To co Filomena opisuje ma swoją nazwę w psychologii - czasem mówi się o 'uzależnieniu od intensywności'. Nie mówię że każda osoba z Uranem w Skorpionie to ma, ale energia Urana w Skorpionie może być gruntem pod taki wzorzec. Bo Uran lubi disrupcję, a Skorpion utożsamia głębię z transformacją. Razem mogą dawać przekonanie że relacja która cię nie 'przewraca do góry nogami' jest podejrzanie powierzchowna.
Chce tu dodać cos od siebie bo ta rozmowa Nikodem-Jolusia jest dla mnie wazna. Myśle że problem z oddzielaniem tych dwóch języków polega na tym że my na tym forum używamy astrologii żeby rozmawiać o sobie - i to działa nawet jeśli nie rozstrzygniemy czy planety 'naprawde' coś powodują. To jest trochę jak metafora która pomaga myśleć. Może sie mylę ale tak to czuje.
Wracając do głównego pytania wątku - bo trochę odpłynęliśmy w stronę psychologii, co jest cenne, ale chcę zobaczyć czy możemy to spiąć. Pytałem na początku czy to pokolenie musi zmienić pojęcie intymności. Po tej rozmowie wydaje mi się że odpowiedź brzmi: nie 'musi' w sensie obowiązku, ale ma do tego specyficzne zaproszenie - właśnie dlatego że nosi w sobie tę sprzeczność między głębią a wolnością, między idealizmem a rozgoryczeniem. Zmiana pojęcia intymności tu to może być dokładnie to co Filomena opisała - nauczyć się że głębia nie musi boleć.
@Strzybog No dobra, ale Strzybog napisał że nie \'musi\' - a jak to wygląda w praktyce? Bo ja mam wrażenie że jednak musi, tylko że nie wszyscy chcą tego zrobić. Albo nie wiedzą że muszą.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że zaczęliśmy od astrologii a skończyliśmy na terapii. Nie narzekam, bo to ciekawe, ale chcę zapytać - czy jest jakiś powód żeby sądzić że akurat Uran w Skorpionie jest odpowiedzialny za te wzorce, które opisujecie? Czy nie jest tak że każde pokolenie ma jakieś specyficzne rany i wzorce w relacjach?
Wracajac do tego co Strzybog podsumował wcześniej - że nie 'musi' ale 'może' zmienić pojęcie intymności. Mam pytanie: czy ktoś z was naprawdę to zrobił świadomie? Bo tu dużo mówimy o wzorcach i rozumieniu, ale ciekawi mnie czy ktoś może powiedzieć 'tak, coś konkretnie zmieniłam w tym jak podchodzę do bliskości'.
Marlenka, myślę że to właśnie opisywałam wcześniej, choć inaczej. Nie powiedziałabym że 'postanowiłam zmienić podejście do intymności'. Raczej stałam się przez pewien związek w innym miejscu i potem się zorientowałam że mam inne oczekiwania. Więc może nie tyle świadoma zmiana ile... nauczyłam się przez doświadczenie a dopiero potem to zrozumiałam intelektualnie.
Chcę się tu włączyć z czymś może głupim - czy Uran w Skorpionie to jest tylko sprawa relacji romantycznych? Bo słuchając tej rozmowy mam wrażenie że mówimy cały czas o miłości i intymności, a zastanawiam się czy to samo nie dotyczy przyjaźni albo relacji z rodziną.
To co Irga mówi jest bardzo ciekawe ale chce troszkę wrócić do watku astrologicznego bo trochę zeszliśmy na sama psychologie. Strzybog na poczatku pytał o 'pokolenie' - a czy Uran w Skorpionie jako energia pokoleniowa zmienia sie z czasem? Znaczy: czy to pokolenie będzie inne w tej kwestii za 20 lat niż teraz?
To jest bardzo dobre pytanie i właściwie trafia w sedno tego o czym myślałem pisząc ten wątek. Transity które dotykają natalnego Urana w Skorpionie danej osoby mogą aktywować lub modyfikować tę energię w różnych momentach życia. Ale jest też szerszy kontekst - kiedy pokolenie jako całość dojrzewa i wchodzi w inne etapy życia, to te energie są przez nich inaczej wyrażane. Pokolenie Urana w Skorpionie teraz - w zależności od kiedy dokładnie się urodzili - ma od około trzydziestu do czterdziestu kilku lat. To jest czas kiedy wiele wzorców jest już przez nich rozpoznanych albo właśnie zaczyna być kwestionowanych. Więc tak, za dwadzieścia lat ta energia będzie prawdopodobnie wyrażana dojrzalej - ale czy to zmieni 'pojęcie intymności' w szerszym sensie kulturowym, to już jest pytanie socjologiczne tak samo jak astrologiczne.
@Marlenka Okej, tu mnie trochę przekonałeś bo rozróżnienie między \'energią jednostki\' a \'zmianą kulturową\' jest uczciwe. Ale jedno pytanie - mówisz że pokolenie \'dojrzewa\' do tej energii. Czy astrologia zakłada że dojrzewanie zawsze idzie w stronę bardziej zdrową? Bo z doświadczenia wiem że ludzie czasem dojrzewają w utrwalanie złych wzorców a nie ich przekraczanie.
To jest chyba najuczciwsze pytanie jakie można zadać astrologom. Czy 'dojrzewanie' według astrologii jest zawsze progresem w górę? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że zakłada się że rozumienie własnych wzorców automatycznie prowadzi do zdrowszych relacji. A co jeśli ktoś dojrzeje do czegoś innego - do cynizmu, do zamknięcia, do rezygnacji?
Strzybog, ale właśnie o to chciałam zapytać - co decyduje w takim razie o tym w którą stronę pójdzie to dojrzewanie? Bo mówisz o 'możliwości' ale skoro astrologia opisuje energię pokoleniową, to coś chyba musi tę energię kierunkować? Czy to jest kwestia innych planet w horoskopie? Czy czegoś innego zupełnie?
Słucham tej wymiany i mam pytanie bardziej podstawowe - czy Uran w Skorpionie to jest coś w horoskopie natywnym każdego z nas? Znaczy, czy 'mamy' tę pozycję na zawsze, czy to się zmienia? Bo nie do końca rozumiem czy mówimy o czymś stałym czy o czymś co przechodzi.
Wracając do pytania Guslarzaa o to 'po co' - zastanawiam się czy to nie jest kwestia temperamentu. Niektórzy lepiej pracują przez narrację i symbol, inni przez bezpośrednią analizę. Astrologia jest jednym ze sposobów, nie jedynym. Ale mam inne pytanie do osób które tu dłużej dyskutują - czy w tym wątku ktoś wspominał jak Uran w Skorpionie wypada w pokoleniu kobiet kontra mężczyzn? Bo mam wrażenie że wzorce intymności mogą się tu różnić.
