a mam pytanie może naiwne ale nie rozumiem jednej rzeczy,jeśli olejki „działają” przez zmysł węchu i układ limbiczny jak tu Klimek pisał, to czemu akurat aromaterapia jest zestawiana z bioenergoterapią a nie np. z muzykoterapią? muzyka działa przecież podobnie, przez zmysł, na emocje. Skąd to uprzywilejowanie zapachu?
o kurcze, asterka, to dobre pytanie i nie jets naiwne. roznica jest taka, ze muzyka działa głównie w czasie - rytm, melodia, dynamika, to wszystko wymaga sekwencji. Zapach jest natychmiastowy i ciągły, wchodzi do układu limbicznego bez zadnego przetwarzania korowego, praktycznie bez opóźnienia. Dlatego aromaterapia i praca energetyczna lepiej się nakladaja w czasie - dyfuzor dziala przez całą sesje, zapach jest stalym tlem. Muzyka oczywiscie tesz można laczyc z bioenergoterapią, tylko to trzeba przemyslec osobno
ja od dłuższego czasu pracuję z olejkami i mam wrażenie że tak - że zapach jakby „otwiera” pewne warstwy. Ale nie potrafię powiedzieć czy to jets zmiana w polu energetycznym czy zmiana w tym jak klient jest odbierający i otwarty. To morze być to samo, może nie. Nie wiem jak to zmierzyć ale różnica jest dla mnie wyczuwalna
Sydka, „wyczuwalna różnica” to jest subiektywne odczucie, nie obserwacja pola energetycznego. Nie twierdzę że kłamiesz ani że się mylisz co do swojego odczucia, mówię tylko że to nie jest to samo. Żaden z nas nie ma narzędzi żeby obiektywnie stwierdzić że zapach zmienia pole energetyczne a nie po prostu relaksuje klienta i przez to sesja idzie inaczej.
Dewanna, ale tutaj wchodzimy w kółko. Piszesz że brak narzędzi do pomiaru = brak dowodu. Zgoda. Ale czy to znaczy że nie warto pracować z olejkami w sesji? Bo mnie się wydaje że te dwie dyskusje się pomieszały - jedna o mechanizmie, druga o praktyce. I w tej drugiej chyba jest więcej zgody niż się wydaje.
dokładnie to mialam na mysli! mnie nie interesuje czy to neurobiologia czy energia, interesuje mnie czy robić sesję z olejkiem czy bez i jaki wybrać. i tu wszyscy chyba sie zgadzaja ze warto, wiec... chyba mozna zacząć probowac? 🙂
wlasnie mnie to przekonało żeby spróbować tej pracy na sobie o której Piwoniowa pisała. Ale mam pytanie do kogokolwiek kto próbował - od którego olejku w ogóle zacząć jak się nie wie co się robi? Lawenda wydaje mi się oczywista bo każdy o niej mówi... ale może to zły wybór na start?
a mam pytanie bo juz rozumiem teorię w miarę, ale praktycznie jak wyglada sesja laczaca te dwie metody? znaczy czy najpierw wlacza sie difuzor, czeka az zapach sie rozejdzie i potem zaczyna sesje, czy jednoczesnie? i ile czasu taki difuzor powinien dzialac zanim klient wejdzie? bo moze to ma znaczenie
15-20 minut wczesniej to sporo, a jak masz sesje jedna po drugiej i malo czasu miedzy klientami? pytam bo wyobrazam sobie ze to jest problem w praktyce jesli sie ma zapelniony grafik
to co Majeranka pisze o resetowaniu się miedzy sesjami jets wazne i niedoceniane. czytalam kilka razy o terapeutach ktorzy po wielu sesjach dziennie bez przerwy czuli się kompletnie wypaleni energetycznie. nie wiem czy to jest kwestia energetyczna czy poprostu zmęczenie psychiczne i emocjonalne ale efekt podobny
Goryczka, oba jednoczesnie raczej. Praca z ludzmi, zwlaszcza z tymi ktorzy przychodza z problemami, jets wyczerpujaca na kazdym poziomie. I zaden olejek tego nie zastapi jesli chodzi o regeneracje. olejki moga wspierac, ale podstawa jest higiena pracy, przerwy, granice. :P.
wracajac do tego eksperymentu ktory Majeranka pomyslala, czyli uzyc „zlego” olejku do danej czakry - ja bym chciala wiedziec jak to rozpoznac ze jest „zly”. co sie dzieje inaczej? bo jesli nie wiem jak ma wygladac „dobra” sesja to skad bede wiedziala ze ta z innym olejkiem jest gorsza?
o wow to jest mega wazna uwaga! ze trzeba miec baze zanim sie zmienia zmienne,to brzmi bardzo... naukwo? metodycznie? niewazne, ale to ma sens! chyba zawsze zaczynam od zmieniania wszystkiego naraz i potem nie wiem co zadzialalo haha. no nie wiem, dzieki Piwoniowa za to.
ja mam inne pytanie, moznaby uzywac olejkow przy pracy z kamieniami? bo niektorzy uzywaja kamieni przy czakrach i mysle czy olejki plus kamienie plus bioenergo to nie za duzo naraz czy jaos sie uzupelnia?
o jejku, zaraz zaraz, które olejki uszkadzają kamienie? bo używam różnych olejków i mam kolekcję kamieni i nigdy o tym nie słyszałam, to ważne! czy to dotyczy wszystkich kamieni czy tylko niektórych?
zapach w powietrzu to nie to samo co bezposredni kontakt z kamieniem,wiec jesli tylko rozpylalaz w przestrzeni to raczej niema dramatu. 🙂 selenity sie nie lubia z wilgocia generalnie, ale difuzor w pokoju to za daleko zeby cos zrobic. bezposredni kontakt z olejkiem na kamieniu - to juz gorsza opcja.
wracając do pytania Dorotki o kamienie i olejki w polaczeniu z bioenergią - to akurat temat na osobny wątek... bo to robi się rozbudowane. Tu chciałabym tylko powiedzieć że sama łączę kamienie i olejki od jakiegoś czasu, ale tak jak mówiłam wczesniej - nie wszystko naraz na początku. Kamienie przy sesjach stosuje od dawna i to mi „siedzi”, olejki weszly później. Czy cos się zmienilo? Subiektywnie tak, ale nie wiem co konkretnie. I to jest wlasnie problem z ocenianiem. 🙂
okej ale jak juz kombinujemy kamien plus olejek plus bioenergo to moze ktos powie ktory kamien do ktrego olejku pasuje? bo np lazuryt i lawenda to jest coś czy to juz totalna fanstazja? pytam bo lubie lazuryt i lawende i mysle ze to moze byc fajne polaczenie ale nie mam pojecia skad to wziac
hej, troche zmieniając temat ale w sumie nie do konca - a co z olejkami a intencją? bo mi sie wydaje ze jak daję olejek do difuzora przed sesja to moge jednoczesnie ustawic intencje „na ten olejek”? tzn zanim go wleję mówię w myślach po co ma służyć ta sesja? czy to ma sens czy przesadzam? :/.
