To co Leszek pyta jest ważne bo przy okazji warto dodać że godzina urodzenia ma znaczenie dla dokładności. Merkury czasem zmienia znak w ciągu doby, więc jak ktoś nie zna godziny to może mieć błędną pozycję. Ja miałam taki problem na początku i przez chwilę myślałam że mam Merkury w Baranku co w ogóle do mnie nie pasowało.
Tola, to z tą godziną urodzenia to ważna rzecz. Ja jak robiłem swoją mapę to też nie byłem pewny godziny, matka mówiła 'gdzieś koło szóstej rano' ale nie wiedziała dokładnie. I potem jak wpisałem różne godziny to Merkury wychodził raz w Rybach raz w Baranku. Jak to się w ogóle rozstrzyga kiedy ktoś nie ma pewności?
To jest filozoficznie ciekawe pytanie ale mam wrażenie że odpłynęliśmy od tego co konkretne. Tola zaczęła ten temat od własnego doświadczenia - gubienia wątku w połowie zdania, lepszego pisania niż mówienia. To są rzeczy które wiele osób tu potwierdziło z własnego życia. Czy to nie jest wystarczający powód żeby dalej rozmawiać o tym wzorcu, niezależnie od metafizyki?
Dziewanka, dokładnie to samo u mnie. Wchodzę na spotkanie, jestem rozmowna, śmieję się, a potem ktoś zadaje mi bezpośrednie pytanie i nagle nie wiem co powiedzieć mimo że przed chwilą wiedziałam. Jakby pytanie 'zamrażało' to co miałam w głowie. Nie wiem czy to nieśmiałość bo w sumie się nie wstydzę, po prostu słowa nagle nie ma.
To co Tola opisuje brzmi dla mnie jak coś co znam z własnego doświadczenia i przez długi czas myślałam że mam jakiś deficyt. Dopiero jak zaczęłam czytać o Merkurym w znakach wodnych to poczułam że to jest jakiś wzorzec a nie moja osobista wada. Czy ktoś jeszcze miał to poczucie ulgi jak zobaczył swoją mapę?
Wracam jeszcze do tego co Nagietka powiedziała o uldze. To jest coś o czym rzadko się mówi wprost ale astrologia pełni też taką funkcję - nie tylko opisową ale normalizacyjną. Coś co było wadą nagle staje się cechą z kontekstem. To ma wartość niezależnie od tego czy pozycje planet naprawdę 'działają'. Choć ja uważam że działają, ale to inna dyskusja.
Ja właściwie miałam coś takiego. Kolega który robił mi mapę powiedział mi na starcie żebym opisała jak rozmawiam, a dopiero potem spojrzał na mapę. Powiedziałam mu że piszę lepiej niż mówię i że często nie kończę zdań bo już jestem myślami gdzie indziej. On na to że 'to ma sens z tym co widzę'. Nie wiem czy to dowód ale jednak jakoś to razem grało.
Właśnie o tym chyba chodzi mi od początku. Czy ten opis mnie trafnie opisuje - tak, trafnie. Czy to dowód na działanie planet - nie wiem i szczerze nie potrzebuję wiedzieć żeby to było dla mnie użyteczne. Choć rozumiem że dla Luriska to jest za mało i to też jest fair.
Ale wracając do samego Merkurego w Rybach - chciałam zapytać czy ktoś z was ma wrażenie że łatwiej im opisać emocje niż fakty? Bo u mnie tak jest i ciekawi mnie czy to jest cecha tego Merkurego czy po prostu moja osobowość. Konkretne daty i liczby to dla mnie koszmar, ale jak mam komuś powiedzieć jak się czuję to jestem w stanie napisać kilka stron.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chciałam dodać inny kąt. Z perspektywy czakr - ta trudność z liniowym wyrażaniem myśli którą tu opisujecie brzmi dla mnie jak osłabione działanie czakry gardła przy jednoczesnym bardzo aktywnym trzecim oku. Ktoś widzi i czuje dużo, ale kanał przekazywania jest wąski. Ciekawe czy u osób z Merkurym w Rybach byłoby to wzorzec który się powtarza.
OK ale teraz mamy Merkurego w Rybach I czakrę gardła I Mars i już nie wiem co co powoduje. Jak z tym wszystkim cokolwiek sensownego wnioskować? Każdy system mówi coś trochę innego. Jak wy to łączycie żeby nie wyjść z tego totalnie zdezorientowaną?
@Gerwazy64 A ja mam takie pytanie do całej tej dyskusji - czy ktoś z was faktycznie zmienił coś w tym jak komunikuje po tym jak zrozumiał swój Merkury? Czy to zostaje na poziomie \'fajnie teraz rozumiem\' ale nic się nie zmienia, czy macie jakiś konkretny przykład że ta wiedza coś przesunęła?
@Bolek50 Odpowiadając na pytanie Bolka - u mnie tak, naprawdę coś się zmieniło. Nie dramatycznie, ale zaczęłam się mniej biczować za to że w połowie zdania tracę wątek. Wcześniej myślałam że jestem po prostu roztrzepana albo niegrzeczna wobec rozmówcy. Teraz traktuję to bardziej jak właściwość tego jak myślę. Czy to \'zasługa\' astrologii - pewnie nie tylko, ale dała mi jakiś język do opisu.
@Tola.2 Mnie też to zmieniło podejście do siebie, bo przez lata myślałam że po prostu jestem nieuważna albo że \'nie staram się dość\'. A to pytanie Bolka jest dobre - bo chyba o to chodzi, czy ta wiedza zostaje tylko jako ciekawostka czy naprawdę robi coś z tym jak funkcjonujesz?
@krokus Okej to rozumiem ale mam follow-up do tego co piszesz Tola - czy to że się mniej biczujesz nie jest po prostu efektem każdego systemu który mówi \'taka już jesteś, to naturalne\'? Jakby ktoś ci powiedział że masz Saturna w złym miejscu albo słabą czakrę i z tego wynikają te trudności, efekt byłby podobny, nie? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Ale tu jest ważna różnica - psychologia ma chociaż jakiś korpus badań które te narracje weryfikują i poprawiają. Astrologia ich nie ma. To nie znaczy że narracja jest bezużyteczna, ale nie możesz jej traktować na równi z dobrze zbadanym mechanizmem. Czy to nie jest uczciwe rozróżnienie?
Ale wracając do pytania Bolka o zmianę - ja mogę powiedzieć że u mnie najbardziej zmieniło to jak słucham innych. Jak rozumiem że ktoś ma Merkury w Rybach, staram się inaczej prowadzić rozmowę, daję więcej czasu, nie przerywam jak szuka słowa. To wydaje się konkretna zmiana w zachowaniu, nie tylko w głowie.
@Gerwazy64 A ja mam inne pytanie do tego wątku - Tola pisałaś na początku że piszesz lepiej niż mówisz. Czy to się zmieniło jakoś przez te wszystkie posty? Pytam na serio, bo czytam cały wątek od początku i twoje posty są bardzo... poukładane właściwie. Gdzie tu jest ten Merkury w Rybach?
@Wikusia76 To zabawne pytanie i trochę mnie rozbroiło. Pisanie jest dla mnie bezpieczniejsze właśnie dlatego że mam czas. Piszę, kasuję, piszę od nowa. W rozmowie na żywo nie mam tej możliwości. Więc to co tu widzisz to pewnie kilka wersji jednego zdania sklejonych w jedną.
@Tola.2 ooo Tola to jest dokładniee to samo co u mnie! piszę post, kasuję połowe, zaczynam jeszcze raz i w efekcie wychodzi OK. ale jak ktoś mnie o to samo pyta w realu to gadam coś bez sensu i sama nie wiem co chciałam powiedzieć. jest tu ktoś kto ma odwrotnie - lepiej mówi niż pisze z tym Merkurym w Rybach?
To co pisze Wrozbita przypomina mi coś - czy płakanie bez powodu przy jakichś ćwiczeniach to nie jest właśnie ta blokada gardła o której Klimcia mówiła? Sama miewam tak że jak śpiewam głośno przy sprzątaniu to nagle mam wzruszenie i nie wiem skąd. Nie wiedziałam jak to nazwać.
@Nagietka Słuchając was wszystkich mam takie wrażenie że to co Nagietka opisuje jako \'odpływanie\' - ja to znam z pisania. Jak zaczynam analizować czy zdanie \'dobrze brzmi\', to przestaje brzmieć jakkolwiek. Może Merkury w Rybach w ogóle nie lubi być obserwowany przy pracy?
@Tola.2 To jest ciekawy trop Tola. Merkury w Rybach działa trochę jak te ryby które przestają pływać jak zbyt uważnie im się przyglądasz - metafora może prosta ale chyba coś w tym jest. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie że najlepsze zdanie czy myśl przychodziło kiedy w ogóle nie myśleliście o pisaniu?
@Gerwazy64 o tak!!! najlepsze posty piszę jak jestem troche zdenerwowna albo podekscytowna i nie myślę \'teraz piszę\', po prostu piszę. jak siadam z zamiarem żeby napisać cos dobrego to wychodzi drewno totalne
@Klimcia A ja się zastanawiam nad czymś innym - skoro Merkury w Rybach ma tę intuicyjną warstwę w komunikacji, to czy to działa też w odwrotną stronę? Czy takie osoby lepiej czytają to co niewyraźne u innych, takie niedopowiedzenia i pauzy?
@Wikusia76 Wikusia trafiacie w coś co chciałam powiedzieć od dawna ale nie wiedziałam jak. Tak, czytam ludzi bardzo mocno przez to czego nie mówią. Czasem wiem że ktoś kłamie albo coś ukrywa zanim w ogóle skończył zdanie. Nie wiem czy to Merkury czy po prostu jestem przewrażliwiona.
@Tola.2 No ale to \'nie wiem czy to Merkury czy jestem przewrażliwiona\' - to jest właśnie to co mnie bawi w tej dyskusji. Jak dać Merkurego w Rybach każdemu kto jest wrażliwy na komunikację, to pół świata by pasowało do opisu.
