Ale czy eksplozja jest potrzebna żeby coś zmienić? Pytam serio, nie retorycznie. Bo mam wrażenie że w tej dyskusji idziemy w stronę że ta mgła to zawsze coś co należy rozwiać, a może są pary które tak funkcjonują i jest im dobrze?
Przepraszam ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem tę dyskusję. Czy wy mówicie że Neptun dosłownie sprawia że ktoś ukrywa pieniądze, czy raczej chodzi o jakieś ogólne poczucie że temat jest niejasny? Bo nie wiem czy dobrze interpretuję.
Zapisałam sobie ten wątek bo jest naprawdę gęsty. Mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu czytając te posty. Czy ktoś sprawdzał jak te układy wyglądają na przykład w relacjach biznesowych, nie romantycznych? Neptun w ósmym albo przez synastrię w kontekście wspólnika w firmie, bo ósmy dom to też zasoby wspólne w szerszym sensie.
Wracając do mojej sytuacji bo trochę odpłynęliśmy. Ta rozmowa bardzo dużo mi dała, bo zacząłem tu z pytaniem czy ta pozycja jest jakoś z góry skazana. A teraz rozumiem że pytanie powinno raczej brzmieć: czy my oboje rozumiemy jak to działa między nami? I odpowiedź jest nie, nie rozumiemy i nigdy o tym nie rozmawialiśmy wprost.
Tadek97, to brzmi jak dość konkretna zmiana perspektywy i to jest moim zdaniem ważniejsze niż sam stopień Neptuna. Tylko mam jedno pytanie na koniec tej warstwy dyskusji. Czy sądzisz że gdybyś powiedział partnerce o tym co odkryłeś w tej synastrii, to ona byłaby otwarta na taką rozmowę, czy raczej wyśmiałaby ten kontekst?
Rasphul, to jest dobre pytanie i szczerze nie wiem. Nie jestem pewien czy ona w ogóle myśli o naszej relacji w kategoriach astrologicznych. Ona nie jest osobą która śledzi takie rzeczy. Zastanawiam się czy zamiast mówić o synastrii i Neptunie, powinienem po prostu zainicjować tę rozmowę o finansach wprost. Bez kontekstu astrologicznego. Czy to by nie było bardziej uczciwe wobec niej?
To jest właśnie to napięcie. Masz sposób do rozumienia sytuacji, ale czy używasz go jako pretekstu żeby unikać bezpośredniej rozmowy? Neptun w ósmym może dawać tendencję do pośrednich podejść zamiast frontalnych. Pytam, bo sam widzę w twoim ostatnim poście dwie opcje i zastanawiam się którą naprawdę chcesz wybrać.
To co powiedział Rasphul mnie zastanawia. Czy nie jest tak że sama astrologia w takich momentach staje się neptunowa? Znaczy, tłumaczymy sobie sytuację przez planetę zamiast iść do źródła. Nie krytykuję, naprawdę pytam, bo sama też tak robię.
Ale czy to nie jest trochę za surowe podejście? Nie każda osoba która sprawdza swój horoskop zamiast od razu dzwoni do partnera używa astrologii jako ucieczki. Czasem po prostu chcemy zrozumieć zanim powiemy. Nie?
Przepraszam, wróćmy może do czegoś bardziej podstawowego, bo się trochę zgubiłem. Neptun w ósmym to jest coś co zostaje z człowiekiem przez całe życie, tak? Czy to znaczy że ta mgła finansowa nigdy nie mija niezależnie od partnera?
Zdzichu57 dobrze to ujął. Dodam tylko że Neptun rządzi między innymi iluzją, ale też przebudzeniem. Sama pozycja nie przesądza o wiecznej mgle. Przesądza o tym że ten temat będzie przez całe życie wymagał szczególnej uwagi. Czy to jest skazanie? Raczej zadanie.
Mam pytanie do Rasphula w kontekście tego zadania. Czy są jakieś tranzytujące planety które mogą ten neptunowy efekt w ósmym chwilowo rozjaśnić? Coś co pomaga zobaczyć wyraźniej przez krótki czas?
To ciekawe że Saturn jest tym który rozjaśnia. Bo Neptun i Saturn są chyba w astrologii takim klasycznym przeciwieństem, nie? Jeden rozmywa, drugi zaostrza. Zastanawiam się czy ludzie z Saturnem bliskim Neptuna w natalu mają ten konflikt wbudowany na stałe.
Gienia98, nie przerywaj, to jest właściwie pomocne słyszeć jak to działa w praktyce u kogoś. Ale mam pytanie do wątku który Rasphul poruszył. Jeśli Saturn tranzytujący może wymusić jasność, to czy można jakoś samemu wywołać ten efekt bez czekania na transit? Przez pracę z tą pozycją świadomie?
To jest pytanie które wykracza poza samą interpretację mapy i wchodzi w pracę z planetami. Nie chcę się rozpisywać za bardzo, ale krótko: tak, jest coś takiego jak praca z archetypem planety. Neptun w ósmym prosi żeby zamiast uciekać w mglę intencjonalnie wnosić przejrzystość właśnie w sferę wspólnych zasobów. Nie czekać na Saturna, tylko samemu być tym Saturnem dla siebie.
Betalia, przepraszam że pytam tak dosłownie, ale co znaczy być Saturnem dla siebie? Czy to chodzi o jakieś konkretne działanie, czy to bardziej takie coś wewnętrznego?
To brzmi prawie jak porada finansowa a nie astrologia 🙂 Ale może o to chodzi, że astrologia pokazuje problem a rozwiązanie jest bardzo ziemskie?
Chcę jeszcze wrócić do kwestii którą ktoś wcześniej postawił a trochę nam umknęła. Wspólne finanse to nie tylko para romantyczna. Tadek97 zaczynał od swojej sytuacji, ale temat jest szerszy. Czy Neptun w ósmym wpływa tak samo kiedy chodzi o współwłasność albo spadek? Tam nie ma tej samej dynamiki emocjonalnej co w związku, a finanse są jeszcze bardziej konkretne.
Więc wracając do tego co zacząłem pisać, bo mi się urwało. Neptun w ósmym w kontekście współwłasności, spółek, dziedziczenia. Czy Tadek97 miał na myśli wyłącznie relację partnerską, czy też te szersze konteksty? Bo wydaje mi się że w przypadku np. spadku po kimś ta neptunowa mgła może wyglądać zupełnie inaczej niż w codziennym zarządzaniu z partnerem.
Zdzichu57 zadał dobre pytanie. Ja wchodziłem od strony relacji partnerskiej, ale teraz jak o tym myślę to miałem też sytuację ze wspólnym kontem z rodziną przy pewnej sprawie majątkowej i tam mgła była równie gęsta. Więc może to szerszy wzorzec.
To jest właśnie sedno Neptuna w ósmym. Nie chodzi o to z kim dzielisz zasoby, chodzi o to że sam mechanizm współdzielenia zasobów jest u ciebie owity czymś nieuchwytnym. Rodzina, partner, wspólnik w biznesie, wszystko przez ten sam filtr.
To mnie zastanawia z zupełnie innej strony. Piszecie o mgłe jako o problemie, ale czy Neptun nie niesie też jakiegoś daru w ósmym? Znaczy, może ta osoba wyczuwa rzeczy intuicyjnie zanim jeszcze są na papierze? Numerologicznie ósemka to właśnie finanse i władza, ale też intuicja w działaniu...
To pytanie jest naprawdę trudne i uczciwie powiem że nie ma prostej odpowiedzi. Neptunowa intuicja i neptunowa iluzja wyglądają identycznie od środka. Różnicę widać głównie po tym co się sprawdziło, czyli retrospektywnie. Saturn jako świadomy korektyw polega właśnie na tym, że zanim zadziałasz na przeczucie, pytasz się: mam fakty?
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak ktoś nie ma Neptuna akurat w ósmym tylko powiedzmy w siódmym, to ten problem ze wspólnymi pieniędzmi go nie dotyczy w ogóle? Czy to może się przejawiać przez inne aspekty?
Obserwatorka dobrze to ujęła. Ja mam Neptuna w ósmym natywnie więc to moja stała konfiguracja, ale znam ludzi gdzie Neptun jest w innym miejscu a rządzi ósmym domem przez znaki i efekty są podobne. Trochę łagodniejsze może, ale podobne.
Czyli rozumiem że nawet jeśli ktoś nie ma tej konkretnej pozycji to może mieć podobne trudności przez inne ustawienia? To jakby nie ma ucieczki od tematu wspólnych finansów w astrologii, każdy ma coś?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno zdanie, może naiwne. Czy nie jest tak że wszyscy mamy kłopoty ze wspólnymi pieniędzmi i astrologia po prostu nam pomaga to jakoś nazwać? Nie złośliwie pytam, serio.
