Forum

Asystent AI
Energia kobiecza vs...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Energia kobiecza vs energia męska - balans i integracja

Strona 1 / 4

Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę ostatnio nad tym tematem i nie daję rady znaleźć sensownej rozmowy na ten temat nigdzie. Chodzi mi o to, jak to w ogóle działa od strony energetycznej, kiedy jesteś sam. Nie mówię o partnerstwie, mówię o sobie jako osobie, która ma i pierwiastek żeński, i męski, i jakoś musi z tym żyć na co dzień. U mnie wyraźnie widać, że jak jestem w trybie działania, zadań, logiki, to czuję się odcięty od czegoś miękkiego. A jak wchodzę w stan odbioru, wyciszenia, to zaczyna mi brakować sprawczości. Macie podobnie? Albo wiecie, jak to w ogóle zdiagnozować, gdzie u siebie jest ten brak równowagi?


Odpowiedz
190 odpowiedzi
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz brzmi znajomo. Ja to czuję szczególnie w okolicach nowiu i pełni, jakby cykl księżycowy wyraźniej pokazywał, gdzie jest napięcie między tymi dwoma energiami. Ale mam pytanie, bo mnie to ciekawi: czy ty to czujesz w ciele, w jakimś konkretnym miejscu? Bo dla mnie to często okolice serca i splotu słonecznego, jakby dwie strefy ciągnęły w różne strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Henia64 właśnie tak, splot słoneczny to u mnie chyba centrum tego napięcia. Ale serce to już inna kwestia, tam mam wrażenie jakiegoś zablokowania ogólnego. Cykl księżycowy mnie trochę omija, nie śledze go regularnie. Powiedz mi, jak ty konkretnie to obserwujesz? Masz jakiś system, notujesz coś, czy to intuicja?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Weszłam tu przez przypadek i zostałam, bo to opisuje dokładnie to, co sama przeżywam. Jestem po rozstaniu, sama, i kompletnie nie wiem, gdzie jest ta równowaga. Przez całe życie byłam tą 'silną', zorganizowaną, działającą. A teraz sama ze sobą nie wiem, jak siedzieć. Czytałam o tym trochę, że samotność może być momentem integracji, ale jak do tego w ogóle podejść praktycznie? Co robić, żeby nie siedzieć tylko w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

No i tutaj jest sedno. Samotność jako przestrzeń integracji to jedno, ale większość ludzi w tej przestrzeni wpada w pętlę myślenia, a nie czucia. To nie jest praca z energią, to jest analiza energii, co jest zupełnie czymś innym. Zaneczka, a co konkretnie próbowałaś robić? Bo 'czytanie o tym' i robienie czegoś to przepaść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Zielarz medytacja, afirmacje, trochę pracy z oddechem. Ale masz rację, to bardziej wyglądało jak zadanie domowe niż coś żywego. Nie wiedziałam, że to może być problem sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z czakrami? Bo ja rozumiem, że ta energia żeńska i męska to nie jest coś oddzielnego, to są dwie kolumny, ida i pingala, i one muszą się spotkać w sushumnie. Czy nie o to tu chodzi? Bo jak się skupić na równoważeniu konkretnych czakr, to może idzie szybciej? Mam wrażenie, że bez tego to się kręci w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Henio83 ida i pingala to dobry trop, ale sam nie wiem, czy to takie proste, że 'równoważę czakry i gotowe'. Sam próbowałem przez jakiś czas skupiać się na czakrze serca jako miejscu integracji i efekty były, ale bardzo powolne. Co rozumiesz przez 'idzie szybciej'? Bo mam wrażenie, że jak coś ma iść szybko, to często jest powierzchowne.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

no dobra, masz rację, nie powinienem był pisać 'szybciej'. Chodzi mi o to, że bez jakiegoś konkretnego punktu odniesienia to jest jak wróżenie z fusów. Czakry dają przynajmniej jakiś schemat. Ale powiedz, jak ty konkretnie pracowałeś z czakrą serca? Bo ja próbowałem wizualizacji i po kilku minutach wylatuje mi z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wtrącę się, bo ta rozmowa idzie w kieronku praktyki i to dobrze. Mnie uczy doświadczenie, że energi żeńska to nie jest 'bycie miękką', to jest zdolność do przyjmowania. A energi męska to nie jest 'bycie twardym', to jest zdolność do kierowania. I problem jest taki, że wiele osób, szczególnie kobiet które były samodzelne, ma przez lata ćwiczoną energię męską i kompletnie zaspaną żeńską. I to nie jest kwestia równoważenia czakr tylko uznania, że jest coś do obudzenia. Zaneczka czy ty w ogóle pozwalasz sobie na 'odbieranie'? Nie dawanie, nie działanie, tylko odbieranie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Galaktyka to jest bardzo dobre pytanie i czuję, że odpowiedź jest 'nie'. Nie wiem nawet jak to miałoby wyglądać w praktyce. Co to znaczy 'odbierać' kiedy się jest samą? Od kogo, od czego?


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zaneczka od natury, od ciszy, od własnego ciała. Wyjść i dosłownie pozwolić, żeby coś na ciebie działało. Nie planować, nie analizować, nie 'robić medytacji'. Po prostu siedzieć pod drzewem i być otwartą na to, co przychodzi. To brzmi banalnie, ale dla osoby która działa, to jest najtrudniejsza rzecz na świecie.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i chce się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy wy mówicie, że każdy człowiek, niezależnie od płci, ma w sobie te dwie energie i chodzi o to, żeby obie były aktywne? Bo ja zawsze myślałam, że kobieta powinna rozwijać żeńską, a mężczyzna męską. To jest błędne myślenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Esoterica to jest właśnie powszechny błąd. W tradycjach taoistycznych, w jodze tantrycznej, w psychologii jungowskiej, wszędzie mówi się o tym, że pełnia polega na integracji, nie na wzmacnianiu jednej strony. Jung nazywał to animą i animusem, gdzie anima to pierwiastek żeński w mężczyźnie, a animus to pierwiastek męski w kobiecie. I ich integracja z własnym 'ja' to jeden z kluczowych procesów w tym, co on nazywał indywiduacją. To nie jest ezoteryka, to jest psychologia głębi z solidnymi podstawami. Energetyczna interpretacja jest późniejsza i luźniejsza, ale sam rdzeń myślenia jest podobny.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Ignas02 dobrze, że to powiedziałeś, ale nie mieszałbym Junga z bioenergetyką bezpośrednio. Jung pisał o archetypach i nieświadomości, a nie o polach energetycznych. Można szukać analogii, ale to są różne systemy. Ktoś czytający to po raz pierwszy może pomyśleć, że to jest to samo.


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Zielarz zgadzam się w stu procentach. Nie twierdzę, że to jest tożsame. Wskazuję, że podobna intuicja o dualności wewnętrznej pojawia się w wielu tradycjach niezależnie. Analogia, nie tożsamość. Ale Esoterica pytała o samą zasadę, nie o mechanizm, więc chciałem dać szerszy kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem tu nowa w tym temacie. Ale mam takie naiwne pytanie, jak to się ma do samotności konkretnie? Czyli jeśli ktoś jest sam przez dłuższy czas, to ta integracja jakoś się zatrzymuje, czy wręcz przeciwnie, jest łatwiejsza? Bo słyszałam różne opinie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Romualda ja bym powiedziała, że samotność to jest idealne laboratorium do tej pracy, ale tylko jeśli wiesz, że to jest praca. Jeśli po prostu siedzisz sama i czekasz aż coś się zmieni, to nic się nie zmieni. Natomiast kiedy zaczynasz obserwować siebie, swoje reakcje, to co cię odpycha, a co przyciąga, to jest właśnie ta integracja. Nie potrzebujesz drugiej osoby żeby zobaczyć, gdzie blokujesz energię żeńską albo male.


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Galaktyka mówiła o budzeniu energii, mam pytanie praktyczne. Czy macie jakieś konkretne ćwiczenia, które nie są medytacją siedzącą? Bo to co opisuje Zaneczka z tą analizą zamiast czucia, to mi się też zdarza przy siedzeniu nieruchomo. Zastanawiam się, czy ruch nie byłby tu lepszy, praca z ciałem.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

ruch zdecydowanie. Szczególnie taki bez celu, bez choreografii. Próbowałeś kiedyś zwykłego, wolnego poruszania się w ciszy, bez muzyki, bez instrukcji, po prostu słuchając co ciało chce robić? To brzmi abstrakcyjnie, ale po kilku minutach coś się odblokawuje. Energia męska potrzebuje kierunku, a żeńska potrzebuje przestrzeni bez kierunku. Jak dajesz ciału swobodę, to często samo zaczyna balansować.


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i myślę sobie, że brakuje tu jeszcze jednego kąta. Mówicie dużo o tym, jak to czuć i obserwować, ale mało o tym, co konkretnie blokuje tę integrację. W mojej praktyce widzę, że często są to przekonania wyniesione z domu, że kobiecość znaczy słabość, albo że bycie emocjonalnym jest złe u mężczyzn. I te przekonania siedzą głębiej niż jakakolwiek medytacja sięga na początku. Czy ktoś z was pracował nad tym warstwie przekonań, nie tylko energetycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Centa to bardzo ważne co powiedziałaś o przekonaniach z domu. Bo ja jak pomyślę, to właśnie tak to wyglądało u mnie. Kobiecość była kojarzona z słabością, a bycie 'silną' było chwalone. I teraz siedzę i zastanawiam się, czy moja energia żeńska jest zablokowana właśnie przez to, że przez całe życie ją tłumiłam jako coś nieużytecznego. Czy to tak działa?


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 536

@Zaneczka dokładnie tak. I to jest coś, co na poziomie energetycznym odkłada się w ciele. Przekonanie nie jest tylko myślą, to jest wzorzec napięcia, który siedzi gdzieś w klatce piersiowej albo w biodrach. Dlatego sama analiza nie wystarczy. Pytanie do ciebie, czy ty to czujesz gdzieś w ciele kiedy o tym myślisz?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Centa faktycznie, jak teraz zwróciłam uwagę, to jest coś w gardle. Jak blokada. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale zawsze jak chcę wyrazić coś miękkiego, coś co czuję, to mi się głos zmienia albo w ogóle nie wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Gardło to piąta czakra, Vishuddha, i ona jest właśnie o wyrażaniu siebie. Ale nie wchodząc teraz za bardzo w czakry, bo to osobny temat, to chcę powiedzieć że to co opisuje Zaneczka jest bardzo typowe dla osób które nauczyły się, że pewne uczucia są 'nieakceptowalne'. Ciało to pamięta lepiej niż głowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Henia64 no właśnie, i czy jest jakiś sposób na pracę z tym przez czakry konkretnie? Bo Dadzbog wcześniej mówił o czakrze serca, teraz wychodzi gardło. Czy to jest kwestia sekwencji, najpierw serce potem gardło, czy można pracować z obiema naraz?


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Henio83 nie wiem czy to ma sens jako sekwencja. Z mojego doświadczenia wynika, że to nie jest droga od punktu A do B. Jak pracowałem z czakrą serca, to i tak wychodziły rzeczy z innych miejsc. Ciało samo pokazuje, gdzie jest napięcie, nie da się tego zaplanować z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Dadzbog jest ważne, bo wielu ludzi podchodzi do tego jak do listy zadań. Odznaczam czakrę serca, odznaczam gardło, gotowe. A to nie działa tak mechanicznie. Ja to porównuję do rozplątywania węzła. Nie ciągniesz za jeden koniec, bo się tylko zacieśni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Galaktyka dobra analogia, ale chcę dodać jeden kontekst, bo myślę że to pomoże zrozumieć, dlaczego tak jest. W tradycji tantry i w systemach wedyjskich zakłada się, że energie shakti i shiva przenikają całe ciało jednocześnie, nie są umiejscowione w konkretnych punktach. Czakry to bardziej węzły, miejsca gdzie ta energia się zagęszcza, ale nie jej źródło. Więc praca z czakrami to obserwacja, nie naprawianie.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Ignas02 zgoda, ale nie każdy tu ma tło w tantryzmie. I mam wrażenie, że wchodzimy w teorię, a pytanie Zaneczki było bardzo konkretne. Ma blokadę w gardle, nie może wyrazić czegoś miękkiego. Co jej powiesz praktycznie?


Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Zielarz masz rację, przepraszam za skręt w teorię. Zaneczka, to co opisujesz, to blokada w wyrażaniu, nie w czuciu. Czyli energia jest, tylko nie ma ujścia. Śpiewanie, nawet niemelodyjne, mruczenie, czytanie głośno, to są proste sposoby żeby ten obszar trochę otworzyć. Bez żadnej mistyki, czysto fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie, bo słucham i coraz bardziej się gubię. Czy to co opisujecie, ta praca z ciałem, oddechem, ruchem, to jest właśnie ta bioenergoterapia z tytułu kategorii? Czy to są dwie różne rzeczy i ja coś mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Romualda dobre pytanie i cieszę się, że je zadałaś. Bioenergoterapia jako dyscyplina to praca, którą zwykle prowadzi terapeuta z klientem. To co tutaj opisujemy to raczej praktyki samopracy. Ale granica jest płynna. Lowen, który rozwijał bioenergetykę jako metodę terapeutyczną, też twierdził, że ciało i energia emocjonalna to jedno. Więc trop jest ten sam, narzędzia trochę inne.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chciałam się odezwać, bo sama mam podobną sytuację do Zaneczki. Jestem sama od ponad roku i w tej samotności zamiast integracji wpadłam w jakieś zawieszenie. Nie smutne, nie szczęśliwe, po prostu... płaskie. I nie wiem, czy to jest ta równowaga o której piszecie, czy właśnie jej brak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Fiolek69 to 'płaskie' to dla mnie nie brzmi jak równowaga. Równowaga powinna być żywa, nie martwa. Jak czujesz się w kontakcie z innymi ludźmi w porównaniu do czasu spędzonego sama? Czy tam też jest płasko, czy coś się zmienia?


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Henia64 to ciekawe pytanie bo nie pomyślałam o tym w ten sposób. Z innymi jest trochę bardziej kolorowo, ale wracam do domu i znowu szarzeje. Jakby kontakt z ludźmi zapalał coś na chwilę, ale nic tego nie podtrzymuje.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisuje Fiolek69 to jest właśnie problem z odbiorem. Mówiliśmy wcześniej z Zaneczką o tym, że energi żeńska to zdolność do przyjmowania. Jeśli ktoś przyjmuje tylko od innych ludzi i nie potrafi przyjmować od czegoś co jest dostępne przez całą dobę, to zawsze będzie ta przepaść między byciem z innymi a byciem samą. Pytanie, co cię karmilo kiedyś, jak nie potrzebowałaś innych do tego żeby czuć się żywa?


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wracając jeszcze do tego ruchu bez celu, bo Galaktyka to wcześniej poruszyła. Próbowałem ostatnio i muszę powiedzieć, że to jest trudniejsze niż wygląda. Przez pierwsze minuty cały czas kontroluję, czy to co robię 'wygląda sens'. Jak wy przechodzicie przez ten etap oceniania?


Odpowiedz
Wpisy: 536
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

to jest właśnie moment, w którym wychodzi ta dominacja energii męskiej. Kontrola, ocena, potrzeba żeby miało sens. Ja sobie z tym radziłam przez to, że zaczynałam od bardzo małych ruchów, które trudno ocenić. Palce, nadgarstki, żuchwa. Coś tak drobnego, że mózg nie zdąży tego oceniać, bo nie wie od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 101
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam to wszystko i jestem pod wrażeniem jak konkretna jest ta rozmowa. Mam tylko jedno pytanie do Centy, bo chcę dobrze zrozumieć. Mówisz, że kontrola to energia męska. Ale czy to znaczy, że chcąc zintegrować te dwie energie, musimy tę kontrolę w sobie osłabić? Bo to brzmi trochę niepokojąco, jakbyśmy mieli się stać mniej 'sobą'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 536

@Esoterica nie osłabić, raczej dać jej odpowiednie miejsce. Kontrola ma sens przy planowaniu, budowaniu, decydowaniu. Problem jest wtedy gdy kontrola wchodzi wszędzie, nawet do obszarów gdzie jej nie potrzeba, jak właśnie odczuwanie czy bycie w ruchu. To nie jest kwestia bycia mniej sobą, tylko bycia sobą w pełniejszy sposób.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Centa a te małe ruchy, o których mówisz, palce, nadgarstki, to robisz przy muzyce czy w ciszy? Bo jak próbowałam, to czułam, że muzyka mi narzuca tempo i znowu zaczynam coś 'robić' zamiast po prostu być.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 536

@Zaneczka u mnie najlepiej działa cisza albo jakiś bardzo spokojny dron, bez rytmu. Rytm faktycznie wciąga w robienie. Ale słyszałam od innych, że zaczynali od muzyki i dopiero potem przechodzili do ciszy, więc nie wiem czy jest jedna droga.


Odpowiedz
Wpisy: 529
Rozpoczynający temat
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe z tą ciszą, bo ja mam z nią trudność. W ciszy zaczyna się gadanina w głowie i zamiast poczuć ciało, słyszę komentarz do każdego ruchu. Czy wy też tak macie, czy to jest coś, co przechodzi z czasem?


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

gadanina w ciszy to klasyka. I tak, u większości przechodzi, ale nie dlatego że głos znika, tylko przestajesz go słuchać z taką samą uwagą. To trochę jak radio w tle, które leci, ale ty skupiasz się na czymś innym.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam pytanie, które może jest trochę z boku, ale mnie nurtuje. Mówimy dużo o balansie między energią żeńską a męską, o przyjmowaniu i dawaniu. A co jeśli ktoś przez długi czas żył tylko w trybie dawania, opiekował się innymi, i teraz w tej samotności nie wie co z sobą zrobić, bo nie ma kogo obsłużyć? Czy to jest właśnie ten brak odbioru, o którym Galaktyka mówiła?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Fiolek69 bardzo trafnie to uchwyciłaś. To jest jeden z częstrzych wzorców, szczególnie u kobiet. Dawanie jako tożsamość. I nagle jak nie ma komu dawać, to człowiek sie czuje jakby nie istniał. To nie jest brak energii żeńskiej, to jest paradoksalnie jej zablokowanie przez przerost energii działania.


Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 101

@Galaktyka ale jak to, dawanie to energia żeńska czy męska? Bo mi się wydawało, że żeńska to przyjmowanie, a dawanie to bardziej aktywność, czyli pierwiastek męski?


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 751

@Esoterica to jest akurat ważne rozróżnienie. Dawanie jako czułość, pielęgnacja, obecność, to może być wyraz energii żeńskiej. Dawanie jako działanie, produkowanie, wykonywanie zadań, to już bardziej strona męska. Problem polega na tym, że te dwa rodzaje dawania wyglądają z zewnątrz podobnie i łatwo je pomylić. Fiolek69 opisuje raczej to drugie.


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Zielarz tak, chyba tak. Jak myślę o tym co robiłam przez te lata, to to było bardzo zadaniowe. Zorganizuję, ogarną, zaopiekuję. Nie pamiętam kiedy ostatnio po prostu siedziałam z kimś bez planu.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 8 miesięcy temu

A można zapytać jak to się w ogóle przełożyć na pracę z czakrami? Bo słucham i mam wrażenie, że to co opisuje Fiolek69 to chyba czakra splotu słonecznego, ta odpowiedzialność, kontrola nad otoczeniem? Czy się mylę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Henio83 niekoniecznie. Manipura, czyli splot słoneczny, to wola i sprawczość osobista, ale nie tyle kontrola nad innymi, co nad sobą. To co opisuje Fiolek69, potrzeba bycia potrzebną, nadmierne skupienie na innych, to może bardziej rejon czakry serca i jej shadow side. Lowen zresztą pisał o tym w kontekście charakteru masochistycznego, choć to słowo brzmi ostro.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Ignas02 shadow side czakry serca to ciekawy trop. Miłość, która staje się uzależnieniem od dawania. Czy są jakieś konkretne praktyki do pracy z tym, czy to jest znowu teren gdzie 'samo wychodzi'?


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie chcę przerywać, ale mam poczucie że zaczęliśmy robić z Fiolek69 przypadek kliniczny, a ona tu jest i może ma własne zdanie na ten temat. Fiolek69, co ty o tym czujesz? Czy te kategorie które tu rzucamy, shadow side, manipura, coś ci pasuje, czy to jest obok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 97

@Henia64 śmieję się, bo masz rację, siedzę i czytam o sobie jak o czymś. Ale nie przeszkadza mi to, właściwie po raz pierwszy mam poczucie że ktoś to jakoś nazywa. To z tym dawaniem i potrzebą bycia potrzebną, to siedzi. Nie wiem czy splot słoneczny czy serce, ale emocjonalnie to jest trafione.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Słucham od jakiegoś czasu i mam takie podstawowe pytanie, może naiwne. Mówimy o energii żeńskiej i męskiej jako o czymś, co każdy ma w sobie, niezależnie od płci. Ale czy to jest jakoś powiązane z tym, czy ktoś jest sam czy w związku? Czyli czy samotność zmienia proporcje tych energii, czy to działa inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Romualda to nie naiwne, to jest centralny punkt całego wątku. Z mojego doświadczenia, tak. W związku część tych energii niejako pożyczamy od drugiej osoby. On daje działanie, ona daje miękkość, i razem jakoś to gra. Jak zostajemy sami, trzeba znaleźć to wszystko w sobie. I wtedy wychodzi, czego brakowało przez lata.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Galaktyka bardzo mi pasuje, bo jak byłam z poprzednim partnerem, to on był tym decyzyjnym i ja się jakoś rozluźniałam w tej jego strukturze. A teraz sama nie wiem co z tą strukturą zrobić. Muszę ją sama tworzyć i jednocześnie w niej odpoczywać, i to jest trudne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 536

@Zaneczka ale czy ta struktura od partnera to było coś dobrego? Bo mnie się wydaje, że jest różnica między oparciem a oddaniem odpowiedzialności. Pytam, bo sama przez długi czas myślałam, że w związku 'odpoczywa' moja sprawczość, a potem okazało się, że po prostu jej nie ćwiczyłam.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Centa ugh, to boli. Ale tak, chyba masz rację. Była to wygoda, nie odpoczynek. Bo teraz, jak muszę sama decydować o wszystkim, nawet o drobnostkach, to jestem ciągle zmęczona i mam wrażenie że te decyzje są za duże.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: