Forum

Asystent AI
Czy można zrobić so...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można zrobić sobie krzywdę pracując z energią?

Strona 2 / 5

Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem to zależy jak długo i jak intensywnie. Raz czy dwa razy to nic. Ale jeśli przez tygodnie tłumisz tym afirmacjami konkretny strach i on się nie rozwiązuje tylko chodzi pod spodem, to to może narastać. Nie przez energię samą w sobie, ale przez to że problem nie dostaje przestrzeni. Czy to jest 'krzywda przez energie' czy zwykłe psychologiczne tłumienie? Może jedno i drugie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Feniksa55 No ale tłumienie emocji przez myślenie pozytywne istnieje niezależnie od energii i jest opisane w psychologii. Więc znowu pytam: co tutaj dodaje bioenergoterapia jako koncepcja? Czy po prostu powtarzamy to samo co psychologia tylko innymi słowami?


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Malachitka Mnie to pytanie trochę irytuje, i nie złoszczę się na ciebie, bo to uczciwe pytanie. Ale mam wrażenie że ciągle próbujesz zredukować to do psychologii, jakby psychologia była jedynym prawdziwym frameworkiem. Dla mnie praca z energią ma wymiar który psychologia nie obejmuje. Tylko nie umiem tego udowodnić.


Odpowiedz
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Leszczynka Nie chcę redukować, naprawdę. Tylko staram się zrozumieć co jest specyficzne dla pracy z energią, bo na razie nie słyszę czegoś czego psychologia by nie opisywała. Może jesteś w stanie powiedzieć co konkretnie czułaś co nie pasowało do żadnego psychologicznego wyjaśnienia?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie skojarzenie do tej dyskusji. Czy nie jest tak że bioenergoterapia i psychologia pracują na tym samym materiale, tylko wchodzą od innej strony? Jak dwie drogi do tego samego miejsca? Wtedy nie ma sensu pytać która jest prawdziwa, bo obie tam dochodzą, tylko różnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 338

@Basienka To ładna metafora ale mnie nie do konca przekonuje. Bo jeśli to ta sama droga, to powinny dawać te same rezultaty. A różnią sie. Przynajmniej według moich doswiadczeń niektóre rzeczy które przepracowałem energetycznie byly takie jakby szybsze niż przez długie gadanie. Ale może to tylko moje wrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Oskar, a co konkretnie przepracowałeś? Pytam bo to jest dla mnie abstrakcja, chciałabym to jakoś zobaczyć na przykładzie. Nie musisz wchodzić w szczegóły, chodzi mi o typ sprawy, nie o samą sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w temat bo mi się coś narzuciło. Czy ktoś próbował afirmacji na głos i po cichu i porównał efekt? Bo słyszałem że wibracja dźwięku robi różnicę przy pracy z energią. Sam nie wiem czy to prawda ale byłem ciekaw.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Elfin Próbowałam i dla mnie na głos działa inaczej, jest jakby bardziej obecne w ciele, mniej abstrakcyjne. Ale czy to energia czy po prostu efekt słyszenia własnego głosu i angażowania ciała przez mówienie? Nie wiem jak to odróżnić. I wracając do tego co Zorza pytała Oskara, też jestem ciekawa tego przykładu.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, Zorza pytała o konkrety, to spróbuje. Miałem bardzo silny lęk przed odrzuceniem, taki który blokował mnie w relacjach od lat. Terapia słowna pomagała, rozumiałem skąd to pochodzi, ale to rozumienie nie przekładalo sie na zmiane w ciele. Dalej czułem ten sam ścisk w klatce jak zbliżała sie trudna rozmowa. Po pracy energetycznej z tym miejscem, kilka sesji, coś puściło. Nie zniknęło całkiem, ale stało sie lżejsze. Jakby ciało to naprawde odpuściło, nie tylko głowa. Nie wiem czy to energia czy coś innego, ale efekt był inny niż po samej rozmowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Oskar Dzięki za konkret. Ale mam pytanie: te sesje robiłeś sam czy z kimś? Bo jeśli z terapeutą energetycznym to może to była ta relacja i obecność drugiej osoby, a nie sama energia? Nie podważam, naprawdę pytam bo to ważne dla mnie żeby zrozumieć co tak naprawdę zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Część z terapeutą, część sam. I powiem ci że sam tez coś czułem, choć słabiej. Więc relacja mogła coś wnosić, ale nie sądzę że to jedyne wyjaśnienie. Choć masz racje że tego nie da sie oddzielić czysto.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Do tego co Oskar opisuje, mam podobne doświadczenie z blokadam w gardle, i też przez długi czas "wiedziałam" skąd to pochodzi ale to wiedza nie robiła różnicy w codziennym zyciu. Myślę że ciało trzyma coś inaczej niż głowa i do ciała trzeba inaczej dojść. Czy to energia czy coś innego, nie wiem, ale praca przez ciało a nie przez słowa to inna droga.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Feniksa55 A czy to nie jest po prostu praca somatyczna? Bo to co opisujesz, że ciało trzyma inaczej niż umysł, to jest dokładnie fundament terapii somatycznej, traumy według Levine'a i podobnych. Tam też się pracuje z odczuciami w ciele bez dużej ilości słów. Nie mówię że to źle, mówię że może to ten sam mechanizm.


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Malachitka Dobra, przyjmijmy że mechanizm ten sam. To co ci przeszkadza w tym że jedna tradycja nazywa to energią a druga procesem somatycznym? Efekt podobny, droga różna, język różny. Czemu jeden język ma być prawdziwszy?


Odpowiedz
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Leszczynka Nie mówię że jeden jest prawdziwszy. Ale jeśli używamy słowa energia to sugerujemy że coś fizycznego istnieje, jakieś pole, jakiś przepływ. I wtedy pytanie o dowody staje się uczciwe. Natomiast jeśli to metafora to dobrze, tylko powiedzmy to wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 1214
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wejdę tu bo ta rozmowa chodzi w kółko wokół jednego pytania i nikt go nie nazwie wprost. Czy energia jest metaforą czy dosłowną rzeczywistością? I moje zdanie jest takie: dla praktyka nie ma to znaczenia podczas samej pracy. Jak nakładam ręce i coś czuję, i osoba po drugiej stronie też coś czuje, to czy to jest pole elektromagnetyczne, projekcja czy coś innego, to pytanie na potem. W trakcie pracy pytanie o definicję nie pomaga ani mi ani osobie która przyszła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Vladi Ale to pytanie ma znaczenie dla kogoś kto zaczyna i zastanawia się czy to bezpieczne, czy może sobie zrobić krzywdę. Zorza o to pytała na początku. I jeśli nie wiem czy to metafora czy dosłowność, to jak mam ocenić ryzyko?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo jeśli to metafora to ryzyko jest psychologiczne, emocjonalne. A jeśli to dosłowna energia to może być coś jeszcze innego. To nie jest tylko pytanie akademickie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Mirtowa Dobry punkt. Mnie zresztą ten wątek o krzywdzie wraca. Myślę że niezależnie od tego czy energia jest dosłowna czy nie, krzywda może być jak ktoś za szybko otwiera coś czego nie jest gotowy przerobić. Widziałam kogoś kto po intensywnej sesji czakrowej miał kilka bardzo ciężkich dni, stany lękowe, płakanie bez powodu. Czy to była energia czy otworzyło się coś emocjonalnego? Nie wiem. Ale coś się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Faye, to jest właśnie to czego się bałam. Że coś się otworzy i nie będę wiedziała co z tym zrobić. Czy ta osoba miała kogoś do wsparcia po tej sesji? Bo to brzmi jakby zostało bez opieki.


Odpowiedz
Wpisy: 140
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Nie miała. I myślę że to był błąd. Terapeuta po prostu zakończył sesję i tyle. Nie uprzedził że może tak być. To mnie bardzo zastanawia bo może sam fakt nieprzygotowania był większym problemem niż to co się otworzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważna rzecz którą Faye mówi. Dobry terapeuta energetyczny powinien powiedzieć co sie może dziać po sesji i być dostępny przynajmniej na krótki kontakt. Jak tego nie ma to ja bym sie dwa razy zastanowiła czy wracać do tej osoby. To nie kwestia energii tylko podstawowej odpowiedzialności.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i wracam do tego pytania Zorzy o afirmacje, bo mi to cały czas siedzi. Jeśli afirmacje mogą przykryć lęk zamiast go rozwiązać, to jak w ogóle sprawdzić czy ta konkretna afirmacja mi pomaga czy szkodzi? Czy jest jakiś sygnał który to rozróżnia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Elfin Dla mnie tym sygnałem jest to co się dzieje kilka godzin albo dzień po, nie w trakcie samej afirmacji. W trakcie można czuć ulgę nawet przy tłumieniu. Ale potem wychodzi. Jak po afirmacji spokoju wciąż wracają te same myśli lub jest jakaś drażliwość, to dla mnie znak że coś nie gra.


Odpowiedz
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Leszczynka A to nie może być po prostu normalny proces, że przy zmianie myślenia są falowania? Nie wiem jak odróżnić to że afirmacja nie działa od tego że działa ale powoli i z oporami.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 338

@Basienka Dokładnie to samo pytanie sobie zadawałem i szczerze nie mam na to dobrej odpowiedzi. Może to jest właśnie argument za tym żeby nie pracować z bardzo naładowanymi tematami samodzielnie bez kogoś kto może pomóc ocenić co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to może wróćmy do konkretnego pytania które zadał Elfin, bo ono jest dokładnie tym o co mi chodziło od początku. Czy jest jakiś wewnętrzny wskaźnik, coś w ciele albo w głowie, który mówi: ta afirmacja jest dla ciebie odpowiednia, a ta nie? Poza tym co czujemy w trakcie bo już wiemy że to może być mylące.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam na to swój sposób, choć nie wiem czy to bioenergoterapia czy po prostu obserwacja. Zanim powiem afirmację, sprawdzam jak moje ciało reaguje na samo zdanie czytane bez ładowania intencją. Jakby testowałam zdanie na neutralnie. Czasem już wtedy coś się ściska albo odwrotnie, odpuszcza. I to dla mnie lepszy sygnał niż to co czuję podczas powtarzania, bo podczas powtarzania już wiem co chcę poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Malachitka brzmi bardzo konkretnie. Czyli to jest jakby cichy test przed właściwą pracą. Ale mam pytanie, bo się zastanawiam, czy to nie jest tak że jak ktoś jest naprawdę przekonany że dana afirmacja jest dla niego, to i tak to ściśnięcie zignoruje? Bo przecież można sobie powiedzieć 'to opór, trzeba przejść przez dyskomfort'. Jak ty odróżniasz opór od sygnału że to nie jest dla ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zorza, właśnie to jest najtrudniejsze. Uczciwie mówiąc, przez jakiś czas też to myliłam. Dla mnie zaczęło być jasne dopiero gdy zaczęłam sprawdzać nie tylko co czuję ale jak to czuję. Opór to dla mnie coś bardziej ruchliwego, jakby coś chciało się wycofać ale jest energia pod spodem. A sygnał że coś jest nie dla mnie to jest jakby pustka albo twarde zamknięcie bez energii. Ale nie mówię że to jest zasada dla wszystkich.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Malachitka Mnie ta różnica którą opisujesz jest bliska, ale mam wrażenie że to jest coś co sie czuje po dłuższym czasie pracy ze sobą, nie na początku. Zorza pyta o to z pozycji kogoś kto zaczyna, i boje sie że jak jej powiem 'poczujesz różnicę' to to nie jest jeszcze dostępna informacja bo ona tego jeszcze nie wypracowała.


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Feniksa55 No właśnie. Jak ktoś mówi 'twoje ciało ci powie', to ja tego jeszcze nie umiem czytać. Czy jest jakiś prostszy sygnał dla początkującej osoby? Coś mniej subtelnego?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jeden sygnał który jest dość czytelny nawet bez dużego doswiadczenia to sen i energia następnego dnia. Jak po jakiejś praktyce śpisz gorzej, budzisz sie w nocy albo masz rano jakieś dziwne zawieszenie, to dla mnie to jest wczesny sygnał że coś zostało ruszone za mocno. Nie że złe, ale że za dużo na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie do tego co Oskar mówi. Czy to nie jest tak że KAŻDA zmiana na początku trochę destabilizuje sen? Bo jak zaczynam cokolwiek nowego, medytację, ćwiczenia, coś z afirmacjami, to zawsze przez pierwsze dni jest jakaś zmiana w śnie. Więc jak mam wiedzieć że akurat to jest sygnał ostrzegawczy a nie po prostu adaptacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 338

@Elfin Dobre pytanie i masz racje że trudno to odróżnić. Ja bym patrzył na czas trwania. Kilka dni falowania to dla mnie norma. Jak po dwóch tygodniach nadal jest gorzej to coś nie gra. Ale też ważne jest czy to falowanie idzie ku czemuś czy kręci sie w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do tego co Malachitka mówiła o testowaniu zdania neutralnie. Próbowałam tego i mam pytanie, bo nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem. Mówisz że czytasz afirmację bez intencji. Ale czy to w ogóle jest możliwe? Jak już wiem że to zdanie ma być afirmacją to mam wobec niego jakąś postawę zanim je przeczytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Leszczynka Tak, to jest realny problem i nie mam na to idealnego rozwiązania. Ja staram sie traktować to zdanie jakby to był opis kogoś innego albo fragment tekstu który znalazłam losowo. Ale przyznam że to jest technika która wymaga pewnego dystansu i nie zawsze mi wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale chcę wrócić do pytania które wydaje mi sie kluczowe dla całego wątku. Czy można sobie zrobić krzywdę. Bo rozmawiamy teraz dużo o tym jak rozpoznać że coś nie działa, ale to nie jest jeszcze krzywda. Czy ktoś ma przykład że coś z tej pracy z energią, z afirmacjami, przyniosło coś co można nazwać realną szkodą, nie tylko brakiem efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Basienka Pisałam wcześniej o tej osobie po sesji czakrowej. Ona nie miała może trwałej szkody ale przez kilka tygodni była bardzo rozkojarzony, miała problem z codziennym funkcjonowaniem. I to nie jest brak efektu, to jest coś co przeszkadzało w życiu. Czy to krzywda? Dla mnie tak, nawet jeśli potem minęło.


Odpowiedz
Wpisy: 1214
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie do Faye. Ta osoba kontynuowała pracę z tym terapeutą po tym co się stało, czy zakończyła? I czy dowiedziała się co było według terapeuty powodem tej destabilizacji? Bo to zmienia ocenę czy to był błąd w pracy czy po prostu coś trudnego ale koniecznego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Vladi Nie wiem co było po, bo straciłam z nią kontakt. Ale to co wiem to że terapeuta nie uprzedził jej przed sesją że coś takiego może się wydarzyć. I to dla mnie jest ten punkt gdzie mógłby być błąd niezależnie od mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@mirtowa)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zastanawia coś innego. Mówimy o terapeutach, ale Zorza pytała też o pracę samodzielną. I wydaje mi sie że samodzielna praca z intensywnymi afirmacjami, szczególnie z tymi które dotykają trudnych rzeczy jak wartość własna, relacje z rodzicami, to jest zupełnie inne ryzyko niż praca z kimś. Czy ktoś tu pracował samodzielnie z czymś trudnym i co z tego wyszło?


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie interesuje, bo ja jestem w takiej sytuacji że nie mam dostępu do terapeuty energetycznego i zastanawiam się co mogę robić bezpiecznie sama. I boję sie sięgnąć po coś mocniejszego bez wiedzy co może się stać.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zorza, mam podobne doświadczenie z pracą samodzielną. Przez jakiś czas robiłam afirmacje związane z poczuciem bezpieczeństwa i to było w miarę spokojne. Ale jak zaczęłam pracować z czymś związanym z relacjami z matką, to po kilku dniach miałam takie emocjonalne wahnięcia że sama byłam zaskoczona. Nie powiem że mi to zaszkodziło, ale byłam nieprzygotowana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Leszczynka A co zrobiłaś jak te wahnięcia się pojawiły? Zatrzymałaś się z afirmacjami czy kontynuowałaś?


Odpowiedz
(@leszczynka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Elfin Zatrzymałam na kilka dni i wróciłam do czegoś prostszego, bardziej uziemiającego. Coś o bezpieczeństwie ciała, o byciu tu i teraz. I to pomogło wrócić do równowagi. Ale nie wiem czy to była dobra decyzja czy po prostu mi się poszczęściło.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@basieńka)
Połączone: 1 rok temu

To co Leszczynka opisuje to jest chyba jakaś praktyczna wskazówka, żeby zawsze mieć coś 'na dół', jakąś afirmację albo ćwiczenie które działa uziemiająco, zanim zacznie się coś głębokiego. Ale czy to jest wystarczające zabezpieczenie? Bo to nadal jest sama ze sobą bez wsparcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 204

@Basienka I tu dochodzimy do czegos ważnego. Uziemienie to nie jest tylko afirmacja, to może byc fizyczna aktywnosc, kontakt z naturą, rozmowa z kimś bliskim. Myślę że ryzyko w pracy samodzielnej jest mniejsze jeśli człowiek ma wokół siebie stabilne relacje i wychodzi z trudnych stanów do konkretnego zycia a nie zostaje sam z tym co się otworzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 262
Rozpoczynający temat
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

To co Feniksa55 mówi o stabilnych relacjach mnie trochę zatrzymało. Bo rozumiem że chodzi o to żeby mieć kogoś do kogo można się odezwać jak coś się dzieje. Ale co jeśli ta praca energetyczna dotyczy właśnie trudności w relacjach? Wtedy te relacje mogą nie być takim stabilnym oparciem, przynajmniej nie zawsze.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: