Forum

Asystent AI
Wpływ stresu na pol...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wpływ stresu na pole energetyczne

Strona 1 / 2

Wpisy: 293
Rozpoczynający temat
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Ostatnio pracuję z kilkoma osobami, u których stres jest absolutnie kluczowym tematem, i zaczęłam się zastanawiać, czy rozmawiałyśmy już tutaj o tym, jak stres fizycznie wpływa na pole energetyczne. Bo ja widzę to bardzo wyraźnie podczas sesji — napięcie emocjonalne zostawia ślady w aurze, szczególnie w okolicach splotu słonecznego i gardła. Ciekawi mnie, czy inne osoby pracujące z energią też to obserwują, czy może ktoś sam to u siebie czuje? Mam też wrażenie, że stres przewlekły działa inaczej niż ten nagły, jednorazowy — ale nie wiem, czy to tylko moje subiektywne odczucia.


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 130
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, bo miałam wrażenie, że stres zawsze najpierw uderza w czakrę solarną, a dopiero potem rozchodzi się na pozostałe. Czy to znaczy, że można go jakoś 'złapać' zanim dotrze głębiej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Strzaska.ka Dobre pytanie, ale czy jesteś pewna, że zawsze zaczyna się od solarnej? U mnie obserwacje są różne w zależności od rodzaju stresu. Stres związany z relacjami często dotyka najpierw serca, a ten z pracy czy obowiązków — tak, najczęściej splotu. Ale właśnie — 'złapać zanim dotrze głębiej' to bardzo intuicyjne sformułowanie. Jak to sobie wyobrażasz w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Widzę, że temat ruszył od razu od konkretów, to dobrze. Chcę tylko dopowiedzieć, bo to ważne w kontekście całej dyskusji — mówicie o obserwacjach z zewnątrz, z perspektywy terapeuty czy też czujecie to sami na sobie? Bo myślę, że to dwa dość różne doświadczenia i warto rozróżnić, o którym z nich mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja czuje to sama na sobie i powiem wam, że stres potrafy kompletnie rozbic moje pole. Jakby ktoś mi wyciongnoł wtyczkę. Mam wtedy wrażenie, że jestem odrętwiała, afirmacje nie 'wchodza', nic się nie kleji. Dopiero jak stres odpuści, to wszystko wraca. Ale właśnie — czy da się pracować z polem kiedy ktoś jest w szczytowym punkcie stresu, czy trzeba poczekać?


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo ja mam podobnie do Blanki i zastanawiam się, jak długo trzeba czekać aż pole wróci do normy po takim stresującym okresie. Tydzień? Miesiąc? Bo mnie to irytuje, że nie wiem kiedy znowu mogę liczyć na efekty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Marchewka_74 Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, naprawdę. To zależy od tego, jak długo stres trwał, jak głęboko wszedł w ciało i pole, i czy osoba w tym czasie w ogóle coś robiła z oczyszczaniem. Miesiąc to nie jest nic dziwnego przy długotrwałym stresie. Ale chciałam się upewnić — mówisz, że afirmacje 'nie działają' w tym czasie. A czy całkowicie je rzucasz, czy próbujesz przez to przebrnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja akurat próbuje przebrnąc przez to, ale mam wraznie, że powtarzam słowa bez żadnego przekonania. I zastanawiam się, czy to nie jest gorsze niz nie robić nic. Czy puste afirmacje mogą zaszkodzic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Blanka To bardzo dobre pytanie i chcę je trochę rozłożyć. W literaturze dotyczącej pracy z podświadomością — np. u Louisy Hay, ale też w nowszych opracowaniach — mówi się, że afirmacje wypowiadane bez emocjonalnego zaangażowania mają znacznie mniejszą siłę oddziaływania. Nie 'zaszkodzą' w sensie dosłownym, ale mogą utrwalać przekonanie, że 'to na mnie nie działa', co z czasem samo w sobie staje się blokiem. Więc pytanie nie brzmi: czy robić, tylko: jak robić w trudnym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@klimcia_p)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ja mam pytanie trochę z boku, ale powiązane — czy stres może dosłownie przyciągnąć złą energię z otoczenia? Bo mam wrażenie, że kiedy jestem zestresowana, to dzieje mi się więcej złych rzeczy. Jakbym miała dziurę w polu przez którą wszystko wpada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Klimcia_P Ale czy nie jest tak, że po prostu w złym stanie psychicznym bardziej zauważamy negatywne rzeczy, które i tak by się zdarzyły? Zastanawiam się, czy to naprawdę 'przyciąganie' czy raczej zmieniona percepcja.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

W ezoteryce mówi się wprost, że niskie wibracje przyciągają niskie wibracje. To podstawa prawa przyciągania. Stres obniża wibracje, więc logicznie rzecz biorąc, Klimcia ma rację. Dziura w polu to dobra metafora, bo zaburzone pole aury dosłownie przestaje być szczelne i nie chroni przed zewnętrznymi energiami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Karol95 Zatrzymaj się chwilę — 'logicznie rzecz biorąc' w odniesieniu do prawa przyciągania to trochę nadużycie. Prawo przyciągania to koncepcja, nie udowodniony mechanizm, i jest różnie interpretowane nawet w samej ezoteryce. Część tradycji mówi wręcz odwrotnie — że świadoma praca z polem nawet w złym stanie może je wzmocnić. Nie chcę gasić dyskusji, ale wolę żebyśmy nie traktowali tego jako pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

No ale większość bioenergoterapeutów się z tym zgodzi, że stres osłabia ochronną warstwę aury. To nie jest kontrowersyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 293
Rozpoczynający temat
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wchodząc w tę wymianę — myślę, że Otylijka ma rację, że warto to rozróżniać. Bo jedno to osłabione pole jako stan, a drugie to aktywne 'przyciąganie'. Ja w praktyce widzę raczej to pierwsze: ludzie w chronicznym stresie mają pole bardziej porowate, słabiej spójne. Ale nie powiedziałabym, że to automatycznie ściąga zewnętrzne złe energie. To trochę inne twierdzenie. A wracając do Blanki — właśnie dlatego afirmacje w silnym stresie mogą wymagać zmiany formy, nie tylko treści.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Co masz na myśli mówiąc zmiana formy? Że zamiast powtarzac słowa robić coś inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Blanka Tak, dokładnie. Na przykład zamiast afirmacji wypowiadanych z przekonaniem — bo skąd je wziąć gdy jesteś na dnie — można zacząć od tzw. afirmacji pomostowych, czyli takich, które nie kłócą się z tym, co czujesz. Zamiast 'jestem spokojna i pełna energii' możesz powiedzieć 'pozwalam sobie na powrót do spokoju'. To nie jest kłamstwo wobec siebie, więc pole nie odpycha tej intencji. Ale to już trochę inny temat — chciałam tylko zaznaczyć, że moment zmiany afirmacji to naturalna faza w tej pracy, nie porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie bardzo rozumiem jak 'pole odpycha intencję'. To jest metafora czy wy to dosłownie tak odczuwacie? Pytam bo sama chciałabym spróbować pracy z afirmacjami ale nie mam pojęcia jak sprawdzić czy coś w ogóle działa.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie też ciekawi odpowiedź na to pytanie Wikusi. I jeszcze jedno mam — czy jak ktoś nigdy nie pracował z polem i jest bardzo zestresowany, to czy warto w ogóle zaczynać? Czy może lepiej najpierw rozładować stres normalnie, przez sport czy coś, a dopiero potem wchodzić w energetykę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Darka.2 Nie ma złej kolejności, naprawdę. Sport, ruch, oddech — to też praca z energią, nawet jeśli ktoś tego tak nie nazywa. Ja często mówię klientom, że ciało jest pierwszą warstwą pola, więc dbanie o ciało to już praca energetyczna. Natomiast Wikusi odpowiem, że 'pole odpycha intencję' to bardziej opis odczucia niż mechanizmu — czujesz opór, słowa brzmią fałszywie, nie ma przepływu. Czy wy, dziewczyny, rozpoznajecie coś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do mojego pytania — bo nie do końca dostałam odpowiedź — jak to sprawdzić czy afirmacje w ogóle działają? Mam na myśli coś konkretnego, nie 'poczuj to'. Bo ja nie wiem co mam czuć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Wikusia76 Rozumiem to zagubienie, sama tak miałam. U mnie pierwszym sygnałem bylo to, że przestałam się opierac na słowach, tzn. nie czułam tego dysonansu w gardle kiedy je mówiłam. To brzmi głupio ale właśnie tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Blanka Ale czy nie jest tak, że ten dysonans w gardle to właśnie sygnał, że coś nie gra z czakrą gardła, a nie że afirmacja nie działa? Zastanawiam się czy ty nie mylisz przyczyny z objawem.


Odpowiedz
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Strzaska.ka A wiesz co, to ciekawe. Nie myślałam o tym w ten sposob. Może i masz rację, bo akurat moja czakra gardła była mocno zblokowana przez długi czas. Ametystia, co ty o tym myślisz?


Odpowiedz
Wpisy: 293
Rozpoczynający temat
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Strzaska trafia w coś ważnego. Czakra gardła i praca z afirmacjami są mocno powiązane, bo to dosłownie centrum wyrazu i prawdy. Jeśli jest tam blokada ze stresu, to słowa wychodzą, ale jakby bez zakorzenienia. Przy czym nie powiedziałabym, że to znaczy, że nic nie działa — raczej że pracujesz na dwóch poziomach jednocześnie, słownym i energetycznym, i jeden hamuje drugi.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

No to jak w ogóle wyjść z tego błędnego koła? Bo jeśli stres blokuje gardło, a blokada gardła sprawia że afirmacje nie wchodzą, a afirmacje miały pomóc ze stresem, to co ma być pierwsze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Marchewka_74 To jest klasyczne pytanie o jajko i kurę i myślę, że odpowiedź jest taka, że nie ma jednego właściwego punktu wejścia. Różne tradycje podchodzą do tego różnie — jedne mówią, że zacznij od ciała, inne od umysłu. Ale powiedz mi, czy ty w tej chwili jesteś w aktywnym stresie czy raczej po nim?


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Otylijka89 Raczej w aktywnym, chociaż nie wiem czy to jest stres czy już po prostu zmęczenie. Trudno mi to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 879
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Marchewka jest myślę bardzo typowe — granica między stresem a chronicznym zmęczeniem jest rozmyta i z perspektywy pracy z polem to ma znaczenie. Pole w chronicznym zmęczeniu wygląda inaczej niż w ostrym stresie, przynajmniej tak opisują to bioenergoterapeuci których znam. W zmęczeniu jest bardziej spłaszczone, a nie porowate jak przy ostrym stresie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Klaudia05 Skąd to rozróżnienie? Masz jakieś źródło, bo nie spotkałem się z takim opisem.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Karol95 Nie mam jednego konkretnego źródła, to jest raczej synteza z kilku rozmów i materiałów. Ale wydaje mi się to intuicyjnie spójne — ostry stres to jakby uderzenie w pole, a chroniczne zmęczenie to powolne opadanie. Czemu pytasz, masz inne doświadczenia?


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Klaudia05 Nie tyle inne, co chciałem się upewnić że nie ma za tym konkretnej teoria, bo trochę brzmiało jak fakt. Ale to co mówisz o uderzeniu kontra opadaniu to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

A ja chcę wrócić do pytania Wikusi, bo mnie też nie odpowiedziano do końca. Ametystia wspomniała że ciało jest pierwszą warstwą pola. Czy to znaczy, że jeśli stres objawia się fizycznie, np. bólem głowy albo napięciem karku, to to jest ta informacja o tym co dzieje się z polem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Darka.2 Tak, właśnie tak to rozumiem. Ciało jest gęstą warstwą energii, więc to co czujesz fizycznie to często echo tego co już wcześniej wydarzyło się na poziomie pola. Kark i barki to typowe miejsca gromadzenia się obciążeń związanych ze stresem, szczególnie tego związanego z odpowiedzialnością. Choć tutaj ważne żeby nie diagnozować siebie zbyt pochopnie.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, to ja rozumiem że ciało daje sygnały. Ale jak mam wiedzieć czy to jest sygnał energetyczny czy po prostu siedzę za długo przed komputerem? Serio pytam, bo może po prostu mam zbyt napięte mięśnie i to nie ma nic wspólnego z polem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Wikusia76 Ale te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać — długie siedzenie przed komputerem też wpływa na pole, przez sposób oddechu, napięcie ciała, skupienie uwagi na zewnątrz. Pytanie które ty zadajesz jest tak naprawdę głębsze i dotyczy tego czy można w ogóle rozdzielić przyczynę fizyczną od energetycznej. Ja nie jestem pewna czy takie rozdzielenie jest możliwe ani nawet potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Ale Otylijka, jeśli nie można tego rozdzielić, to jak w ogóle wiedzieć czy praca z polem pomogła, a nie po prostu wzięłam ibuprofen i kark przestał boleć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Strzaska.ka To jest dokładnie to pytanie, które sprawia że praca z polem jest tak trudna do zbadania. Nie mam dobrej odpowiedzi, szczerze. Myślę że część osób rozróżnia to po jakości zmiany — czyli nie tylko czy ból minął, ale czy zmieniło się coś głębiej, w nastroju, w energii na cały dzień. Ale to jest bardzo subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@klimcia_p)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy przy silnym stresie pole może się zamknąć tak bardzo, że w ogóle nie przyjmuje energii z zewnątrz? Pytam bo ostatnio byłam na sesji u terapeutki i powiedziała że moje pole jest bardzo zamknięte i musi pracować dwa razy dłużej. Zastanawiam się czy to był tylko stres czy coś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Klimcia_P To jest coś o czym warto porozmawiać. Pole może się zamknąć jako mechanizm obronny, szczególnie przy intensywnym lub długotrwałym stresie. To nie jest 'uszkodzenie', raczej reakcja. I tak, terapeuta wtedy musi inaczej pracować, delikatniej, jakby pukać zamiast wchodzić. Ale powiedz mi, jak ty się czujesz po tej sesji, czy coś się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@klimcia_p)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Ametystia o delikatniejszym wejściu ma sens, ale mam pytanie praktyczne — czy to znaczy, że jak pole jest zamknięte ze stresu, to lepiej w ogóle nie iść na sesję i najpierw samej coś zrobić? Czy właśnie wtedy potrzeba kogoś z zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Klimcia_P Trudne pytanie, bo odpowiedź naprawdę zależy od tego, co jest źródłem zamknięcia. Jeśli to świeży stres, krótkotrwały, to często sama praca oddechowa albo kontakt z naturą może pole trochę otworzyć. Ale jeśli to jest zamknięcie z miesięcy albo lat napięcia, to sama sobie raczej trudno to przepracujesz. Pytanie, jak długo trwa u ciebie ten stan?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@klimcia_p)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Kilka dobrych miesięcy. Może nawet pół roku. Więc chyba odpowiedź jest jasna. Ale właśnie dlatego zastanawiam się teraz czy afirmacje w ogóle mają sens jako punkt wejścia przy takim zamknięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

A ja właśnie o to chciałam zapytać, bo to wraca do tego co było wcześniej. Jeśli pole jest zamknięte przez długo, to afirmacje nie wchodzą, sesja jest trudniejsza, co jeszcze zostaje? Trochę to brzmi jakby nie było wyjścia przy takim stresie chronicznym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Marchewka_74 Nie do końca. Zamknięcie pola nie znaczy brak dostępu, to znaczy trudniejszy dostęp i wolniejsze tempo. Z tego co czytałam, różne podejścia somatyczne mówią, że ciało jest wtedy właśnie tym miejscem, od którego można zacząć — nie przez afirmacje ani energię z zewnątrz, ale przez bardzo powolne uwalnianie napięcia w tkankach. Masz wrażenie, że twoje ciało w ogóle odpuszcza, czy trzyma cały czas?


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Otylijka89 Trzyma. Właściwie nie pamiętam kiedy ostatnio naprawdę odpuściłam. Plecy mam napięte chyba non stop.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@strzaska-ka)
Połączone: 2 lata temu

Marchewka, a to napięcie w plecach to masz w konkretnym miejscu czy przez całe? Bo czytałam że różne partie kręgosłupa odpowiadają różnym czakrom i zastanawiam się czy to nie jest przypadek, że właśnie plecy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Strzaska.ka Ta zależność między kręgosłupem a czakrami pochodzi głównie z podejść tantycznych i jest różnie interpretowana w różnych systemach, więc bym nie traktował tego jak mapę jeden do jednego. Chociaż jako obserwacja, że konkretne miejsca gromadzą napięcie, to jest coś.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie to sie napięcie w plecach bardzo kojarzy z blokowaniem czakry solarnej, bo jak mam dużo stresu to mam coś jakby kamień pod żebrami i wtedy żadne afirmacje z obszaru pewności siebie po prostu nie wchodzą. Dopiero jak to jakoś rozruszam, to coś odpuszcza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Blanka A co rozumiesz przez rozruszanie? Ćwiczenia fizyczne, jakiś rytuał, czy coś innego? Pytam bo sama nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@blanka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Wikusia76 U mnie działa oddychanie brzuchem i powolny chód na świerzym powietrzu. Nie żadne wielkie techniki, po prostu coś co wymusza kontakt z ciałem. Afirmacje zostawiam na później, jak już coś w środku mieknie, bo wcześniej i tak to jest mówienie do sciany.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Blanka mówi o mówieniu do ściany jakoś mi się zgadza z moim doświadczeniem. Ale zastanawiam się nad czymś innym — czy jest w ogóle moment, kiedy wiadomo że pole jest na tyle otwarte, żeby afirmacje zaczęły naprawdę działać? Czy to się po prostu czuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 293

@Darka.2 Dla mnie to jest właśnie to — czucie. Nie ma zewnętrznego wskaźnika. Ale jest pewna jakość, kiedy słowa przestają być tylko słowami, a zaczynają gdzieś pasować w ciele. Wiesz, takie poczucie, że to co mówisz ma ciężar, nie jest puste. Trudno to opisać inaczej niż właśnie przez doświadczenie. Miałaś kiedyś taki moment?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: