Uran gościł w Skorpionie między 1974 a 1981 rokiem i to pokolenie teraz wchodzi w dojrzałość, przejmuje instytucje, tworzy relacje. I coraz wyraźniej widzę, że ci ludzie mają zupełnie inne podejście do intymności niż ich rodzice. Nie chodzi mi tu o samą seksualność, bo to zbyt proste uproszczenie. Chodzi o to, że Uran w Skorpionie wywraca do góry nogami wszystko, co 'ukryte' - tabu, zależności emocjonalne, granice psychiczne. Mam pytanie do Was: czy sądzicie, że to pokolenie naprawdę rewolucjonizuje pojęcie intymności, czy raczej samo zmaga się z wewnętrznym rozdarcie między pragnieniem fuzji (Skorpion) a potrzebą niezależności (Uran)?
@Strzybog Myślę że to rozdarcie o którym piszesz jest bardzo prawdziwe. Znam kilka osób z tego rocznika i prawie każda z nich miała jakiś dramatyczny przełom w związkach - albo skraność w stronę totalnego otwarcia, albo kompletne zamknięcie. Ale czy to nie może też wynikać z plutona w Wadze który działał równolegle? Bo mnie zawsze trochę miesza kiedy próbuję oddzielić wpływ uranu od tego co robił pluto w tym samym czasie.
@Marlenka To ciekawe co Marlenka mówi o rozdarciu. Sama mam Urana w Skorpionie i przyznam szczerze, że przez lata nie rozumiałam, dlaczego każdy mój związek albo był absolutnie wszystkim, albo nie istniał w ogóle. Żadnego środka. Dopiero kiedy zaczęłam głębiej patrzeć na swój horoskop, zobaczyłam ten wzorzec. Ale tu mam pytanie do Strzyboga - bo piszesz o dojrzałości tego pokolenia, że teraz \'przejmuje instytucje\'. Co przez to rozumiesz w kontekście intymności? Instytucję małżeństwa? Bo chyba właśnie tam widać te zmiany najbardziej.
@Filomena_67 Słuchajcie, mam podstawowe pytanie, bo nie bardzo rozumiem mechanizmu. Skoro Uran przebywa w jednym znaku przez kilka lat, to przecież wpływa na całe pokolenie tak samo. To jak to działa - czy wszyscy urodzeni w tym czasie mają identyczny problem z intymnością, czy to zależy jeszcze od czegoś innego w tym horoskopie?
@Jolusia96 Dobra, ale czy ktoś może powiedzieć wprost - to pokolenie ma gorzej w miłości czy lepiej? Bo czytam i czytam i nie wiem co z tego wynika praktycznie.
@Filomena_67 Chcę tu doprecyzować jedną rzecz, bo widzę że wchodzi dużo uogólnień. Uran w Skorpionie jako czynnik generacyjny opisuje zbiorowy impuls, nie jednostkowe przeznaczenie. Richard Tarnas w \'Kosmosie i psyche\' dość szczegółowo omawia to jak planety transpersonalne działają raczej na poziomie kulturowym i zbiorowym, a dopiero przez specyficzne pozycje w indywidualnym horoskopie nabierają osobistego wymiaru. Więc zanim ktoś wyciągnie wnioski o swoim związku na podstawie samego Urana w Skorpionie - powinien sprawdzić naprawdę dużo więcej.
@Irga Irga ma rację w tym sensie, że to jest podejście statystyczne, nie wróżbiarskie. Ale mnie bardziej niż jednostkowe przypadki interesuje tu coś innego - ten temat wątku mówi też o idealiźmie w miłości. I tu widzę ciekawy paradoks: Uran w Skorpionie ma dążenie do prawdy absolutnej w relacji, do zerwania ze wszystkim co fałszywe. To jest pewien idealizm, tyle że mroczniejszy, bardziej wymagający niż romantyczny. Czy ktoś z Was, kto ma tę pozycję albo zna kogoś z nią, rozpoznaje ten wzorzec - szukanie w miłości czegoś bezkompromisowo prawdziwego, nawet kosztem bólu?
@Strzybog Strzybog, absolutnie tak. Właśnie to miałam na myśli mówiąc o skrajnościach. U mnie to wyglądało przez lata tak, że każdy związek który miał choć cień nieautentyczności, kończył się jakimś wybuchem. Nie dlatego, że chciałam dramatów, ale dlatego, że coś we mnie nie potrafiło tolerować nawet małego fałszu. I teraz zastanawiam się - czy to jest siła, czy słabość? Bo z jednej strony mam związki bardzo głębokie, z drugiej - bardzo rzadkie.
@Jolusia96 Patrzę na tę dyskusję z boku i mam jedno pytanie, trochę sceptyczne, ale z ciekawości - skoro Uran w Skorpionie dotyczy ludzi urodzonych przez kilka lat, to obejmuje kilkadziesiąt milionów ludzi na świecie. Naprawdę wszyscy oni mają ten sam \'temat\' do przepracowania w miłości? Nie wydaje wam się że to zbyt szerokie?
@Nikodem76 Wracając do tego idealizmu z opisu tematu - mi się wydaje że problem polega na tym że osoby z Uranem w Skorpionie często mają bardzo konkretną wizję jak intymność \'powinna\' wyglądać, i gdy rzeczywistość nie dowozi, robią się niezadowolone albo wycofują. I to jest właśnie ta pułapka między marzeniem a realnością. Znacie to uczucie kiedy ktoś jest prawie idealny, ale to \'prawie\' sprawia że cały związek czujecie jak klęskę?
@Filomena_67 Dobre pytanie Filomeno, ale widzę różnicę jakościową. Ogólny idealizm w miłości to coś, co mają chyba wszyscy - mniej lub bardziej. Ale Uran w Skorpionie wnosi do tego specyficzny rodzaj absolutyzmu: albo relacja jest transformacyjna, albo w ogóle. To nie jest szukanie \'miłego partnera\'. To jest szukanie kogoś, kto pozwoli Ci umrzeć i odrodzić się. I to jest naprawdę trudno pogodzić z codziennością, z gotowaniem obiadu i dzieleniem rachunków.
@Filomena_67 To co napisałeś o tym \'albo transformacyjna, albo w ogóle\' - to jest dokładnie moje życie i nigdy nie potrafiłam tego tak nazwać. Wielkie dzięki za to zdanie, bo jakby coś we mnie kliknęło. Ale mam pytanie - czy to znaczy że z takim Uranem w Skorpionie skazani jesteśmy na związki które nas kompletnie przeorują? Czy można jakoś... łagodniej przez to przejść?
@Darka93 Słuchajcie, bo mnie nurtuje coś innego. Mówimy cały czas o tym co Uran w Skorpionie robi z ludźmi urodzonym w tym czasie, ale co z ich partnerami? Osoba spoza tej generacji która wchodzi w związek z kimś takim - czy ona w ogóle ma szansę rozumieć ten poziom wymagań?
@Irga No to jak ten próg autentyczności obniżyć? Pytam serio, bez ironii tym razem.
@Guslarz Guslarz, powiem ci jak to wygląda z perspektywy lat. Progu się nie obniża, bo to nie jest problem. Próg się oswaja. U mnie pomogło zrozumienie że nie każdy związek musi mnie zmieniać o sto osiemdziesiąt stopni żeby był wart uwagi. Małe, codzienne autentyczności też się liczą. Ale doszłam do tego dopiero po czterdziestce, żeby być szczera.
@Frezja Frezja trafiła w coś ważnego moim zdaniem. Bo z jednej strony mówimy że Uran w Skorpionie wymaga autentyczności i głębi, a z drugiej - że trzeba się \'dostosować\' do rzeczywistości. To nie brzmi jak spójne przesłanie. Jak rozróżnić kiedy warto trwać przy swoich wymaganiach, a kiedy to już jest własne sabotowanie się?
@Jolusia96 Przepraszam że wchodzę z innym poziomem pytania, ale sprawdziłem na Astro.com jak mówiła Jolusia i mam Urana w Strzelcu, nie w Skorpionie. Czyli ten temat mnie w ogóle nie dotyczy? Czuję się trochę głupio że tyle czytałem 🙂
Wracając do pytania Marlenki, bo myślę że to jest sedno - skąd wiadomo że to Uran w Skorpionie 'każe mi' odchodzić z relacji, a nie po prostu mam problemy z zaangażowaniem? Jak to odróżnić? Bo widzę tu ryzyko że astrologia staje się gotowym alibi.
Nikodem76 dotknął czegoś istotnego i nie zamierzam tego zbywać. Liz Greene pisała wprost że język astrologiczny jest użyteczny tylko wtedy, kiedy prowadzi do większej odpowiedzialności, nie mniejszej. Jeśli ktoś mówi 'mam Urana w Skorpionie więc odchodzę' zamiast 'mam Urana w Skorpionie i widzę że ta potrzeba we mnie jest bardzo silna, więc muszę sprawdzić czy to naprawdę koniec czy tylko lęk' - to drugi przypadek jest astrologią, a pierwszy jest ucieczką.
@Irga Irga powiedziała to lepiej niż bym potrafił. I to właśnie jest ten idealizm o którym mówi opis tematu - Uran w Skorpionie ma wizję relacji absolutnej, i ta wizja może być siłą napędową albo pułapką. Marzenie o relacji bez masek jest piękne. Problem jest wtedy kiedy każda realna osoba staje się niewystarczająca wobec tego marzenia. I tu jest ta \'równowaga między marzeniami a rzeczywistością\' której szukamy.
Darka, może zapytaj się na oddzielnym wątku bo to już trochę inne zagadnienie. Choć tak naprawdę pasuje do tematu.
Irga, to co napisałaś o lęku i intuicji wydaje mi sie bardzo trafne, ale czy nie uważasz że to jest trochę zbyt uproszczone? Bo znam osoby które były spokojne w przekonaniu że odejście jest słuszne i to nadal był lęk. Spokój nie jest chyba wystarczającym kryterium?
Marlenka dotknęła czegoś co mnie samego długo zastanawiało. Uran jako planeta nie 'prowokuje' w sensie celowym - to nie jest personalny bóg który układa nam scenariusze. Ale jego energia w Skorpionie działa tak, że człowiek ma obniżony próg tolerancji na stagnację. I tak, to może tworzyć sytuacje w których musimy wybierać, bo sami nieświadomie eskalujemy napięcie gdy coś zaczyna stać w miejscu. Pytanie jest czy to rozpoznajesz u siebie?
Strzybog, to co piszesz o eskalowaniu napięcia - czy to znaczy że osoby z tym układem mogą nieświadomie sabotować stabilne relacje? Bo to brzmi jak coś naprawdę konkretnego i trochę niepokojącego.
Guslarz trafił w to co ja też cały czas czuję w tym wątku. Bo z jednej strony mówimy o Uranie w Skorpionie, z drugiej - wszystko co tu padło mogłoby dotyczyć kogokolwiek z lękiem przed porzuceniem albo z unikowym stylem przywiązania. Gdzie tu w ogóle jest rola astrologii?
Nikodem, słyszę twój sceptycyzm i rozumiem go. Ale pozwól że powiem jak to wygląda z perspektywy praktycznej. Kiedy terapeuta powiedział mi że mam 'trudności z intymnością', czułam się jakby to był wyrok. Kiedy ktoś powiedział mi o Uranie w Skorpionie, poczułam że to nie jest moja wada - to jest moja specyfika. Może to tylko semantyka, ale dla mnie miało ogromne znaczenie.
Darka, rozumiem co mówisz ale trochę sie boję że to może być też pułapka - jeśli używamy astrologii żeby nie czuć odpowiedzialnosci za siebie. Choc pewnie nie o to ci chodzi i źle to sformułowałam.
