że to może być zbieżność.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta niepewność którą Leszczynka opisuje jest dla mnie kluczowa dla całego pytania w tym wątku. Nie wiemy czy to przez nas, nie wiemy czy to minie, nie wiemy czy to głębsze. I w tej niewiedzy możemy albo się zatrzymać albo iść dalej. Czy jest jakiś sposób żeby tę niepewność zmniejszyć bez terapeuty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Faye Myślę że dziennik praktyki to minimum. Zapisywać co robisz, kiedy, i co się dzieje po. Nie żeby od razu wyciągać wnioski, ale żeby mieć jakiś materiał do oglądania wstecz. Bo jak człowiek jest w środku czegoś, to trudno ocenić czy to normalne falowanie czy coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Dziennik to dobry pomysł ale mam pytanie praktyczne, co tam właściwie zapisywać? Bo jak mam notować 'zrobiłam afirmacje' to to nie jest za dużo informacji. Jakie szczegóły są ważne?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja bym zapisywał: co dokładnie robiłaś i jak długo, jak sie czułaś bezpośrednio po, jak sie czułaś wieczorem, i jak spałaś. I ewentualnie rano jakiś krótki komentarz. Nie musisz pisać dużo, wystarczy kilka zdań. Po tygodniu można już zobaczyc jakiś wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest tak że skupiając się na zapisywaniu każdego odczucia, zaczynamy za bardzo analizować i wchodzimy w głowę zamiast w ciało? Pytam szczerze, bo sama mam tendencję do nadmiernego analizowania i zastanawiam się czy dziennik nie nasilałby tego u mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Jasminka To jest realne ryzyko. Znam to z własnego doświadczenia, że zapis zaczyna być szukaniem potwierdzenia a nie obserwacją. Ale myślę że to zależy od podejścia, czy traktujesz dziennik jako notatkę czy jako diagnozę.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

A ja chce wrócic do pytania Zorzy z początku wątku, bo mam wrażenie że troche odpłyneliśmy. Pytała czy można sobie zrobić krzywdę. I po całej tej rozmowie mam poczucie że tak, można, ale raczej przez zaniedbanie sygnałów niż przez samą praktykę. Czy to jest uczciwe podsumowanie tego co tu mówimy?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest moje pytanie do reszty. Czy mozna sobie zrobić krzywdę przez samą praktyke, czy raczej przez ignorowanie tego co sie dzieje? Bo mam wrazenie ze te dwie rzeczy sa traktowane jak jedno, a to nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 1214
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

To dobre rozróżnienie. Praktyka sama w sobie rzadko jest problemem. Problem zaczyna się kiedy ktoś widzi że coś się dzieje i albo tłumaczy to jako sukces, albo udaje że nie widzi. Obydwa błędy są możliwe i obydwa mogą prowadzić do miejsca, z którego trudno wyjść bez pomocy.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to rozróżnić w praktyce? Tzn. skoro mówisz Vladi że obydwa błędy są możliwe, to co jest tym sygnałem, że to już nie jest 'normalne falowanie' jak pisała Basieńka wcześniej, tylko coś co trzeba zatrzymać?


Odpowiedz
Wpisy: 1214
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Jedno kryterium które uważam za dość niezawodne to czas. Jeśli coś intensywnego trwa więcej niż kilka dni i nie odpuszcza, to już warto się zatrzymać. Niezależnie od tego czy to sny, drażliwość, płaczliwość, czy cokolwiek innego. Czas trwania jest ważniejszy niż intensywność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Vladi A jeśli ktoś ma np. drażliwość na co dzień i nie wie czy to od praktyki czy od życia? Jak wtedy liczyć te kilka dni?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dobre pytanie bo w praktyce bardzo trudno to oddzielić. Ja bym powiedział ze kluczowe jest czy to się nasila od kiedy zacząłeś pracować, czy jest na podobnym poziomie. Jezeli regularnie bywasz drażliwy to trudno powiedziec ze afirmacja cie 'zniszczyła'. Ale jak wcześniej byłes w miarę spokojny a teraz cos sie zmieniło, to warto zwrócic na to uwage.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Oskar Ale to zakłada że dobrze znamy swoje bazowe samopoczucie, a nie wszyscy to mamy. Czy nie jest tak że osoby które zaczynają tego rodzaju pracę często właśnie dlatego to robią, bo nie są dobrze zakorzenione w sobie i nie wiedzą co jest ich 'normalnym' poziomem?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo celne Jasminka. I to właśnie dlatego dziennik ma sens, nie po to żeby diagnozować, ale żeby w ogóle zacząć mieć jakiś punkt odniesienia. Bez tego nie wiadomo od czego liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie to miałam. Nie wiedziałam jaki jest mój 'normalny' poziom bo byłam przyzwyczajona do pewnego napięcia jako tła. Dopiero po kilku tygodniach prowadzenia notatek zobaczyłam że są dni kiedy jest lżej i to mnie zaskoczyło, bo wcześniej myślałam że zawsze jest tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Leszczynka I to to napięcie jako tło było twoją bazą wyjściową, tak? Czyli właściwie kiedy zaczęłaś pracę, każde odchylenie było trudne do ocenienia bo nie miałaś punktu zero?


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Faye Tak, mniej więcej. Chociaż powiem szczerze że punkt zero to trochę mit. Myślę że każdy zaczyna z jakimś bagażem i praca z energią to nie jest zerowanie do fabrycznych ustawień. Przynajmniej u mnie tak nie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku, bo czytam ten wątek od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Cały czas mówimy o sygnałach wewnętrznych, snach, drażliwości, ciele. Ale czy jest coś co widać z zewnątrz? Tzn. czy bliskie osoby mogą zauważyć że ktoś idzie w złą stronę wcześniej niż on sam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Elfin O, to ciekawe pytanie. Myślę że tak, i to jest właśnie jedna z wartości relacji o których mówiła wcześniej Feniksa. Ale to wymaga żeby ta bliska osoba miała odwagę powiedzieć. A z tym bywa różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam sie z Malachitka. I dodam ze bliscy czesto widza zmiany zanim my sami je zauwazymy, ale czesto mysla ze to 'nowa pasja' i nie komentuja. Szczegolnie jesli czuja ze to temat na ktory nie maja wstepu.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

To trochę smutne bo wychodzi na to że właśnie kiedy trzeba by mieć kogoś kto to widzi z zewnątrz, te osoby zazwyczaj milczą. Czy jest jakiś sposób żeby to zmienić, tzn. żeby powiedzieć komuś bliskiemu 'hej, obserwuj mnie i powiedz mi jeśli coś się zmieni'?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest trudne bo wymaga bardzo konkretnego zaufania. Musisz tez wiedziec co prosisz tę osobe żeby obserwowała. Nie mozesz powiedziec 'obserwuj czy nie zwariuje' bo to zbyt ogolne i straszace. Ale mozesz powiedziec 'powiedz mi jesli zauwazysz ze bywam bardziej zamknieta albo bardziej rozdrażniona niz zwykle'. To jest konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie przenosi odpowiedzialności za naszą praktykę na innych? Tzn. jeśli pracuję z energią, to chyba moja rola to monitorować siebie, a nie delegować to do znajomych, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1214

@Jasminka Odpowiedzialność można mieć i równocześnie korzystać z zewnętrznego spojrzenia. To nie jest sprzeczne. Zresztą w każdej poważnej pracy nad sobą, terapia, coaching, cokolwiek, zewnętrzna perspektywa jest uznawana za wartościową właśnie dlatego że my sami mamy martwe pola we własnym oglądaniu siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówił Vladi na początku o traumach, bo mnie to nie daje spokoju. Jak rozpoznać czy dana afirmacja dotyka traumy zanim zacznie się dziać coś nieprzewidywalnego? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić wcześniej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Mirtowa Myślę że jedną ze wskazówek jest reakcja ciała przy pierwszym kontakcie z afirmacją. Jeśli czytasz ją i czujesz coś w gardle albo w klatce, albo masz odruch żeby ją odłożyć, to to może być sygnał że idzie głębiej. Ale to nie jest pewnik, to bardziej zaproszenie do ostrożności.


Odpowiedz
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Basienka I co robiłaś z tą reakcją w gardle czy w klatce? Zostawiałaś tę afirmację, zmieniałaś ją, czy próbowałaś przez to przejść?


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Mirtowa Szczerze? Za pierwszym razem zostawiłam i wróciłam po kilku dniach. I przy drugim podejściu ta reakcja była mniejsza, co mnie zastanowiło. Nie wiem czy to znaczy że się oswoiłam, czy że coś przepracowałam w międzyczasie nawet o tym nie wiedząc. Ale nie odrzucałam jej na stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Czyli ta reakcja ciała może być tymczasowa i nie znaczy od razu 'nie dotykaj tego'? Bo ja miałam jedną afirmację której prawie nie mogłam wymówić głośno, ale czułam że jakoś mi chodzi po głowie i nie wiedziałam co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 1214
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

To co opisujesz Zorza69 brzmi jak coś co niektórzy nazywają oporem, ale to słowo jest trochę za bardzo załadowane. Powiedziałbym raczej że ciało sygnalizuje że temat jest nieobrobiony. Pytanie jest inne, czy ta afirmacja dotyka czegoś co jest gotowe być dotknięte, czy czegoś co wymaga najpierw innej pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Vladi A jak w ogóle można wiedzieć czy coś jest 'gotowe'? Bo to brzmi jak kryterium którego nie da się sprawdzić zanim się już zrobi ten krok.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Ja mysle ze cialo to wlasnie wie i ze problem jest taki ze my nie umiemy go sluchac, nie ze ono nie mowi. Jak mnie cos sciska w zebrach jak czytam afirmacje to to jest sygnał, tyle ze ja przez lata uczyłam się ze sygnaly ciala to przeszkoda a nie informacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Feniksa55 To bardzo ważne co mówisz bo u mnie było tak samo. Myślałam że muszę przez te sygnały 'przebić się' i że to jest właśnie ta praca. A potem okazało się że niektóre rzeczy chciały żebym je obeszła, nie przebiła.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co znaczy 'obejść'? Tzn. mówisz żeby nie pracować z daną afirmacją, czy żeby dojść do tego samego miejsca inną drogą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Elfin Inną drogą. Np. zamiast afirmacji o wartości własnej, która mnie blokowała, zaczęłam od czegoś bardziej zewnętrznego, o ciele, o oddychaniu. I jakoś to samo miejsce otworzyło się z boku, nie na wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest ciekawe bo z zewnątrz takie obejście może wyglądać jak unikanie. Jak odróżnić że faktycznie idę inną drogą do tego samego miejsca, a nie że po prostu uciekam od tematu?


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: