Moze i to i to? Bo jak słucham mojej mamy to ona wyglada jakby jej sie nie chciało gadać o byle czym, ale jak przychodzi do czegoś ważnego to sie skupia i mowi bardzo konkretnie. Reszta rodziny mówi że ona jest 'chłodna' ale mnie sie wydaje że ona po prostu nie traci energii na gadanie o niczym. Czy saturn tak działa że sie oszczedza na rozmowy?
Właśnie ta różnica między tradycyjną a psychologiczną astrologią jest tu ważna. W starszych podejściach Saturn w III mógł oznaczać np. opóźnienie w nauce czytania, trudności z braćmi i siostrami albo problemy z krótką podróżą. Psychologiczna astrologia to wszystko przekłada na wewnętrzne mechanizmy. Oba podejścia mają wartość, ale warto wiedzieć z jakiej perspektywy się czyta daną interpretację.
I właśnie dlatego pytanie z tytułu wątku jest trudne do jednoznacznej odpowiedzi. 'Nudne rozmowy' to ocena z zewnątrz, a nie funkcja Saturna jako takiego. Saturn w III w starszym ujęciu to ograniczenie, powaga, strukturyzacja komunikacji. Ale nudny dla kogo? Dla kogoś z Merkurym w Bliźniętach taka rozmowa pewnie brzmi jak wykład. Dla kogoś z Saturnem w I to może być jedyna rozmowa, która ma sens.
@Szalwia Dokładnie to samo! Moja mama mowi właśnie tak - że jej pytania zawsze \'nie pasują do rozmowy\'. Rodzina mówi że ona zamula atmosferę jak coś pyta, ale ona pytała dlatego że chciała zrozumieć, nie zagadać. Ciekawe że dwie osoby tak samo to czują.
@Bogusia To co opisują Szalwia i Bogusia to coś więcej niż styl komunikacji. To jest kwestia poziomu rozmowy na który Saturn w III naturalnie kieruje. Trzeci dom to m.in. otoczenie bliskie, codzienne wymiany informacji. Saturn tam nie znosi powierzchowności i dosłownie utrudnia funkcjonowanie na tym poziomie. Pytanie które mi się nasuwa: czy te osoby mają łatwiej w kontaktach formalnych, zawodowych, gdzie \'poważny rejestr\' jest normą?
@Strzybog Strzybog, a jak ktoś nie ma ani łatwiej zawodowo ani towarzysko? Pytam bo sam nie wiem czy mam Saturna w III czy nie, ale to co opisujecie trochę do mnie pasuje. Czy ta pozycja może oznaczać po prostu ogólne trudności w gadaniu z ludźmi, bez żadnej kompensaty?
Wracając do pytania Strzyboga o kontakty zawodowe - u mnie jest właśnie tak. W pracy czuję się dużo swobodniej niż na żywiołowych spotkaniach ze znajomymi. Mam Saturna w Strzelcu w III i na zebraniach czy w rozmowach o projektach nie muszę się hamować, bo temat ma ramy. Towarzysko cały czas pilnuję żeby nie zacząć 'wykładać'.
Ja się tutaj rozpoznaję kompletnie. Small talk to dla mnie dramat, a jak zaczynam pracę u nowego klienta i muszę przez tydzień gadać o pogodzie, to wracam do domu bez sił. A spotkanie gdzie omawiamy konkretny problem jest okej. Nie wiedziałam że to może być astrologia, myślałam że jestem po prostu dziwna.
Zatrzymajmy się na chwilę przy Wadze, bo to ciekawe. Saturn w Wadze jest w egzaltacji, czyli działa tu dość komfortowo. Czy to znaczy że u Jadzi ta trudność z małą rozmową jest mniej odczuwana niż u kogoś z Saturnem w Raku czy Rybach w III? Helenka, masz na to jakiś pogląd z doświadczenia z klientami?
To pytanie Ostroiki jest według mnie jednym z lepszych w tym wątku. Egzaltacja Saturna w Wadze może oznaczać że ta 'kompresja komunikacyjna' działa bardziej dyplomatycznie, mniej sztywno. Osoba nie unika rozmów, ale kieruje je instynktownie ku temu co wyważone i sensowne. Pytanie czy Jadzia rozpoznaje w sobie ten dyplomatyczny element - czy łatwiej jej rozmawiać gdy czuje że rozmowa ma jakiś cel, nawet nieformalny?
Mogę coś powiedzieć z własnego doświadczenia w takim razie, skoro mówicie o Wadze. U mnie to nie jest tak że rozmowy mnie nie męczą, bo męczą. Ale chyba wiem co jest nie tak, to znaczy - czuję kiedy rozmowa zaczyna się 'chwiać' i mam impuls żeby ją wyprostować. Nie zawsze to robię, ale to chęć jest. Nie wiem czy to Waga czy Saturn, ale zawsze tak miałam.
Helenka poruszyła ważny punkt. Egzaltacja nie jest 'ulgą', to raczej czystość wyrazu danej planety. Saturn w Wadze nie cierpi mniej z powodu niskiej jakości rozmowy, może wręcz bardziej precyzyjnie ją odczuwa. Ale pytanie Ostroiki nadal stoi - czy ta precyzja przekłada się na mniejszy koszt energetyczny? U Jadzi wyraźnie jest jakiś mechanizm reagowania, a nie tylko biernego cierpienia.
A co z Saturnem w Bliźniętach w III? To jest jego detriment, wiec teoretycznie najtrudniejsza konfiguracja w tym domu. Zna ktoś kogoś z taką pozycją albo sam ma? Ciekawe czy to zmienia temat w ogole.
A to w takim razie mam pytanie - czy Saturn w III zawsze sprawia że ktoś mówi mniej, czy może też być tak że mówi dużo, ale z tym właśnie hamulcem który opisujesz? Bo ja się rozpoznaję w tej pętli wątpienia, a mam sporo do powiedzenia, tylko zawsze czuję że to co mówię wymaga natychmiastowego zastrzeżenia.
@Ostroika No właśnie, bo moja mama też nie milczy, ale jak mówi to zawsze zaznacza że \'nie jest pewna\' albo \'może się myli\'. I rodzina to odbiera jakby sie wymigiwała od odpowiedzialności za swoje słowa. A ona po prostu mówi jak naprawde myśli, że nie jest w stu procentach pewna. Skad ta różnica w odbiorze?
@Bogusia To co opisuje Bogusia to jeden z najciekawszych społecznych problemów Saturna w III. Intelektualna uczciwość tej pozycji - mówienie \'nie jestem pewna\' - jest odbierana przez otoczenie jako słabość albo uniki. Tymczasem to jest wyższy standard epistemiczny. Problem w tym że większość rozmów nie jest prowadzona na tym poziomie, więc ktoś z Saturnem w III brzmi albo dziwnie, albo wymijająco.
@Konwalia Sprawdziłem na tej stronie co Konwalia podała. Mam Saturna w Wadze w IX domu, nie w III. Czyli jednak się trochę pomyliłem co do siebie. Ale to co opisujecie z tym milczeniem i gadaniem \'nie na temat\' to i tak do mnie pasuje. Czy IX dom może dawać coś podobnego?
@Helenka50 To mi daje do myślenia czy w ogóle dobrze diagnozujemy sam III dom, bo może część z nas ma Saturna gdzie indziej, a i tak rozpoznaje te wzorce? Czy to znaczy że to szersze zjawisko i Saturn w III to nie jedyne wyjaśnienie?
@Jadzia85 Jadzia stawia pytanie które jest warte przemyślenia. Saturn w III to specyficzna konfiguracja, ale podobne objawy może dawać Saturn w aspekcie do Merkurego, albo silnie obciążony Merkury w ogóle. Wzorzec komunikacji saturniańskiej nie jest wyłączną własnością III domu. Dlatego właśnie ważne jest żeby nie zatrzymywać się na samym symbolu, ale patrzeć szerzej.
@Strzybog A wracajac do pytania z tytułu tematu - czy to jest skazanie na poważne rozmowy, czy raczej preferencja? Bo czytam ten watek i widze ze wszyscy mówią że czuja się lepiej w rozmowach z sensem, ale nie żeby nie mogli inaczej. Tylko że nie chca.
To co Ostroika mówi o płynięciu pod prąd to super porównanie. Ja tak właśnie czuje jak jestem na jakimś przyjęciu i wszyscy gadają o serialach albo plotkują o sąsiadach. Niby mogę sie włączyć ale po prostu nie mam nic do dodania i siedze i czekam az ktoś powie coś z sensem. I potem wychodzi ze jestem nietowarzyska albo zdenerwowna na kogoś. A ja po prostu mam puste w głowie na tamte tematy.
Ale to znaczy że Saturn w III to trochę jak bycie skazanym na samotność w tłumie? Bo jak nie możesz rozmawiać tak jak inni, to czy nie jesteś po prostu... odcięta? Pytam bo sama tak często czuję i zastanawiam się czy to właśnie to.
To co mówi Konwalia o pamięci rozmów to jest bardzo charakterystyczny motyw tej pozycji. Saturn rządzi trwałością i strukturą, więc to co przenika przez jego filtr - trafia głębiej i zostaje dłużej. Ilość jest zamieniana na jakość, czy tego chcemy czy nie. Ale Lucjan zadał ważne pytanie - czy ta selektywność jest granicą czy filtrem? Granica zamyka, filtr przepuszcza - tyle że rzadziej. Które słowo lepiej opisuje wasze doświadczenie?
Strzybog pięknie to ujął z tą granicą i filtrem. Ja bym dodała że ta różnica może zależeć od tego jak ktoś pracuje ze swoim Saturnem. Niezintegrowany Saturn w III to granica - sztywna, bolesna, odcinająca. Zintegrowany to filtr - świadomy wybór jakości. Ale to nie przychodzi samo, prawda? Wymaga jakiejś pracy.
Ale chwilę, bo trochę się zgubiłam - czy mówimy teraz o tym jak żyć z Saturnem w III, czy o tym co on konkretnie daje i odbiera w komunikacji? Bo mi się wydaje że trochę odeszliśmy od tego co było na początku. Albo nie? Przepraszam jeśli coś przeoczyłam.
Ja mam pytanie może trochę z boku, ale Helenka mówiła o integracji Saturna - to jest coś co się robi świadomie, czy to po prostu przychodzi z wiekiem? Bo Saturn podobno 'dojrzewa' jak człowiek dojrzewa. Czy to znaczy że ktoś po trzydziestce ma łatwiej z tą pozycją niż nastolatek?
A ja mam inne pytanie do Strzyboga albo Helenki - czy Saturn w III może też wpływać na to jak ktoś pisze, nie tylko mówi? Bo ja mam dużo łatwiej się wyrazić pisemnie niż w rozmowie, i zastanawiam się czy to powiązane. Piszę wolniej, mogę się poprawić, zanim wyślę. Może to właśnie ta saturniańska kontrola ale w formie która mi odpowiada?
