Darka, Marlenka - myślę że to jest jedno z najważniejszych pytań w całym wątku, bo wracamy do sedna tematu. Uran w Skorpionie a idealizm - właśnie tutaj ten idealizm może być zarówno porywem ku autentyczności, jak i ucieczką od trudnej pracy nad sobą. I nie wiem czy istnieje gotowe kryterium jak odróżnić jedno od drugiego, bo to zależy od konkretnej osoby i konkretnej sytuacji.
Czytam to wszystko i mam wrażenie że ta rozmowa trochę odpłynęła od samego Urana w Skorpionie w stronę ogólnej psychologii relacji. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć - konkretnie o tym pokoleniu, jakie lata urodzenia mamy na myśli? Bo dopiero wchodzę w temat i nie wiem od czego zacząć.
Dobra, więc ja jestem z 1978 roku. Czy to znaczy że powinienem wejść na Astro.com i sprawdzić dokładnie czy mam Urana w Skorpionie, tak jak Jolusia mówiła wcześniej?
Wracam do tego co Strzybog napisał o eskalowaniu napięcia, bo nikt tego nie rozwinął. Mówisz że to jest nieświadome - ale czy w praktyce wygląda to tak, że ktoś np. zaczyna kłótnie, czy raczej że wybiera partnerów którzy sami eskalują? Bo to by były dwa różne mechanizmy.
Strzybog, to drugie co opisujesz - nagłe otwieranie się na tematy które partner nie jest gotowy przyjąć - to jest absolutnie moje. I dopiero teraz, po twoim opisie, rozumiem to jako wzorzec a nie jako serię przypadków. Czy jest jakaś wskazówka jak z tym pracować, nie tłumiąc tego głodu głębi?
Pytam jeszcze raz bo mam wrażenie że to zniknęło w poprzednich postach - skąd w ogóle wiadomo że to Uran a nie na przykład Pluton robi tę robotę ze skalowaniem intymności? Pluton też jest w Skorpionie dla części tego pokolenia. Jak to odróżnić w praktyce?
Strzybog, jak to opisujesz to zaczynam rozumieć dlaczego przez lata myślałam że jestem po prostu nieprzewidywalna i trudna. To 'niecierpliwość wobec kłamstwa' to jest dokładnie to. Tylko chcę się upewnić - czy to znaczy że ta niecierpliwość jest wbudowana w sposób myślenia, czy raczej że można ją jakoś moderować?
Sprawdziłem w końcu na Astro.com. Mam Urana w Skorpionie w ósmym domu. Nie wiem co to znaczy że w ósmym domu, ale brzmi poważnie. Czy ktoś może mi powiedzieć czy dom ósmy zmienia coś w tym co tu mówiliście?
Okej, to zaczynam rozumieć o czym mówicie. Ale mam pytanie praktyczne - bo tu dużo się mówi o wzorcach i rozumieniu siebie, ale co z tego wynika konkretnie? Że co, rozumiem wzorzec i co dalej?
Irga, to co napisałaś o 'relacji do wzorca' to jest dokładnie to czego mi brakowało w słowach kiedy próbowałam tłumaczyć znajomym po co w ogóle interesuję się astrologią. Czy możesz powiedzieć więcej o tym jak to działa w praktyce? Bo to brzmi sensownie ale nie wiem jak to zastosować.
Chcę wrócić do czegoś co Marlenka napisała wcześniej o idealiźmie jako możliwej ucieczce. Zastanawiam się czy to nie jest szczególnie silne właśnie przy Uranie w Skorpionie - bo jeśli ktoś ma bardzo wysokie standardy autentyczności, to może non stop odrzucać rzeczywistych partnerów bo żaden nie pasuje do wyobrażenia. Czy ktoś to rozpoznaje u siebie?
Filomena, to co opisujesz mnie bardzo trafia. Ale zastanawiam sie - czy to że rozpoznajesz ten wzorzec teraz znaczy że cos sie zmienilo? Pytam szczerze bo sama mam ten problem i często myslę że rozumiem, a potem robie dokładnie to samo.
Filomena i Marlenka dotykają czegoś ważnego dla całego tematu. Idealizm w miłości przy Uranie w Skorpionie nie musi oznaczać niezdolności do relacji - ale może oznaczać że potrzeba autentyczności jest tak silna że jakikolwiek kompromis czuje się jak zdrada siebie. I to jest napięcie które to pokolenie faktycznie musi przepracować. Czy iść za ideałem czy zaakceptować że prawdziwa bliskość jest zawsze niedoskonała?
Czytam i próbuję to wszystko poukładać. Rozumiem że Uran w Skorpionie to pokolenie 1974-1981, że chodzi o intymność i autentyczność, i że jest jakiś wzorzec z idealiźmem. Ale mam głupie pytanie - czy to działa tylko jeśli ktoś jest zainteresowany astrologią i wie o tym układzie, czy też działa niezależnie od tego czy ktoś w ogóle o tym wie?
Strzybog, to co mówisz o działaniu niezależnym od wiedzy - czy to nie jest po prostu niefalsyfikowalne? Jeśli działa gdy wiem i działa gdy nie wiem, to jak można to sprawdzić? Pytam serio, bo chcę zrozumieć jak wy to widzicie, nie żeby podważać.
Okej, Irga, rozumiem argument że astrologia nie musi spełniać kryteriów naukowych. Ale mam z tym problem. Bo jeśli mówię 'to działa niezależnie od tego czy wiesz czy nie', to mogę to samo powiedzieć o dosłownie wszystkim. Co sprawia że astrologia jest tu wyjątkiem, a nie po prostu przekonaniem którego nie można obalić?
Wracając do wątku idealizmu - bo Nikodem zadał dobre pytanie metodologiczne, ale chyba wszyscy czujemy że główny temat nam trochę uciekł. Frezja wcześniej napisała coś o tym że przy Uranie w Skorpionie odrzucanie 'niedoskonałych' relacji może być formą ucieczki. Zastanawiam się czy to jest specyficzne dla tego pokolenia, czy może bardziej ogólny wzorzec Urana w ogóle?
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiem jednego. Mówicie o 'pokoleniu Urana w Skorpionie' - ale przecież każdy z nas jest też innym znakiem zodiaku, ma inne planety, inne domy. Czy to pokoleniowe Urana w Skorpionie jest silniejsze niż na przykład mój własny znak? Bo mam wrażenie że moje własne cechy są ważniejsze niż to co wspólne dla całego pokolenia.
Strzybog, to co właśnie napisałeś o 'zbiorowych pytaniach' jest dla mnie naprawdę pomocne. Ale chcę dopytać - czy to znaczy że ktoś urodzony w tym pokoleniu ale z bardzo 'stabilnym' horoskopem osobistym może w ogóle nie odczuwać tych tematów Skorpiona? Czy one i tak gdzieś wychodzą?
Słucham tej dyskusji o 'zbiorowym kontek+ście' i myślę że to tłumaczy coś co zawsze mnie zastanawiało. Mam kilka przyjaciółek z tego samego rocznika i wszystkie w pewnym momencie życia - około czterdziestki - zaczęłyśmy rozmawiać o podobnych rzeczach w relacjach. Jakby coś przyszło. Wtedy myślałam że to przypadek. Teraz nie jestem pewna.
Chwila, czy dobrze rozumiem - bo to naprawdę nie jestem na to gotowy - że za jakieś dwa lata czeka mnie 'uranowy transit'? Mam 40 lat. I że to będzie coś większego niż to co teraz? Bo po tym co tu czytam to nie brzmi lekko.
Chcę wrócić do czegoś co Jolusia napisała wcześniej - że przy Uranie w Skorpionie 'autentyczność' może być tak ważna że każdy kompromis czuje się jak zdrada siebie. Zastanawiam się czy właśnie to nie jest źródłem idealizmu o którym rozmawiamy. Bo jeśli 'prawdziwa relacja' ma bardzo wysoko ustawioną poprzeczkę, to większość realnych relacji jej nie przeskakuje. I człowiek zostaje sam ze swoim ideałem.
Irga, to co napisałaś - 'relacje budują autentyczność, nie zaczynają od niej gotowej' - chcę sie upewnić że dobrze rozumiem. Czy to znaczy że oczekiwanie pełnej autentyczności od razu na początku jest troche... dziecięce? Nie mówię tego złośliwie, pytam serio bo sama tak działam i zastanawiam sie czy to jest właśnie ten wzorzec uranowy.
Słucham tej rozmowy o Skorpionie i mechanizmach obronnych i mam głupie pytanie - czy Skorpion w astrologii zawsze jest kojarzony z trudnymi doświadczeniami emocjonalnymi? Bo z tego co tu czytam to wychodzi na to że Skorpion to prawie synonim 'coś trudnego w relacjach'.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Jolusia napisała o 'dowodzie że coś jest prawdziwe przez ból' - to jest coś co rozpoznaję w sobie i trochę mnie to niepokoi. Czy to jest znak że mam problem, czy to jest normalne w tym pokoleniu?
'Inna droga do głębokości niż przez kryzys' - a możesz powiedzieć więcej co masz na myśli? Bo szczerze mówiąc nie wiem jak miałoby to wyglądać w praktyce.
Ja bym tu weszła z czymś z własnego życia bo akurat o tym myślałam słuchając Guslarza. Przez długi czas myślałam że bliskość musi być 'zarobiona' przez wspólne przejście czegoś trudnego. I dopiero kiedy miałam relację gdzie nie było kryzysu a mimo to było bardzo głęboko - zrozumiałam że to przekonanie mi czegoś odmawiało. Nie wiem czy to był Uran w Skorpionie czy coś innego, ale ten moment był dla mnie prawdziwym przełomem.
