Mogę zadać głupie pytanie? Co konkretnie czujecie w tych dłoniach? Ciepło, mrowienie — to rozumiem, to można wytłumaczyć skupieniem uwagi i krążeniem krwi. Ale czy jest coś, co trudno wytłumaczyć w ten sposób?
Muszę zapytać przy okazji — jak ćwiczyć wrażliwość jeśli w domu jest dużo ruchu i hałasu? Mam małe dzieci i trudno mi o spokojny kwadrans. Czy to w ogóle ma sens w takich warunkach czy lepiej poczekać?
A ja mam pytanie do tych co ćwiczą — czy muzyka w tle pomaga czy przeszkadza? Bo słyszałam ze dźwięki binauralne pomagają ale nie wiem czy to nie jest przypadkiem placebo.
A wracając do afirmacji i wrażliwości — czy ktoś próbował połączyć krótką afirmację z konkretnym oddechem? Tzn. nie jedno po drugim, tylko dosłownie formułkę na wydechu? Zastanawiam się czy to miałoby sens czy to już za dużo elementów naraz.
A wracając do pytania Nikodemy o połączenie afirmacji z wydechem — próbowałam tego przy skanowaniu energii dłońmi i powiem tyle: jeśli afirmacja jest naprawdę krótka, jedno zdanie, to na wydechu faktycznie jakoś 'ląduje' inaczej niż powiedziana na sucho. Trudno mi to opisać precyzyjnie, ale odczucie skupienia w dłoniach było wyraźniejsze. Nie wiem czy to afirmacja, wydech czy po prostu samo oczekiwanie.
Właśnie to 'nie wiem czy to afirmacja czy oczekiwanie' jest dla mnie kluczowe w tej całej rozmowie. Jak możemy oddzielić to, co faktycznie działa, od efektu przekonania że zaraz coś poczuję?
Słuchajcie, a czy ktoś próbował ćwiczyć wrażliwość z partnerem? Tzn. jedna osoba trzyma dłonie nad ciałem drugiej, i ta druga mówi czy coś czuje, bez patrzenia? Bo to chyba byłby jakiś sposób na sprawdzenie czy to nie jest tylko własne wyobrażenie.
To co opisuje Oksanka64 jest podobne do tego jak pracuje się przy oczyszczaniu pola w niektórych tradycjach — ta osoba która 'odbiera' często jest zaskoczona własnymi odczuciami, bo nie spodziewała się że cokolwiek poczuje. Właśnie dlatego ćwiczenia parami bywają bardziej przełomowe niż samodzielna praca, szczególnie na początku budowania wrażliwości. Choć wymaga to wzajemnego zaufania i spokojnej przestrzeni.
A wracając chwile do afirmacji bo troche mi umknęło — czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady krótkich sformułowań które używa przed ćwiczeniami wrażliwości? Bo mówicie dużo o tym żeby były krótkie i konkretne ale jakoś nie padł żaden przykład przez całą rozmowę.
Dobry punkt. Ja używam czegoś w stylu 'moje dłonie są czułe i uważne' albo jeszcze krócej 'jestem otwarta'. Nie ma tu żadnej magicznej formuły — ważne żeby brzmiało wiarygodnie dla ciebie samej, nie jak cytat z książki. Jeśli powtarzasz coś z oporzykiem, to nie zadziała lepiej niż zupełna cisza.
Przeglądałam ten watek od początku i mam wrażenie że cała rozmowa trochę okrąża jedno pytanie bez odpowiedzi: czy wrażliwość na energię to coś co się buduje ćwiczeniami, czy może raczej wyciąga się na powierzchnię to co już jest? Bo to robi różnicę dla tego jak w ogóle podchodzić do tych afirmacji i ćwiczeń.
To jak rozróżnić do której grupy się należy? Bo jeśli ktoś nigdy nic nie czuł, to skąd ma wiedzieć czy tłumi czy po prostu nie ma?
No właśnie, kilka tygodni... a nie ma jakiegoś szybszego sposobu żeby to sprawdzić? Bo ja już kilka razy zaczynam ćwiczyć, potem coś mi przeszkadza i rzucam.
A ja mam pytnaie — bo mówicie o odczuciach w dłoniach, ale co jeśli ktoś ma np. słabsze czucie w dłoniach z jakiegoś powodu fizycznego? Czy można ćwiczyć wrażliwość energetyczną innymi częściami ciała?
To co mówi Seba86 jest dla mnie bardziej do przyjęcia niż większość rzeczy które tu padają. Ale nadal nie wiem czy to nie jest po prostu efekt placebo w bardzo przekonującym opakowaniu.
Właśnie dlatego zaczęłam notować wszystko skrupulatnie po tamtym ćwiczeniu. Nie po to żeby udowodnić cokolwiek sobie ani nikomu innemu, ale żeby mieć jakiś materiał do porównania zamiast polegać na pamięci, która jest zawodna szczególnie jeśli oczekujemy pewnego wyniku.
To rozróżnienie między 'co poczułam' i 'co pomyślałam że to jest' wydaje mi się bardzo ważne. Czy możesz powiedzieć więcej Oksanka64 jak to w praktyce rozdzielasz? Bo mam wrażenie że u mnie te dwie warstwy są bardzo pomieszane.
Wracając do wątku afirmacji i wrażliwości razem — wydaje mi się że notowanie które opisuje Oksanka64 może być samo w sobie formą afirmacji, tylko inaczej skonstruowaną. Nie mówisz 'jestem wrażliwa', tylko budujesz historię dowodową że BYWASZ wrażliwa. To może działać głębiej na przekonania niż powtarzane zdania.
o, to jest ciekawe ujęcie. Afirmacja jako dokumentacja zamiast deklaracji. Trochę jak zbieranie materiału dowodowego na swój własny potencjał zamiast ogłaszania wyroku zanim proces się zaczął.
Bardzo mi sie podoba ten kierunek ale czy ktoś wie jak to połączyć praktycznie z samymi ćwiczeniami na wrażliwość? Bo mamy tu dużo o nastawieniu i notowaniu, ale ciągle brakuje mi konkretnych sekwencji ćwiczeń do wypróbowania — na przykład na początku tygodnia.
No to może zacznę, bo sama zadałam to pytanie — mam w głowie cos w stylu: poniedziałek to ćwiczenia na czucie w dłoniach, środa notowanie i afirmacje, piątek jakieś ćwiczenie z partnerem albo bez. Tylko nie wiem czy to ma sens jako sekwencja czy lepiej robić jedno ćwiczenie do skutku zanim przejdzie się do następnego?
Myślę że to zależy od tego co chcesz osiągnąć. Jeśli zależy ci na głębokości — jedno ćwiczenie przez dłuższy czas ma więcej sensu, bo masz bazę porównawczą. Jeśli chcesz sprawdzić gdzie masz naturalne predyspozycje — rotacja przez kilka technik na początku może pokazać więcej. Którą opcją jesteś bardziej zainteresowana?
Ja bym tu nie tworzył sztywnego harmonogramu na początku, szczerze mówiąc. Regularność tak, ale układ dni tygodnia to trochę nakładanie zewnętrznej struktury na proces który potrzebuje elastyczności. Masz jakiś powód Chiromantka92 dla którego akurat te trzy dni?
A mi nadal nikt nie powiedział co robić kiedy człowiek regularnie zaczyna i rzuca. Bo rozumiem że regularność jest ważna, ale co jeśli ktoś ma taki tryb życia że jedna tydzień jest spokojny a drugi kompletnie wywrócony? Czy wtedy w ogóle nie ma sensu próbować?
To co Oksanka64 mówi o 'zmianie definicji sukcesu' brzmi rozsądnie, ale chcę zapytać wprost — czy ktoś ma tu doświadczenie że wrócił do ćwiczeń po naprawdę długiej przerwie, powiedzmy kilkumiesięcznej, i czy wrażliwość którą wcześniej budował nadal była albo trzeba było zaczynać od zera?
Z mojego doświadczenia nie zaczyna się od zera, ale nie jest też tak że nic się nie cofa. Najlepsze porównanie jakie znam to muzyk który nie grał przez kilka miesięcy — technika się stępia, ale ucho zostaje. Analogicznie: zdolność interpretacji odczuć energetycznych wydaje się trwalsza niż sam próg czułości, który spada szybciej.
A wracając do tego co pytałam wcześniej o inne cześci ciała — czy ktoś próbował ćwiczyć wrażliwość przez stopy? Czytałam gdzies że są tam punkty reflexologiczne i że to może być dobry punkt wejścia dla osób które mają słabsze czucie w dłoniach
