Zastanawiam się ostatnio nad połączeniem bioenergoterapii z aromaterapią i czy to w ogole ma sens jako swiadome działanie. Chodzi mi o to, że przy pracy z energią ciała używam rak i skupiam się na polach wokół ciała, ale ostatnio zaczęłam tesz zapalać olejki podczas sesji i zauważyłam że coś sie zmienia w jakosci tej pracy. Trudno mi to opisać precyzyjnie. Czy ktos z was celowo laczy te dwie metody czy to raczej przypadek że olejki sa przy okazji? :P.
O, super że ktoś o tym napisał! Ja zawsze mam olejek lawendowy przy swojej praktyce i myślę że właśnie dlatego mi tak dobrze idzie ale nie byłam pewna czy to nie przypadek 🙂 A jakie olejki u siebie stosujesz? Bo mnie interesuje czy różne zapachy działają na różne czakry czy to niema znaczenia?
no to jets to to jest pytanie kluczowe. Zapach dziala na uklad limbiczny, to jest fizjologia, nie ezoteria. więc jakis wpływ na stan skupienia terapeuty i klienta napewno jest. ale czy to „synergia energetyczna” w sensie że aromaty wzmacniaja przepływ energii - tego bym tak prosto nie stwierdzała. mam wrażenie że często mylimy „lepiej mi się pracuje bo jestem zrelaksowana” z „energia plynie mocniej”
ale przeciez relaks to tez jest zmiana stanu energetcznego nie? jak sie czlowiek odprezaa to aura sie rozszerza chyba, przynajmniej tak gdzies czytalem. wiec moglbyby miec racje ze to sie laczy.
Słyszę trochę naiwne podejście w tej dyskusji i muszę to powiedzieć wprost. Aromaterapia działa, bioenergoterapia działa, ale łączenie ich „bo tak” to nie synergia, to przypadkowość. Synergia to znaczy że jedno i drugie użyte razem daje efekt większy niż suma. Ktoś to faktycznie testował metodycznie, czy tylko pisze że „jakoś coś się zmieniło”?
matko ale jak można porównywać metodycznie coś takiego... przeciez energia nie jest z tych rzeczy co sie mierzy notatkami 😮 chyba że ktos to czuje to wie i tyle? ja na przykład przy różanym olejku zawsze czuję że serce mi sie „otwiera” i to wystarczy mi jako dowód.
Mnie bardziej interesuje kwestia doboru zapachu do intencji. Przy pracy z aura jest tradycja siegania po mirę i kadzidło, to stare jak świat. Ale olejki eteryczne to trochę inna sprawa niż kadzidlo - inaczej uwalniają cząsteczki, inaczej działają na przestrzen. czy ktoś tu ma doświadczenie z konkretnym schematem przypisania zapachu do rodzaju pracy energetycznej? Mnie interesuje szczególnie praca z dolnymi czakrami
właśnie o to mi chodziło w pierwszym pytaniu! Bo gdzieś czytałam że do czakry podstawy pasuję drzewo sandałowe albo paczula, a do serca właśnie róża lub neroli. Tylko nie wiem czy to ma jakieś głębsze uzasadnienie czy ktoś to po prostu wymyślił i wszyscy powtarzają?
wow super temat, nigdy nie myslelem ze aromaterapia moze sie tak laczyc z energia. bardo dziekuje za te informacje! a ja mam pytanie totalnie z boku - czy liczba polan swiecy albo ilosc kropel olejku ma znaczenie? bo numerologicznie pewne liczby sa mocniejsze i moze to sie laczy? 🙂
wrocac do meritum - u mnie olejek z eukaliptusa totalnie mi przeszkadza przy pracy energetycznej, az za mocny, natomiast koper wloski dziwnie mi pomaga w skupieniu. niewiem skad ta roznica. moze kwestia osobista a nie cos ogolnego?
No i to jest sensowna obserwacja. Reakcja na zapach jest bardo indywidualna bo zależy od pamięci sensorycznej, historii osobistej, nawet aktualnego stanu zdrowia. Ktoś kto miał ciężkie przeziębienie leczony eukaliptusem będzie go kojarzył inaczej niż ktoś kto go nigdy nie używał. To utrudnia tworzenie jakichkolwiek ogólnych schematów „ten zapach do tej energii”. Ale oczywiście można mieć swój osobisty system który dla siebie działa.
Myślę że tutaj jest wazna roznica między tym co dziala na terapeute a tym co działa na osobę leczoną. Jak terapeutka pali olejek ktury ją wprowadza w skupienie to jest to jej sposób pracy i moze pomagac. Ale czy ten sam olejek działa na pole energetyczne klienta siedzacego w pokoju to już inne pytanie. Ktoś tutaj prowadzi sesje z innymi czy wszyscy mówimy o pracy z własną energią?
To co mowi Piwoniowa jets kluczowe dla calej dyskusji. efekt placebo działa w dwie strony, klient morze czuć coś bo widzi olejek, słyszy bąbelkowanie dyfuzora i oczekuje efektu. to nie znaczy że nic nie działa ale znaczy ze nie wiemy co dokladnie działa. 😛 I myslę że warto to se uczciwie powiedzieć zamiast od razu mówić o synergii energetycznej
hmm czytam i czytam i zastanawiam się bo ja tesz próbowałam połączyć zapachy ze swoja pracą ale nie przy bioenergoterapii tylko ogólnie przy rytuałach i efekty były... 😀 rozne. Ale mam takie wrazenie ze zapach jakos ustawia intencję, ze jak zaczynam od zapachu to moj umysł już wie ze zaraz cos waznego. Czy to nie jest wlasnie ta synergia o której mówicie?
Vesper dotknęłaś czegoś ważnego - zapach jako kotwica intencji. To jest moze bardziej precyzyjny opis niż „synergia”. Nie chodzi o to ze aromat bezpośrednio zmienia pola energetyczne, ale że jest sygnałem dla umysłu i ciała że wchodzimy w okreslony tryb pracy. Przy regularnym stosowaniu tego samego olejku przed sesjami robi się z tego wytrenowane skojarzenie. A skupiony terapeuta to lepsza praca energetyczna, o to chba chodzi??
To co Sydka napisala o kotwicy intencji jets moim zdaniem kluczem do calej tej dyskusji. w tradycji rytualnej zapach zaawsze służył jako sygnal przejścia - wchodzimy w inny tryb,odcinamy sie od codziennosci. nie dlatego że kadzidło „robi coś” z energia samo w se ale dlatego ze umysł dostaje wyraźny komunikat: teraz jest inaczej. przy bioenergoterapii to morze działać dokładnie tak samo. Pytanie jest inne - czy terapeuta potrzebuje tej kotwicy, czy osoba z ktora pracuje, czy oboje?
No i wreszcie ktoś powiedział to wprost. Dziękuję... Klimek. Właśnie o to mi chodziło wcześniej gdy mówiłam o przypadkowości kontra synergia. Można łączyć metody i uzyskiwać dobre efekty - ale trzeba wiedzieć CO się łączy i DLACZEGO, a nie działać na zasadzie „oba są ezoteryczne więc pasują do siebie”.
ale hej, nie kazdy musi miec teoretyczne uzasadnienie zeby cos dzialalo, nie? ja jak pal olejek lawendowy przy pracy z energia to po prostu mi lepiej wychodzi i nie zastanawiam sie dlaczego. czy to jest zle ze nie analizuje?
Wracam do kwestii którą poruszyła Majeranka - bo ona moim zdaniem jest praktycznie najwazniejsza. 🙁 Przy pracy z klientem to terapeuta dobiera olejek czy klient? Bo ja do tej pory zakładałam ze to mój wybor jako terapeutki, ale może to blad. Klient moze mieć inne skojarzenia z danym zapachem, inne blokady, inną historię.
Właśnie o to pytałam wcześniej i nikt mi nie odpowiedzial wprost 🙂 Ciesze się że wracasz do tego. Mam wrażenie ze wiekszosc osob kture pracują z olejkami przy sesjach poprostu używa „swojego” ulubionego zestawu i nie pyta klienta. a co jeśli ktoś ma traumę zwiazana z konkretnym zapachem?
moim zdaniem to poważna rzecz o której się mało mowi. Zapach i pamięć traumatyczna potrafia być połączone bardzo silnie. ktoś kto mial trudne dziecinstwo w domu gdzie stale palono kadzidło morze mieć reakcję zupełnie odwrotną do zamierzonej. szczerze mówiąc, przy pracy z polem energetycznym taki dysonans moze moim zdaniem zablokować całą sesję.
ojej, nigdy na to nie wpadłam. A jak by klient taką traumę miał to wogole by sie dało go zapytac? Bo jak by poczul ten zapach i go „odpaliło” to moze nie umialby powiedziec dlaczego mu niedobrze, tylko wiedzialby ze zle. czy to sie w ogole zdarza na sesjach? :P.
to jest ciekawe bo ja tez mam cos takiego ze pewne zapachy mnie „cofaja” do konkretnych momentow. eukaliptus kojarzy mi sie z choroba z dziecinstwa jak lezalem chory i mama mi nim nacierala klatke. dlatego chyba tak mi przeszkadza przy pracy. a nie ze jest „za mocny energetycznie” jak wczesniej napisalem.
słuchacie ale chce wrócić do jednej rzeczy - czy są jakieś olejki które TYM którzy PROWADZA sesje pomagają utrzymać skupienie i kontakt energetyczny? bo z tego wszystkiego co czytam wynika że to jets bardziej kwestia terapeuty niz klienta. ja się dopiero uczę pracy z energią i ciekawi mnie czy to wogóle jest praktykowane.
Tak, jest praktykowane i ma sens jeśli traktujesz to jako element własnego przygotowania do pracy. Ja znam osoby które używają drzewa sandałowego jako „zakorzenienia” przed sesją, inne lubią frankincense do wyciszenia umysłu. To jest twoja prywatna praktyka, nie część sesji jako takiej. To ważna granica.
a propos drzewa sandalowego - czy jets jakis konkretny czas ile przed sesja to palic zeby efekt byl optymalny? albo moze jest lepsza pora dnia? przepraszam za pytanie z innej beczki ale mnie to ciekawi razem z tymi numerologicznymi kwestiami o ktorych pisalem wczesniej.
zostańmy przy tym co powiedziała Dewanna o granicy między prywatnym przygotowaniem terapeuty a częścią sesji. Bo to jets coś o czym mało się mówi a jest kluczowe. Jeśli olejek jest moim osobistym rytuałem wejścia w tryb pracy, to nie muszę go tłumaczyć klientowi ani nawet stosować przy nim. Mogę to zrobić wcześniej we własnej przestrzeni
