Forum

Asystent AI
Chandra i jej wpływ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Chandra i jej wpływ na pracę z energią

Strona 1 / 2

Wpisy: 163
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio mocno zagłębiam się w temat chandry i jej wpływu na przepływ energii podczas sesji bioenergoterapeutycznych. Mam wrażenie, że kiedy jestem w tym specyficznym stanie przygnębienia, jakby bez przyczyny, moje dłonie stają się zimne i nie czuję tego ciepła, które zazwyczaj pojawia się przy pracy z aurą. Czy ktoś z was ma podobne obserwacje? Zastanawia mnie też, czy to chandra blokuje energię, czy może to zablokowana energia powoduje chandrę. Trochę błędne koło.


Odpowiedz
63 odpowiedzi
Wpisy: 575
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

To bardzo ciekawe pytanie, bo w tradycji ajurwedyjskiej i w wielu systemach pracy z energią ten stan, który nazywamy chandrą, to często sygnał, że coś się dzieje w ciele subtelnym, zanim jeszcze dostrzeżemy to na poziomie fizycznym. Mnie bardziej interesuje to, co napisałaś o zimnych dłoniach. Czy ta chandra pojawia się nagle, bez żadnego triggera, czy jednak coś ją poprzedza? Bo to może mieć znaczenie przy diagnozie energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Też mam to samo z dłońmi. Kiedy jestem w gorszym stanie psychicznym, czakra serca jakby się zamyka i rzeczywiście odczuwam to fizycznie jako chłód w rękach. Próbowałem wtedy pracować z klientami i efekty były słabsze, sam to czułem. Jolusia, masz rację że to sygnał, ale jak sobie z tym radzisz praktycznie przed sesją? Bo nie zawsze można po prostu odłożyć pracę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Hilek.pl Stosuję krótką medytację gruntującą, minimum dziesięć minut, i skupiam się konkretnie na czakrze serca. Ale szczerze mówiąc, jeśli chandra jest głęboka, a nie tylko chwilowe wahanie nastroju, to odradzam pracę z innymi. Energetycznie możesz wtedy nieświadomie pobierać zamiast dawać. To nie jest mit, to da się poczuć po sesji, kiedy jesteś jeszcze bardziej wyczerpana.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie, bo trochę nie rozumiem. Mówicie o 'pobieraniu energii' od klientów, ale czy bioenergoterapia w ogóle tak działa? Myślałam, że bioenergoterapeuta jest tylko kanałem, że ta energia płynie przez niego, a nie z niego. Czy przy chandrze ten mechanizm się zmienia? Przepraszam jeśli to naiwne pytanie, ale chcę dobrze zrozumieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Forsycja Nie naiwne wcale, mnie też to zastanawia! Sama jestem na początku drogi i słyszałam różne wersje. Jedni mówią że jesteś kanałem, inni że dajesz własną energię. Jolusia, możesz rozwinąć ten temat? Bo jeśli mam chandrę i próbuję być kanałem, to co wtedy przepływa przez ten kanał?


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@krysia_58)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja nie jestem terapeutką, ale chcę powiedzieć że sama kilka razy byłam u bioenergoterapeuty i po jednej sesji czułam się gorzej niż przed. Terapeuta był zmęczony, to od razu widać było. Może właśnie o tym mówi Jolusia. Mnie to przekonuje, że ten stan terapeuty naprawdę ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Krysia, to co opisujesz to równie dobrze może być reakcja oczyszczająca, która jest normalną częścią procesu. Nie zawsze gorsze samopoczucie po sesji oznacza że terapeuta był w kiepskiej formie. Mam wrażenie że zbyt szybko wyciągamy wnioski. Forsycjo, pytasz dobrze, ale odpowiedź zależy od szkoły. W Reiki faktycznie jesteś kanałem, w innych podejściach pracujesz własną energią, więc nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Gustlik71 To prawda, ale te szkoły dają różne wskazówki co do stanu terapeuty przed sesją i wszystkie mówią jedno: nie pracuj kiedy sam jesteś w dołku. Kanał czy nie kanał, to ma znaczenie. Gustlik, a jak Ty sobie radzisz z chandrą? Pytam bo widzę że masz w tym temat jakieś doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy afirmacje mogą pomóc się z tego wyciągnąć zanim zaczniemy sesję? Sama stosuję afirmacje przy różnych sytuacjach i naprawdę czuję że zmienia się coś w środku. Czy to nie mogłoby zadziałać tu tak samo, żeby się nastroić przed pracą z energią?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Stokroteczko, afirmacje stosuję od jakiegoś czasu i rozumiem że czujesz zmianę, bo ja też. Ale mam wątpliwość: jeśli chandra jest energetyczna, to czy afirmacja, która działa na poziomie umysłu, naprawdę dotrze do subtelnych warstw ciała? Nie jestem terapeutką, ale mam wrażenie że to dwie różne płaszczyzny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 198

@Wandzisia Hmm, ale przecież umysł i energia to są połączone, nie? Przynajmniej tak czytałam. Myśl ma energię. Może się mylę, nie mam takiej wiedzy jak wy, ale intuicyjnie wydaje mi się że afirmacja wypowiedziana z przekonaniem robi coś więcej niż tylko 'mentalną' zmianę.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Afirmacje działają, ale nie jako substytut pracy energetycznej, tylko jako uzupełnienie. Stokroteczko, masz rację że umysł i energia są połączone, ale sama afirmacja bez świadomości ciała i oddechu może być jak naklejanie plastra na ranę, która wymaga głębszego oczyszczenia. Przy chandrze połączyłabym afirmację z pracą z oddechem i wizualizacją przepływu przez czakrę serca. Wtedy to zaczyna mieć sens jako całość.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@jezynka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że się włączam, bo naprawdę nie za dużo o tym wiem, ale chcę zapytać głupie pytanie: co to właściwie jest ta chandra energetyczna? Czy to jest coś innego niż zwykły zły humor albo depresja? Jak wy w ogóle rozróżniacie, czy to jest problem energetyczny czy po prostu psychiczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@jezynka Nie ma głupich pytań! Sama się nad tym zastanawiam. Mnie uczono że chandra energetyczna to taki stan, kiedy pola energetyczne wokół ciała są jakby przyciemnione, przepływ jest zwolniony. Nie zawsze towarzyszy jej konkretna przyczyna emocjonalna, stąd to 'bez przyczyny' w moim pierwszym poście. Ale przyznam szczerze, że sama nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego. To jest właśnie moje główne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Jezynko, to nie jest głupie pytanie, to jest w zasadzie kluczowe pytanie w całej tej dyskusji. Bo jeśli nie potrafimy tego odróżnić, to nie wiemy z czym pracujemy. Ja podchodzę do tego tak: jeśli zmiana nastroju przyszła nagle bez wyraźnego powodu, szukam przyczyny energetycznej. Jeśli jest wyraźna sytuacja życiowa, to praca energetyczna może wspierać, ale nie zastąpi przepracowania emocjonalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Gustlik, ale co z sytuacją gdy ktoś ma chandrę od tygodni i naprawdę nie wie skąd? Pytam bo miałam takie okresy i dopiero kiedy zaczęłam pracę z aurą, 'wyszło' coś co potem mogłam zidentyfikować jako źródło. Jakby energia pokazała mi przyczynę emocjonalną, do której umysłem bym nie dotarła. Czy to się zgadza z waszym doświadczeniem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Kamilka51 To dokładnie moje doświadczenie z kartami. Nieraz rozkład tarotowy pokazał mi coś, czego nie byłam świadoma, a potem to się potwierdziło. Wyobrażam sobie że z aurą jest podobnie, że praca z energią może 'wyciągać' rzeczy na powierzchnię. Ale jak sobie z tym potem radziłaś? To brzmi jakby mogło być przytłaczające.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 635

@Wandzisia Szczerze? Czasem było przytłaczające. Dlatego wracam do pytania Stokroteczki o afirmacje, bo mnie one pomagały akurat w tej fazie, kiedy coś wyszło na powierzchnię i trzeba było to 'utrzymać' żeby nie wpaść z powrotem. Ale to może być kwestia indywidualna.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Kamilka, to właśnie chciałam powiedzieć! Afirmacje nie muszą być na 'naprawienie' wszystkiego od razu, mogą być takim wsparciem w procesie. Martwi mnie trochę że Wandzisia i Jolusia podchodzą sceptycznie, bo miałam wrażenie że to rzeczywiście działa, ale może nie tak jak myślałam. Jolusia, powiedziałaś o pracy z oddechem, możesz powiedzieć więcej jak to łączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy od tematu chandry i jej wpływu na pracę terapeutyczną. Bo zaczęliśmy od pytania Jaskier: co zrobić kiedy terapeuta ma chandrę, a teraz rozmawiamy o tym jak afirmacje pomagają klientom. To ważny temat, ale chciałbym wrócić do pytania: czy przy chandrze w ogóle powinno się pracować z energią innych ludzi, czy to jest po prostu zły pomysł zawsze i w każdym przypadku?


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Hilek, masz rację że odpłynęliśmy, ale myślę że to naturalne, bo afirmacje i chandra w kontekście pracy terapeutycznej to są naczynia połączone. Wracając więc do meritum: moim zdaniem największy problem z chandrą u terapeuty to nie kwestia czy jesteś kanałem czy nie, tylko kwestia intencji. Jeśli twoja intencja jest zaburzona przez niski stan energetyczny, cała sesja może pójść w złym kierunku. Stokroteczko, właśnie dlatego afirmacje mogą tu naprawdę coś dać, ale jako praca nad intencją, nie jako 'ładowanie baterii'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 198

@Jolusia96 O, to jest ciekawe ujęcie! Czyli rozumiem że afirmacja przed sesją mogłaby być czymś w stylu ustawiania intencji, a nie dosłownie podnoszenia energii? To ma dla mnie sens. Ale jak to się ma do chandy która trwa dłużej, bo Kamilka mówiła o tygodniach?


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Stokroteczka Właśnie, bo to jest moim zdaniem kluczowe rozróżnienie. Jednodniowy dołek to jedno, a wielotygodniowa chandra to zupełnie inna sytuacja. Jolusia, czy w takim przypadku w ogóle dopuszczasz prowadzenie sesji, czy to jest dla Ciebie twarda granica?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Hilek.pl Twarda granica. Przy chandrze trwającej ponad tydzień odsyłam klientów do innych terapeutów albo przekładam. To nie jest kwestia ambicji, tylko zwykłej odpowiedzialności za drugiego człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy komuś zdarzyło się że chandra u terapeuty była właściwie sygnałem od klienta? Mówię poważnie, słyszałam od znajomej bioenergoterapeuki że czasem jej stan przed sesją okazywał się odzwierciedleniem tego, co klient niósł ze sobą. Trochę jak empatia energetyczna z wyprzedzeniem. Czy to w ogóle ma sens w ramach tego co wy rozumiecie przez chandrę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Kamilka51 Słyszałem o tym, ale zawsze byłem sceptyczny wobec takiej interpretacji. Bo to zbyt łatwo tłumaczy każdy własny zły stan jako 'sygnał z zewnątrz'. Skąd wiesz, że to nie jest po prostu twoja własna chandra, a nie echo klienta?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 635

@Gustlik71 Nie wiem, szczerze. Dlatego pytam. Mnie samej ta interpretacja trochę niepokoi, bo rzeczywiście może być wygodną wymówką. Ale jednocześnie jeśli są terapeuci którzy to obserwują regularnie i powtarzalnie, może jest w tym coś więcej niż przypadek?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@jezynka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, ale to co pisze Kamilka to jest dla mnie naprawdę trudne do ogarnięcia. Czyli terapeuta może 'czuć' klienta zanim klient w ogóle przyjdzie? To brzmi bardziej jak telepatia niż bioenergoterapia. Czy to jest uważane za coś normalnego w tej dziedzinie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@jezynka Wiem że brzmi dziwnie, ale w tarocie też są sytuacje kiedy czujesz ciężar zanim klient powie słowo. Nie wiem czy to telepatia, ale jakaś wrażliwość energetyczna chyba istnieje. Nie umiem tego naukowo uzasadnić, ale doświadczyłam czegoś podobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie zastanawia, bo jeśli terapeuta może nieświadomie odbierać energie klienta przed sesją, to czy chandra którą czuje może być właśnie skutkiem takiego odbioru? I wtedy pojawia się pytanie: czy afirmacje w ogóle by tu pomogły, skoro źródło jest zewnętrzne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Forsycja Dobre pytanie i właśnie tu afirmacje mogą być niewystarczające same w sobie. Jeśli chandra pochodzi z zewnątrz, potrzebujesz najpierw pracy z ochroną własnego pola, a dopiero potem ewentualnych afirmacji. Inaczej afirmujesz przez dziurawą zbroję.


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 198

@Jolusia96 'Dziurawa zbroja' to świetne określenie, rozumiem od razu o co chodzi. Ale jak w praktyce pracujesz z tą ochroną pola? Mówisz że to nie afirmacja, więc co? Medytacja, kamienie, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie też interesuje ta kwestia techniczna. Bo rozmawiamy już trochę o tym co powinna robić chandra i jakie ma źródła, ale jeszcze nie padły konkretne odpowiedzi jak wychodzić z niej PRZED sesją. Jolusia, Gustlik, co wy stosujecie? Nie jako gotowa recepta, ale po prostu co u was działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Hilek.pl U mnie działa praca z oddechem i świadome uziemienie. Ale powiem szczerze, że jeśli stan jest naprawdę zły, żaden skrót nie pomaga. Wolę odpuścić sesję niż kombinować. Stokroteczko, nie chcę deprecjonować afirmacji, ale czy próbowałaś kiedyś stosować je przy naprawdę głębokiej chandrze, nie tylko lekkiej?


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 198

@Gustlik71 Szczerze? Przy głębokiej to raczej nie bardzo. Przy głębokiej chandrze afirmacje brzmią pusto, sama czuję że nie wierzę w to co mówię. Ale właśnie to mnie zastanawia, bo może wtedy potrzeba czegoś innego żeby w ogóle wejść w ten stan gotowości.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@krysia_58)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i mam takie przeczucie, nie wiem czy trafne, że może problem jest w tym że próbujemy znaleźć jedną metodę która działa na wszystkich. Mnie jako osobie po drugiej stronie, jako klientce, wydaje się że najważniejszy jest po prostu kontakt z terapeutą, takie wyczucie czy 'coś gra'. Nie wiem czy to energia czy po prostu ludzki radar.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Krysia_58 Ale właśnie, jak Ty to czujesz jako klientka? Powiedziałaś wcześniej że raz było gorzej po sesji. Czy wtedy byłaś w stanie coś poczuć z góry, zanim sesja się zaczęła, że coś jest nie tak?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 474

@jezynka Hmm, jak tak pytasz... chyba tak. Coś było inne, terapeuta jakby nie był do końca obecny. Nie umiałabym tego wtedy nazwać 'chandrą energetyczną', ale teraz jak czytam co tu piszecie, to może właśnie o to chodziło. Czy to mogło być to właśnie?


Odpowiedz
Wpisy: 163
Rozpoczynający temat
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Krysia, to co opisujesz bardzo pasuje do tego o czym mówiłam na początku! To znaczy ta 'nieobecność' terapeuty jest chyba właśnie jednym z przejawów chandry energetycznej. I wracając do pytania o afirmacje, zastanawiam się czy mogłyby przywrócić właśnie tę obecność, tę skupioną uważność przed sesją. Albo czy to już jest za duże wymaganie wobec afirmacji?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Jaskier, myślę że dotykasz tu czegoś ważnego. Obecność to jest chyba słowo klucz w tej całej dyskusji. Chandra zabiera obecność, tak? I może afirmacje nie są od tego żeby 'naprawić' energię, tylko żeby z powrotem wprowadzić umysł w stan obecności. Nie wiem czy to nie upraszczam, ale tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wandzisia, dokładnie! Obecność to jest to słowo. Bo kiedy jestem w chandrze, czuję jakbym była gdzieś obok siebie, nie w sobie. I może afirmacja nie naprawia energii, ale może cofnąć mnie do środka? Chociaż jak Gustlik mówił, przy głębokiej chandrze i tak brzmi to jak gadanie do ściany...


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Stokroteczka No właśnie, 'gadanie do ściany' to dobre określenie. I tu moje pytanie do Jolusii, bo ona najostrzej postawiła granicę. Jolusia, czy uważasz, że afirmacje mogą w ogóle przywrócić tę obecność, czy to już musi być głębsza praca?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Gustlik71 Szczerze? Zależy od głębokości. Przy lekkiej chandrze afirmacja zakorzeniona w ciele, na przykład wypowiadana z jednoczesnym świadomym oddechem, może zdziałać coś realnego. Ale to nie jest afirmacja jako zaklęcie słowne, tylko afirmacja jako kierowanie uwagi. To różnica.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Jolusia96 'Zakorzeniona w ciele' - możesz to rozwinąć? Bo rozumiem hasło, ale nie do końca wiem jak to wygląda w praktyce. Mówisz oddech, ale czy chodzi o konkretną technikę czy bardziej o intencję towarzyszącą wypowiadaniu?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Hilek.pl Bardziej o intencję i miejsce w ciele. Kiedy afirmuję, staram się czuć zdanie nie tylko w głowie, ale fizycznie, na przykład w klatce piersiowej albo brzuchu. Jeśli nie czuję żadnego odzewu w ciele, to sygnał, że stan jest zbyt głęboki i afirmacja nic nie da.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

To mnie trochę zmienia perspektywę, bo dotąd myślałam o afirmacjach jak o technice mentalnej. A Jolusia mówi że to właściwie praca z ciałem po trochu. Zastanawiam się czy wtedy to nadal jest afirmacja, czy już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Kamilka51 Mnie to samo uderzyło. Bo jeśli efekt zależy od odczucia w ciele, a nie od samego słowa, to może afirmacja jest tu tylko pretekstem do skupienia uwagi? Czyli w chandrze ważniejsza jest ta cielesna praca niż treść zdania?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@wandzisia)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest problem z krytyką afirmacji w ogóle? Że ludzie robią je mechanicznie, bez żadnego zakorzenienia, i potem mówią że nie działają. A może nie działają właśnie dlatego, że są wypowiadane z głowy, a nie z całego siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Wandzisia Ale jak ktoś jest w chandrze, to chyba właśnie nie potrafi robić ich inaczej niż mechanicznie? Bo chandra to jest właśnie ten stan bez zasobu, bez kontaktu z sobą. Trochę błędne koło, nie?


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 198

@jezynka O, dokładnie to miałam na myśli. Właśnie tak to czuję. Stoisz przed lustrem i powtarzasz 'jestem silna, jestem gotowa' i czujesz się przy tym fałszywie. I ta fałszywość jest chyba gorsza niż brak afirmacji, bo robi jakiś dysonans.


Odpowiedz
Wpisy: 474
(@krysia_58)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham was i mam takie pytanie, może naiwne. Czy ten dysonans, o którym mówi Stokroteczka, mógłby właśnie pogłębić chandrę zamiast jej pomóc? Czyli afirmacja użyta w złym momencie może zaszkodzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Krysia_58 Nie sądzę, żeby bezpośrednio 'zaszkodziła', ale rozumiem o co pytasz. Moim zdaniem bardziej wyczerpuje niż pomaga, bo wkładasz energię w coś co nie daje żadnego odzewu. To jak próba naładowania pustej baterii przez samo myślenie o ładowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@hilek-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ciekawa metafora z tą baterią. I nasuwa mi pytanie do całej grupy, bo nie padło to tu wprost. Czy jest coś, co działa jako ten pierwszy krok przed afirmacją, żeby w ogóle mieć z czego korzystać? Nie jako gotowa recepta, ale z waszych doświadczeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 575

@Hilek.pl U mnie to jest właśnie uziemienie, ale rozumiane bardzo fizycznie. Boso na podłodze, kilka głębokich oddechów, czasem zimna woda na nadgarstki. Dopiero jak czuję swoje ciało, mogę cokolwiek robić z energią. Afirmacje po tym mają zupełnie inny ciężar.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: