Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i chciałam się zapytać, czy wy też macie wrażenie, że każda z ośmiu faz Księżyca realnie coś w nas przestawia? Bo ja obserwuję siebie od kilku miesięcy i na prawdę widze wzorce. Nów to u mnie zawsze jakieś zamknięcie, wyciszenie, niemal brak chęci do kontaktu z ludźmi. Pełnia to eksplozja emocji, czasem płaczę bez powodu, czasem mam niesamowitą energię. Ale mnie bardziej ciekawi to, co między tymi dwiema skrajnościami - te fazy sierpa, garbu, ćwiartki. Czy ktoś w ogóle śledzi te pośrednie etapy? I drugie pytanie, które mnie nurtuje osobno - słyszałam, że Księżyc w natalnym horoskopie może pokazywać nasze "rany". Macie coś takiego u siebie?
Ojoj, ja nie śledzę jakoś systematycznie, ale teraz jak piszesz to zaczynam kojarzyć pewne rzeczy. Przed pełnią zawsze jestem jakaś nakręcona, drażliwa. Myślałam, że to przez pracę albo hormony, ale może to jednak Księżyc? Tylko jak odróżnić co jest faza a co po prostu życie?
To pytanie, które zadaje sobie większość obserwujących i nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo Księżyc nie działa w próżni. Julitka, dobrze że zaczęłaś od obserwacji własnych wzorców, bo to jedyna rzetelna metoda. Co do ośmiu faz - większość ludzi zna tylko cztery i dlatego im umyka połowa obrazu. Faza półksiężyca narastającego to moment decyzji, często wewnętrznego konfliktu czy iść naprzód. Gibbus narastający to przepchnięcie się przez opór. Te dwie fazy to nie jest nudna "przerwa" między nowym a pełnym - to często najtrudniejszy czas emocjonalnie. Co do kwestii ran - to odrębny temat i on nie dotyczy tylko samego Księżyca. Chiron i jego aspekty do Księżyca to tutaj kluczowa para. Macie to sprawdzone w swoich kartach?
Zenek ma racje że chiron jest ważny ale ja bym powiedziała że sam księżyc w karcie natalnej też dużo mówi o ranach,szczególnie jak jest w trudnym aspekcie do saturna albo plutona. Mam księżyc w kwadraturze z plutonem i powiem wam że każda pełnia to u mnie istny kataklizm emocjonalny. Nie metaforycznie, dosłownie.
w ósmym. Chyba to mówi samo za siebie 🙂 Ale masz racje z tym domen, nie pomyslałam o tym żeby porownać. Ta twoja znajoma ma w którym domu? 🙂
Przepraszam że się wtrącam bo ja z astrologią jestem szczerze mówiąc na początku drogi, ale to co piszecie o "ranie" w horoskopie mnie zaciekawiło. To jest jakiś konkretny punkt w karcie który się sprawdza, czy to taka metafora? Bo słyszałam o Chironie ale nie wiedziałam że on dosłownie coś wskazuje.
Zaraz zaraz, to znaczy że jak mam Chirona w aspekcie do Księżyca to wszyscy widzą moją ranę? To trochę przerażające. Czy to nie jest tak że niektórzy po prostu lepiej to maskują?
No, tamarka,"eksponuje dla wszystkich" to nie jest do końca tak. To zależy od konfiguracji. Jeśli ten aspekt jest napięty i jednocześnie Księżyc albo Chiron dotyka osi horyzontu - ascendentu lub descendentu - to rzeczywiście inni mogą to wyczuwać intuicyjnie, nawet jeśli nie wiedzą co dokładnie. Ale jeśli cała konfiguracja jest w domach głęboko prywatnych, jak czwarty czy ósmy, to raczej nosisz to wewnętrznie. Teraz pytanie do dyskusji - czy w kontekście faz Księżyca ta eksponowana rana nie aktywuje sie mocniej przy określonych fazach? Bo mam takie obserwacje, ale chętnie usłyszę innych.
To jest dobre rozróżnienie Henryka i myślę że oba mechanizmy mogą działać jednocześnie. fazy Księżyca to cykl napięcia i rozluźnienia energii emocjonalnej. Przy pełni jesteś dosłownie "otwarta" - wszystko co trzymasz przykryte wychodzi. Chiron to punkt przewlekłej czułości. Kiedy zbiegają się dwie rzeczy: pełnia dotykająca natalnego Chirona przez tranzyt, wtedy to naprawdę może być intensywne. Ale co ciekawe - sierp malejący, ta faza zaraz po pełni, to często moment kiedy ludzie z silnym Chironem zaczynają rozumieć co się właśnie wydarzyło emocjonalnie. Jakby faza pełni to wyrzuca, a sierp malejący daje wgląd.
Czytam to wszystko i mam takie podstawowe pytanie - skąd wiadomo kiedy tranzytujący Księżyc "dotyka" tego Chirona? Czy to trzeba jakiegoś programu, czy da się to jakoś śledzić bez znajomości całej astrologii?
Ja właśnie próbuję to robić, obserwuję się od paru miesięcy i piszę notatki. Przy nowiu mam niezmiennie poczucie, że wszystko jest nie tak, jakaś bezkształtna melancholia. Przy pełni z kolei albo płaczę albo jestem dziwnie nakręcona, nic pośrodku. Sprawdziłam swoją kartę i mam Księżyc w kwadraturze z Saturnem, brak Chirona w aspekcie do Księżyca. Czy Saturn w kwadraturze z Księżycem to też jest coś co eksponuje ranę, czy to inny rodzaj trudności??
Mam pytanie do całej rozmowy, bo trochę zgubiłam wątek. Zaczęliśmy od ośmiu faz Księżyca i ich wpływu na emocje, a teraz jesteśmy głęboko w kwadraturach i Chironie. Chcę zapytać konkretnie - czy ktoś z was realnie widzi różnicę między na przykład fazą sierpa narastającego a fazą gibbus narastającego w swoim codziennym życiu? Bo czytałam opisy, ale opis a praktyka to co innego. 😛
Ja mam księżyc w Skorpionie i oj tak, woda woda woda. Przy każdej pełni to jest u mnie jakieś gotowanie się od środka. Ale właśnie chciałam wrócić do tego co pisała Julitka o moim ósym domu - bo nie udzieliłam odpowiedzi. Jej znajoma z podobna kwadratūra ma Księżyc w którym domu? Julitka, nie odpowiedziałaś na to.
No sny to jest temat rzeka. Przy pełni mam takie sny że rano sama nie wiem czy to był sen czy coś więcej. Często związane z ludźmi których już nie ma. To normalne przy ósemce??
Przyznam że gubię się coraz bardziej w tej rozmowie,ale to chyba moja wina bo nie znam się na astrologii. mam jedno głupie pytanie - czy te wszystkie rzeczy o Chironie i fazach działają też na kogoś kto w ogóle o tym nie wie? Znaczy, czy jakiś człowiek który nigdy nie słyszał o astrologii też czuje pełnię inaczej, czy trzeba mieć tę wiedzę żeby to działało?
Dobra,to skoro Magini pytała to samo co ja - może jednak to nie jest głupie pytanie. Ale nadal nie rozumiem odpowiedzi. Czy ktoś może powiedzieć wprost: czy Księżyc działa na człowieka jak grawitacja, tzn. fizycznie, niezależnie od tego co myślimy? Bo jeśli tak, to po co w ogóle cała ta interpretacja i karty i Chiron? 🙂
A wracając do pytania Wieszczki - jak sprawdzić retrospektywnie czy to był tranzyt Księżyca do Chirona a nie faza - to jest wykonalne. Na astro.com w zakładce extended chart selection możesz ustawić datę wsteczną i zobaczyć dokładną pozycję Księżyca tranzytowego relative do twojego Chirona natalnego. Czy Celeste mogłaby potwierdzić, że dobrze to opisuję?
Wieszczka, ale czy to znaczy że sama faza - ta pełnia sama w sobie - nie zagrała? Że to był "przypadkowy" tranzyt który akurat wypadł przy pełni? Pytam bo mnie to milouje jak myslę o swoich pełniach i czy to faza czy za każdym razem jakiś inny tranzyt robi robotę.
Czy to by tłumaczyło dlaczego niektóre pełnie przechodzę zupełnie bezproblemowo, a przy innych mam wrażenie że ziemia się pode mną pali? Zawsze myślałam że to kwestia tego co się dzieje w życiu, a tu może to kwestia tego co Księżyc akurat wtedy dotyka w mojej karcie?
No to teraz mi się składa w całość. Ale mam kolejne pytanie - czy jest jakiś sposób żeby z góry sprawdzić która pełnia będzie dla mnie "aktywna"? Tzn. czy mogę patrzeć w kalendarzu księżycowym i jakoś przewidywać? 🙂
No, przepraszam że wchodzę z boku, ale mam wrażenie że przy tym wszystkim zgubiłyśmy trochę kwestię samych ośmiu faz. Dużo mówimy o pełni, a co z resztą? Ja np. przy nowiu mam totalną pustkę, jakby mnie ktoś wyciął. To też jest jakoś wytłumaczalne w tym modelu co Zenek opisuje?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mnie zastanawia. Czy ktoś z was prowadzi regularny dziennik fazowy? Mam na myśli notowanie jak się czujesz przy każdej fazie przez dłuższy czas, co najmniej kilka cykli. Pytam bo czytałam że bez takiej obserwacji trudno wyciągnąć wnioski dla siebie konkretnie.
A można zapytać jak taki dziennik prowadzić żeby był użyteczny? Co dokładnie notować? Samo "źle mi przy pełni" to chyba za mało, ale nie wiem od czego zacząć.
Pół roku notowania brzmi poważnie. Ale rozumiem - bez danych to trochę jak wróżenie z fusów, nie? Mam pytanie do Wieszczki albo kogokolwiek kto prowadzi taki dziennik - czy notujecie też w które fazy robicie jakieś rytuały albo afirmacje? Czy to osobna sprawa?
Przy okazji tego co Tamarka opisuje - to jest klasyczny przebieg fazy sierpa po nowiu. ale chcę zapytać o jedną rzecz,bo w tym wątku dużo mówimy o emocjach jako skutku faz. A czy ktoś z was rozważał odwrotną zależność? Tzn. że fazy księżyca uwydatniają to, co już jest w środku, a nie produkują nowych emocji?
To co Zenek mówi mi się podoba, ale mam pytanie - jeśli księżyc uwydatnia to co już jest, to dlaczego przy tranzytach do Chirona robi się akurat wokół rany? Chiron jest czymś szczególnym w tej układance czy to mogłoby dotyczyć każdego wrażliwego punktu w karcie??
A wracając na chwilę do tematu ośmiu faz - mamy nów, sierp rosnący, pierwszą kwadrę, garbatą rosnącą, pełnię, garbatą malejącą, ostatnią kwadrę i balsam. Dużo mówimy o nowiu i pełni, trochę o kwadrach. Ale czy ktoś ma doświadczenia z tymi środkowymi - z garbatą rosnącą albo balsamiczną? Mnie akurat ta balsamiczna bardzo uderza i chciałabym wiedzieć czy to typowe.
