Wracając do pytania Czarodziej08 o afirmacje i spokój przed decyzjami, bo to jest wątek który kilka razy pojawił się w tym temacie i chcę go pogłębić. Z perspektywy czakr, afirmacja skierowana na konkretną czakrę przed decyzją robi coś konkretnego. Skupia uwagę na obszarze który jest aktywny w danym kontekście. Decyzja zawodowa angażuje głównie trzecią i piątą, decyzja relacyjna czwartą i drugą. Czy to 'magia' czy skupienie uwagi? Dla mnie to nie jest rozłączne.
Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Mówicie o afirmacjach jako o czymś świadomym, celowanym. Ale co z decyzjami które musisz podjąć szybko, bez czasu na medytację i afirmacje? Czy praca z czakrami 'na zapas' jakoś pomaga w takich momentach, czy tylko wtedy kiedy masz czas się przygotować?
Wracam do tego co mówił Jarylo, bo to mnie zastanawia. Mówisz że po regularnej pracy szybkie decyzje 'przychodzą z innego miejsca'. Jak to rozumieć? Bo z jednej strony brzmi to dla mnie intuicyjnie, z drugiej trochę jak metafora bez konkretnej treści. Co to znaczy 'inne miejsce'?
Myślę że zanim Jarylo odpowie, mogę spróbować opisać to z innej strony, bo to pytanie dotyka czegoś centralnego dla całego tematu czakr. Kiedy mówi się że decyzja 'przychodzi z innego miejsca', w kontekście czakr chodzi o to że centrum przetwarzania informacji się przesunęło. Decyzja reaktywna to zazwyczaj czakra korzenia albo splotu słonecznego, czyli przetrwanie i kontrola. Decyzja podjęta po regularnej pracy może wychodzić z czakry serca albo wyżej, co nie znaczy że jest mniej sprawna, tylko że uwzględnia więcej warstw niż sam instynkt przeżycia. Ale mam pytanie do Czarodziej08, bo to ważne dla tej rozmowy. Kiedy ostatnio musiałeś podjąć coś szybko pod presją, z jakiego miejsca w ciele to poczułeś?
To ma bardzo duży sens. To co opisujesz to klasyczny konflikt między czakrą serca a splotem słonecznym. Serce mówi jedno, wola i kontrola mówią drugie. Wiele szybkich decyzji to właśnie ten ping-pong między tymi dwoma ośrodkami. I tu właśnie regularna praca robi różnicę, nie eliminuje napięcia, ale uczysz się je rozróżniać zamiast robić coś pod jego wpływem bez świadomości co się w ogóle dzieje.
Ja bym tu dodała że afirmacje do splotu słonecznego trzeba wypowiadać na wydechu, bo splot słoneczny jest powiązany z ogniem i wydech go aktywuje. Przy wdechu możesz nawet wzmocnić blokadę zamiast ją rozluźnić. To ważna kwestia której często się nie wspomina.
Jurek ma rację co do precyzji. I właśnie dlatego wróciłabym do tego co mówił Bogumil wcześniej o krytycznej praktyce. To nie jest argument przeciwko pracy z czakrami, to jest argument za tym żeby wiedzieć skąd pochodzi to co robimy. Oddech i czakry są powiązane w tradycji pranajamy i są na to konkretne opisy w tekstach. Ale ta konkretna zasada o wydechu i ogniu jako uniwersalna reguła afirmacji to już jest coś innego.
I tu jest właśnie coś co widzę w swoich notatkach jako powtarzający się problem. Bardzo łatwo jest zacząć mieszać różne systemy i tworzyć własną hybrydę, która działa dla ciebie, ale potem przekazujesz ją innym jako ogólną zasadę. Sam to robiłem na początku. Pytanie do Barwinek53, nie złośliwie, czy to jest coś co rzeczywiście wypracowałaś przez praktykę, czy usłyszałaś od kogoś i wzięłaś jako pewnik?
Dodam tylko że to nie jest problem tylko tego forum ani bioenergoterapii. W runach mam dokładnie to samo. Połowa rzeczy które ludzie podają jako 'staronordycką tradycję' pochodzi z książek z lat osiemdziesiątych albo z cudzych blogów. Umiejętność odróżniania jest ogólna i przydaje się wszędzie. Wracając do czakr, jest jakaś konkretna tradycja którą tu przyjmujecie jako punkt odniesienia? Bo bez tego każda dyskusja o tym 'jak powinno być' jest trochę bez zakotwiczenia.
To mnie otwiera na kolejne pytanie. Jeśli to jest synkretyzm i różne szkoły mają różne przypisania, to co z afirmacjami? Czy afirmacja do piątej czakry działa inaczej zależnie od tego w jakim systemie pracujesz? Czy to jest w ogóle pytanie które ma sens?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie że gdzieś po drodze trochę odeszliśmy od praktyki do teorii. Nie mówię że to źle, ale mam proste pytanie do kogoś kto regularnie używa afirmacji przy czakrach przed decyzjami. Jak to wygląda naprawdę w praktyce, nie jako system, tylko jako konkretna czynność którą robisz?
To pytanie Norberta jest właściwie najuczciwsze w całym wątku. Bo teoria jest ważna, ale jeśli nie ma za nią żadnej praktyki, to zostajemy z pojęciami bez zakorzenienia. Więc od siebie: kiedy mam przed sobą decyzję, przy której czuję że rozum i emocje idą w różne strony, siadam i przez kilka minut po prostu oddycham i obserwuję gdzie w ciele jest napięcie. Dopiero potem, jak już wiem z którą czakrą pracuję, dobieram afirmację. Nie zaczynam od afirmacji. To jest dla mnie kluczowe.
ok ale jak to rozpoznać że 'trafia'?? bo ja jak robię afirmacje to zawsze się zastanawiam czy coś czuję czy po prostu mi się wydaje że coś czuję haha. i czy afirmacja do czakry serca wygląda inaczej niż do splotu słonecznego? pytam bo z tego co czytam wyżej to te dwie najczęściej mi 'grają' równocześnie
To co mówi Elwirka pasuje do tego co rozumiałem teoretycznie, ale rodzi mi się pytanie praktyczne. Jeśli te dwie czakry są aktywne równocześnie i mówią coś różnego, to do której pracujesz najpierw? Czy to w ogóle ma znaczenie?
Według mnie zależy od tego co jest silniejsze w danym momencie. Jeśli strach dominuje to najpierw do splotu, żeby nie działać z miejsca czystego lęku. Jeśli raczej czujesz że serce coś ciągnie ale rozum blokuje, to odwrotnie. Ale to jest moje podejście wypracowane metodą prób i błędów, nie twierdzę że jedyne słuszne.
Wracając do pytania Czarodziej08 sprzed kilku postów o afirmacje w różnych systemach. To jest naprawdę sensowne pytanie i odpowiedź brzmi: tak, zależy od systemu, bo same przypisania symboliczne są różne. W systemie zachodnim powiązanym z teozofią piąta czakra to komunikacja i ekspresja. W niektórych interpretacjach starotantrycznych podział jest inny i ilość czakr też jest inna. Afirmacja 'mój głos jest słyszany' ma sens w zachodnim modelu do Vishuddhi, ale nie ma gdzie 'wylądować' jeśli ktoś pracuje w zupełnie innym mapowaniu.
Mam wrażenie że ta rozmowa trochę coraz bardziej idzie w strone metateori a nie praktyki czakr 🙂 Mogę zapytac czegos konkretnego? Bo rozmawiamy o afirmacjach, ale nie powiedzielismy prawie nic o tym jak zaburzenie konkretnej czakry wpływa na podejmowanie decyzji. A to chyba jest rdzen tego co tu omawiamy nie?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno konkretne pytanie bo sama przez to przechodziłam. Czy jest jakaś czakra której zaburzenie najbardziej wpływa na to że człowiek w ogóle nie może podjąć decyzji? Taki całkowity paraliż. Bo to jest mój problem i nie wiem od czego zacząć.
właśnie to co napisał Fortunat wydaje mi się najrozsadniejsze do spróbowania na start. ja sama przez długi czas próbowałam pracować z czakrami przez afirmacje zanim w ogóle umiałam poczuć gdzie co siedzi i trochę to było jak strzelanie na slepo. dopiero jak zaczełam najpierw obserwować a potem mówić afirmację to miałam wrażenie że to ma sens. ale to może być tylko moje 🙂
No to właśnie o tym mówiłam - że praca z ciałem jako punktem wejścia jest czesto niedoceniana. Ale mam pytanie do Pati: co znaczy że 'zaczęłaś czuć gdzie co siedzi'? Czy to był stopniowy proces czy jakiś konkretny moment kiedy coś zaskoczyło?
To rozróżnienie które Pati postawiła jest według mnie ważniejsze niż wygląda. Czy to ma być czakra czy układ nerwowy - dla celu praktycznego to może nie mieć znaczenia. Jeśli ciało mówi ci coś w konkretnym miejscu przy konkretnym wyborze, to ten sygnał jest realny niezależnie od tego jak go nazwiesz.
Ale czy to nie jest trochę omijanie pytania? Bo jeśli mówimy o czakrach jako konkretnym systemie, to chyba ma znaczenie czy faktycznie pracujemy z czakrami czy tylko z reakcją somatyczną. Mam wrażenie że te dwie rzeczy mogą dawać podobne odczucia, ale mechanizm byłby zupełnie różny.
Mechanizm różny, ale gdzie leży granica? W wielu tradycjach właśnie ciało jest bramą do czakr, a nie czymś oddzielnym. Pytanie które stawiasz zakłada że te dwa poziomy są rozłączne, a niekoniecznie tak jest w systemach które tu omawiamy.
Dodam tylko że w starszych tekstach jogicznych ciało fizyczne i ciało subtelne są opisywane jako przenikające się wzajemnie, nie jako oddzielne warstwy. Więc 'reakcja somatyczna' i 'praca z czakrą' mogą być po prostu różnymi opisami tego samego procesu. Inną kwestią jest oczywiście to, czy w to wierzymy, ale warto wiedzieć co te systemy faktycznie mówią zanim się je ocenia.
To co mówicie jest trochę uspokajające, bo ja właśnie miałam ten dylemat czy 'robię to dobrze'. A wracając do mojej sytuacji z paraliżem decyzyjnym - Fortunat pisał o obserwacji ciała, Nefrytka o kilku możliwych czakrach. Czy jest jakiś sposób żeby to zawęzić zanim zacznę z czymś pracować? Nie chcę pracować ze złą czakrą przez miesiąc.
No i właśnie tu dochodzimy do czegoś ważnego - że czakry w kontekscie decyzji to nie jest stan stały czlowieka, tylko dynamiczny. Czy ktoś z was pracował z afirmacjami pod konkretny rodzaj decyzji, nie ogólnie 'na trzecią czakrę'? Bo to by była ciekawa wariancja.
Franek, a co dokładnie różniło te afirmacje? Chodziło o treść, o czakrę do której były kierowane, czy o coś innego?
