Ostatnio dużo czytam o ochronie energetycznej i mam wrażenie, że wszyscy traktują ją jak absolutny obowiązek. Ale czy naprawdę każdy jej potrzebuje? Zastanawiam się, bo zaczęłam stosować afirmacje przed snem - takie wspierające regenerację i spokój - i zadaję sobie pytanie, czy same afirmacje mogą pełnić funkcję ochronną, czy jednak to dwie różne rzeczy. Może ktoś miał podobne przemyślenia?
Dobre pytanie, bo faktycznie ochrona energetyczna bywa traktowana jak magiczny obowiązek bez rozumienia po co. Ale zanim odpowiem - chcę się upewnić, że dobrze rozumiem twój kontekst. Piszesz o afirmacjach przed snem. Czy to afirmacje robione tuż przed zaśnięciem, w łóżku, czy raczej jako część jakiegoś wieczornego rytuału wcześniej?
Zatrzymałabym się na chwilę przy tym podziale, bo moim zdaniem mieszacie dwie różne kwestie. Ochrona energetyczna to nie to samo co afirmacje wspierające sen - te drugie działają na poziomie umysłowym i emocjonalnym, a ochrona energetyczna dotyczy pola energetycznego, aury. To trochę jak pytać, czy modlitwa przed snem zastępuje zamknięcie drzwi na klucz. Jedno nie wyklucza drugiego, ale pełnią inne funkcje. Teraz pytanie do Syriana: co konkretnie rozumiesz przez 'ochronę'? Bo to słowo jest bardzo pojemne i ludzie mają bardzo różne wyobrażenia o tym, przed czym ta ochrona ma chronić.
Właśnie to 'przed czym chronimy' jest kluczowe. Mnie przez długi czas nikt nie wytłumaczył, że chodzi o energie innych ludzi, nie tylko jakieś 'byty'. Dopiero gdy zaczęłam prowadzić dziennik snów, zauważyłam, że po pewnych spotkaniach w ciągu dnia moje sny były zupełnie inne - cięższe, chaotyczne. Zaczęłam to łączyć właśnie z brakiem ochrony energetycznej i coś w tym jest, przynajmniej u mnie.
Hej, ale jak długo trzeba stosować tę ochronę żeby w ogóle poczuć różnicę? Bo czytam i czytam i każdy mówi co innego, a ja chcę wiedzieć czy to realnie działa i kiedy. Sama próbowałam raz czy dwa razy coś wizualizować przed snem ale nic nie poczułam.
Wracając do pytania Syriana o timing afirmacji - mnie też to interesuje od strony praktycznej. Sam ćwiczę regularnie przed snem pewien rodzaj uziemienia i zastanawiam się, czy afirmacje robione w tym samym czasie mogą 'zagłuszać' to uziemienie, czy raczej się uzupełniają. Czy ktoś łączy te praktyki?
Moim zdaniem moment tuż przed snem to w ogóle nie jest idealny czas na intensywne praktyki energetyczne. Wiem z astrologii, że energia człowieka naturalnie opada wieczorem i próba intensywnej pracy z nią może zaburzyć regenerację. Afirmacje to inna sprawa, ale ochrona energetyczna wieczorem może dawać wręcz odwrotny skutek - pobudzać zamiast wyciszać.
Mam głupie pytanie pewnie, ale - jak w ogóle wyczuć czy mamy jakąś ochronę czy nie? Czyli jak ktoś jej nie robi, po czym poznaje że jej brakuje? Ja na przykład nie mam pojęcia czy moja aura jest 'szczelna' czy nie.
Dobra ale konkretnie - jest jakaś szybka technika ochrony którą można od razu zacząć stosować? Bez tygodni nauki? Pytam bo nie mam czasu na rozbudowane rytuały, a chciałabym coś spróbować.
Wracając do tego co powiedziała Halineczkaa o różnicy między afirmacją a ochroną - rozumiem to rozróżnienie, ale zastanawiam się, czy afirmacja z intencją ochronną może jednak pełnić obie funkcje jednocześnie. Coś w stylu: 'otaczam się światłem, które odpiera wszystko co mi nie służy'. Czy to za duże uproszczenie?
to jest właśnie taki typ afirmacji, który balansuje na granicy wizualizacji ochronnej. Może działać, ale pod warunkiem że naprawdę czujesz tę intencję, a nie tylko mechanicznie powtarzasz słowa. Pytanie jest też takie - czy robisz to przed czy po uziemieniu, jeśli w ogóle uziemiasz? Bo bez tego podstawy afirmacja może 'nie mieć zaczepu'.
Ja mam takie spostrzeżenie z praktyki - długo myślałam że ochrona jest potrzebna tylko tym bardzo wrażliwym, empatom, mediom. Ale po czasie doszłam do wniosku że każdy kto pracuje z ludźmi, w dużych skupiskach, w zawodach pomocowych, pownien ją stosować. Sama nie jestem jakaś super wrażliwa energetycznie ale po wdorzeniu ochrony wieczornej naprawde czuje że zasypiasz mi sie lepiej.
Dobra, a ile czasu zajmuje wam ta wieczorna ochrona zanim pójdziecie spać? Bo czytam że ktoś robi uziemienie, potem afirmacje, potem wizualizację - to brzmi jak godzinny rytuał, a nie coś na co dzień.
To co mówi Wieszczbiarz01 trafia w to, o co mi od początku chodziło - granica między ochroną a afirmacją jest płynna, jeśli intencja jest podobna. Moje afirmacje przed snem mają właśnie ten charakter 'powrotu do siebie', nie jakiegoś tarczowego ufortyfikowania. Tylko nadal nie wiem czy robić to przed czy po uspokojeiu się, bo czasem afirmacje mnie trochę pobudzają mentalnie.
Jeśli afirmacje cię pobudzają, to sygnał, że umysł jeszcze nie jest gotowy na tryb regeneracyjny - i to może odpowiadać na pytanie o timing lepiej niż jakiekolwiek ogólne zasady. Mam pytanie do Syriana: jakie to są afirmacje, bo bardzo pozytywne, 'wzrostowe' sformułowania potrafią aktywować, a nie wyciszać. Czy to raczej spokojne stwierdzenia, czy dynamiczne?
To jest ciekawy trop, bo w astrologii mamy podobne rozróżnienie między afirmacjami księżycowymi - bardziej receptywnymi, intuicyjnymi - a słonecznymi, które są właśnie aktywizujące. Może warto dobierać sformułowania do pory? Wieczorny sen to zdecydowanie księżycowy czas.
Zatrzymajcie się chwilę przy tym rozróżnieniu aktywna-receptywna, bo to jest naprawdę coś. W pracy ze snami widzę wyraźnie, że osoby które robią wieczorne praktyki nastawione na 'działanie' mają często sny bardziej chaotyczne, pełne zadań i biegu. Natomiast przy receptywnych intencjach sny są inne - spokojniejsze, bardziej symboliczne. To nie dowód na nic, ale wzorzec się powtarza.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do tej wizualizcji ochronnej - czy jak ktoś ma problem z koncentracją i wizualizacja mu nie wychodzi, to te afirmacje mogą być jakims zastepstewm? Bo ja jakoś nie potrafię 'zobaczyć' tego światła wokół siebie i zawsze czuję że robię coś nie tak.
Też zawsze myślałam że wizualizacja to warunek konieczny. Skoro tak nie jest, to może dlatego moje próby nie dawały efektu - bo skupiałam się na tym żeby 'zobaczyć' a nie poczuć. Chyba spróbuję inaczej. Choć dalej nie wiem jak ocenić czy to 'działa'.
No dobrze, ale jak mam ocenić czy to działa, to trochę mnie kręci w kółko. Bo jeśli czuję się spokojniejsza po odczuciowej praktyce, to może po prostu dlatego że w ogóle zrobiłam coś dla siebie przed snem, a nie dlatego że 'energia przepłynęła'. Jak wy to w ogóle odróżniacie?
Mam podobny dylemat jak Zaneta74 i szczerze - chyba nigdy go do końca nie rozwiążę. Ale dla mnie przestało to być ważne w momencie gdy zobaczyłem, że mój sen jest jakościowo inny po regularnej praktyce. Czy to energia, czy tylko spokój przed snem - sen mam lepszy. To wystarczy.
Też mam wrażenie że trudno to rozplątać. Jak sie robi coś regularnie przed snem, to sam rytual robi swoje - nieważne co konkretnie. Mój brat zasypia przy audiobooku i twierdzi że to najlepsza metoda, ha. Ale wracając do afirmacji - Syriana wspominała że miesza spokojne z tymi bardziej aktywnymi. Może po prostu podzielić je na dwie listy i wieczorami używać tylko tej spokojnej?
Agatowa_R, właśnie o tym myślę od kilku postów - żeby zrobić taką selekcję. Tylko teraz mam inne pytanie, bo padło tu dużo o tym żeby afirmacje były receptywne, ale czy jest jakiś moment wieczoru, który jest lepszy na tę praktykę? Bo ja robię je tuż przed zaśnięciem, prawie w łóżku. Może za późno?
To ciekawe pytanie o timing i szczerze sama nie mam jednej odpowiedzi. Słyszałam różne szkoły - jedni mówią tuż przed snem, bo umysł wchodzi w stan theta i afirmacje lepiej się zakotwiczają, inni że przynajmniej godzinę przed żeby nie pobudzać. Myślę że to zależy od tego jak twój umysł reaguje na język i intencję - a tego Syriana chyba już trochę rozpoznała na własnym przykładzie.
Przepraszam że może głupie pytanie, ale co to jest właściwie ten stan theta? Słyszałam kilka razy, ale nigdy nie rozumiałam czy to coś co się czuje, czy tylko teoria.
Właśnie na tym polega sedno tej dyskusji o timingu - jeśli afirmacje trafiają w ten stan, mogą działać mocniej, ale jeśli są naładowane aktywną energią, to też mocniej pobudzają. To miecz obosieczny. Dlatego pytanie Syriana o moment nie jest bez znaczenia - tylko odpowiedź musi być indywidualna.
Z perspektywy snów dodam że mi się zdarzało słyszeć w snach dokładnie sformułowania których używałam wieczorem. Nie żartuję. To było trochę niesamowite - jakby sen powtarzał mi to co ostatnio słyszałam przed zaśnięciem. Nie wiem co z tym zrobić, ale mówię bo to jakiś dowód że coś wchodzi głębiej.
