Mam Słońce w jedenastym domu i od lat zastanawiam się nad jedną rzeczą. W grupie czuję się jakby... podwójnie. Z jednej strony tam gdzie moje miejsce, tam gdzie nabiera energii, z drugiej strony zupełnie nie wiem jak być sobą, bo zawsze jakoś dopasowuję się do reszty. Czy to w ogóle typowe dla tego położenia, że człowiek bardziej świeci odbitym światłem niż własnym?
@Lucjan To klasyczny paradoks jedenastego domu. Słońce tam daje energię przez zbiorowość, ale tożsamość może się rozmywać. Pytanie jest jednak takie, czy to rozmywanie jest przeszkodą, czy może właśnie ta osoba wyraża siebie poprzez grupę. Zależy bardzo od aspektów do Słońca.
@Astralna Też mam to położenie i od razu się przykuło. Właśnie o to chodzi że nie wiem czy ja wyrażam siebie przez grupę, czy grupą zasłaniam siebie. To trochę inne rzeczy, nie? Astralna, czy da się to z horoskopu w ogóle odróżnić?
@Lucjan ale poczekaj, bo to co opisujesz to może być po prostu silny Ascendent albo Neptun na Słońcu, a nie samo jedenaste. Nie przyklejajmy wszystkiego do domu zanim nie sprawdzimy reszty wykresu. Słońce w jedenastym nie musi oznaczać, że ktoś traci siebie, może być zupełnie odwrotnie, bardzo silna tożsamość właśnie przez przynależność do grupy.
@Pogodnica Przepraszam że może głupie pytanie, ale co to znaczy że Słońce jest w domu? Myślałem że Słońce jest w znaku, np. jestem Bykiem i tyle. Domy to co innego niż znaki?
@Lucjan ja też nie znam godziny i też mam ten problem, ale słuchajcie, wracajac do tematu bo mnie ciekawi to co Lucjan pisał. Czy ktoś z was naprawdę cztuje że w grupie jest INN y niż na osobności? Bo ja na przykład odwrotnie, sam ze sobą to nie wiem co zrobić a w grupie to jakby ktoś mnie nakrcił
@Lucjan Słuchajcie, nie znam się za bardzo na astrologii, ale mam pytanie z zewnątrz. Skąd wiecie że to jest kwestia Słońca w jedenastym a nie po prostu tego że ludzie generalnie zachowują się inaczej w grupie niż sami? To chyba normalna psychologia, nie trzeba horoskopu żeby to wyjaśniać.
@Swietowit To nie jest brak tożsamości, tylko inny sposób jej wyrażania. My w astrologii nie oceniamy placement jako gorszy czy lepszy. Słońce w jedenastym to też liderstwo w grupach, wizjonerstwo, zdolność do budowania wspólnoty. Nie każdy z tym układem czuje się zagubiony.
@Teodozja_W Mam znajomą z Słońcem w jedenastym, bardzo silna osoba, totalnie wie kim jest, ale zawsze podkreśla że nie wyobraża sobie życia bez swojej paczki. Nie że się gubi, tylko że tam po prostu rozkwita. Więc chyba zależy od człowieka i od reszty wykresu tak jak Pogodnica mówiła.
Czytam to od początku i myślę sobie że sama mam ten temat. Nie wiem do końca co mam w jedenastym, ale to poczucie że w grupie gram rolę a nie jestem sobą, to znam bardzo dobrze. Zastanawiam się czy to jest do przepracowania jakoś albo czy to po prostu tak zostaje.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy, astronomiczną pozycję Słońca z ogólnym pytaniem o tożsamość w grupie. Czy jest tutaj ktoś kto faktycznie ma potwierdzone Słońce w jedenastym i może powiedzieć coś konkretnego o tym jak to u siebie widzi? Bo na razie mamy dużo teorii.
Dobrze, to ja zacznę. Mam Słońce w jedenastym, sprawdzałam kilka razy w różnych programach. I to co opisuje Lucjan, to znaczy to poczucie że w grupie jestem jakaś inna, znam. Ale nie powiedziałabym że się gubię. Raczej że tam jest inna wersja mnie, bardziej głośna, bardziej pewna siebie. Pytanie czy ta wersja to też ja, czy to jest maska.
hmm. Odpada. Ale nie wiem czy to jest złe. Może tak po prostu działa ta energia, że jest aktywna w kontekście a nie non stop. Chociaż faktycznie jak zostaje sama to mam takie... ciszę wewnętrzną, której nie umiem do końca wypełnić.
a ja mam pyatnie do Astralnej, bo skąd wiadomo że to Neptun a nie po prostu charakter człowieka? Czyli jak odróznić w horoskopie że coś jest z Neptuna a nie po prostu takie a nie inne wychowanie albo osobowość?
Przepraszam że wchodzę znowu, ale właśnie to chciałem powiedzieć wcześniej. Skąd wiecie że to jest Neptun albo jedenasty dom a nie po prostu to że ktoś był wychowywany w dużej rodzinie albo w środowisku gdzie nie było miejsca na indywidualność? Czy astrologia to rozróżnia?
nie wiem, nigdy tak nie rozmawiałyśmy. Ale teraz mam ochotę zapytać, bo to jest naprawdę konkretne pytanie. Ona raczej zawsze jest wśród ludzi z własnego wyboru, nie wiem czy to oznacza że unika sprawdzenia tego czy po prostu jej tak po prostu jest dobrze.
Słucham tej rozmowy i wracam do tego co Perperuna napisała o ciszy. Ja mam dokładnie tak samo i to nie musi być złe, ale ta cisza potrafi być naprawdę głucha, jakby nie było nikogo w środku. Czy to jest znane innym osobom z tym placement, czy tylko ja to tak odczuwam?
Przepraszam że pytam coś może nie na temat, ale cały czas czytam o tej ciszy i o byciu innym w grupie. Czy to jest jakiś problem który trzeba naprawić, czy po prostu taki sposób bycia? Bo nie rozumiem czy wy chcecie żeby to zmienić czy tylko żeby to rozumieć.
ja mam inne pytanie bo mnie cały czas zastanawia jedno: czy wy w grupie WIECIE że jesteście inną wersją siebie, czy to widać dopiero po? Bo ja jak jestem w grupie to nie myślę o tym że jestem inny, po prostu jestem. Refleksja przychodzi potem.
To co Lucjan napisał o tym ułamku sekundy mnie zastanawia. Bo to brzmi jak jakiś rodzaj obserwatora, który na chwilę wychodzi poza sytuację. Ale pytanie jest takie: czy to naprawdę jest coś astrologicznego, czy po prostu każdy człowiek tak ma czasem? Niekoniecznie z jedenastym domem?
To jest akurat pytanie które można jakoś zbadać, przynajmniej przez porównanie. Słońce w pierwszym domu daje zupełnie inną relację z własnym ja, zazwyczaj bardziej bezpośrednią i nieprzerwaną. Czy ktoś tutaj ma Słońce w pierwszym i może powiedzieć czy ten moment wypadania z siebie w ogóle mu się zdarza?
ok ale jak się mówi o tej indywidulnoności w grupie to mam pytanie bo mi to coraz bardziej siedzi w glowie: czy jak Słońce jest w jedenastym, to znaczy że ta osoba POTRZEBUJE grupy żeby być sobą, czy że TRACI siebie przez grupę? Bo to chyba jest spora różnica i nie rozumiem czy jedno wyklucza drugie
Słucham tego i myślę że u mnie to właśnie to napięcie. Ciągnie mnie do ludzi, bo z nimi jest lepiej niż sama, ale potem nie wiem gdzie skończyłam ja a zaczęli oni. To nie jest tak że tracę siebie dramatycznie, bardziej że linie się zacierają. Czy to brzmi znajomo dla innych z tym placement?
Przepraszam że znowu wchodzę z czymś może głupim, ale jak czytam o tym odpoczywaniu od siebie, to mi się nasuwa pytanie czy to jest coś specyficznego dla astrologii, czy po prostu introwertycy i ekstrawertycy mają różne źródła energii i tyle. Nie czepiuję się, serio pytam bo chcę rozumieć.
to jest o mnie. Introwetryczka ze Słońcem w jedenastym i to jest dokładnie to, ciągnie mnie do grup, ładuję się tam, ale potem muszę uciekać żeby wrócić do siebie. Tylko że jak wracam do siebie to jest ta głucha cisza o której mówiłam. Jakby nie było dobrego wyjścia.
chyba trochę inaczej. Wcześniej ta cisza była bardziej przerażająca, teraz jest bardziej taka zwykła, oswojona. Nie wiem czy to jest jakiś postęp czy tylko przyzwyczajenie. Ale pytanie o ewolucję jest naprawdę celne, bo nie myślałam o tym jako o czymś co może się zmieniać.
Wracam do tego co Astralna mówiła o aspektach Słońca z Neptunem, bo to mi cały czas chodzi po głowie. Mam tę kwadraturę Słońce-Neptun i zastanawiam się czy właśnie to sprawia że u mnie to rozmycie jest silniejsze niż sam jedenasty dom by dawał. Czy można jakoś odróżnić co pochodzi skąd?
