Ostatnio coraz częściej trafia mi się temat czakr i szczerze mówiąc nie bardzo wiem od czego zacząć, żeby to ogarnąć. Wiem, że jest ich siedem, wiem że każda ma jakiś kolor, ale dalej to już mgła. Chciałem zapytać ogólnie o budowę tego systemu, jak to działa według was, i przede wszystkim jak się rozpoznaje że coś jest nie tak z konkretną czakrą. Bo widziałem różne listy objawów w necie i często się wykluczają albo są tak ogólne, że można to dopasować do wszystkiego.
Dobrze, że ktoś wreszcie poruszył ten temat, bo czakry to jedna z tych rzeczy, o których wszyscy mówią, ale mało kto rozumie coś poza kolorami. Masz rację, że listy objawów w internecie są często beznadziejne. Zacznijmy może od podstaw, bo to naprawdę ma swoją logikę wewnętrzną. Siedem głównych czakr to pionowy słup wzdłuż kręgosłupa, od podstawy do czubka głowy. Każda zarządza innymi aspektami życia, od przetrwania i bezpieczeństwa na dole, przez emocje, siłę, miłość, komunikację, intuicję, aż po połączenie z czymś wyższym na górze. Problem z tymi listami objawów, które widziałeś, jest taki, że zaburzenie czakry może oznaczać zarówno jej blokadę, jak i nadaktywność, i objawy są zupełnie różne w obu przypadkach. Ktoś z zablokowaną czakrą serca będzie się odcinał od emocji, a ktoś z nadaktywną będzie się rozsypywał emocjonalnie przy byle czym.
Hej, weszłam tu bo szukam info o afirmacjach ale zobaczyłam ten temat i mam pytanie bo jestem ciekawa. Czy jak się robi afirmacje to one właśnie wpływają na te czakry?? Bo gdzieś czytałam że afirmacja na pewność siebie to praca z czakrą splotu słonecznego ale nie wiem czy to prawda czy nie. I jeszcze pytanie, skąd w ogóle wiadomo że mam którąś zablokowaną, czy to widać czy trzeba kogoś zapytać??
Pytanie Czarodziej08 jest bardzo trafne, bo to jest dokładnie pułapka, w którą wpada większość osób uczących się o czakrach. Muladhara, czyli pierwsza czakra, korzeniowa, to fundament całego systemu i jej zaburzenia faktycznie bywają mylące. Mocne przywiązanie do rutyny może być objawem zarówno blokady, jak i nadaktywności, zależy od tego skąd to pochodzi. Jeśli trzymasz się rutyny z lęku przed chaosem, to raczej blokada. Jeśli twoja rutyna daje ci realną stabilność i nie cierpisz z jej powodu, to może akurat ta czakra jest u ciebie w porządku. Kluczowe pytanie brzmi: czy ta nieufność i zamknięcie sprawia ci ból, czy po prostu tak po prostu jest?
To ja mam kolejne pytanie przepraszam że tak dużo ale naprawdę mnie to wciągnęło 🙂 skoro afirmacje mogą wpływać na czakry to jakich afirmacji używacie właśnie przed jakimiś ważnymi decyzjami? Bo u mnie za chwilę zmiana pracy i kompletnie nie wiem co robić i słyszałam że afirmacje pomagają w takich momentach ale nie bardzo umiem ich składać żeby nie brzmiały sztucznie
Wtrącę się tu bo to jest ciekawy wątek praktyczny. Mam w notatkach kilka obserwacji z własnej pracy z czakrami i afirmacjami razem. Zauważyłem że afirmacje działają inaczej zależnie od tego na jakim poziomie jest dana czakra. Jakiś czas temu miałem wyraźny zastój w gardzielowej, piąta czakra, problemy z wyrażaniem siebie, przełykanie słów, unikanie trudnych rozmów. Afirmacje w stylu 'mówię swoją prawdę' brzmiały dla mnie kompletnie pusto. Dopiero kiedy zacząłem od prostszych, typu 'mam prawo do swojego zdania', coś zaczęło drżeć. Czy ktoś z was też miał tak że afirmacja musi być stopniowana?
Przy hematycie, skoro go wymieniłeś, to sprostuję jedną rzecz. Hematyt jest faktycznie kojarzony z uziemieniem i muladharą, ale błędem jest myślenie że samo noszenie kamienia cokolwiek zrobi. Kamień to wsparcie, nie zamiennik pracy. Ale wracając do twojego pytania o to czy to placebo, myślę że to źle postawione pytanie. Chodzenie boso po trawie albo ziemi faktycznie wpływa na układ nerwowy, to mierzalna rzecz. Czy to czakra czy nerwy, efekt może być ten sam, a co ważniejsze, sygnał do ciała i psychiki jest podobny. Nie widzę powodu żeby to wykluczać.
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, może trochę z boku ale jednak. Mówicie o blokadach czakr i o tym że to widać w zachowaniu. Ale czy ktoś z was spotkał się z bioenergoterapeutą który pracuje bezpośrednio z czakrami? Zastanawiam się czy praca z zewnątrz, przez kogoś drugiego, jest skuteczniejsza niż praca własna.
Oj dziękuję za ten temat, czytam i tyle się uczę! Ja mam pytanko może naiwne ale co to znaczy że czakra jest zrównoważona? Znaczy, skoro jest blokada i nadaktywność, to zrównoważenie to jest coś pośrodku? I jak w ogóle coś czuć że jest w porządku, bo łatwiej chyba odczuć że coś boli niż że coś jest okej?
Pytanie Zurawinka94 zadała jest naprawdę celne i nie ma w nim nic naiwnego. Zrównoważona czakra to taka, która po pierwsze swobodnie przepuszcza energię, po drugie wyraża swój aspekt życiowy w sposób adekwatny do sytuacji. To jest może najlepszy klucz. Zrównoważona czakra serca to nie jest stan ciągłego rozpaczy ani ciągłego uniesienia, to jest zdolność do prawdziwej bliskości, do odczuwania emocji bez tonięcia w nich. Jak to czuć że jest okay? Właśnie przez to, że pewne rzeczy stają się łatwiejsze niż wcześniej. Nie ma jakiegoś dzwonka, bardziej jest brak tego ciągłego tarcia.
Weszłam w ten wątek bo lubię temat czakr, ale mam konkretne pytanie bo trochę zagubiłam się w tej rozmowie. Czy przy pracy z czakrami afirmacje stosujecie ogólnie, każdego dnia, czy bardziej punktowo, właśnie wtedy kiedy czujecie że konkretna czakra potrzebuje uwagi? Bo Franek pisał o stopniowaniu i mnie to bardzo zainteresowało, ale nie wiem jak to wygląda w praktyce, czy jest jakaś regularność.
Wchodzę tu bo temat bardzo mnie wciągnął. Mam jedno spostrzeżenie może trochę praktyczne. Dużo tu mówicie o czakrach i afirmacjach rozdzielnie, ale dla mnie one bardzo się przeplatają. Na przykład czakra trzecia, ta splot słoneczny, ma ogromny wpływ na podejmowanie decyzji, bo ona jest odpowiedzialna za wole i kierunek działania. Jak ktoś ma ja zablokowaną to afirmacje o decyzjach mogą nie 'wchodzić' bo nie ma za nimi siły napędowej. Czy wy to tak czujecie też czy może się myle?
Obserwuję tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie bo jest coś czego nie rozumiem. Skoro każda czakra ma swój obszar życiowy i każda może być zablokowana lub nadaktywna, to chyba rzadko jest tak że ktoś ma wszystkie siedem w równowadze jednocześnie? Jak to wygląda u normalnego, przeciętnego człowieka, ile z nich jest zwykle jakoś zaburzona?
Wracając do tego co pisał Bogumil o hematycie i pracy, bo to mnie zostało. Rozumiem że kamień to tylko wsparcie. Ale co w takim razie jest tą właściwą pracą? Bo widzę że mówicie o afirmacjach, o bioenergoterapeucie, o medytacji. Czy to trzeba robić wszystko naraz, czy wybrać jedno i się trzymać?
Nie trzeba wszystkiego naraz, wręcz przeciwnie. Zbyt wiele metod jednocześnie sprawia że nie wiesz co działa, a co nie. Ja bym zaproponował zacząć od jednej rzeczy i obserwować przez jakiś czas. W twoim przypadku, skoro mówimy o pierwszej czakrze i tym poczuciu nieufności, to najprostszym punktem wejścia może być praca przez ciało. Dosłownie. Kontakt z ziemią, chodzenie boso, ćwiczenia fizyczne. Dopiero potem afirmacje, bo muszą mieć jakiś grunt pod sobą.
Mam takie pytanie do całej dyskusji bo może trochę zmienię wątek ale chyba to się łączy. Mówicie że czakra pierwsza to uziemienie i nieufność jak jest zablokowana. Ale ja zawsze słyszałam że nadmiar pierwszej czakry to agresja i nadmierna kontrola. To jak to jest że jedna czakra może dawać tak skrajnie rużne objawy? Czy to nie jest za szerokie żeby było użyteczne?
O matko, to porównanie z kondycją fizyczną nagle wszystko mi ułożyło w głowie. Dziękuję Nefrytka, bo ja chyba przez cały czas myślałam że to jest coś co się 'naprawia' raz i masz spokój. A tu okazuje się że to jest ciągły proces. To trochę przytłaczające ale z drugiej strony ma sens 🙂
Przy tym co mówi Nefrytka o elastyczności, chcę dodać jedną rzecz do wątku afirmacji przed decyzjami, bo on mi gdzieś uciekł. Elastyczność dotyczy też samych afirmacji. Nie ma jednej afirmacji na całe życie. Jeśli stoisz przed nową pracą jak Pati, to afirmacja na etap szukania wygląda inaczej niż na etap negocjacji, a jeszcze inaczej na etap adaptacji. To nie jest zestaw zdań do odrecytowania, to jest rozmowa ze sobą dostosowana do momentu.
Dokładnie to samo obserwuję w swoich notatkach. Mam nawet takie określenie dla siebie, 'afirmacja przeterminowana'. Kiedy wypowiadam zdanie i czuję dosłownie że to jest prawda, że nie muszę już tego sobie udowadniać, to znaczy że ten obszar nie potrzebuje już tej konkretnej pracy. Ciekawe jest to że często wtedy pojawia się nowe wyzwanie, jakby jedna blokada znikała i odsłaniała kolejną.
Wchodzę tu z innej strony bo to co Franek opisuje jest znane, ale chcę dopowiedzieć. Przy pracy z piątą czakrą bardzo ważne jest żeby mieć przy sobie kamień błękitny, najlepiej akwamaryn albo lazuryt, bo one absorbują te nadmiarowe emocje które wychodzą. Bez tego kryzysy mogą być o wiele silniejsze. To dość ważna zasada przy tej konkretnej czakrze.
Przy tej rozmowie o kryzysach mam takie pytanie i wiem że może brzmieć sceptycznie, ale naprawdę chcę zrozumieć. Skąd wiadomo że to co opisuje Franek, ta fala emocji, to jest efekt pracy z czakrami, a nie po prostu przypadkowy trudny moment w życiu który się zbiegł z praktyką? Pytam szczerze bo nie chcę sobie wmówić związku którego nie ma.
To jest bardzo dobre pytanie i nie ma co go zbywać. Skąd wiadomo że to praca z czakrami, a nie zbieg okoliczności? Szczerze? Często nie wiadomo. I myślę że każdy kto twierdzi że zawsze wie, trochę koloryzuje. Ale jest pewna różnica którą sam zauważyłem. Kiedy trudny moment w życiu pojawia się bez żadnej pracy, to jest bardziej chaotyczny, rozlany. Kiedy pojawia się w trakcie intensywnej pracy, ma jakiś konkretny adres. Wiesz skąd pochodzi, bo właśnie tam kopałeś.
Dokładnie to co Jarylo mówi o 'adresie'. To jest dobre słowo. Mogę dodać z własnej praktyki, że kiedy prowadziłam regularne notatki z medytacji, to potrafiłam później zobaczyć wzorzec. Trudny tydzień nie brał się z powietrza, był zazwyczaj poprzedzony albo poprzedzał jakiś konkretny temat który poruszałam. To nie jest dowód w naukowym sensie, ale dla mnie to było przekonujące. Czarodziej08, a ty takich notatek nie prowadzisz?
Wejdę tu bo mnie przywołano. Notatki to nie jest żaden must-have, ale dla mnie osobiście zmieniło to podejście do całej pracy. Zamiast się zastanawiać 'czy to działa', mam konkretne zapisy. Widzę co pisałem przy drugiej czakrze trzy miesiące temu i co się wtedy działo w życiu. To nie daje pewności, ale daje kontekst. A kontekst to już coś.
Przy tym wątku o notatkach chcę wrócić do pytania które zadał Czarodziej08, bo myślę że ono jest głębsze niż tylko kwestia metodologii. Pytanie 'skąd wiesz że to praca z czakrami' dotyka czegoś ważniejszego. Czy w ogóle potrzebujemy pewności żeby ta praca miała wartość? Dla mnie odpowiedź brzmi nie. Jeśli medytujesz regularnie i czujesz się lepiej, masz więcej klarowności przed decyzjami, to ma wartość niezależnie od tego jak to nazwiemy. Mechanizm jest drugorzędny wobec efektu.
Ale przecież samy afirmacje przed decyzjami, o czym mówiliśmy wcześniej, też się nie da udowodnić że działają w sensie naukowym. I co, mamy ich nie używać? Mnie to pomogło przed zmianą pracy i nie potrzebowałam do tego badań klinicznych. Może zbyt duzy nacisk na dowody zabija coś co jest z natury subiektywne?
Właśnie. I tu mam kolejne pytanie do tego co mówi Bogumil, bo to mnie naprawdę interesuje. Jeśli ktoś regularnie używa afirmacji, powiedzmy przed ważną decyzją, i za każdym razem czuje się potem spokojniejszy i decyzję podejmuje lepiej, to czy naprawdę ważne jest skąd ten efekt pochodzi? Pytam serio, nie retorycznie.
