Forum

Asystent AI
Jak przygotować się...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak przygotować się do sesji bioenergoterapii?


Wpisy: 399
Rozpoczynający temat
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do wszystkich, którzy mieli już sesje bioenergoterapii — jak wy się do nich przygotowujecie? Chodzi mi o te pierwsze godziny przed sesją, czy w ogóle coś specjalnego robicie? Sama ostatnio zaczęłam chodzić regularnie i zastanawiam się, czy moje przygotowanie jest wystarczające, bo różnie słyszałam. Jedni mówią, żeby nic nie jeść na dwie godziny przed, inni, że to bez znaczenia.


Odpowiedz
59 odpowiedzi
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To zależy też od tego, jaki rodzaj pracy energetycznej jest planowany. Przy oczyszczaniu aury i czakr faktycznie lżejszy żołądek robi różnicę, bo ciało nie jest zajęte trawieniem i łatwiej mu się otworzyć na przepływ energii. Ale to nie jest żelazna zasada. Ważniejsze moim zdaniem jest stan umysłu przed sesją — wyciszenie, choćby kilkanaście minut ciszy lub spokojnego oddechu. Twój terapeuta nie dał żadnych wskazówek przed pierwszą sesją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Gwiazdarka97 Powiedziała tylko, żeby przyjść wypoczętą i nie spieszyć się po. Nic o jedzeniu, nic o przygotowaniu mentalnym. Dlatego pytam tutaj, bo czuję, że mogę robić coś nie tak. A to z koncentracją i wyciszeniem umysłu — masz jakiś konkretny sposób, który stosujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja przed każdą sesją robię krótką medytację, dosłownie dziesięć minut. Skupiam się na oddechu i próbuję zidentyfikować, co mnie w danym momencie blokuje. Podobno dzięki temu terapeuta może łatwiej dotrzeć do problematycznych miejsc. Choć przyznam szczerze, że nie wiem, czy to ma realny wpływ, czy to bardziej moje przekonanie, że pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

A ja w ogóle nie wiedziałam, że trzeba się jakoś przygotowywać. Myślałam, że po prostu się przychodzi i tyle. Czy ta medytacja przed sesją to coś, czego wymaga terapueta, czy sami z siebie to robicie? Bo jak mam umówioną sesję za kilka tygodni to chciałabym się dobrze przygotować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Jolanta_M Nikt mi tego nie nakazał, sam to sobie wypracowałem po kilku sesjach. Pierwsze były trochę chaotyczne w sensie mentalnym, miałem w głowie całą listę spraw do zrobienia i czułem, że nie byłem w pełni obecny. Potem zacząłem wychodzić z domu wcześniej, siadałem gdzieś spokojnie i po prostu oddychałem. Różnica była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Świetnie, że o tym piszecie, bo sam się nad tym zastanawiałem od dawna. Słyszałem kiedyś, że afirmacje przed sesją mogą wzmocnić jej działanie, szczególnie jeśli chodzi o koncentrację i pamięć. Czy ktoś z was próbował czegoś takiego? Mnie najbardziej interesuje właśnie ta strona — praca z głową, nie tylko z ciałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Franek05 Afirmacje to temat rzeka. Sama ich używam, ale trzeba być precyzyjnym — nie chodzi o mechaniczne powtarzanie zdań, tylko o to, żeby naprawdę poczuć ich treść. Przy bioenergoterapii mogą działać jako intencja przed sesją, coś w stylu: 'jestem otwarta na przepływ energii' albo 'pozwalam sobie na uzdrowienie'. Natomiast afirmacje stricte pod koncentrację i pamięć to już osobna praktyka i wymagają regularności, nie tylko jednorazowego użycia przed sesją. Jak długo sam próbowałeś z afirmacjami?


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Gwiazdarka97 Dziękuję za tę odpowiedź, naprawdę! Próbowałem przez jakieś trzy tygodnie, rano po przebudzeniu, kilka zdań na głos. Miałem wrażenie, że coś się zmienia, ale nie wiedziałem, czy to przez afirmacje, czy po prostu zacząłem lepiej spać. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Podepnę się pod to pytanie, bo mnie też zastanawia ta granica między efektem autosugestii a czymś, co faktycznie działa na poziomie energetycznym. W sensie — skąd wiadomo, że to bioenergoterapia coś zmieniła, a nie sam fakt, że ktoś poświęcił ci uwagę i czas? Nie pytam złośliwie, naprawdę mnie to ciekawi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Mistika To uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. W środowiskach naukowych nie ma potwierdzonych badań klinicznych, które jednoznacznie oddzielałyby efekt energetyczny od efektu placebo przy bioenergoterapii. Natomiast z punktu widzenia praktyki — wiele tradycji, od tybetańskiej medycyny po starożytne systemy ajurwedyjskie, opisuje te mechanizmy spójnie od stuleci. Czy to jest dowód? Niekoniecznie. Ale całkowite odrzucenie tego tylko dlatego, że nauka jeszcze nie ma narzędzi do zmierzenia, też byłoby pochopne.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@juliusz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Hmm, ale jak to brzmi: 'nauka nie ma narzędzi do zmierzenia' — to nie jest lekkie wyjście z sytuacji? Bo tym argumentem można uzasadnić właściwie wszystko. Pytam serio, nie atakuję, bo sam tu jestem z ciekawości, ale to mnie trochę zatrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Juliusz Nie, to nie jest wyjście z sytuacji, ale rozumiem, że tak to brzmi. Chodzi o to, że metodologia badań nad subtelnym ciałem energetycznym jest bardzo trudna do zaprojektowania ze względu na kwestię kontroli zmiennych. Natomiast zgadzam się, że samo powiedzenie 'nauka tego nie ogarnia' to za mało. Dlatego zazwyczaj polecam podejście fenomenologiczne — obserwujesz własne ciało przed i po serii sesji, prowadzisz notatki, szukasz wzorców. Nie jest to dowód naukowy, ale jest to uczciwe podejście do własnego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@danusia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to z tymi notatkami to ciekawe. Ja sama zaczynam coś takiego robić, ale nie wiedziałam, co dokładnie zapisywać. Co wy notujecie po sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Danusia54 Ja zapisuję: jak się czułem przed sesją w skali od 1 do 10, co mi terapeutka mówiła o tym, co wyczuła, i jak się czułem wieczorem tego dnia i następnego dnia rano. Wyszło mi po jakimś czasie, że największa zmiana u mnie następuje właśnie drugiego dnia, nie zaraz po. To mnie zaskoczyło, bo myślałem, że efekt jest natychmiastowy.


Odpowiedz
Wpisy: 399
Rozpoczynający temat
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówisz o efekcie drugiego dnia jest u mnie podobnie. Zresztą właśnie po tym zorientowałam się, że sesje naprawdę coś dla mnie robią, bo wcześniej byłam sceptyczna. Ale wracając do pytania o afirmacje i pamięć — czy wy stosujecie afirmacje jako stały element rutyny, niezwiązany z sesjami? Bo Franek05 pytał o coś takiego i mnie też to kręci.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, właśnie o to mi chodziło. Bo sesje bioenergoterapii są raz na jakiś czas, a ja szukam czegoś, co mogę robić codziennie. I słyszałem, że afirmacje przy regularnym używaniu mogą naprawdę wpłynąć na koncentrację, ale nie wiem, od czego zacząć. Czy są jakieś konkretne sformułowania, które działają lepiej przy pracy z umysłem?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przy pracy z pamięcią i koncentracją ważne jest, żeby afirmacje były sformułowane w czasie teraźniejszym i pierwszej osobie. Nie 'będę lepiej pamiętać', tylko 'mój umysł jest jasny i skupiony'. To nie jest kwestia magii słów, tylko tego, jak mózg przetwarza komunikaty — mózg nie reaguje dobrze na konstrukcje futurystyczne jako opis aktualnego stanu. Ale mam pytanie do Frankiego: o jakich porach dnia to próbowałeś? Bo pora ma tu duże znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Gwiazdarka97 Rano, zaraz po wstaniu, jeszcze przed kawą. Czytałam gdzieś, że to najlepsza pora, bo umysł jest jeszcze w stanie alfa. Czy to ma sens, czy to kolejny mit?


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chiromantka)
Połączone: 1 rok temu

A ja chciałam zapytać o coś bardziej praktycznego — jak długo przed sesją bioenergoterapii powinno się stosować takie afirmacje, żeby w ogóle miało to jakiś sens? Tydzień? Miesiąc? Bo mam wrażenie, że każdy mówi co innego i nie wiem, czemu ufać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Chiromantka To zależy od tego, czego oczekujesz. Jeśli chcesz, żeby afirmacje wzmocniły konkretną sesję, to spokojnie wystarczy kilka dni wcześniej — ważniejsza jest regularność i jakość, nie liczba dni. Natomiast jeśli mówisz o trwałej pracy z koncentracją i pamięcią, to jest to raczej kwestia miesięcy, nie tygodni. Ale mogę zapytać odwrotnie: czy ty w ogóle wiesz, jaki efekt chcesz osiągnąć przed samą sesją, a jaki po?


Odpowiedz
(@chiromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 41

@Gwiazdarka97 Szczerze? Nie do końca. Myślałam, że afirmacje to taki dodatek, coś na zasadzie 'pomoże, nie zaszkodzi'. Ale jak tak pytasz, to chyba nie mam jasno określonego celu. Bardziej chodzi mi o ogólne skupienie, bo mam wrażenie, że ostatnio wszystko mi się miesza w głowie.


Odpowiedz
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Chiromantka O, to dokładnie to samo co u mnie! Też zaczynałem od ogólnego 'chcę być bardziej skupiony' i to chyba nie do końca działa. Gwiazdarka97 mówiła wcześniej o czasie teraźniejszym i konkretności — może to jest właśnie klucz? Jak sformułować afirmację, żeby nie była zbyt ogólna, ale też nie za wąska?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Franek05 Dobry przykład złej afirmacji: 'chcę mieć lepszą pamięć'. Dobry: 'mój umysł z łatwością zapamiętuje to, czego potrzebuje'. Różnica jest w tym, że pierwsze zdanie zakłada brak, a drugie zakłada stan. Ale powiem ci szczerze — sama nie jestem przekonana, że samo sformułowanie wystarczy bez pracy z ciałem. Dlatego właśnie połączenie z bioenergoterapią może mieć sens, bo sesja otwiera, a afirmacja utrzymuje to otwarcie.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że to znowu wraca do tego samego problemu, który wcześniej poruszyłam. Skąd wiadomo, że 'otwarcie po sesji' to coś realnego, a nie po prostu stan odprężenia? Bo jak jestem po dobrym masażu, też czuję, że 'coś mi się otworzyło'. Nie mówię, że bioenergoterapia nie działa, ale chciałabym rozumieć mechanizm.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Mistika Uczciwie: mechanizm na poziomie biologicznym nie jest udowodniony. Są badania nad efektem relaksacyjnym sesji pracy z energią, które pokazują obniżenie kortyzolu czy poprawę subiektywnego samopoczucia, ale to nie odpowiada na pytanie 'czy energia istnieje'. Natomiast z praktycznego punktu widzenia — jeśli regularne afirmacje plus sesje dają powtarzalne efekty u tej samej osoby, to jest to sygnał do obserwacji, nawet jeśli nie wiemy dlaczego.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Magicystka Ale 'sygnał do obserwacji' to już coś innego niż 'to działa energetycznie'. Rozumiem, że nie musisz mi tego udowadniać, bo tu nie o to chodzi. Mam jednak pytanie praktyczne: czy ktoś tu kiedyś prowadził takie notatki przez dłuższy czas i naprawdę zobaczył jakiś wzorzec? Nie wrażenie, ale konkretny wzorzec?


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Juliusz Ja prowadzę od jakichś ośmiu miesięcy. I tak, widzę wzorce. Na przykład sesje, na które przyszedłem zmęczony, dawały słabszy efekt następnego dnia. Sesje poprzedzone kilkudniową regularną medytacją — wyraźnie silniejszy. Nie potrafię tego 'udowodnić' w sensie naukowym, ale powtarzało się to wystarczająco często, żeby nie traktować tego jako przypadek.


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Sewer76 To brzmi naprawdę konkretnie. Ale powiedz — jak mierzysz 'wyraźnie silniejszy efekt'? Bo to jest właśnie ta część, która mnie zatrzymuje. Jak odróżnić, że czujesz się lepiej przez sesję, a nie przez to, że akurat się wyspałeś albo minął stres?


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Juliusz Szczerze? Nie zawsze wiem. Właśnie dlatego zapisuję też rzeczy niezależne — co jadłem, czy spałem dobrze, poziom stresu w pracy. I wtedy patrzę, czy poprawa po sesji pojawia się nawet przy złym śnie albo wysokim stresie. Nie zawsze, ale często tak. To nie jest dowód, ale jest lepsze niż samo wrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@danusia54)
Połączone: 3 miesiące temu

A propos tych notatek — ja próbowałam zacząć, ale nie wiedziałam co jest 'ważne' do zapisania, a co nie. Sewer76, powiedziałeś wcześniej o skali od 1 do 10. Ale jak to kalibrujesz? Bo u mnie 6 dzisiaj to może być 8 tydzień temu, zależy od humoru.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Danusia54 Masz rację, to jest problem subiektywnej skali. Ja opisuję też konkretne objawy obok liczby — na przykład: 6, głowa ciężka, trudno skupić się na jednej myśli przez dłużej niż minutę. Dzięki temu liczba ma kontekst i łatwiej porównywać, bo widać, czy podobny opis pojawia się przy podobnej liczbie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
Rozpoczynający temat
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, wracam do tego, co Franek05 pytał o porę poranną. Sama też czytałam o stanie alfa po przebudzeniu i zaczynam myśleć, że może to nie mit. Ale mam pytanie inaczej: czy macie poczucie, że afirmacje rano działają inaczej niż wieczorem? Bo u mnie wieczorne są jakoś bardziej 'moje', bardziej spokojne, ale rano są chyba energiczniejsze. Nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To bardzo ciekawe rozróżnienie, bo faktycznie rano i wieczorem mózg jest w różnych stanach. Rano, zaraz po przebudzeniu, umysł jest rzeczywiście bliżej fali alfa i theta — dlatego sugestia może wchodzić łatwiej. Wieczorem przed snem podobnie. W ciągu dnia, w pełnej aktywności beta, trudniej. Ale to, co opisujesz z tym 'bardziej moje' wieczorem — to jest ważna informacja o tobie. Może warto mieć dwie wersje: jedną poranną, krótką i aktywizującą, i wieczorną, dłuższą, do przyswojenia?


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrące, ale czy afirmacje trzeba mówic na głos czy wystarczy myśleć? Bo ja mieszkam z rodziną i trochę głupio mi tak na głos rano, jakby ktoś usłyszał to by pomyslał że mi odbiło 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Rdestowa Ja miałem dokładnie ten sam problem! Przez długi czas szeptałem albo mówiłem do siebie w łazience przy umycie zębów. Podobno głos na zewnątrz wzmacnia przekaz, ale szczerze, jak zaczynam to bez dźwięku, też coś czuję. Może Gwiazdarka97 wie, czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Franek05 Mówienie na głos angażuje więcej zmysłów jednocześnie — słyszysz siebie, czujesz wibrację w klatce piersiowej, to wzmacnia zakorzenienie w ciele. Ale szeptem też działa, bo samo słyszenie własnego głosu wystarczy. Myślenie bez dźwięku jest najsłabsze z tych trzech opcji, bo umysł łatwiej ucieka w inne myśli. Choć i tak jest lepsze niż nic.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z afirmacjami tuż przed samą sesją bioenergoterapii? Czy to nie jest za dużo naraz? Mam wrażenie, że mogłoby to być przebodźcowanie umysłu zamiast wyciszenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Mistika To zależy od rodzaju afirmacji. Jeśli chcesz się wyciszyć przed sesją, to zdecydowanie nie czas na aktywizujące zdania w stylu 'jestem pełna energii'. Ale krótka intencja — jedno zdanie, spokojne, w rodzaju 'jestem gotowa przyjąć to, co potrzebne' — może właśnie pomóc umysłowi wejść w odpowiedni stan. To nie to samo co pełna praca z afirmacjami, raczej sygnał dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 656
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale jak długa powinna być taka sesja bioenergoterapii w ogóle? Bo umówiłam się na godzinę i nie wiem, czy to dużo, czy mało, i czy powinnam coś konkretnego zrobić po powrocie do domu, czy po prostu odpocząć?


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Godzina to standard i jak najbardziej sensowna długość na pierwszą sesję. Krótsze — pół godziny — to raczej uzupełnienie albo szybka praca z jednym obszarem. Po powrocie do domu najważniejsze to nie planować nic wymagającego. Dosłownie: nie umawiać się na trudne rozmowy, nie siadać od razu do projektu z deadline'em. Ciało potrzebuje chwili na 'ułożenie' tego, co się wydarzyło. Ale to nie znaczy, że masz leżeć bez ruchu — spokojny spacer jest ok.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Magicystka Dziękuję, to bardzo konkretne. A czy jest coś, czego absolutnie nie robić po sesji? Pytam, bo mam akurat trening wieczorem w ten dzień i zastanawiam się, czy to nie za duże obciążenie.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Jolanta_M Z mojego doświadczenia intensywny wysiłek fizyczny od razu po sesji to nie najlepszy pomysł. Nie dlatego, że 'rozproszy energię' albo coś takiego, tylko prościej — ciało jest odprężone, a ty nagle je znowu mocno obciążasz. Mnie kilka razy po takim treningu po sesji bolała głowa wieczorem. Może to zbieżność, może nie. Ale gdybym mógł, przesunąłbym trening na inny dzień.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 656

@Sewer76 Ok, to jednak przestawię trening. Nie chcę ryzykować. A co z jedzeniem — coś szczególnego przed sesją, czy to bez znaczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 399
Rozpoczynający temat
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Co do jedzenia, to słyszałam, że lepiej nie przychodzić na pełny żołądek, bo ciało jest zajęte trawieniem i trudniej się skupić. Sama jem coś lekkiego dwie, trzy godziny wcześniej. Ale chciałam wrócić do tego, co Gwiazdarka97 mówiła o stanie alfa — bo skoro rano ten stan jest naturalny, to czy afirmacja przed sesją mogłaby właśnie ten efekt trochę zastąpić? Jakby 'wprowadzić' umysł w stan podatności bez czekania na poranek?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest interesujące pytanie, bo afirmacja sama w sobie nie zmienia fal mózgowych tak jak sen. Ale połączona z powolnym oddechem i wyciszeniem — kilka minut przed sesją — może pomóc zejść z beta, czyli z trybu codziennego myślenia, w coś spokojniejszego. Nie wiem, czy to będzie czyste alfa, ale na pewno zmniejszy szum. Tylko mam tu pytanie do Dobrusia.2: czy mówisz o afirmacji jako intencji przed sesją, czy o regularnej praktyce rano, która Twoim zdaniem przygotowuje ogólnie? Bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Gwiazdarka97 Dobra, trochę połączyłam oba wątki. Miałam na myśli te dwie rzeczy naraz — że regularna poranna praktyka buduje jakiś grunt, a ta przed sesją to osobna intencja. Ale teraz jak piszesz, że to jednak różne mechanizmy, to zaczynam się zastanawiać, czy jedno nie przeszkadza drugiemu. Czy można 'przekombinować'?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja mam wrażenie, że to ryzyko jest realne. Przychodzisz na sesję z głową pełną intencji, afirmacji, notatek, co zjeść, kiedy wstać — i zamiast się otworzyć, jesteś tak bardzo skupiona na 'robieniu tego dobrze', że ciało się nie rozluźnia. Sama tak miałam raz i terapeuta powiedział mi po sesji, że przez pierwsze dwadzieścia minut czuł wyraźne napięcie. Nie wiem, czy to miało związek z moim mentalnym przygotowaniem, ale ta uwaga mnie zaskoczyła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 138

@Mistika O, to bardzo ważna uwaga. Ja właśnie chyba robię dokładnie to — za dużo myślę przed sesją co 'powinienem' czuć. Czy terapeuta tłumaczył, jak sobie z tym poradzić? Bo jak niby przestać myśleć o tym, żeby nie myśleć?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Franek05 Powiedział mi coś prostego: żebym skupiła się na oddechu, nie na efekcie. Czyli nie 'mam się zrelaksować', tylko 'oddycham'. To trochę głupie jak tak piszę, ale działa inaczej niż myślenie o wyniku. Chociaż przyznam, że i tak nie zawsze mi to wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chiromantka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, ten oddech przed sesją to chyba najprostsze co można zrobić, a mało kto o tym mówi przy okazji przygotowania. Mnie terapeuta przy pierwszej sesji powiedział, żebym przez chwilę oddychała do brzucha zanim się położę. I faktycznie poczułam różnicę w porównaniu do momentu wejścia. Ale mam pytanie — czy wy informujecie terapeutę przed sesją, co akurat chcecie przepracować? Czy raczej pozwalacie mu samemu 'wyczuć'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Chiromantka U mnie zawsze zaczyna się od krótkiej rozmowy — kilka minut, co się dzieje, co mnie sprowadza. Terapeuta mówi, że to pomaga mu skupić uwagę. Ale też mówił, że nawet jak nic nie powiem, to i tak 'idzie za tym, co znajdzie'. Nie wiem jak to rozumieć dosłownie, ale w praktyce sesje z rozmową wstępną i bez wypadały u mnie podobnie. Wy jak macie?


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@danusia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja zawsze mówię, co mnie boli albo co czuję, bo nie wiem jak 'nie powiedzieć'. Ale teraz się zastanawiam — czy mówienie o konkretnym bólu fizycznym to to samo co mówienie o intencji? Bo ból to fakt, a intencja to bardziej życzenie. Nie wiem czy terapeuta traktuje to tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 175

@Danusia54 To naprawdę dobre rozróżnienie. Ból fizyczny daje terapeucie informację o lokalizacji i charakterze dolegliwości. Intencja — na przykład 'chcę poprawić koncentrację' — to bardziej kierunek pracy, nie objaw. W praktyce dobrzy terapeuci używają obu, ale to różne typy informacji. Ciekawe, czy ktoś z was dostał kiedyś od terapeuty informację zwrotną, że sesja 'pokazała' coś, o czym nie mówiliście wcześniej?


Odpowiedz
(@juliusz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Magicystka Tutaj się zatrzymuję. Bo jeśli terapeuta mówi, że 'wyczuł' coś, o czym pacjent nie mówił — to jak to zweryfikować? To może być trafna obserwacja z mowy ciała, może intuicja, może też po prostu ogólne stwierdzenie, które każdy dopasuje do siebie. Nie mówię, że to nierzetelne, ale skąd wiedzieć?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Juliusz To jest właśnie jedno z najtrudniejszych pytań w tej dziedzinie i uczciwie: nie ma prostej odpowiedzi. Część obserwacji terapeuty to naprawdę czytanie ciała — napięcie mięśni, temperatura skóry, wzorce oddychania. Część może być projekcją albo efektem ogólnych stwierdzeń. Sama polecam podejście, które Sewer76 opisywał: notuj, porównuj, patrz na wzorce. Nie dlatego że to 'udowodni' mechanizm, ale dlatego że daje ci własny punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, ale ja mam jeszcze głupsze pytanie niż poprzednio — co jak mi sie po sesji chce spac? Czy to znaczy ze 'zadziałało' czy ze byłam po prostu zmęczona? Bo po ostatniej sesji zasnełam prawie od razu i nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 325

@Rdestowa Nie ma głupich pytań, serio. Senność po sesji to bardzo częsta rzecz i sam ją czułem wiele razy. Mój terapeuta mówi, że układ nerwowy po głębokim odprężeniu czasem 'zapada' w regenerację. Ale ja dla siebie nie umiem odróżnić, czy to efekt sesji, czy po prostu byłem niewyspany. Właśnie dlatego zapisuję, jak spałem w nocy przed — to pomaga mi zorientować się, czy senność po sesji pojawia się niezależnie od zmęczenia, czy tylko gdy i tak byłem zmęczony.


Odpowiedz
Wpisy: 138
(@franek05)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do samych afirmacji przed sesją — bo to mi wciąż chodzi po głowie — to czy afirmacja nastawiona na pamięć i koncentrację ma sens, jeśli sesja bioenergoterapii jest skierowana na coś innego, powiedzmy na napięcie w plecach? Czy to się w ogóle łączy, czy to zupełnie osobne tory?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Franek05 Właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek! Bo sama mam i napięcia fizyczne, i kłopoty ze skupieniem, i nie wiem, czy mogę 'prosić' o jedno i drugie naraz, czy powinnam wybrać. Ciekawe co myśli Gwiazdarka97 albo Magicystka, bo one chyba miały z tym doświadczenie.


Odpowiedz
Udostępnij: