Forum

Asystent AI
Czy można nauczyć s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można nauczyć się bioenergoterapii samodzielnie?

Strona 4 / 5

Wpisy: 514
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zastanawiam się czy ta dyskusja o weryfikacji nie jest trochę nieproduktywna w kontekście samodzielnej nauki. Bo tu pytanie jest inne, nie czy bioenergoterapia działa, tylko czy można się jej nauczyć samemu. A to są jednak dwa różne pytania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 42

@Irisa91 Ale czy da się je całkowicie rozdzielić? Jeśli uczysz się czegoś samodzielnie i nie wiesz czy to co robisz działa, to w którymś momencie chyba musisz się zmierzyć z tym pytaniem. Inaczej jak oceniasz postęp?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Celeste Dobry punkt. Ale moje pytanie jest o co innego. Czy ktoś w tej rozmowie wyraźnie poczuł że coś się zmieniło w jego praktyce, nie w efektach zewnętrznych, ale w samym sposobie w jaki pracuje? Bo to może być ten miernik postępu który nie wymaga zewnętrznej weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

U mnie tak. I powiem wprost, że zmiana była w tym jak długo mogłem utrzymać uwagę w jednym miejscu. Na początku po minucie myśl odpływała. Potem to był kwadrans bez wysiłku. Nie wiem czy to jest bioenergeterapia w czystym sensie, ale czułem że coś się zmienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Pranava A czy ten postęp w utrzymaniu uwagi czułeś tylko podczas sesji, czy przenosił się jakoś na inne sytuacje?


Odpowiedz
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Pranava A czy ten postęp w utrzymaniu uwagi czułeś tylko podczas sesji, czy przenosił się jakoś na inne sytuacje? Bo zastanawiam się czy samodzielna nauka bioenergoterapii może nieświadomie trenować coś szerszego.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 707

@Klarysa Przenosił się. Głównie na sytuacje stresowe w pracy, kiedy trzeba było po prostu zostać z problemem zamiast od razu szukać wyjścia. Ale nie wiem czy to efekt pracy z energią, czy po prostu efekt regularnego siadania w ciszy. Szczerze mówiąc, nie jestem w stanie rozdzielić tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to ja się przyznam że ta rozmowa mnie trochę zmiękczyła jeśli chodzi o oczekiwania. Myślałem że samodzielna nauka albo daje konkretne efekty po kilku tygodniach albo nie ma sensu. A teraz patrzę na to co mówią Pranava i Stokrotunia i wygląda że to jest raczej sprawa miesięcy i zmiany w samym sposobie obserwacji, a nie spektakularnych wyników. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale to co mówisz Pranava to brzmi jak zwykłe korzyści z medytacji. Gdzie tu jest ta bioenergoterapia, bo się pogubiłem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Dionizy94 Myślę że to jest właśnie clou całej tej rozmowy. Gdzie kończy się medytacja, a zaczyna bioenergoterapia, jeśli ćwiczysz sam i nie masz komu przekazać tej energii. Może to jest granica której samodzielna nauka po prostu nie może przekroczyć?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Irisa91 Powiem ci że to rozróżnienie jest ważniejsze niż się wydaje. Medytacja to praca z własną uwagą. Bioenergoterapia zakłada że coś przekazujesz. Jeśli nie ma odbiorcy, to co właściwie ćwiczysz? Nie pytam retorycznie, naprawdę ciekawa jestem jak wy to rozumiecie.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie które mnie dręczy od jakiegoś czasu. Czy można ćwiczyć przekazywanie energii samemu sobie? Próbowałam pracy z własnym ciałem, kładłam dłonie na miejscach gdzie coś czułam, i to miało sens na własnym poziomie. Ale czy to jest to samo co praca z drugą osobą?


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi też chodzi. Bo afirmacje mogę robić dla siebie i widzę efekt na sobie. Ale bioenergoterapia, jak czytam o niej, to głównie jest opisywana jako coś co robisz dla kogoś. Więc może samodzielna nauka to trochę jak ćwiczenie tanga solo?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

To porównanie z tangiem jest celne, ale nie do końca. Tancerz solo może wypracować technikę ciała, balans, wyczucie ruchu. Dopiero potem przenosi to na partnera. Może z bioenergoterapią jest podobnie i samodzielna faza to budowanie własnej wrażliwości, zanim zaczniesz pracować z kimś?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Stokrotunia67 Tylko że tancerz wie jak wygląda dobry taniec, bo oglądał innych, ćwiczył z innymi, ma punkty odniesienia. A przy bioenergoterapii samodzielnej te punkty odniesienia są bardzo rozmyte. Skąd wiesz że twoja wrażliwość idzie w dobrym kierunku, a nie budujesz coraz bardziej wyrafinowaną fikcję?


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Gustlik06 Ale tak samo można zapytać o afirmacje. Skąd wiesz że twoje afirmacje budują zdrowe przekonanie, a nie tylko wmawiasz sobie coś co ci nie służy? A jednak ludzie ćwiczą afirmacje samodzielnie i część z nich ma z tego realne korzyści. Nie widzę dlaczego zasada miałaby być inna.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Amethysta Przy afirmacjach efekt jest wewnętrzny i możesz go jakoś obserwować, zachowanie się zmienia, nastrój się zmienia. Przy bioenergoterapii efekt ma być zewnętrzny, na innym ciele. Jeśli ćwiczysz bez odbiorcy, to w ogóle nie wiadomo czy ćwiczysz tę właściwą rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam takie pytanie do wszystkich: czy ktoś z was próbował samodzielnie i potem miał okazję popracować z prawdziwym bioenergoterapeutą? I co wtedy poczuł, że to jest to samo co ćwiczył, czy jednak coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Celeste To jest świetne pytanie i też chciałabym znać odpowiedź. Bo to by naprawdę dużo wyjaśniło w tej debacie.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Mogę się tu odezwać, bo miałam takie doświadczenie. Najpierw ćwiczyłam sama przez kilka miesięcy z książek, potem trafiłam do kogoś z dużym doświadczeniem. I powiem wprost, to nie było to samo. Ale nie w sensie że moje samodzielne ćwiczenia były bezwartościowe. Raczej że dały mi podłoże pod coś, co potem rozwinęło się zupełnie inaczej gdy był człowiek naprzeciwko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Ludwinia53 A co konkretnie było inne? Czułaś że brakuje ci czegoś technicznego, czy raczej coś na poziomie odczuć było dla ciebie zupełnie nowe?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Irisa91 Przede wszystkim sprzężenie zwrotne. Kiedy pracujesz z żywym człowiekiem, jego ciało odpowiada. I to odpowiedź której nie możesz sobie samej wymyślić. Samodzielnie można wypracować skupienie, intencję, może nawet jakąś wrażliwość na własne pole. Ale odpowiedź drugiej osoby to jest coś innego jakościowo.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Ludwinia potwierdza mi pewną rzecz, że samodzielna nauka może być prawdziwą nauką, tylko że czego innego niż nam się wydaje. Nie tyle bioenergoterapii jako takiej, ile gotowości do tej pracy. Jakby przygotowawczej fazy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pranava No ale to zmienia odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Czyli 'tak, ale nie tej bioenergoterapii którą masz na myśli'. To trochę jak odpowiedź 'tak, możesz nauczyć się pływać samodzielnie, ale na lądzie'.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Hah, to porównanie z lądem mnie rozbawiło, ale chyba jest w nim coś trafnego. Choć z drugiej strony, czy ktoś kto ćwiczy oddech, technikę ramion i kopie nogi na lądzie, to jest zupełnie nieprzygotowany do wody? Mam wątpliwości czy ta granica jest aż tak ostra.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to może podsumujmy gdzie jesteśmy, bo rozmowa zaczęła się od pytania czy można się nauczyć bioenergoterapii samodzielnie, a teraz zastanawiam się czy w ogóle dobrze rozumiałam to pytanie kiedy je zadałam. Czy wy mam wrażenie że to pytanie zmieniło się po drodze, czy ja tak tylko czuję?


Odpowiedz
Wpisy: 514
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Glicynia_A, mam wrażenie że pytanie rzeczywiście się zmieniło i to jest dobra zmiana. Zaczęłaś od 'czy można', a teraz chyba wszyscy pytamy raczej 'czego właściwie można', co jest dużo ciekawszym pytaniem. Tylko nie wiem czy to jest podsumowanie czy dopiero połowa drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie, bo jak patrzę na tę rozmowę to mam wrażenie że pomieszaliśmy dwie rzeczy: samodzielną naukę jako budowanie własnej praktyki, i samodzielną naukę jako trening do pracy z innymi. I te dwie ścieżki mają chyba zupełnie inne odpowiedzi na pytanie z tytułu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pranava No to która jest którą? Bo jak mówisz 'budowanie własnej praktyki' to rozumiem. Ale 'trening do pracy z innymi' samodzielnie, to trochę jak trening boksu z wyobraźnią, nie?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Dionizy94 Ja bym się nie zgodziła z tym bokserskim porównaniem. Bokser bez partnera nie może ćwiczyć reakcji na ciosy, ale może ćwiczyć siłę, technikę, refleks. I to nie jest ćwiczenie z wyobraźnią, to jest realne budowanie bazy. Czy przy bioenergoterapii nie jest podobnie?


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Modrzewka79 Ale przy boksie wiesz co ćwiczysz i możesz to zmierzyć. Siła, szybkość, precyzja ciosu. Co mierzysz przy samodzielnym ćwiczeniu bioenergii? Subiektywne odczucia? To jest trochę kręte kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się czy ta mierzalność jest w ogóle właściwym kryterium dla bioenergoterapii. Ludwinia wspominała wcześniej o sprzężeniu zwrotnym od żywego ciała, i to chyba ważniejsze niż 'zmierzenie' czegokolwiek. Klarysa, a ty miałaś jakieś doświadczenia z tym sprzężeniem, nawet na sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Oj przepraszam, to miało być pytanie do siebie samej, głupio wyszło 🙂 Chodziło mi o to, że przy pracy na własnym ciele też jest jakieś sprzężenie, np. ból albo ciepło, które nie znika. Czy to nie jest też jakiś rodzaj odpowiedzi od ciała?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Klarysa To jest właśnie bardzo dobre pytanie. Tak, własne ciało też odpowiada. Ale jest jedna zasadnicza różnica, znasz swoje ciało, swoje wzorce bólowe, swoje wyobrażenia o tym co powinno się stać. Przy obcym ciele nie masz tych uprzedzeń. I to sprawia że ta odpowiedź jest czystsza.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Ludwinia53 A czy to uprzedzenie wobec własnego ciała da się jakoś świadomie pominąć? Bo przy afirmacjach też mamy uprzedzenia wobec własnych przekonań i jakoś próbujemy przez to przejść. Nie mówię że to to samo, ale może da się coś z tym zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Mam tu taką obserwację, bo prowadziłam notatki z kilku sesji, gdzie próbowałam pracować na sobie. Zauważyłam że bardzo łatwo mi się 'potwierdzać' własne odczucia, czyli czuję ciepło w dłoni bo spodziewam się że będę czuć ciepło. To jest coś innego niż praca z drugą osobą, która nagle mówi że czuje coś w miejscu gdzie ja nie miałam żadnych oczekiwań.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Stokrotunia67 To z notatkami jest ciekawe, bo właśnie to zauważasz jak to opisujesz. Czy prowadzenie takich notatek pomogło ci w ogóle wychwycić ten problem z samopotwierdzaniem? I co z tym zrobiłaś potem?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Trochę pomogło, bo zaczęłam zwracać uwagę na to kiedy moje oczekiwanie wyprzedza odczucie. Ale to nie eliminuje problemu, tylko go widocznym robi. I właśnie dlatego myślę że samodzielna nauka ma sufit, za którym potrzebujesz zewnętrznego lustra.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

A czy takim zewnętrznym lustrem musi być koniecznie terapeuta albo mistrz? Pytam bo myślę o grupach ćwiczeniowych, gdzie kilka osób ćwiczy razem bez formalnego prowadzącego. Czy to by dało to sprzężenie zwrotne o którym mówi Ludwinia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 707

@Celeste Myślę że tak, pod warunkiem że w tej grupie jest jakaś kultura wzajemnej szczerości. Problem z grupami bez prowadzącego jest taki że wszyscy potwierdzają wszystkim bo nikt nie chce psuc nastroju. Znam to z własnego doświadczenia niestety.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pranava I to jest chyba jedyna szczera odpowiedź w tym wątku, wszyscy chcą żeby to działało więc mówią że działa. Nie chcę być sceptycznym, ale ta dynamika grupowego potwierdzania dotyczy chyba całego środowiska ezoterycznego, nie tylko bioenergoterapii.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Dionizy94 To jest uczciwa uwaga, ale zwróć uwagę że to nie jest argument przeciwko bioenergoterapii, tylko argument przeciwko niekrytycznym grupom. Każda praktyka może wpaść w tę pułapkę, jogę, psychoterapię, trening sportowy. Pytanie brzmi jak z niej wyjść, a nie czy ta konkretna dziedzina jest przez nią skompromitowana.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Celeste, bo myślę że zostało trochę z boku. Próbowałam raz ćwiczyć z koleżanką, bez żadnego prowadzącego, i właśnie ta różnica którą opisywała Ludwinia była widoczna. Ona czuła coś gdzie ja kładłam dłonie, ale nie zawsze tam gdzie ja myślałam że coś powinno być. I to było... nieoczekiwane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Modrzewka79 I co z tym zrobiłaś z tym nieoczekiwanym? To znaczy, czy to cię zmotywowało do dalszych ćwiczeń, czy raczej zdezorientowało?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Klarysa Jedno i drugie szczerze mówiąc. Zdezorientowało bo nie wiedziałam co to oznacza. Ale właśnie to zdezorientowanie poczułam jako sygnał że dzieje się coś poza moimi oczekiwaniami, i to chyba jest dokładnie to o czym mówiła Ludwinia. Że ciało odpowiada i nie możesz mu tej odpowiedzi włożyć w usta.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, przyznam że ta historia z koleżanką brzmi bardziej przekonująco niż czysto samodzielna praca. Ale mam pytanie, czy da się to skalować? Jedna znajoma to mało danych. Jak odróżnić że to był realny efekt od przypadkowego trafienia albo od tego że obie chciałyście żeby to zadziałało?


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

...bo obie chciały żeby to działało. Serio, jak wy to rozróżniacie? Pytam uczciwie, nie złośliwie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Gustlik06 To jest właśnie to, czego nie wiem jak zmierzyć, i może nie o mierzenie tu chodzi. Ona czuła ciepło w prawym barku kiedy ja nawet nie wiedziałam jeszcze gdzie położę dłonie. Powiedziała mi zanim ja cokolwiek zrobiłam. Jak to wyjaśnić sugestią?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 707

@Modrzewka79 To jest ciekawy szczegół, że powiedziała zanim położyłaś dłonie. Czy to była jednorazowa sytuacja, czy powtarzało się?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Pranava Dwa albo trzy razy na kilkanaście prób. Nie zawsze. Ale że w ogóle się zdarzyło, to mi zostało w głowie.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Modrzewka79 Czyli dwanaście, trzynaście razy trafiła pusto? To brzmi jak statystyczny szum, przepraszam że tak to ujmuję.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Dionizy94 Ale żeby to był szum statystyczny, musiałabyś wiedzieć jakie jest prawdopodobieństwo bazowe, czyli jaka jest szansa że ktoś powie 'barki' kiedy pytasz o ciało w ogóle. To nie jest prosta rachuba.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Irisa91 Masz rację że nie jest prosta, ale żeby to miało znaczenie, trzeba by zaplanować te próby z góry, nie oceniać po fakcie. Retrospektywnie każde trafienie wygląda niesamowicie.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę tu wrócić do pytania Gustlika o skalowanie, bo ono jest naprawdę istotne dla całego wątku o samodzielnej nauce. Jeśli uczysz się sama albo z jedną osobą, nie masz jak ocenić czy twoje odczucia to wzorzec czy incydent. Dlatego właśnie praca z różnymi ciałami, nawet w grupie bez mistrza, daje więcej informacji niż praca tylko na sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 42

@Ludwinia53 Czyli rozumiem, że twoim zdaniem samodzielna nauka ma sens tylko do pewnego pułapu, a potem potrzeba różnorodności ciał? Gdzie byś postawiła tę granicę?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Celeste Nie postawiłabym jej w żadnym konkretnym miejscu, bo to zależy od tego czego szukasz. Jeśli chcesz tylko rozwinąć własne samopoczucie i uważność na własne ciało, możesz długo pracować sama. Jeśli chcesz pracować z innymi, ta granica jest dużo szybciej.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do początku tego wątku, bo trochę zaczęliśmy od afirmacji, a skończyliśmy na eksperymentach z koleżankami. Czy ktoś rzeczywiście próbował połączyć te dwie rzeczy, to znaczy afirmacje jako element ćwiczenia bioenergii, nie tylko jako motywację?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja próbowałam, bo gdzieś czytłam że afirmacje przy pracy z czakrami mogą wzmacniać intencję. Robiłam to podczas skanowania własnego ciała. Nie wiem czy coś to zmieniło, ale na pewno lepiej się skupiałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Amethysta Ale to 'lepiej się skupiałam' to jest właśnie to co mnie trochę niepokoi w takich połączeniach. Czy skupiałaś się na tym co czujesz, czy na tym co chcesz poczuć? Bo afirmacja z definicji kieruje uwagę w stronę pożądanego stanu.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Stokrotunia67 No i masz rację, sama nie wiem jak to rozróżnić. Może właśnie dlatego tak trudno tu o rzetelną samodzielną naukę, bo nasze narzedzia obserwacji i nasze oczekiwania są tym samym umysłem?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Amethysta przypomina mi coś, co czytałam o medytacji uważnościowej. Tam też jest podobny problem, obserwujesz własne myśli tym samym umysłem który je produkuje. Czy bioenergoterapia ma jakiś sposób na obejście tego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 707

@Klarysa Właśnie dlatego w tradycjach medytacyjnych kładzie się nacisk na regularny kontakt z nauczycielem, nie żeby uczył techniki, ale żeby widział cię z zewnątrz. Przy bioenergii jest chyba podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie proste pytanie, bo trochę się zgubiłam. Czy na tym forum jest ktoś kto nauczył się bioenergoterapii całkowicie samodzielnie, bez żadnego kursu ani nauczyciela? Bo dużo tu teorii, a nie wiem czy ktoś to po prostu zrobił.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Kasia_W Ja bym powiedziała że jestem gdzieś pośrodku. Miałam jeden warsztaty, resztę to samodzielna praca i to co tu opisywałam z koleżanką. Czy to się liczy jako samodzielna nauka?


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Modrzewka79 Jeden warsztat to jednak jakiś fundament, nie? Pytanie Kasi_W brzmiało chyba o zupełne zero zewnętrznej instrukcji, i to jest interesujące pytanie samo w sobie.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: