@Strzybog To zdanie \'Saturn klaruje a nie naprawia\' brzmi jak coś co można by przypiąć do monitora. Poważnie, to chyba najkrótsza definicja tej energii jaką słyszałem w tej dyskusji. Strzybog - czy ty byś się z tym zgodził jako ogólna zasada dla tej planety?
@Lucjan Lucjan - zgadzam się z tym sformułowaniem, ale dodałbym jedno zastrzeżenie. \'Saturn klaruje a nie naprawia\' to dobry skrót myślowy, ale może sugerować że Saturn jest zawsze zimny i bezosobowy. A to nie do końca prawda - on klaruje właśnie dlatego, że zmusza do wzięcia odpowiedzialności, a to bywa bardzo osobiste i bolesne. W III domu to wygląda tak, że nie możesz już dłużej rozmawiać z rodzeństwem po łebkach albo udawać że coś jest okej w komunikacji. Albo to naprawiasz, albo przestajesz. Nie ma trzeciej opcji.
@Strzybog ale właśnie - czy to \'albo naprawiasz albo przestajesz\' nie jest też rodzajem naprawy? Bo jeśli relacja się definitywnie zamyka to może ta osoba w końcu ma spokój którego wcześniej nie miała. To też coś naprawia, tyle że nie relację a siebie.
Ja mam wrażenie że u mnie to właśnie tak działało - nie naprawiłam relacji z jedną osobą z rodziny, ale przestałam mieć wyrzuty sumienia że nie próbuję wystarczająco mocno. Czy to może być ten efekt Saturna? Bo wcześniej miałam poczucie winy że nie rozmawiam, a teraz mam spokój że podjęłam decyzję świadomie.
Słuchajcie, to jest chyba moment kiedy muszę się wtrącić z tym moim sceptycyzmem. Czy nie jest tak, że każdy ma jakieś trudne relacje z rodzeństwem albo z kimś bliskim, i każdy może sobie w końcu powiedzieć 'mam spokój'? Skąd wiadomo że to Saturn a nie po prostu życie i dorastanie?
Przepraszam że trochę wracam do podstaw, ale co to jest tranzyt? Słyszałam to słowo już kilka razy w tej dyskusji i zgaduje że chodzi o ruch planet teraz, a nie w chwili urodzenia, ale nie jestem pewna.
Strzybog pisał wcześniej że Saturn w III w transycie u osoby która pracowała z kartą działa inaczej - ale co to znaczy 'pracować z kartą'? Czy chodzi o świadome obserwowanie siebie przez pryzmat astrologii, czy o coś bardziej konkretnego?
To trochę brzmi jak samospełniające się proroctwo, nie? Jak wiesz że będziesz miał trudny tranzyt i się przygotujesz, to będzie łatwiej. Ale to działa niezależnie od astrologii - jak ktoś się przygotuje na trudny okres emocjonalnie, to też poradzi sobie lepiej.
Wracając do tematu tytułu - bo trochę odpłynęliśmy. Saturn w III i 'nudne poważne rozmowy' - po tej całej dyskusji myślę że to określenie jest trochę krzywdzące. To nie jest nuda, to jest głębokość której inni ludzie często po prostu nie mają ochoty wytrzymać. Mieliście kiedyś takie doświadczenie że rozmowa z kimś z Saturnem w III jest wyczerpująca dla tej drugiej strony?
@Lucjan Mnie to pytanie Lucjana bardzo uderzyło, bo właśnie tak się często czuję - że rozmawiam na innym poziomie niż większość znajomych i ciężko mi z kimś dogadać na serio. I teraz ciekawa jestem czy Saturn w III to wyjaśnia czy to jest po prostu moja osobowość.
@Sylwunia98 To pytanie Sylwunia98 jest naprawdę ważne i chcę się przy nim zatrzymać, bo dotyka czegoś fundamentalnego. Granica między Saturnem w III a \'po prostu taką osobowością\' jest rozmyta - i celowo. Saturn w III to nie jest wyrok że \'jesteś taka\', to jest opis pewnego wzorca który się wykształcił, często pod wpływem wczesnych doświadczeń z komunikacją. Czy ktoś w domu dawał ci do zrozumienia że twoje słowa nie mają wartości? Albo odwrotnie - że musisz być bardzo precyzyjna bo inaczej zostaniesz źle zrozumiana? To są klasyczne tory które Saturn w III wyżłabia. I tak, efektem może być właśnie to co opisujesz - rozmowa na innym poziomie niż otoczenie.
@Strzybog to co napisałeś o domu - to mnie zatrzymało. Bo właśnie tak było, bardzo dużo krytyki za to jak mówiłam, co mówiłam, że \'nie tak\' albo \'po co w ogóle\'. I teraz się zastanawiam czy ja rozmawiam na głębszym poziomie czy po prostu boję się mówić rzeczy lekkie bo zostałam nauczona że to jest niepoważne. Jak rozróżnić te dwie rzeczy?
Nie jestem pewna czy to jest automatyczne. Wydaje mi się że niektórzy ludzie z Saturnem w III zostają przy tym lęku całe życie i po prostu unikają rozmów. A inni jakoś przechodzą przez to i rzeczywiście zaczyna to działać jako siła. Co sprawia że jedni przechodzą a drudzy nie? Czy astrologia na to odpowiada?
Przepraszam że znowu wchodzę z tym moim, ale mam szczere pytanie. Czy to co opisujecie - ta głębia, ten lęk przed lekkością, poczucie że się mówi na innym poziomie - to nie jest po prostu opis melancholii albo introweryzmu? Serio pytam, nie atakuję. Bo jak słucham tej rozmowy to myślę że to mogą być te same rzeczy nazwane inaczej.
A czy Saturn w III zawsze dotyczy rodziny? Bo słyszałam że domy w horoskopie to są różne obszary życia i trzeci to nie tylko rodzeństwo. Czy komunikacja z nieznajomymi też jest pod wpływem Saturna w III czy tylko z bliskimi?
Ojej, to chyba ja mam to z pisaniem. Zawsze długo myślę zanim coś napiszę, nawet sms-a. I zawsze mi się wydaje że zle to ująłm. Czy to moze byc saturn w III? Nigdy bym na to nie wpadla ze to jest astrologiczne, myślałam ze jestem po prostu niezgrabna jeśli chodzi o słowa.
Przepraszam że takie podstawowe pytanie, ale co to znaczy że Merkury jest 'zablokowany'? Jakby planeta mogła coś blokować drugą planetę? To działa jak fizyczna przeszkoda czy to jest bardziej metafora?
@Konwalia Okej, ale chwila. Jak jest 360 stopni i wiele planet, to chyba każdy ma jakiś trudny aspekt do czegoś. Czy jest w ogóle możliwe żeby ktoś miał kartę bez żadnego napięcia? Bo jak każdy ma jakieś blokady to co nam to mówi?
@Darek_69 Masz rację, każda karta ma napięcia. I to jest właśnie punkt który astrolodzy od dawna próbują wytłumaczyć sceptykom - nie chodzi o to że ktoś jest \'przeklęty\' trudnym aspektem. Chodzi o to które obszary są dla danej osoby łatwe a które wymagają pracy. Karta bez napięć byłaby nudna i płaska, dosłownie - nic by nie popychało do rozwoju. Saturn w III to nie wyrok, to informacja o tym gdzie energia komunikacji jest \'zagęszczona\' i wymaga świadomego podejścia.
@Strzybog To mi przypomina coś co kiedyś czytałam - że trudne aspekty to są miejsca gdzie można urosnąć, a łatwe to gdzie wszystko przychodzi samo. Czy to znaczy że osoba z Saturnem w III ma w komunikacji więcej do zyskania niż osoba bez tego Saturna, właśnie dlatego że musi nad tym pracować?
Kurcze, ta rozmowa zrobiła się bardzo głęboka i właśnie sobie myślę - czy to nie jest ironiczne, że dyskusja o Saturnie w III, który niby skazuje na ciężkie rozmowy, stała się jedną z ciekawszych które tu widziałem? Może Saturn w III wcale nie jest problemem, może to właśnie jego dar - że nie pozwala rozmawiać powierzchownie?
