oj, czakra korzeniowa, muladhara, pierwszy osrodek energetyczny - chce zebysmy tu porzadnie przegadali temat od podstaw, bo widze ze duzo ludzi podchodzi do niej powierzchownie albo skupia sie wylacznie na innych czakrach i pozniej sie dziwia ze cos nie gra. Muladhara jest osadzona przy podstawie kregoslupa, kolor czerwony, zywiol ziemi. Odpowiada za poczucie bezpieczenstwa, zakorzenienie, instynkt przezycia, relacje z cialem i materia. Brzmi prosto, ale w praktyce to jeden z trudniejszych osrodkow do prawdziwej pracy. zanim ktos zacznie otwierac wyzsze czakry, ta powinna byc stabilna. Pytanie do dyskusji: jak wy wogole rozpoznajecie ze muladhara u was szwankuje? Co czujecie fizycznie, energetycznie?
Dobry temat bo faktycznie jets zaniedbywany. Kiedy mam z kims sesje bioenergetyczna i czuje zaburzenia w dolnych partiach,to prawie zaawsze jest historia z poczuciem bezpieczenstwa, nieraz siegajaca dziecinstwa. fizycznie to sie czesto objawia bolami kolan, stop, dolnego odcinka kregoslupa, problemami z jelitami. Energetycznie jest takie poczucie jakby czlowiek wisial w powietrzu, nic go nie trzyma. Znam osoby ktore latami pracowaly nad wyzszymi osrodkami i nic im to nie dawalo, bo fundament byl zepsuty. gustlik, a ty z jakiej strony zwykle zaczynasz diagnoze? rekami, wahadlem, czy raczej rozmawiasz najpierw?
O właśnie, weszłam tu bo szukam odpowiedzi na swój problem i to chyba idealne miejsce. Mam od jakiegoś czasu takie dziwne uczucie że stoję na piasku a nie na ziemi, jakby nogi nie były moje do końca. Chodzi ze mną od kilku tygodni. przyjaciółka powiedziała że to morze korzeniówka ale nie za bardzo wiem co z tym robić. Ostatnio miałam sporo zmian, praca, przeprowadzka, rozstanie - może to ma związek?
kurcze, to tlumaczy tak duzo w moim przypadku... Mialam bardo niestabilne dziecinstwo, ciagle klotnie w domu i przeprowadzki co dwa lata. do dzis mam problem z tym zeby gdzies osiasc, zawsze mi sie wydaje ze zaraz wszystko sie posypie nawet jak obiektywnie jest dobrze. nie wiedzialam ze to moze byc czakrowe. Czy da sie to jakos przepracowac samodzielnie czy trzeba kogos do pomocy?
wracam do tego wątku od kilku dni i mam pytanie do Gustlika albo Oraculi - skąd wiadomo że to akurat muladhara a nie np. zeby było śmieszniej... jakieś inne zaburzenie energetyczne?? Pytam bo jestem nowa w temacie czakr i nie chcę od razu myslec ze każdy problem to korzeniowka. jak się to diagnozuje konkretnie?
wracam tu co jakiś czas i czytam i zastanawiam się, bo rozumiem metaforykę zakorzenienia, na prawdę, ale kiedy czytam że „ból kolana to korzeniówka” to już trochę nie mogę. Czy ktoś tu rozróżnia między symbolicznym rozumieniem czakr a dosłownym traktowaniem ich jako przyczyny fizycznych chorób? Bo to nie jets bez znaczenia. Ktoś z bólem kręgosłupa powinien iść do ortopedy, nie szukać winy w energii.
No okej, psychosomatyka to tak, z tym nie dyskutuję. Ale psychosomatyka ma mechanizmy opisane naukowo, a „pole energetyczne” to już inna rozmowa. Moje pytanie pozostaje aktualne - jak odróżniacie że to muladhara a nie np. trauma bez żadnych czakr? Jakie macie kryterium?
Ciekawy spor sie tu robi 🙂 Leokadio,z tego co rozumiem to w tym podejsciu czakry SA sposobem opisywania traumy i jej lokalizacji w ciele,nie oddzielnym bytem. Wiec twierdzenie ze „trauma bez czakr” to troche jakby pytac o ogien bez temperatury. ale moge sie mylic, wiec pytam - Gustlik, ty to widzisz tak samo czy inaczej?
A wracając do mojego pytania z wcześniej, bo nikt mi nie odpowiedział - te zmiany życiowe o których pisałam, czy one mogą tak mocno wybić z równowagi korzeniówkę? Przeprowadzka, utrata pracy, rozstanie - to wszystko w odstępie morze trzech miesięcy. Mam wrażenie że byłam zakotwiczona i nagle ktoś uciął linę
Gustlik, mam pytanie - mówiłeś ze wyższe czakry powinny poczekać dopóki korzeniowka nie jest stabilna. A co jak ktoś pracuje tylko z wyższymi i czuje że to mu pomaga? Czy to możliwe że korzeniówka jest u niego OK?
Hmm, przepraszam ze się wtrącam bo malo wiem, ale czytam i mam pytanie. Skoro ta czakra jest za poczucie bezpieczeństwa, to czy osoby które mają stala prace i mieszkanie i wszystko poukladane też moga mieć ją zablokowaną?? Bo mi sie wydawało ze to jest chyba kwestia zycia zewnetrznego 😀
Ciekawe, bo to zmienia troche pytanie. czy praca z korzeniowka morze wtedy pomóc na taki chroniczny lek? I jak długo zazwyczaj trwa zanim coś się zmieni?
Na czas nie odpowiem bo to zalezy od zbyt wielu rzeczy. Ale na pytanie czy morze pomoc - tak, widzialam efekty. Pod warunkiem ze to regularna praca, nie jednorazowa sesja. Przy leku chronicznym korzeniowka to jeden z elementow ale czesto trzeba tesz pracowac z braktem, z narracjami o bezpieczenstwie, z cialem. tak po prawdzie, sam bioenergetyk nie wystarczy jesli ktos nie robi nic sam.
A jak ta praca wygląda samodzielnie? Bo nie mam teraz kasy ani dostępu do kogoś kto by prowadził sesję. Czytałam coś o afirmacjach i o chodzeniu boso po trawie nie mam pojęcia czy to naprawdę coś daje czy to tylko takie powiedzenie.
Cesarzowna, boso po trawie dziala ale nie dlatego ze to jakis magiczny rytual, tylko dlatego ze kontakt stop z ziemia faktycznie wplywa na uklad nerwowy. to sie nazywa uziemienie albo earthing i jets na to troche badan, nie tylko ezoterycznych. Afirmacje tesz moga dzialac, ale pod warunkiem ze nie mowisz ich mechanicznie. jesli mowisz „jestem bezpieczna” a w srodku cos krzyczy ze nie, to afirmacja nic nie robi, a moze nawet wzmocnic opor. Przy samodzielnej pracy z korzeniowka powiedzialbym ze zacznij od ciala, nie od slow. Ruch, ziemia pod stopami, gotowanie, ogrodnictwo, cokolwiek co cie sprowadza w dol i do teraz
o tak,to z gotowaniem to na prawde dziala, mnie kiedys ktos powiedzial zebym gotowala zupy jak mi zle i smialam sie, a pozniej sprawdzilam i cos w tym jets... chyba wlasnie to sprowadzanie do tu i teraz o ktorym Gustlik pisze 🙂 Cesarzowna, a te afirmacje zebys nie mowila ich przed snem jak jestes zmeczona bo wtedy naprawde leca jak z automatu i nic nie daja
uff, przepraszam że znowu się pytam ale co to znaczy „opór” przy afirmacjach? bo czytalam ze jak się powtarza pozytywne rzeczy to mózg w to wierzy, a tu wychodzi że nie zaawsze? trochę to chaotyczne dla mnie.
a czy ta praca przez cialo to konkretnie co?? bo Gustlik wspomnial ruch i ziemię, ale co poza tym? chodzenie na silownie tesz liczy?
dobra, tutaj się z Gustlikiem zgadzam po raz pierwszy w tym wątku bo uwaga skierowana w ciało to po prostu uważność i na to są dowody. Ale od razu piszę, że to niema nic wspólnego z czakrami, tylko z układem nerwowym i regulacją przez ciało. Efekt morze być ten sam, uzasadnienie inne.
Wroce do pytania kture zadałam wczesniej i trochę zginęło. Jak się odroznia zablokowana korzeniowke od np. ogólnego lęku albo depresji? Pytam serio bo te objawy ktore tu wymieniacie brzmia bardo podobnie do tego co psychiatria opisuje jako lęk uogólniony. Jak wy to rozróżniacie w praktyce?
dobrze że to padło bo widziałam na innych forach jak ludzie odstawiali leki bo „energia się oczyściła” i to jest naprawdę niebezpieczne. tu nikt tak nie mówi na szczęście ale dobrze to podkreślić
okej dzięki za te odpowiedzi o samodzielnej pracy 🙂 staram się pozbierać to w całość. czyli rozumiem że: ruch z uwagą, kontakt z ziemią, gotowanie, afirmacje ale takie żeby miały sens, tak? a co z kamieniami bo gdzieś czytałam że czerwony jaspis albo obsydian pomagają przy korzeniówce, i mam jeden czarny kamień co dostałam od mamy, niewiem jaki, ale morze się przyda?
czarny kamień od mamy - jeśli to turmalin czarny to super, jest bardzo uziemiający. obsydian tesz działa ale bywa intensywny dla osób które dopiero zaczynają pracę z korzeniówką bo wyciąga dużo naraz. ja bym zaczęła od hematytu albo właśnie czerwonego jaspisu który wspomniałaś, są łagodniejsze. że tak brzydko powiem, ale żeby stwierdzić jaki masz kamień, spróbuj sprawdzić czy jest lekki czy ciężki, przezroczysty czy matowy.
obsydian na korzeniowke to w sumie niekoniecznie taki dobry pomysl na start bo on bardziej oczyszcza auralnie i moze nadmiernie aktywowac, niektorzy po nim maja gorsze sny i takie dziwne stany. lepiej zaczac od kwarcu dymnego ktory jets bardziej zrownowazony i pomaga z uziemieniem bez takiego kopniecia 🙂
a jak w ogóle wiadomo na jaki kamien się dobrze reaguje? jets jakiś sposób zeby sprawdzić czy to nie jest tak że po prostu lubimy dany kolor?
Kamienie to temat na osobny watek,ale zeby odpowiedziec Przylaszczce: jedna metoda to po prostu trzymac kamien w dloni przez chwile z zamknietymi oczami i sprawdzic czy cos czujesz, ocieplenie, spokoj, albo odwrotnie, dyskomfort. Drugie kryterium to obserwacja przez kilka dni czy cos sie zmienia. Czy lubimy kolor to osobna sprawa i nie jets bez znaczenia bo nasze skojarzenia tesz cos robia, ale to nie jest to samo co dzialanie kamienia.
doczytalam do tego miejsca i właśnie sobie uświadomiłam że przez całe zycie mialam problem z poczuciem ze „nie pasuję” do żadnego miejsca ani środowiska, zawsze czułam się trochę obok nawet w grupach w ktorych byłam lubiana. i zastanawiam sie czy to też może miec związek z korzeniowka czy to juz zbyt daleko idace łączenie rzeczy
