@Kometka Dobra to mam Plutona w Wadze w ósmym domu i Wenus w Bliźniętach - czy to znaczy ze mam aspekt miedzy nimi czy nie? Bo te znaki nie są blisko siebie chyba. Trochę sie gubie w tej geometrii zodiaku.
@Okultysta Opozycja Chirona z Wenus to jest bardzo znaczący układ jeśli masz to potwierdzone. Opozycja Chirona z Plutonem jeszcze bardziej. Ale zanim zacznę analizować - jaki masz orb? Czyli ile stopni różnicy między Chironem a Wenus? Bo jeśli to ponad dziesięć stopni, to warto ostrożnie podchodzić do tej interpretacji. Nie chcę ci serwować dramatycznej wizji, jeśli aspekt jest luźny.
@Gabrysia92 Gabrysia92 - jeśli faktycznie masz Chirona w Baranie w opozycji do Wenus-Pluton w Wadze, to to jest wyjątkowo wymowna konfiguracja w kontekście tego wątku. Baran to \'ja\', Waga to \'ty\'. Rana w tożsamości ustawiona naprzeciwko plutońskiej intensywności w relacjach. Jakbyś miała w sobie stały tug of war między potrzebą bycia sobą a wchłanianiem się w związki.
@Gabrysia92 Mam pytanie do wszystkich - Gabrysia opisuje tu dość poważne trudności emocjonalne, to sprawdzanie czy ktoś odejdzie, wyczerpywanie partnerów. Czy naprawdę astrologia jest tu wystarczającym sposóbm do zrozumienia tego? Nie mówię złośliwie, ale czy ktoś z was łączył pracę z chartem z faktyczną terapią i co to dawało?
Szczerze? Też byłam na terapii i to pomogło z konkretnymi rzeczami. Ale terapeuta patrzył na moją historię rodzinną, a chart patrzy na coś, co jest przede mną, a nie tylko za mną. To dało mi inne pytania do zadania sobie. Nie zamieniam jednego na drugie.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale ta opozycja Chirona z Wenus-Pluton - czy to jest rzadkie? Pytam, bo zastanawiam się czy inne osoby z tego pokolenia, z Plutonem w Wadze, też mogą mieć podobny układ, czy to jest coś bardzo indywidualnego właśnie.
Dobra, sprawdziłam dokładne stopnie. Chiron mam na 6 stopniu Barana, Wenus na 11 stopniu Wagi, Pluton na 14 stopniu Wagi. Orb między Chironem a Wenus to pięć stopni, między Chironem a Plutonem to osiem stopni. Antek, czy to mieszczą się w normie?
Pięć stopni dla opozycji Chiron-Wenus to zdecydowanie w orbsie, to aktywna opozycja. Osiem stopni dla Chiron-Pluton jest już na granicy, jedni astrolodzy przyjmują do ośmiu, inni tylko do sześciu dla Chirona. Ale biorąc pod uwagę, że Wenus i Pluton są dość blisko siebie, ta oś Baran-Waga jest wyraźna. To nie jest kwestia jednej planety - masz całą dynamikę ustawioną wzdłuż tej osi. Zaklinaczka, co ty na to? Bo mi się to wydaje bardzo czytelna konfiguracja w kontekście tego co opisuje Gabrysia.
To bardzo ważne co teraz powiedziałaś - ta selektywność. Bo jeśli Chiron działa tylko w relacjach romantycznych, a nie w przyjaźniach, to może chodzi mniej o tożsamość jako taką, a bardziej o to, co relacja romantyczna dla ciebie symbolizuje. Może to kwestia tego, czego w niej szukasz albo czego się boisz konkretnie w tym kontekście. Antek, czy to ma sens astrologicznie? Że ta sama konfiguracja może być selektywna?
Przepraszam, że przerwę ten wątek, bo on jest bardzo ciekawy, ale chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Wróćmy do tematu pokoleniowego - jeśli Chiron w Baranie w opozycji do Plutona w Wadze to coś, co mogło dotknąć całe pokolenie, to czy to znaczy, że wszyscy urodzeni w tamtym czasie mają problemy z relacjami romantycznymi? To brzmi trochę jakbyśmy pokoleniowo byli skazani na ten problem.
Dobra, ale mam wrażenie, że im dalej w las, tym bardziej ta rozmowa kręci się wokół jednej osoby i jej konkretnego chartu. Rozumiem, że to jest ciekawe, ale czy to wciąż jest dyskusja o pokoleniu Plutona w Wadze, czy już sesja analizy chartu Gabrysi? Nie mówię złośliwie, po prostu trochę to widać.
A tak właśnie to mi pooglądać - mam Plutona w wadze w 8 domu i tez czuję czasem to co opisuje Gabrsia. Nie wiem czy to Chiron u mnie, bo nie sprawdziałem, ale to sprawdzanie czy ktoś odejdzie - kurde, znam. Gdzie sprawdzić dokładna pozycję Chirona bo nie widze go na tym kalkulatorze co używam.
Wracając do pytania z tytułu wątku, bo Guslarz ma rację, że trochę nam uciekło. Chiron w domu ascendentu to jest osobny wątek niż Chiron w konkretnym znaku. Gabrysia ma Chirona w znaku, który opozycjonuje jej planety, ale nie wiemy gdzie Chiron siedzi domowo. Gabrysia - jaki dom to jest u ciebie ten Baran? Bo dom ascendentu to pierwsza hemisfera i to zupełnie inaczej gra.
Chiron w pierwszym domu to jest dokładnie ta konfiguracja, o której mówi tytuł wątku. Dom ascendentu to twarz, jaką pokazujesz światu, tożsamość w działaniu. Chiron tam to rana, która jest widoczna - nie możesz jej schować za czymś innym. Ale też to oznacza, że uzdrowienie przez nią jest bardzo bezpośrednie. Nie przez kogoś, nie przez zewnętrzne okoliczności - przez ciebie samą i twój sposób bycia w świecie.
Edek, teraz mnie zaskoczyłeś tym pytaniem. Tak, to jest w klatce piersiowej. Ale też w żołądku, jak coś jest nie tak. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w taki sposób. Nie wiem czy to o czym mówisz, ale coś w tym jest.
Wracam do tego co powiedziała Pajeczyna o Chironie w pierwszym domu - że rana jest widoczna i nie można jej schować. Ale czy to nie jest podwójny ból? Raz boli sama rana, a dwa boli to, że inni ją widzą? Zastanawiam się, bo znam osoby, które są bardzo otwarte na swoje trudności i wydaje się, że to im nie pomaga, tylko przyciąga trudne relacje.
@Teodozja_W Teodozja_W, to jest bardzo dobre pytanie i zastanawiam się nad nim od chwili, gdy je napisałaś. Podwójny ból - raz rana, dwa widoczność rany. Ale czy to nie zależy od tego, co z tą widocznością zrobimy? Bo można ją czuć jak wstyd, a można jak sygnał dla innych, że jesteś autentyczna. Chiron w pierwszym domu może być przekleństwem albo rodzajem magnetyzmu. Tylko pytanie, co decyduje o tym, w którą stronę to idzie.
Kometka, właśnie to mnie zastanawia od początku tej rozmowy. Bo z jednej strony czuję, że ta rana jest widoczna - ludzie bardzo szybko widzą, że coś we mnie jest wrażliwe w temacie relacji. Ale nie czuję, żeby mnie to odpychało od ludzi. Raczej przyciągam osoby, które same mają podobne tematy. Czy to jest właśnie ten magnetyzm, o którym mówisz?
To, co opisujesz, to jest klasyczny wzorzec Chirona w pierwszym domu. Przyciągasz osoby zranione, bo twoja własna rana jest jak zaproszenie - nieświadome, ale realne. To może być bardzo piękne, ale też wyczerpujące. Bo czasem robimy się centrum cudzego uzdrawiania, zanim sami siebie uzdrowimy. Gabrysia, czy te osoby, które przyciągasz, mają podobne tematy do twoich, czy raczej ty dla nich stajesz się kimś, kto im pomaga?
Właśnie, i to jest coś, co chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu. Cała ta rozmowa kręci się trochę wokół tego, czy konfiguracja determinuje zachowanie. A to jest fundamentalne pytanie dla astrologii w ogóle - czy czytamy tendencje czy wyroki? Bo widzę, że Gabrysia słyszy kolejne interpretacje i każda kolejna brzmi jak coraz głębszy wyrok na jej relacje. Nie wiem czy to jest pomocne.
Zaklinaczka, trochę masz rację. Ale paradoksalnie to mi pomaga, a nie dołuje. Jak coś ma nazwę, to przestaje być tylko chaosem w głowie. Nie czuję się wyrokowana, czuję się - no, opisana? Jakby ktoś wreszcie dał słowa na coś, co już i tak jest.
@Gabrysia92 OK, ale mam wrażenie, że pomieszaliśmy dwa tematy i nikt tego nie prostuje. Tytuł wątku mówi o pokoleniu Plutona w Wadze. Gabrysia ma do tego jeszcze Chirona w pierwszym domu, co jest jej własną, indywidualną konfiguracją. Czy ta dynamika, którą teraz omawiamy, jest pokoleniowa, czy to już wyłącznie jej osobisty chart? Bo jeśli mówimy o pokoleniu, to chciałbym wiedzieć, co z ludźmi, którzy mają Plutona w Wadze, ale bez tego Chirona.
Sprawdziłem w końcu - mam Chirona w Bliźniętach w 8 domu. Nie w pierwszym. Czy to znaczy że ten wzorzec z tożsamością mnie nie dotyczy? Bo jakoś czuję te rzeczy, o których tu piszecie, ale może to po prostu Pluton w Wadze robi swoje bez Chirona? Przepraszam, że pytam takie podstawy ale chce rozumiec.
Edek, to ciekawe co mówisz, ale mam pytanie - czy to jest efekt Plutona w Wadze, czy po prostu rozwoju psychologii i dostępności terapii? Bo Pluton wszedł w Wadze dla pokolenia, które dorastało w konkretnym czasie historycznym, i może te zmiany w podejściu do relacji to po prostu efekt kultury, nie planet?
Ale wróćmy do tego, co Pajeczyna pytała - czy ta transformacja, którą Pluton w Wadze ma nieść, już się skończyła czy trwa? Bo mi się wydaje, że to ważniejsze niż spór o metodę. Jak wy to czujecie w swoim życiu, u siebie? Czy coś się domknęło czy wciąż pracuje?
Dla mnie zdecydowanie wciąż pracuje. Właśnie teraz. Ten wątek, który tu otworzyłam, nie jest akademicki - ja naprawdę szukam czegoś. Jak się patrzy na swój chart i widzi te konfiguracje, to nie jest uczucie 'aha, ciekawe'. To jest 'aha, to dlatego'. I to 'dlatego' wciąż mnie gdzieś prowadzi.
Wlasnie sprawdzilem swoj chart i mam pytanie - co to znaczy ze Pluton jest 'w tranzycie' przez cos? Slyszalem to pojecie ale nie rozumiem roznicymiędzy Plutonem urodzeniowym a tranzytowym. Czy ktos moze krotko wyjasnic? Przepraszam ze odbiegam.
