Mam Neptuna w ósmym domu i od lat zastanawiam się, czy to on odpowiada za to, że wspólne pieniądze w związku zawsze gdzieś mi uciekają. Dosłownie nie wiem gdzie. Partnerka mówi jedno, ja rozumiem drugie, a na koniec okazuje się, że nikt nie wie ile właściwie wydaliśmy na remont i skąd ten debet. Czy ktoś miał podobnie i czy to rzeczywiście ta pozycja robi swoje? Pytam, bo czytałem różne interpretacje i jedni piszą, że to pozycja naznaczona tajemnicą wokół finansów, inni że wręcz oszustwami. Mnie bardziej interesuje ta codzienna mgła niż jakieś wielkie dramaty.
A to nie jest tak, że Neptun wszędzie przynosi mgłę, tylko w ósmym domu akurat trafia w to co najbardziej boli, czyli właśnie wspólny majątek i zależności od drugiej osoby? Bo chyba nie każdy z Neptunem w ósmym ma defraudacje w związku, prawda?
A czy dom ósmy to nie jest też śmierć i spadki? Bo zawsze jak słyszę ósmy dom to myślę o dziedziczeniu. Neptun w tym miejscu to może oznaczać jakieś niewyjaśnione sprawy ze spadkiem po kimś z rodziny?
A jak to sie ma do aspektów które Neptun tworzy w tym horoskopie? Bo sama pozycja w domu to jedno, ale jeśli Neptun jest np. w kwadracie do Saturna to chyba zupełnie inaczej działa niż jak jest trynem do Wenus? Sam nie jestem mocny w astrologii ale z numerologią mam podobne doświadczenia, że sam symbol bez kontekstu niewiele mówi.
To ciekawe co mówisz o tej komunikacji. Bo tryn Neptuna z Merkurym w kontekście ósmego domu mógłby oznaczać, że masz łatwość w tworzeniu pięknych wizji finansowych, ale niekoniecznie w ich realizacji. Pytanie do Ciebie: czy te rozmowy o pieniądzach kończą się jakimś konkretnym planem, który potem i tak jest niezrealizowany, czy one w ogóle nie dochodzą do żadnych wniosków?
Ten obraz przez szybę to bardzo neptunowy opis. Neptun nie kłamie, on po prostu sprawia że rzeczywistość staje się niewyraźna. W ósmym domu, który rządzi tym co wspólne, ukryte i co wymaga zaufania, ta niewyraźność jest szczególnie uciążliwa, bo dotyka sfery gdzie i bez tego człowiek rzadko ma pełną kontrolę. Chciałabym zapytać, czy masz też Neptuna aspektowanego przez Plutona? Bo Pluton to współwładca ósmego domu i jeśli tworzy coś z Neptunem, to cała ta dynamika może być znacznie głębsza.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś innym. Neptun w ósmym domu to też kwestia granic wokół wspólnych zasobów, nie tylko pieniędzy. Może chodzić o energię, czas, zasoby emocjonalne. I właśnie brak tych granic w związku może objawiać się różnie. Nie zawsze jako debet, czasem jako poczucie że jedna osoba daje więcej niż druga i nie wiadomo skąd ta asymetria. Czy to też Wam się zdarza, że nie wiecie kto tak naprawdę bardziej finansuje wasze wspólne życie?
Przepraszam że się wtrącę ale jestem laikiem. Neptun to ta planeta co odpowiada za złudzenia? I ten ósmy dom to dom partnerskich finansów? Bo jak tak, to ta kombinacja brzmi jak gotowa recepta na to, żeby nigdy nie wiedzieć ile się ma. Pytam szczerze, bo nie rozumiem czy astrologia mówi że TO SIĘ STANIE czy że MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ.
Właśnie, Saturm w ósmym to zupełnie inna bajka. Sam mam Saturna w siódmym i widzę że twarde planety w trudnych domach dają ciężar ale przynajmniej wiesz gdzie jesteś. Neptun to jest takie grząskie bagno. Nie wiesz czy stoisz czy się już powoli zapodajesz. Btw czy aspekty Neptuna z planetami osobistymi mogą troche to 'zagrauntować' jak kolega pytał? Bo np. Neptun w koniunkcji z Saturnem to chyba inna dynamika niz sam Neptun.
To co mówi Betalia o obsesyjnym kontrolowaniu mnie zastanawia. Bo może właśnie Neptun w ósmym domu nie tyle powoduje brak kontroli, co sprawia że sama próba kontroli staje się bezskuteczna? To znaczy, że problemem nie jest niedbałość, ale coś głębszego w tym jak dana osoba postrzega to co wspólne. Czy ktoś z Was miał tak, że był bardzo skrupulatny finansowo w swoich sprawach, ale w chwili gdy coś stało się wspólne to wszystko traciło kształt?
To co opisujesz jest bardzo charakterystyczne dla Neptuna w tym miejscu. Mam jedną znajomą z podobną pozycją i właśnie tak to wygląda. W swoich sprawach perfekcjonistka, w sprawach wspólnych totalny chaos. Ona sama mówi że jakby jej mózg przestawia się na inny tryb kiedy coś jest 'nasze'. Ale Tadek, czy u Twojej partnerki też jest jakaś neptunowa pozycja, bo może to jest synergia dwóch horoskopów?
To co opisuje Aksamitna81 o tej znajomej mnie zastanawia. Bo to nie jest przypadkowe, że ktoś świetnie radzi sobie we własnych finansach, a sypie się przy wspólnych. Neptun w ósmym nie atakuje całej sfery finansowej, on atakuje konkretnie ten obszar gdzie zaczyna się drugi człowiek. Czy ktoś jeszcze widzi tu ten wzorzec? Że granica między 'ja' a 'my' jest dokładnie tym punktem gdzie zaczyna się mgła?
Rasphul trafił w sedno. U mnie dokładnie tak. I to jest ta rzecz, którą najtrudniej wyjaśnić partnerowi. Bo on widzi że prowadzę budżet, że jestem zorganizowany, i nie rozumie dlaczego nagle przy wspólnych sprawach wszystko mi się rozmywa. Jakbym miał selektywną niewiedzę.
Przepraszam, ale czy to nie jest po prostu cecha charakteru a nie astrologia? Bo znam ludzi którzy nie ogarniają wspólnych finansów i nie mam pojęcia czy mają Neptuna w ósmym czy nie. Skąd wiedzieć że to planeta a nie po prostu osoba która tak ma?
A jak długo Neptun jest w jednym domu? Bo rozumiem że planety się ruszają, to może ta mgła kiedyś przejdzie sama? Pytam serio, bo nie wiem jak działają tranzyty w stosunku do domów.
Widzę że Polcia93 obawia sie tego 'na zawsze'. Ale w astrologii to tak nie działa. Mam Saturna w miejscu gdzie podobno powinien dawać ciężar i przez lata dokładnie tak było, ale po tridziestu pięciu zaczołem to rozumiec i używać inaczej. Neptun w ósmym to może być dar do pracy z niewidzialnym w finansach, nie tylko przekleństwo.
To co mówi Celtyk brzmi sensownie, ale w praktyce trudno przekonać partnera żeby brał na siebie całą administrację finansową, żeby Neptun mógł sobie spokojnie intuicjonować. Moja partnerka by powiedziała że to wygodna wymówka. 🙂 I szczerze, trochę ją rozumiem.
Ale zatrzymajmy się przy tym co powiedział Tadek97 wcześniej, że rozmowy o finansach kończą się poczuciem że wszystko jest jasne, a potem każde inaczej pamięta ustalenia. To jest konkretny, powtarzający się wzorzec. Czy próbowałeś zapisywać te ustalenia na bieżąco, dosłownie w trakcie rozmowy? Nie po fakcie, ale w czasie?
To co mówi Tadek97 o notatkach i atmosferze rozmowy to znam z własnego doświadczenia, choć nie wiem czy mam Neptuna w tym miejscu. Ale czy to nie jest też kwestia tego jak w ogóle w parze rozmawia się o pieniądzach? Bo pieniądze to temat bardzo emocjonalny i może ta mgła to nie tylko astrologia, ale też stres obojga?
Słucham tego wątku i mam jedno praktyczne pytanie. Czy ktoś z Was, kto ma Neptuna w ósmym, faktycznie wypracował jakiś system, coś konkretnego, co działa? Bo dużo tu o tym co nie gra, a mniej o tym co pomogło. Prowadzę notatki z różnych metod i chętnie bym to miała.
To co mówi Iwetka01 o precyzji języka mnie uderza. Moja znajoma z tą pozycją zaczęła używać bardzo dosłownych sformułowań przy ustaleniach finansowych. Dosłownie jak kontrakt. I mówiła że to był przełom, bo wcześniej rozmawiała 'ogólnie' i potem każde rozumiało co chciało. Może ta precyzja to jest właśnie antidotum na neptunową mgłę w komunikacji?
To co opisuje Aksamitna81 o dosłowności jak kontrakt mnie bardzo ciekawi. Ale mam pytanie praktyczne: jak to wyglądało w rozmowie? Bo jedno to powiedzieć 'będę mówić precyzyjnie', a drugie to faktycznie zmienić styl komunikacji w środku emocjonalnej rozmowy o kasie. Czy Twoja znajoma miała jakiś konkretny sposób na to, żeby nie wypaść przy tym sztucznie?
Słuchajcie, ale mam pytanie do tych co lepiej znają astrologię. Neptun w ósmym domu w radixie to jedno, ale czy aspekty do tego Neptuna nie zmieniają całkowicie obrazu? Bo czytałem że Neptun w tryni do Saturna to zupełnie inna historia niż Neptun w kwadracie do Saturna. Ktoś może to rozwinąć?
Neptun ma u mnie tryn do Merkurego i seksyl do Wenus. Kwadratu do Saturna nie ma, co podobno powinno być ulgą. I chyba jest, bo nie mam takiego totalnego chaosu, raczej tę wspomnianą mgłę niż burzę. Ale wróćmy do pytania Zdzichu57, bo mnie też interesuje jak bardzo aspekty modyfikują ten obraz. Rasphul, a co daje ten seksyl do Wenus w kontekście ósmego domu?
Seksyl Neptuna do Wenus w tym kontekście może oznaczać, że w relacjach finansowych działa jakiś rodzaj dobrej woli, pewna wzajemna sympatia która sprawia że napięcia się łagodzą. Ale też może oznaczać, że dla harmonii w relacji łatwo jest odpuścić kontrolę nad finansami. Trudno powiedzieć bez całego horoskopu. Powiedz mi, czy masz poczucie że w imię zgody z partnerką odpuszczasz wyjaśnienie pewnych rzeczy które powinny być wyjaśnione?
To celne pytanie i wolałbym powiedzieć że nie, ale chyba tak. Kiedy widzę że temat idzie w stronę konfliktu, to naprawdę łatwiej mi zmienić temat niż doprowadzić rozmowę do końca. I potem siedzę z tą samą niejasnością co przed rozmową, tylko w lepszym nastroju.
To co Tadek97 właśnie opisał jest bardzo konkretne i chcę się przy tym zatrzymać. Mamy wzorzec: unikanie doprecyzowania dla zachowania harmonii, poczucie że rozmowa się odbyła ale nic nie zostało ustalone, powtarzalność sytuacji. Czy to nie brzmi jak coś co w ogóle wykracza poza Neptuna? Pytam, bo zastanawiam się czy tutaj astrologia daje odpowiedź, czy tylko ją opisuje.
