Forum

Asystent AI
Czy można nauczyć s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można nauczyć się bioenergoterapii samodzielnie?

Strona 3 / 5

Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

I to jest powód dla którego praca samodzielna ma swoje granice niezależnie od dziedziny. Nie dlatego że samodzielna nauka jest gorsza, ale dlatego że bez lustra nie zobaczysz własnej twarzy. Pytanie czy da się znaleźć to lustro poza kursem, bo może wystarczy nawet jedna osoba z którą regularnie ćwiczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale to co mówi Irisa o stagnacji mnie nie przekonuje do końca. Bo skąd wiadomo że 'siedzenie w tym samym miejscu' to stagnacja, a nie po prostu pogłębianie czegoś co już jest? W jodze mówi się że niektóre asany ćwiczy się latami i cały czas coś się zmienia, nawet jeśli z zewnątrz wygląda tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Amethysta No dobra, ale to jest właśnie pytanie o kryteria. Czym się różni 'pogłębianie' od 'robienia tej samej rzeczy i myślenia że to pogłębianie'? Bo to drugie też jest możliwe i nikt z zewnątrz nie oceni tego za ciebie lepiej niż ktoś doświadczony.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie do tego zmierzam od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Nie chodzi o to że samodzielna praca jest zła, tylko że w pewnym momencie zaczyna wymagać zewnętrznego punktu odniesienia. I to nie musi być kurs, może to być regularne spotkanie z kimś bardziej doświadczonym, nawet raz na kilka tygodni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Pranava Ale to już trochę zmienia pytanie z tytułu, bo jeśli potrzebujesz kogoś doświadczonego co jakiś czas, to czy to nadal jest 'samodzielna nauka'? Bo może właśnie chodzi o to żeby znaleźć złoty środek między kompletną samotnością a pełnym kursem.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodzi od początku. Czy istnieje w ogóle model w którym ćwiczysz sam, ale masz kogoś do kogo możesz raz na miesiąc pojechać i zapytać 'hej, czy to co czuję w dłoniach to ma sens'? Bo to wydaje mi się bardziej realne niż kurs weekendowy za kilka tysięcy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Dionizy94 Na warsztacie który robiłam właśnie tak działały konsultacje między zjazdami. Był miesięczny zjazd, potem praca samodzielna, potem znów zjazd. I te odstępy były celowe, bo bez samodzielnej pracy nie miałaś co wnosić na kolejne spotkanie. Może szukaj czegoś w tym formacie zamiast kursu intensywnego?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Modrzewka79 I to jest ważna uwaga. Format ma znaczenie. Kurs intensywny w jeden weekend daje dużo informacji ale mało praktyki. Rozłożony w czasie z pracą własną daje coś zupełnie innego. Ale to wraca do pytania Glicynii, bo model Dionizego to właśnie taki kurs rozłożony, a nie czysta samodzielność.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się czy nie można by w ogóle pominąć kursu na początku i przez pierwsze pół roku po prostu czytać i próbować, a potem szukać kogoś do weryfikacji. Nie wiem czy to ma sens, ale brzmi jak coś co można realnie zrobić bez dużych kosztów na start.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Klarysa Próbowałam podobnie i przez kilka miesięcy miałam dobre ćwiczenia z dłońmi, czułam ciepło, trochę impulsów. Ale kiedy w końcu trafiłam na osobę z doświadczeniem, powiedziała mi że mam nawyk trzymania napięcia w ramionach który blokuje cokolwiek co próbuję zrobić dalej. Tego sama bym nie zobaczyła.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Stokrotunia67 A jak ona to zobaczyła? Obserwowała cię podczas ćwiczeń czy coś poczuła w twoim polu? Bo to jest interesujące że można coś takiego wyczuć z zewnątrz.


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Amethysta Obserwowała moje ułożenie ciała podczas pracy. Nic mistycznego, po prostu zwykła obserwacja. Ale właśnie w tym problem, że sama się nie obserwuję tak jak robi to ktoś z boku. Ciało robi to co jest mu wygodne, nie to co jest właściwe.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

No to mamy dwa rodzaje błędów, błąd ciała i błąd interpretacji. Stokrotunia mówi o tym pierwszym. Ale jest jeszcze ten drugi, kiedy czujesz coś i interpretujesz to źle. I chyba ten drugi jest trudniejszy do złapania, bo nie widać go z zewnątrz tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 514

@Gustlik06 To jest dobry podział, ale czy ktoś ma przykład tego drugiego? Bo mówisz to dość abstrakcyjnie i nie wiem jak to wygląda w praktyce przy bioenergoterapii.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Mogę dać przykład. Ktoś ćwiczy i czuje ciepło w dłoniach. Interpretuje to jako 'mam silną energię'. A to może być po prostu napięcie mięśniowe albo zwiększone ukrwienie. Te same odczucia, zupełnie inne znaczenie. I bez kogoś kto pracuje z tobą przez dłuższy czas nie wiesz co z tym robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Ludwinia53 Ale to jest chyba argument za tym żeby jednak szukać nauczyciela, nie za tym żeby zrezygnować z samodzielnej pracy. Bo jeśli samodzielnie dochodzę do etapu gdzie czuję coś, a nie wiem co, to naturalny następny krok to znaleźć kogoś kto mi to wyjaśni.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo z afirmacjami miałam podobnie. Przez długi czas nie wiedziałam czy to co czuję po powtarzaniu afirmacji to efekt czy po prostu zmęczenie i relaks. Dopiero kiedy porównałam swoje zachowanie w różnych sytuacjach z czasem sprzed regularnej pracy zobaczyłam różnicę. Może w bioenergoterapii potrzeba podobnego porównania w czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

Ale żeby porównać w czasie trzeba coś notować. Czy ty to robiłaś z tymi afirmacjami? Bo wydaje mi się że większość ludzi nie prowadzi żadnych zapisków i potem to porównanie jest bardziej intuicyjne niż faktyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Celeste Robiłam, ale nieregularnie. Mam kilka wpisów z różnych tygodni i właśnie to mi pozwoliło zobaczyć zmianę. Nie jest to system, ale coś. Zastanawiam się teraz czy nie warto prowadzić czegoś podobnego przy ćwiczeniach z energią, żeby mieć chociaż własny zapis.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zapiski to dobry pomysł, ale pod warunkiem że wiesz co zapisywać. Jeśli nie wiesz na co zwracać uwagę, możesz przez miesiące notować rzeczy bez znaczenia i pominąć to co ważne. Dlatego wróciłbym do pytania o strukturę, czy na początku samodzielnej nauki nie warto chociaż przeczytać kilku książek albo materiałów które mówią co obserwować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Pranava Polecałbyś konkretny kierunek do czytania na początku? Bo tutaj jest problem, że materiałów jest mnóstwo i różnią się podejściem. Jedna szkoła mówi żeby skupiać się na ciele, inna na intencji, inna na oddychaniu. I nie wiadomo od czego zacząć żeby nie ugruntować złych nawyków.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobry punkt wyjścia to moim zdaniem jeden kierunek, nie trzy naraz. Jeśli zaczniesz czytać jednocześnie o ciele, intencji i oddechu, to za miesiąc będziesz wiedzieć trochę o wszystkim i nic o niczym. Mnie na początku dużo dała praca z oddechem właśnie dlatego, że jest mierzalna, możesz ją poczuć fizycznie i nie musisz od razu rozstrzygać czy to energia czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Pranava Oddech jako punkt wyjścia rozumiem, ale jak długo nim się zajmowałeś zanim zacząłeś w ogóle myśleć o pracy z energią? Bo obawiam się, że jeśli ktoś idzie do bioenergoterapii, to zatrzymanie się tylko na oddechu może mu wystarczyć na dwa tygodnie, a potem znowu problem z kierunkiem.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 707

@Modrzewka79 Kilka miesięcy. I rozumiem że to brzmi jak dużo, ale właśnie dlatego kiedy zacząłem czuć coś w dłoniach, miałem jakiś punkt odniesienia do porównania. Bez tego oddychało mi się dobrze na sesji i na tym koniec. Więc nie uważam że to strata czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

A czy to jest tak, że każdy powinien zacząć od oddechu, czy to jest po prostu to co działało u Pranavy i wcale nie musi być uniwersalne? Bo pytam szczerze, bo ja przy afirmacjach nigdy nie skupiałam się specjalnie na oddechu i jakoś szło.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Też się nad tym zastanawiam. Czytałam o kilku podejściach i jedne kładą nacisk na oddech, inne na wizualizację, inne na samo ułożenie ciała. Nie wiem jak to ocenić nie mając własnego doświadczenia z bioenergoterapią stricte.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

To nie jest tak, że jedno podejście pasuje do każdego. Ale jest jeden wspólny mianownik, który widzę niezależnie od szkoły. Zanim zaczniesz cokolwiek 'wysyłać', musisz mieć jakiś sposób na to żeby się wyciszyć. Czy to będzie oddech, czy chodzenie, czy siedzenie w ciszy, to ma mniejsze znaczenie. Ważne że jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Ludwinia53 Ale to jest chyba za ogólne, bo można by powiedzieć że każda medytacja to wyciszenie i de facto każdy kto medytuje jest gotowy do bioenergoterapii. A nie sądzę żebyś to miała na myśli.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Gustlik06 Nie twierdzę że każda medytacja to gotowość do pracy z energią. Mówię że wyciszenie to warunek konieczny, ale nie wystarczający. I widzę różnicę między kimś kto umie się uspokoić a kimś kto umie świadomie kierować uwagą. To drugie jest trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 514
(@irisa91)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przy całym szacunku dla tej dyskusji o oddechu, trochę nam odpłynęło. Pytanie w tytule jest o samodzielną naukę i myślę że wciąż nie mamy odpowiedzi na konkretne, jak to w praktyce wygląda. Czy ktoś może powiedzieć, jak wyglądał jego typowy tydzień samodzielnej pracy na początku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Irisa91 Mogę. U mnie przez pierwsze kilka tygodni to były dosłownie dziesięć, piętnaście minut wieczorem. Siadałam, kładłam ręce na kolanach, próbowałam poczuć cokolwiek. Notowałam co czułam. Nic spektakularnego, ciepło, pulsowanie, czasem nic. Ale regularność zrobiła różnicę.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Stokrotunia67 I po jakim czasie poczułaś że coś faktycznie się zmienia, a nie tylko że 'może mi się wydaje'? Bo to jest dokładnie mój problem, nie umiem odróżnić efektu od własnej sugestii.


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Dionizy94 Szczerze? Dopiero po kontakcie z tamtą osobą, o której pisałam wcześniej. Wcześniej zawsze była ta wątpliwość. Ale właśnie dlatego mówię, że notatki były ważne, bo przynajmniej miałam z czego pokazać że pracowałam regularnie i co obserwowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@celeste)
Połączone: 1 rok temu

A to znaczy że bez zewnętrznej weryfikacji w ogóle nie da się być pewnym? To trochę frustrujące, bo wychodzi na to że samodzielna nauka zawsze jest niepełna w tym sensie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Celeste Ale może o to chodzi że nie musi być pełna od razu? Jak ktoś ćwiczy pieśni śpiewając sam w domu, też nie wie czy robi to dobrze, ale ma z tego coś, zanim pójdzie do nauczyciela. Nie wiem, może złe porówanie ale coś mi tu siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Amethysta trafnie to ujęła. Przy afirmacjach też nie miałam nikogo kto by potwierdził że robię to dobrze. Po prostu obserwowałam siebie i szło. Pytanie czy bioenergoterapia wymaga zewnętrznego potwierdzenia bardziej niż inne praktyki, czy to tylko przekonanie środowiska.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest naprawdę dobre pytanie. I powiem szczerze że to zależy od celu. Jeśli ktoś chce pracować tylko na sobie dla własnego samopoczucia, to zewnętrzna weryfikacja jest mniej krytyczna. Jeśli ktoś chce pracować z innymi ludźmi, to jest zupełnie inna sytuacja i tu już naprawdę nie wyobrażam sobie braku korekty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Ludwinia53 To jest ważne rozróżnienie i chyba w tej rozmowie trochę go brakowało. Bo pytanie Glicynii z tytułu może dotyczyć obydwu celów i inaczej na to odpowiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Klarysą. Cały czas rozmawiamy jakby samodzielna nauka miała jeden cel, a to wcale nie jest takie jednoznaczne. Mnie interesuje praca z własną energią i czymś innym jest uczyć się dla siebie niż żeby potem siadać naprzeciwko kogoś i działać na jego pole.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

I właśnie tutaj wróciłbym do pytania które pojawiło się kilka postów wcześniej. Czy ktoś z tej rozmowy uczy się bioenergoterapii z myślą o pracy z innymi, czy głównie dla siebie? Bo podejrzewam że większość tutaj jest na etapie własnego poznawania.


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Ja na razie dla siebie, żeby w ogóle wiedzieć co to jest i czy to coś czuję. Nie planuję zostać bioenergoterapeustą, ale pytanie z tytułu zadałam właśnie dlatego że chciałam wiedzieć czy da się zacząć bez kursu. I ta rozmowa dała mi chyba więcej niż jakikolwiek artykuł, bo widać że nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale w takim razie mam konkretne pytanie do Stokrotuni i do Pranavy. Wy oboje mówiliście o regularności. Jak to wyglądało kiedy miałeś gorszy dzień albo zwykłe zmęczenie? Bo mnie właśnie to blokuje, siadam wieczorem po robocie i nie czuję kompletnie niczego i potem mam wrażenie że to nie ma sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo dobre pytanie i powiem ci szczerze, że takie 'puste' sesje były u mnie częstsze niż te w których cokolwiek czułam. I w pewnym momencie zamiast traktować to jako porażkę, zaczęłam zapisywać właśnie 'dzisiaj nic' jako osobną kategorię. I ciekawe było to, że te nic miały swoje wzorce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Stokrotunia67 Wzorce jak w sensie, że po kilku dniach bez niczego coś przychodziło? Czy bardziej że w konkretnych okolicznościach zawsze było pusto?


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Dionizy94 Obydwa. Ale głównie to drugie. Jak miałam napięty dzień z dużą ilością rozmów i bodźców z zewnątrz, prawie zawsze było nic. Jak miałam dzień spokojniejszy, nawet jeśli byłam zmęczona fizycznie, coś się pojawiało. Więc dla mnie to nie było kwestia energii jako takiej, tylko tego co miałam w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie to samo obserwowałem u siebie. I właśnie dlatego oddech był dla mnie tak ważny, bo to był jedyny sposób żeby te głowowe rzeczy trochę zatrzymać przed sesją. Nie żeby je wyeliminować, tylko żeby zrobiły mi chwilę miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 496
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe co mówicie, bo ja szłam trochę inną drogą. Nie próbowałam wyciszać głowy przed, tylko po prostu siadałam i obserwowałam co jest. Nawet jakiś gwar w głowie. I paradoksalnie to też działało, tyle że inaczej. Czy to możliwe że nie ma jednej dobrej kolejności tych kroków?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Modrzewka79 A powiedz mi, bo jestem ciekawa, czy to co obserwowałaś bez wyciszania, to miało dla ciebie jakiś sens, czy to była po prostu obserwacja bez interpretacji?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 496

@Ludwinia53 Głównie bez interpretacji na bieżąco. Interpretacja przychodziła dopiero jak coś zapisałam i wróciłam do tego po kilku dniach. Czy to jest według ciebie właściwy sposób, czy tracę coś ważnego?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Modrzewka79 Nie tracisz. Ale zapytam cię o coś, bo to jest ważne. Czy kiedy wracałaś do tych notatek po kilku dniach, to czułaś że rozumiesz co się wtedy działo, czy raczej to był intelektualny domysł?


Odpowiedz
Wpisy: 200
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się, bo to jest właśnie coś o czym myślę odkąd zaczęłam tę rozmowę. Przy afirmacjach to rozróżnienie jest dla mnie jaśniejsze, czuję kiedy coś zadziałało, bo zmienia się mój nastrój albo jakieś działanie wychodzi łatwiej. Ale przy bioenergoterapii ta weryfikacja jest chyba trudniejsza? Jak wy to odróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to mnie też nurtuje. Czytałam że część osób używa zewnętrznych punktów odniesienia, na przykład reakcja rośliny, zwierzęcia albo drugiego człowieka. Ale jeśli ćwiczymy samodzielnie, to te punkty odniesienia są trudno dostępne. Czy ktoś ćwiczył np. na roślinach i widział jakiś efekt?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Klarysa Próbowałam! Nie wiem czy to miało związek z energią, ale mam dwa identyczne storczyki kupione w tym samym czasie i temu który był po mojej stronie łóżka rzeczywiście szło lepiej. Ale sama nie wiem czy nie jest to po prostu przypadek albo inne oświetlenie po tej stronie, heh.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Amethysta No właśnie, i to jest problem z taką weryfikacją, zawsze można powiedzieć inne oświetlenie, przypadek, placebo. Jak masz rośliny, to masz nieskończenie wiele zmiennych. Nie mówię że bioenergoterapia nie działa, ale porównywanie dwóch storczyków to naprawdę słaba metodologia.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 116

@Gustlik06 No tak, nie twierdzę że to dowód, tylko że to był mój osobisty punkt odniesienia który mnie motywował. Nie szukałam dowodu naukowego, tylko czegoś co by mi pokazało że w ogóle warto dalej próbować. I to tyle.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: