no ale tu wlasnie jest pies pogrzebany. magini mowi ze trzeba trenowac. 🙁 ale skad wiemy ze to co pozniej czujemy po treningu to energia a nie po prostu nauczone oczekiwanie? tzn. idzie sie na warsztat, mowia ci „bedziesz czuc cieplo”, za kilka tygodni zaczynsz czuc cieplo i myslimy ze to energia. a moze to autosugestia?
masz racje Edmund i nie brone sie przed tym argumentem. ale skoro jestesmy przy pytaniu Halki - wracacac do jej watku - chcialam powiedziec cos praktycznego. wrazliwosc rozwija sie przez skupienie uwagi. najlepsze cwiczenie jakie znam to siedziec naprzeciwko kogos, oboje spokojni, i powoli zbliazac dlonie do siebie z odleglosci pol metra. bez kontaktu. i zapisywac co sie czuje, bez oceniania czy to „prawdziwe”
wracajac do watku z nazwa energii bo troche ta czesc mnie bardziej kreciła - Chryzoprazka napisala wczesniej cos o tym ze samo nazywanie zmienia doswiadczenie. i mi to siedzi w glowie. bo jak ide na sesje bez zadnego nastawienia to czuje cos innego niz jak ide z myslą „teraz bede pracowal z prana”. to niby to samo ale jakos inne. czy to nie jest wlasnie argument ze nazwy SA wazne nawet jesli nie sa prawdziwe w sensie naukowym.
Chryzoprazka to super metafora z okularami. ale to rodzi nastepne pytanie - czy mozna uzyc kilku par okularow naraz? bo mam wrazenie ze czesc terapeutow miesza systemy dosc swobodnie i nie przeszkadza im to, a inni (jak ta znajoma o ktorej pisalam) mowia ze to sie kloci. skad ta roznica?
ten watek z okularami jets dla mnie kluczowy. mysle ze roznica miedzy terapeutami polega na tym jak bardo uwewnetrzniaja system jako „prawde” a nie jako mape. jak dla ciebie czakry sa metafora - uzytecznym opisem - to mozesz luzno mieszac z qi. jak dla ciebie czakry sa rzeczywistoscia ktora istnieje obiektywnie,to qi staje sie sprzecznoscia bo mapa i terytoria sie rozchodza.
Frezja ma racje w tym rozroznieniu. Dodam ze z obserwacji wielu lat widze ze najskuteczniejsi terapeuci jakich znalem nie byli dogmatyczni w kwestii nazewnictwa ale byli bardo precyzyjni w tym co robia reka, jak prowadza uwage, jak reguluja wlasny stan. Nazwa to etykieta na butelce. Wazne co w srodku.
no i to mnie troche uspokaja co Pustelnik pisze. bo ja jakos nigdy nie bylem przywiazany do zadnej konkretnej nazwy,po prostu czulem rece i pracowalem intuicyjnie. zaawsze sie zastanawialem czy to blad ze nie mam jakiegos systemu. moze nie trzeba
dobra ale wracam do pytania z tytulu watku bo mi sie krecimy wokol. pytanie brzmi czy energia MA nazwe. Wedrowiec powiedzial ze ma wiele nazw i zadna nie jets wlasciwa bo sa metaforyczne. Pustelnik mowi ze nazwa to etykieta. ale to znaczy ze odpowiedz na pytanie tytulowe brzmi: NIE, energia niema nazwy wlasnej, ma tylko nazwy robocze. 🙂 czy sie mylam?
od tygodnia tu zaglądam i mam wrazenie ze doszliscie do sciany. albo nazwy sa metaforami i nie ma „prawdziwej” - albo jest gdzies prawdziwa nazwa ktorej nie znamy. nie ma sredniej drogi? bo to sa dosc skrajne opcje.
jets srednia droga - moze sama energia nie ma nazwy bo przekracza jezyk ale konkretne przejawy i wzorce maja nazwy i te nazwy sa uzyteczne. jak woda nie ma smaku ale mozemy nazwac goraca i zimna, slodka i slona. nazwy opisuja stany a nie istote.
uff, Filomena_G ale ta analogia z woda jest swietna. bo woda bez smaku to jedno, ale jak jest goraca to juz ma cechy ktore mozemy opisac. wiec moze energia sama w sobie jest jak ta woda - bezimienna - ale jak sie przejawia przez czlowieka to dostaje ksztalt ktory mozna nazwac? i czy to nie jest wlasnie to co rozni terapeuci robia inaczej?
okej ale to nie rozwiazuje problemu. bo jak powiesz ze energia jets bezimienna ale jej przejawy maja nazwy,to skad wiesz ze te przejawy w systemie czakrowym to to samo co przejawy w systemie qi? moze to sa zupelnie rozne rzeczy i my tylko zakladamy ze to jedno?
ale jak dla mnie to ta metafora z mapa jets juz przeuzywa na tym forum haha. powiedzcie mi konkretnie - jak wy w praktyce decydujecie z jakiego systemu korzystac? czakry, qi, prana co jeszcze jest w obiegu? i czym sie kierujecie przy wyborze?
ja sie kierowalam tym w czym pierwsza dostalam dobre wprowadzenie, szczerze mowiac. trafilam na nauczycielke ktora pracowala w systemie czakrowym i to mi weszlo w krew. potem czytalam o qi i pranach i rozumialam koncepcje ale juz nie czulam tego „kliknieciem” tak samo. chba to troche jak z jezykami - tym co nauczysz sie pierwszy czujesz naturalniej.
to co Chryzoprazka mowi jest bardo uczciwe i wazne. wielu z nas trafia do systemu przez przypadek - przez pierwszego nauczyciela, przez ksiazke ktora wpadla w rece, przez znajomego. i pozniej to ten system staje sie „naturalny”. to nie znaczy ze jest obiektywnie lepszy. dodam ze pracowalam z ludzmi ktorzy swietnie czuli qi a dla czakr nie mieli intuicji - i odwrotnie. to moze byc tez kwestia osobistej struktury percepcji
o, to to rozumiem! bo ja zaawsze czulam przede wszystkim temperature i cisnienie, i system czakrowy z jego lokalizacja w ciele pasuje mi bardziej niz qi ktore jets bardziej o przeplywie i ruchu. ale nigdy o tym tak nie myslalam - ze to moze byc dopasowanie a nie ze jeden system jest prawdziwszy.
wracajac do pytania Gawla - bo tez jestem ciekawa co inni odpowiedza. ja piszę notatki po sesjach i z czasem zauwazylam ze kiedy probowalam pracowac czysto w systemie meridianow to mi cos nie gralo, a jak wracalam do czakr to bylo jakby bardziej moje. ale niewiem do konca czy to dlatego ze system lepiej opisuje rzeczywistosc czy dlatego ze po prostu jestem do niego przyzwyczajona. i wlasnie to mnie meczy - nie umiem odroznic tych dwoch mozliwosci
a moze ta roznica nie jets az tak wazna jak myslisz? jak to mowia, jezeli efekty sa podobne i czujesz sie pewnie w tym co robisz, to czy to ma znaczenie czy „klikniecie” pochodzi z przyzwyczajenia czy z prawdziwego dopasowania? szczerze pytam, nie retorycznie.
no ale jezeli przyjmujemy ze efekty sa podobne niezaleznie od systemu,to to troche sugeruje ze system sam w se jest wtorny. ze to co dziala to cos innego - skupienie, intencja, obecnosc terapeuty - a nazwa jest tylko opakowaniem. i wtedy wracamy do tytulu watku: energia niema nazwy bo nazwy sa nasze, nie jej
Aleksy trafil w sedno i dodam do tego cos z obserwacji. przez lata widzialem terapeutow roznych szkolach i naprawde nie ma korelacji miedzy przywiazaniem do jednej nazwy a jakoscia pracy. znam kogos kto pracuje od trzydziestu lat i mowi po prostu „pracuje z reka” - zadnego systemu, zadnej nazwy. i jest najskuteczniejszy z wielu ktore spotykalem. to co ma to jest bardo rozwiniety zmysl uwagi i spokojny stan wewnetrzny podczas pracy. nazwa jest tu zupelnie z boku
ojejku, ojej to brzmi jak cos waznego. ale czy to nie jets troche nieuczciwe wobec klienta? ze mowisz mu ze prabujesz przy czakrze a sam w se nie wierzysz ze ona istnieje dokladnie tak?
o kurcze,no ale w gabinecie terapeutycznym ta asymetria informacji jest jednak problematyczna. klient nie zaawsze wie ze teraputa uzywa slow jako metafor a nie jako opisu faktow. i moim zdaniem terapeuta ma obowiazek to wyjasnic - zeby klient swiadomie wybral system rozumienia a nie zostal wrzucony w jeden bez pytania.
dobra ale zeby nie odplyn za bardzo - wracam do tytulu. czy energia ma nazwe. slysze teraz kilka odpowiedzi naraz i chce je podsumowac dla siebie: 1) niema bo jets poza jezykiem, 2) ma ale jej nie znamy, 3) ma wiele i zadna nie jest lepsza, 4) nazwy dotycza przejawow a nie istoty. czy cos pomine?
dobra ale zeby nie odplyn za bardzo - wracam do tytulu. czy energia ma nazwe. slysze teraz kilka odpowiedzi naraz i chce je podsumowac dla siebie: 1) niema bo jets poza jezykiem, 2) ma ale jej nie znamy, 3) ma wiele i zadna nie jest lepsza, 4) nazwy dotycza praktyki a nie samej energii. 😉 czy komus pasuje inne ujeie??? bo czuje ze brakuje mi jeszcze jakiejs opcji.
ta czwarta opcja Jachny wydaje mi sie najblizej tego co czuje po latach. nazwy to sa narzedzia komunikaji nie opisy bytu. ale jets jescze cos - moze energia ma nazwe ale ta nazwa jest cichy. nie slowo tylko... no, odczucie. to co czujesz zanim zdazysz to nazwac
to jets super watek i wlasnie go znalazlem! mam pytanie moze troche z boku, ale - czy ktos probowal nie uzywac zadnej nazwy w ogole przez jakis czas, swiadomie? jak to wplywa na prace? bo zastawiam sie czy bez etykietek czulbym to samo czy zupelnie inaczej.
wracajac do tej listy Jachny - brakuje mi tam opcji 5: nazwy sa bledne ze swojej natury,ale uzywamy ich bo nie mamy lepszych. 🙂 to troche inne niz „nie znamy prawdziwej nazwy”. tu chodzi o to ze jezyk jako taki jets nieadekwatny do opisania pewnych zjawisk i nie chodzi o brak wiedzy tylko o strukture samego jezyka.
