Znam kilka osób które zaczęły kompletnie same, z książek albo z internetu. Większość z nich po jakimś czasie trafiła do kogoś żeby skonfrontować to co robiły. Nie dlatego że same nie dałyby rady, ale dlatego że tego chciały. Samodzielna nauka może być punktem startowym, ale rzadko jest jedyną drogą którą ktoś naprawdę przeszedł.
Ale to co mówi Pranava zakłada, że te osoby same wiedzą dlaczego szukają kontaktu z kimś. A często chyba nie wiedzą, po prostu czują że czegoś brakuje i idą na warsztat albo do nauczyciela. Samorefleksja co do własnych motywów to też osobna umiejętność.
Wracam do tego co pisałam wcześniej o afirmacjach, bo mi się kręci po głowie jedno pytanie. Amethysta mówiła że lepiej się skupiała, Stokrotunia zwróciła uwagę że skupienie mogło być na oczekiwaniu, nie na odczuciu. Czy ktoś próbował celowo robić sesje raz z afirmacją, raz bez i porównać? Nie naukowo, po prostu dla siebie?
Właśnie to robiłam przez jakiś czas, bo prowadzę notatki i chciałam zobaczyć czy jest różnica. Ale szybko się okazało, że samo wiedzenie że 'teraz jest sesja z afirmacją' już zmieniało moje nastawienie. Nie dało się tego ślepo zrobić.
To co mówi Modrzewka79 przypomina mi dyskusję którą gdzieś czytałam o placebo w medycynie. Tam też był ten sam problem, że jeśli placebo działa przez przekonanie, to czy działa naprawdę czy 'tylko' przez przekonanie. I okazuje się że to rozdwojenie jest fałszywe, bo efekt jest prawdziwy niezależnie od mechanizmu.
Wróćmy może do wątku samodzielnej nauki, bo mi się wydaje że dyskusja o mechanizmach, choć interesująca, trochę nam ucieka. Praktyczne pytanie jest takie: jeśli ktoś uczy się sam i nie wie czy to co czuje to energia czy własne oczekiwanie, to jak ma w ogóle budować tę praktykę? Czy brak pewności to przeszkoda czy może część procesu?
