Ale czy to zdrowe? Znaczy, rozumiem że twórczość jest wyrazem ego przy tym układzie, ale jeśli ktoś nie może przyjąć żadnej krytyki to chyba jest problem, nie?
Mam pytanie trochę z boku ale związane. Mówimy o Słońcu w piątym i twórczości, ale pięty dom to też dzieci. Czy ktoś zaobserwował że osoby z tym układem traktują dzieci podobnie jak twórczość, tzn. jak wyraz siebie? Bo to by tłumaczyło pewne wzorce wychowawcze których byłam świadkiem.
Skoro już jesteśmy przy tych dzieciach i piątym domu - wrócę do transytów, bo to mnie bardzo ciekawi. Tranzyt Saturna przez piąty był już wspomniany. A co z Jupiterem przez piąty? To chyba powinno być bardzo intensywny czas dla Słońca w piątym?
Mam to zapisane w swoich notatkach z poprzedniego roku kiedy Jupiter chodził przez mój piąty dom. Nie mam tam Słońca, ale czułam tę ekspansję bardzo wyraźnie. Zaczęłam trzy nowe projekty, wszystkie entuzjastycznie, żaden nie skończony. Jupiter daje energię start, ale nie zawsze energię finish. Ciekawe jak to wygląda gdy jest Słońce w tym domu natalne.
Wracam do kwestii centrum uwagi z tytułu tego wątku, bo czuję że trochę odpłynęliśmy. Darka pytała na początku czy ta potrzeba jest stała przez całe życie. Myślę że wiek i dojrzałość zmieniają sposób w jaki szukamy tej uwagi, ale sama potrzeba wyrażania siebie przy Słońcu w piątym chyba nie znika. Zmienia się tylko kanał.
Czytam od początku i nie byłam pewna czy się odezwać, ale mam Słońce w piątym w Koziorożcu i to co mówi Indraphoros bardzo do mnie trafia. Przez długi czas w ogóle nie rozumiałam po co mi to wyrażanie siebie, bo Koziorożec mnie hamował. Ale teraz widzę że ta potrzeba zawsze była, tylko szukała wyjścia przez pracę i osiagnięcia, nie przez zabawę.
@Macierzanka Macierzanka, bardzo cieszę się że się odezwałaś, bo Koziorożec w piątym to jest naprawdę ciekawy temat. Mam wrażenie że to jeden z tych układów gdzie człowiek dochodzi do swojej twórczości późno, ale za to z ogromną głębią. Czy czujesz że ta blokada którą miałaś wcześniej była bardziej zewnętrzna, tzn. środowisko, wychowanie, czy coś wewnętrznego?
właśnie nie wiem jak to rozróżnić. Chyba jedno i drugie się na siebie nałożyło. Ale mam pytanie do wszystkich bo to mi spędza sen z powiek trochę - czy Słońce w piątym w Koziorożcu w ogóle 'chce' być w centrum uwagi tak jak ten tytuł sugeruje? Ja nigdy nie chciałam. Chciałam żeby moja praca mówiła za mnie.
To mi daje do myślenia. Bo to znaczy że ta potrzeba która jest w tytule tego wątku, bycia w centrum uwagi, jest może mniej o uwadze a bardziej o uznaniu? Czy to jest to samo? Bo mi się wydawało że to jedno i to samo ale chyba nie.
Czyli tytuł tego wątku jest trochę mylący? Bo sugeruje że wszystkie osoby ze Słońcem w piątym chcą być w centrum, a z tej rozmowy wynika że to mocno zależy od znaku.
Ale właśnie ciekawi mnie jak to działa kiedy ktoś ma Słońce w piątym i ascendent w znaku bardzo introwertycznym, powiedzmy w Raku albo w Koziorożcu. Bo ascendent to maska, to co pokazujemy światu. Czy ta maska może skutecznie chować potrzebę piątego domu?
A ja mam pytanie odnośnie czegoś innego co gdzieś wcześniej przeleciało w wątku i chciałam do tego wrócić. Mówiłyśmy o tym że piąty dom to twórczość i dzieci. A co z romansami? Bo piąty dom to przeciez też miłość i flirt. Czy Słońce w piątym sprawia że ktoś szuka w związkach tego samego co w twórczości, tzn. żeby partner widział i doceniał?
Kostroma dotknęłaś czegoś co mnie też interesuje od dawna. Ja mam wrażenie że przy Słońcu w piątym relacja romantyczna musi mieć jakiś element gry, flirtu, lekkości, żeby ta osoba w ogóle mogła w niej oddychać. Jakby potrzebowała żeby miłość miała element zabawy a nie tylko zobowiązania. Czy inne osoby z tym układem to czują?
Mam to w swoich notatkach ze spotkania astrologicznego sprzed jakiegoś czasu, że piąty dom i romanse to miłość zanim staje się odpowiedzialnością. Siódmy dom to już kontrakt, wspólnota, kompromis. Piąty jest przed tym. I Słońce w piątym może rzeczywiście mieć trudność z przejściem do tej siódmodomuowej fazy. Ktoś to przeżył?
Hej, a wracając do transytów bo trochę ten wątek porzuciliśmy, a mnie to bardzo interesuje. Jak Saturn wchodzi przez piąty dom do osoby ze Słońcem w piątym, to czy to jest tak jakby Saturn atakował samo centrum tożsamości tej osoby? Pytam bo brzmi to poważnie.
Słucham tej rozmowy o transytach i zastanawiam się nad czymś innym. Mówimy o Saturnie, Jupiterze, ale jeszcze nikt nie wspomniał o Neptunie przez piąty. A przecież Neptun to rozpuszczanie granic, a piąty dom i tak jest już dość płynny w tej swojej twórczości i emocjonalności. Co się dzieje jak Neptun tam wchodzi?
Wracając do Hortensji i Neptuna przez piąty, bo to rzeczywiście ciekawe. Neptun rozmywa, ale piąty dom to przecież też dość impulsywne wyrażanie siebie. Czy to oznacza że ta osoba zaczyna nagle tworzyć inaczej, bardziej chaotycznie? Czy raczej traci poczucie po co w ogóle tworzy?
@Ninka_S Neptun przez piąty to moim zdaniem jedna z trudniejszych kombinacji właśnie dla kogoś ze Słońcem w piątym. Bo Neptun rozpuszcza granice między tym co moje a co nie moje, a dla Słońca w piątym wyrażanie siebie jest absolutnie kluczowe. Kiedy te granice się rozmywają, ta osoba może nie wiedzieć co właściwie wyraża. Czyją twórczość, czyje emocje.
A jak to wygląda od strony czakry splotu słonecznego? Bo Słońce w piątym kojarzy mi się właśnie z tym centrum energetycznym. I jak Neptun wchodzi przez piąty to jest trochę tak jakby ta czakra zaczęła działać na innym poziomie wibracji? Przepraszam jeśli mieszam porządki.
Słucham tej rozmowy o Neptunie i trochę się gubię. Czy Neptun przez piąty to jest tranzyt który trwa długo? Bo jeśli tak to jak ktoś w ogóle przez to przechodzi bez totalnego rozkładu?
Mam zapisane z jednego seminarium, że Neptun przez piąty najsilniej działa na relacje romantyczne, bo rozmywa obraz partnera. I dla kogoś ze Słońcem w piątym, gdzie te romanse i gra są tak ważne, to może być szczególnie dezorientujące. Ta osoba może zakochiwać się w kimś kogo tak naprawdę nie ma, w projekcji.
Michasia mnie tym uderzyłaś bo to się wiąże z tym co mówiłam wcześniej o tym elemencie zabawy i gry w relacjach. Neptun mógłby właśnie zamieniać tę grę w coś bardzo iluzorycznego. Zamiast flirtu z prawdziwą osobą, flirt z własnym wyobrażeniem.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale chciałem zapytać o coś bardziej podstawowego bo trochę zgubiłem wątek. Mówimy o transytach przez piąty dom. Ale co jeśli ktoś ma Słońce w piątym i w tym domu jest też jakiś inny ciężki planet natywnie? Na przykład Saturn w piątym w narodzinach? Czy to od razu modyfikuje to Słońce?
Czytam to i myślę o tarotu. Karta Słońca i karta Świata to dwie energie które mi przychodzą do głowy przy Słońcu w piątym. Ale Saturn w tym samym domu to jakby ktoś wstawił Pustelnika do środka. Czy ktoś kiedyś interpretował czyjąś mapę przez analogię do archanów?
A co z Plutonem w piątym natywnie? Bo temat wątku zahaczył o Plutona, i to w kontekście szóstego domu zdrowia i pracy, ale jakby to wyglądało gdyby Pluton był właśnie w piątym? Przy Słońcu? To byłaby kombinacja o której warto porozmawiać.
I tu jest kluczowa różnica między Słońcem w piątym a Plutonem w piątym. Słońce chce być widoczne, chce świecić i być widziane. Pluton chce przeniknąć. To zupełnie inna dynamika. Ale jak masz oba w tym samym domu, to ta osoba może mieć bardzo ambiwalentny stosunek do własnej widzialności. Jednocześnie potrzebuje i się boi.
Raczej mimowolnie. Ona chyba nawet nie myśli o tym w tych kategoriach. Po prostu tak jej wychodzi, że gdzieś w połowie publicznego działania cofa się. I potem żałuje. A potem znowu próbuje.
