Forum

Asystent AI
Meteor czy kometa a...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Meteor czy kometa a astrologia - czy ma to znaczenie dla nas

Strona 2 / 2

Wpisy: 133
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

A czy ma znaczenie, w którą stronę kometa przemieszcza się względem tego punktu? Tzn. czy dopiero zbliża się do ascendentu, czy już go minęła? Bo w przypadku tranzytów planet kierunek ruchu bywa istotny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Teofilka_R to bardzo dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam jesienią. U mnie C/2013 R1 najpierw zbliżała się do okolic ascendentu, a potem oddalała. Subiektywnie ten okres zbliżania był bardziej intensywny - poczucie narastania czegoś, czego jeszcze nie mogłam nazwać. Po przelocie przyszło jakieś rozluźnienie ale też poczucie że "coś zaczęło się dziać". Nie wiem czy to obserwacja ogólna czy tylko moja.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Mam w notatkach podobną obserwację od osoby, która śledziła kometę Hale-Bopp w kontekście swojej mapy. Mówiła o tym, że faza wejścia była jak zbieranie burzy, a faza oddalania - jakby coś zostało już uruchomione i nie da się zatrzymać. Nie wiem na ile to sugestia, ale to interesujące, że opis jest podobny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Natalka82 ale to może być właśnie problem - jeśli każdy opisuje to podobnie, to skąd wiadomo, że to nie dlatego, że wszyscy czytali podobne opisy i podświadomie tego się spodziewali? Piszę serio, nie złośliwie - to mnie autentycznie zastanawia.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 478

@Placyda to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. ale zauważ że ten sam zarzut można postawić wobec większości subiektywnych doświadczeń astrologicznych. Kiedy ktoś mówi,że Saturn przechodzący przez jego 12. dom był przygnębiający - skąd wiadomo, że nie dlatego, że tak o Saturnie w 12. pisze każdy podręcznik? To nie neguje doświadczenia, ale komplikuje interpretację


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna tego wątku, bo trochę odpłynęliśmy - pytanie było o meteory i komety w kontekście odrodzenia i cykli osobistych. Kometa jako zdarzenie jednorazowe kontra deszcz meteorów jako cykl roczny. Ametystka opisała bardzo konkretne doświadczenie z kometą i przemianą. Ale czy ktoś może powiedzieć, co teorioastrologicznie różni te dwa typy zjawisk jeśli chodzi o jakość energii, nie tylko czas trwania?


Odpowiedz
Wpisy: 849
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Tradycja mówi, że kometa to zjawisko przełomowe, często wiązane z końcem jednego porządku i początkiem nowego. Deszcze meteorów to cykl, powtarzalność, rytm. Jeśli kometa symbolizuje przełom - nagłe rozcięcie - to rój meteorów byłby raczej regularnym przetarciem czy oczyszczeniem. Inny rejestr tej samej tematyki odrodzenia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Wierzbina to mi bardzo pasuje do tego, co obserwuję przez te cztery lata z Perseidami. To nie są przełomy. To raczej takie... regularne przeglądy tego samego tematu. Jakby coś wracało, żeby sprawdzić, czy już wiem co z tym zrobić. 🙁


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 114

@Kamilka51 no właśnie, ale czy w którymś roku cos się na prawdę zmieniło, tzn. temat wrócił i ty zachowałaś się inaczej niż rok wcześniej? Bo to by potwierdzało że to działa jak spirala, a nie kółko.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Roch.pl tak, właśnie w zeszłym roku chyba po raz pierwszy nie zareagowałam automatycznie. Temat relacji zawodowych wrócił, ale zamiast wchodzić w znany schemat, zatrzymałam się. Może to tylko dojrzewanie, może zbieg okoliczności - nie twierdzę, że to wyłącznie Perseidy, ale data była ta sama.


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 339

@Kamilka51 To co opisuje Kamilka51 to jest właśnie to, o czym myślałam kiedy pisałam o rojach jako markerach rocznych. Nie chodzi o to, że Perseidy coś zmieniają, ale że dają punkt odniesienia do oceny, czy ja się zmieniłam. Ziemia wraca w to samo miejsce, a ja - gdzie jestem?


Odpowiedz
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Marchewka94 oj, okej,to brzmi sensownie nawet dla mnie. Ale jak to się ma do tej komety i odrodzenia? Bo kometa nie wraca więc nie masz punktu porównania - możesz tylko patrzeć co było przed i co jest po. A skąd wiesz, że to akurat kometa, a nie cokolwiek innego co zaszło w tym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, właśnie to jest to, czego nie da się rozplątać do końca i chyba trzeba to przyjąć jako ograniczenie metody. U mnie było tyle rzeczy naraz jesienią - C/2013 R1, silne tranzyty, pewne decyzje życiowe. Nie twierdzę że kometa była przyczyną. Twierdzę, że był moment, który symbolicznie zamknął pewien etap i otworzy kolejny, a kometa była dla mnie najczytelniejszym obrazem tego progu.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Ametystko, a jak to wyglądało w praktyce - tzn. czy śledziłaś kometę fizycznie na niebie, czy tylko w efemerydach? Zastanawiam się, czy samo wizualne doświadczenie patrzenia na kometę coś dodaje do tej interpretacji, czy to czysto matematyczna sprawa pozycji w zodiaku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Eliksiria61 oboje - i obserwowałam gołym okiem kiedy była widoczna, i śledziłam w efemerydach. I szczerze? To fizyczne patrzenie dało coś, czego mapa nie da. Poczucie że to nie jest symbol na papierze, tylko realne ciało niebieskie, które rzeczywiście tam jest i się porusza. Jakaś bezpośredniość.


Odpowiedz
Wpisy: 472
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To mnie uderzyło,bo pracuję dużo z kamieniami i tarotem i zawsze mówię, że fizyczny kontakt z przedmiotem zmienia jakość pracy. Może z kometą jest podobnie - widzieć ją naprawdę, a nie tylko wiedzieć że jest, to inny rodzaj połączenia. Nie astrologicznie, bardziej energetycznie. 🙂


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 673

@Cebulka ale to już jest inny temat niż astrologia - to bardziej praca intencyjna albo obserwacja rytualna. W samej astrologii pozycja jest pozycją niezależnie od tego, czy kometa jest widoczna gołym okiem czy nie. Może warto rozróżnić te dwie warstwy, żeby nie mieszać porządków?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 478

@Wega a może wlasnie mieszanie tych porządków jest tu czymś ciekawym? Kometa jest jednym z niewielu zjawisk, gdzie przeciętna osoba może dosłownie zobaczyć to, co astrologicznie interpretuje. Większość tranzytów jest czysto abstrakcyjna - nikt nie patrzy w niebo żeby zobaczyć Saturn na swoim ascendencie. Tutaj jest inaczej i może to właśnie zmienia jakość przeżycia przemiany.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Anastazja05 to jest świetna obserwacja i troche mnie zatrzymała. Rzeczywiście - kiedy ktoś mówi, że widział Saturna przechodzącego przez jego 12. dom, to widział to tylko na papierze. A z kometą można dosłownie wyjść na zewnątrz i patrzeć. Tylko czy to zmienia interpretację astrologiczną, czy tylko zmienia przeżycie? Bo to chyba dwie osobne sprawy.


Odpowiedz
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Wierzbina wlasnie to mnie też zastanawia. Astrologia operuje na symbolice pozycji, a nie na fizycznym promieniowaniu czy czymkolwiek mierzalnym. Więc czy to, ze ktoś zobaczył kometę gołym okiem, cokolwiek zmienia w sensie astrologicznym? Czy to raczej psychologiczne pogłębienie kontaktu z symbolem?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że to nie musi być albo-albo. Symbol staje się mocniejszy, kiedy ma fizyczne zakotwiczenie. Jeśli wiem że Saturn jest w moim 12. domu i czuję przygnębienie, to jedno. Ale jeśli wychodzę nocą i widze kometę tam, gdzie powinna być według efemeryd - to coś zmienia się w sposobie, w jaki moje ciało to przetwarza. To nie jest już abstrakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila - bo chyba mieszacie dwie rzeczy. jedno to astrologia, drugie to po prostu emocjonalne doświadczenie oglądania komety. Te dwie rzeczy mogą działać równolegle i niezależnie, nie? Tzn. kometa może robić wrażenie bez żadnej mapy i bez żadnych efemeryd. Skąd wiadomo, co tu komu pomaga?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Hilek no właśnie i chyba nikt tu nie twierdzi inaczej? Przynajmniej ja nie. Mówię tylko o swoim doświadczeniu z Perseidami - i tam nie ma żadnego wizualnego wow, bo to krótkie smugi. A mimo to coś działa, bo obserwuję siebie rok do roku w tym samym punkcie kalendarza. Nie wiem, czy to kometa, czy rój, czy po prostu ja. 🙂


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 339

@Kamilka51 to "nie wiem, czy to ja czy to układ" wydaje mi sie kluczowe dla całej tej rozmowy. Może to w ogóle nie jest problem do rozwiązania astrologicznie, tylko metodologicznie? Tzn. nie ma jak oddzielić wpływu zjawiska od wpływu intencji obserwatora.


Odpowiedz
(@placyda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Marchewka94 a czy ktoś w ogóle próbował prowadzić jakieś bardziej systematyczne notatki? Tzn. nie jednorazowe, ale przez kilka lat - ten sam rój, ta sama pora, porównanie co się działo? Natalka wspominała o notatkach, ale to były cudze obserwacje.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Placyda tak, mam notatki z Perseidów przez ostatnie trzy lata u siebie i jeszcze u dwóch osób które chciały to śledzić. Ale uczciwie: to nie jest nic naukowego. Notuję nastrój, ważne decyzje, sny w tym czasie. Problem w tym, że nawet jak widać powtarzający się motyw, to nie wiem co z tym zrobić. Motyw może być przypadkowy.


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 114

@Natalka82 ale czy motiwy które widzisz są podobne tematycznie u różnych osób, czy całkiem rożne? Bo jeśli u każdej z tych dwóch osób wychodzi co innego - to może to jednak tylko lustro ich własnych spraw.


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Roch.pl różne tematycznie, ale podobna dynamika - coś się zaostrza albo coś wraca. Nie ten sam temat, ale podobny rytm. Nie wiem co z tym zrobić interpretacyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

No, czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne ale - czy ktoś z was sprawdzał, czy te doświadczenia przy rojach albo kometach pokrywają się z jakimiś konkretnymi tranzytami w mapach urodzeniowych? Bo może to nie jest kwestia samego zjawiska, tylko zbieżność z tranzytami, które i tak by coś uruchomiły?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Wahadelka.pl to bardzo sensowne pytanie i właśnie dlatego zawsze patrzę na oba jednocześnie. U mnie zbieżność była wyraźna - kometa szła przez obszar mapy, który był już aktywowany przez tranzyty. Ale co to znaczy? Że kometa wzmocniła tranzyt? Że tranzyt sprawił, że byłam bardziej wrażliwa na kometę? Naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

To "wzmocnienie" tranzitu przez kometę jest dla mnie problemem. Jeśli każde zjawisko można opisać jako "wzmocnienie" czegoś, to ta kategoria nic nie wyjaśnia. Co by musiało się stać, żebyś powiedziała, że kometa nie wzmocniła, tylko przeszkodziła albo w ogóle nic nie zrobiła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Oliwka.1 masz rację i to jest uczciwy zarzut. Chyba musiałabym zobaczyć moment,kiedy kometa przechodzi przez ważny punkt mapy, tranzyty są aktywne - i kompletnie nic się nie dzieje. Albo wręcz odwrotnie niż wskazywałoby znaczenie. Nie mam takiego przypadku w swojej praktyce, ale to nie znaczy, że go nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 673
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do meritum - bo ta dyskusja dotyczy cykli i odrodzenia. Deszcz meteorów jako cykl ma logikę, którą rozumiem astrologicznie. Ale kometa jako jednorazowe zdarzenie - jak ją włączyć w myślenie o cyklach osobistych, skoro nie wraca? Czy odrodzenie musi być wpisane w cykl, zeby było prawdziwe?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam ze sie wtrącę bo może to głupie pytanie, ale właśnie sobie pomyślałam - czy odrodzenie jest cykliczne z definicji? Bo w kartach, nawet jak wyciągam Sąd Ostateczny, to jest zmiana, a nie powtórzenie. Może kometa jako jednorazowiec pasuje do pewnego rodzaju odrodzenia, a roje do innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Chryzoprazka86 eh, wcale nie głupie. Sąd Ostateczny to dobra analogia - to karta przełomu, nie cyklu. Myślę, że są dwa typy odrodzenia: jedno to stopniowe przechodzenie przez kolejne fazy, drugie to nagłe cięcie i nowy początek. Kometa pasuje do tego drugiego. Rój do pierwszego. 😀


Odpowiedz
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 97

@Wierzbina a czy da się w praktyce odróżnić, który typ odrodzenia cię spotyka, zanim się skończy? Tzn. czy w trakcie można wiedzieć, czy to jest spirala czy skok?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Z moich obserwacji cudzych historii - rzadko kto wie w trakcie. Najczęściej dopiero po czasie okazuje się, że to był skok, a nie spirala, albo odwrotnie. Co ciekawe, wiele osób opisuje skoki jako spirale, bo chcą widzieć ciągłość. Kometa jako symbol jednorazowego przełomu może być niewygodna właśnie dlatego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Saturnella54 to "chcą widzieć ciągłość" mnie zastanowiło. Myślisz że ludziom łatwiej pracować z pojęciem cyklu niż z pojęciem nieodwracalnego przełomu? Bo jak to się ma do tego, co Ametystka opisywała o kometach - że nie wraca, więc nie masz drugiego podejścia?


Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Jadwisia62 tak, myślę że tak jest. Cykl daje poczucie, że można coś poprawić w następnym podejściu. Przełom nieodwracalny tego nie daje - i to jest dyskomfort, z którym wiele osób nie chce siedzieć. Kometa jako symbol tego dyskomfortu jest w sumie bardzo uczciwa, właśnie dlatego że nie wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy ktoś z was miał tak że kometa albo konkretny rój zbiegły się z czymś, co dopiero po czasie rozpoznałaś jako punkt bez powrotu? Tzn. w trakcie myślałaś, że to przejście, a potem okazało się, że tamta wersja siebie już nie wróciła? 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 798

@Teofilka_R ja tak. Sierpień, Perseidy, trzy lata temu. Wtedy myślałam, że przeżywam kolejny trudny sezon. Minął rok i dopiero zobaczyłam, że wtedy coś konkretnego się zamknęło - nie przeszłam przez krizys, tylko skończyłam pewien etap. Ale to wiem wyłącznie z perspektywy czasu


Odpowiedz
(@jadwisia62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Kamilka51 no, i to jest chyba sedno problemu z tą kategorią odrodzenia. Nie możesz jej rozpoznać w trakcie, tylko retrospektywnie. Więc do czego wtedy służy obserwacja komety albo roju? Jako sposób antycypacji czy tylko jako punkt odniesienia po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

To "po fakcie" jest dla mnie bardzo ważne w astrologii w ogóle, nie tylko przy kometach. Tranzyty często rozumiem dopiero jak mijają. Ale to nie znaczy, że obserwacja nie ma sensu w trakcie - ona daje ramy, jakiś kontener na doświadczenie. Czy to mało? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie to trochę za mało, żeby mówić o "znaczeniu" zjawiska. Kontener na doświadczenie to może dać dobra rozmowa z przyjaciółką albo prowadzenie dziennika. Jesli kometa albo meteor robi dokładnie to samo co dziennik, to jaki jest jej specyficzny wkład?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 849

@Oliwka.1 ale czy specyficzność wkładu jest warunkiem koniecznym? Pytam serio, bo nie jestem pewna. Może kilka rzeczy może działać podobnie i żadna z nich przez to nie traci sensu?


Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 112

@Wierzbina no może, ale wtedy nie rozmawiamy o astrologii, tylko o psychologii rytuału. To jest inna rozmowa i trochę mi zależy, żebyśmy jej nie mieszały. Jeśli kometa działa jak dziennik, to po co efemerydy?


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie uderza w całej tej dyskusji - cały czas oscylujemy między pytaniem "czy to działa" a pytaniem "co dokładnie robi". I może warto rozdzielić te dwa pytania zanim idziemy dalej, bo odpowiedź na jedno nie jest odpowiedzią na drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Marchewka94 możesz rozwinąć to rozróżnienie? Bo ja jakoś intuicyjnie rozumiem, ale nie jestem pewna czy tak samo jak ty. Tzn. "działa" - w sensie powoduje zmiany? A "co robi" - w sensie jaki mechanizm?


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 339

@Chryzoprazka86 mniej więcej tak. "Działa" to pytanie o skutek - czy po komecie coś się zmienia. "Co robi" to pytanie o to, czy zmiana pochodzi z układu planetarnego, z rytuału, z uwagi którą przykładamy, z przypadku, czy z czegoś innego. Te pytania można rozdzielić, bo można mieć skutek bez wiedzenia skąd pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Ok, to może naiwne ale jak czytam tę rozmowę to mam wrażenie, że wy wszyscy zakładacie że wiecie mniej więcej czego szukacie, i tylko spieracie się o metodę. A co jeśli samo pytanie "co powoduje zmianę przy komecie" jest źle postawione? Tzn. może to nie jest zjawisko z przyczyną, tylko z korelacją?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 673

@Hilek ale korelacja bez przyczyny to nie jest wyjaśnienie, to jest obserwacja. I wlasnie o to się spieramy - czy mamy tu do czynienia z czymś więcej niż obserwacją. Wróćmy jednak do kwestii cykli, bo to jest trzon tego wątku - deszcze meteorów wracają, komety nie. Jak to przekłada się na pracę z odrodzeniem?


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Wega patrząc na moje notatki z Perseidów - to co wraca to nie jest to samo doświadczenie, tylko podobny typ energii. Jakby co roku otwierało sie to samo okno, ale widok za nim jest inny. Nie wiem czy to pomaga odpowiedzieć na twoje pytanie, ale tak to widzę. 😀


Odpowiedz
(@teofilka_r)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Natalka82 eh, "to samo okno, inny widok" - to ładnie powiedziane, ale właśnie chcę zapytać: skąd wiesz, że okno jest to samo, a nie że po prostu sierpień jest sierpniem? Tzn. może to rytm roku cywilnego, nie roju?


Odpowiedz
(@natalka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Teofilka_R nie wiem. Serio, nie wiem i to jest ta uczciwa odpowiedź, którą już dawałam wcześniej. Mam notatki, widzę rytm, nie potrafię oddzielić przyczyny od kalendarza. Może to Perseidy, może to to że wiem o Perseidach, może to lato.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@eliksiria61)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle ma znaczenie, skoro efekt jest? Pytam bo chyba jestem w tej grupie, której mówi, że proces jest ważniejszy niż mechanizm. Ale słyszę z tej rozmowy, że dla niektórych mechanizm jest właśnie sednem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Eliksiria61 ech, dla mnie ma znaczenie,bo inaczej nie wiem jak powtórzyć albo pogłębić pracę. Jeśli zmiana nastąpiła, ale nie wiem skąd, to nie mam żadnej dźwigni. Mogę tylko czekać na kolejne Perseidy i liczyć, że samo wyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 197
Rozpoczynający temat
(@ametystka75)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba najważniejsza rzecz, którą ktoś powiedział w tym wątku. Dźwignia. Czy obserwacja komety albo roju daje nam jakąkolwiek dźwignię - możliwość świadomego działania - czy tylko ramę po fakcie. I tu wracamy do pytania, które postawiłam na początku: co z odrodzeniem, gdy zjawisko jest jednorazowe?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Może dźwignia przy komecie jest inna niż przy cyklicznym roju - nie "wróć tu za rok", tylko "zrób coś teraz bo tej konkretnej chwili nie będzie drugi raz". Nieodwracalność jako motywacja, nie jako przeszkoda. Chociaż rozumiem, że to troche przenosi ciężar z obserwacji na intencję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Anastazja05 to "nieodwracalność jako motywacja" to ciekawe ujęcie, ale zatrzymuję się na chwilę, bo nie wiem czy to nie jest odwrócenie tego, o czym mówiłyśmy. Jeśli dźwignia przy komecie polega na tym, że wiem, że chwila nie wróci, to ta dźwignia działa na poziomie psychologicznym, nie astrologicznym. Tzn. nie korzystam z pozycji ciała niebieskiego, tylko z własnej świadomości przemijania. No nic, przetrawię to jeszcze.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: