Mam Merkurego w Rybach i od zawsze miałam problem z tym, żeby powiedzieć wprost co mam na myśli. Jakby słowa uciekały w ostatniej chwili albo to co wychodzi z ust to nie jest to co czułam w środku. Czy ktoś jeszcze tak ma? Zastanawiam się czy to jest typowe dla tego położenia, czy może mam coś jeszcze w karcie co to pogłębia.
Merkury w Rybach to jedno z tzw. słabszych położeń dla tej planety, bo Ryby to znak jej upadku. Ale to nie znaczy, że taka osoba słabo myśli. Oznacza raczej, że myślenie i komunikacja idą bardziej przez obrazy, skojarzenia, przeczucia niż przez logiczny łańcuch przyczyn i skutków. Pytanie do ciebie, Tola: czy masz może Ascendent albo Słońce w znaku wodnym lub ziemskim? Bo to może dużo zmieniać w tym jak odbierasz ten Merkury.
Dokładnie to co Zenobia mówi o obrazach. Znam kogoś z Merkurym w Rybach i ta osoba zanim coś powie, to jakby to najpierw 'widzi', a potem dopiero szuka słów. Efekt jest taki, że mówi trochę chaotycznie, ale jak już trafi na dobre słowo to jest ono bardzo celne, metaforyczne. Trudno jej z konkretnymi danymi i liczbami, ale w poezji albo w opisywaniu emocji - rewelacja.
Przepraszam, że pytam o podstawy, ale czym właściwie jest 'upadek' planety? Słyszałem to określenie już kilka razy, ale nie do końca rozumiem. To znaczy, że ta planeta działa źle w tym znaku?
Mnie zawsze bardziej ciekawi to, jak taka osoba sobie radzi z tym w codziennym życiu niż co mówi teoria. Tola, powiedziałaś że słowa uciekają. A czy to jest też w piśmie, czy raczej w mówieniu? Bo to może być ważna wskazówka.
To jest bardzo charakterystyczne. Ta różnica między mówioną a pisaną komunikacją pojawia się często przy Merkurym w znakach wodnych. Mówienie wymaga natychmiastowości, a Ryby potrzebują czasu na przetrawienie wrażeń. Ciekawe czy to też zależy od domu w którym stoi ten Merkury, Tola?
Ja mam Merkurego w Wodnikn (chyba blisko Ryb) i tez mam tak ze pisanie jest latwiejsze niz mowienie. Zawsze myslalam ze to po prostu moj charakter a nie astrologia. Skad wiadomo ze to wplyw planety a nie po prostu osobowosc?
No ale jak to sprawdzić praktycznie? Czy jest jakiś test albo coś? Bo ja też nie umiem mówić tego co chcę i zastanawiam się teraz co mam w tej Karcie urodzenia. Gdzie to sprawdzić szybko?
A jak ktoś nie zna godziny urodzenia to czy da się jakoś odgadnąć znak wznoszący? Słyszałem że coś takiego jest możliwe, ale nie wiem czy to prawda.
Ja w ogóle nie wiedziałam że Merkury to jest coś ważnego w horoskopie. Myślałam że liczy się tylko znak Słońca. To ile właściwie tych ważnych elementów jest w tej karcie? Trochę mi się kręci w głowie od tych wszystkich pojęć.
Numerologicznie patrząc, Ryby to 12 znak, a dwójka i jedynka dają trójkę, czyli liczbę komunikacji i ekspresji w numerologii pitagorejskiej. To ciekawe, że mimo trudności z werbalnym wyrażaniem, ten znak nosi w sobie wibrację trójki. Jakby potencjał był zakopany głębiej niż u innych.
A czy to położenie Merkurego ma jakiś związek z tym jak ktoś śni? Pytam bo sama mam bardzo intensywne sny i zastanawiam się czy to może być powiązane z czymś w horoskopie.
A ja mam właśnie pytanie do całej rozmowy bo coś mi tu świta. Pisaliśmy że Merkury w Rybach utrudnia mówienie, ale może to tylko dlatego że żyjemy w świecie który wymaga szybkiej, konkretnej komunikacji? Jakby ten styl mówienia przez obrazy i metafory był kiedyś normalny, to może wcale nie byłby uznawany za wadę?
To jest właściwie pytanie o to, czy kategorie 'dobrego' i 'złego' w astrologii są obiektywne czy kulturowe. W tradycji hermetycznej upadek planety nie był jednoznaczną oceną. Mówiono raczej o 'trudnościach inkarnacji' energii, nie o jej słabości. Inaczej działała ta energia w kulturach oralnych, gdzie mądrość przekazywano przez metaforę i mit.
Przepraszam że przerywam, ale chciałbym się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli te określenia jak 'upadek' albo 'godność' to nie są fakty naukowe tylko tradycja? Bo jak słucham tej dyskusji to trochę nie wiem co jest pewne a co jest interpretacją.
No dobra ale sprawdziłam w końcu i mam Merkurego w Koziorożcu a nie w Rybach. Znaczy to że inaczej nie mówię? Bo ja też mam problem z wyrażaniem tego co chcę powiedzieć i myślałam że może to podobnie działa.
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy to nie jest tak, że każdy znajdzie u siebie coś z opisu Merkurego w Rybach, bo te cechy jak 'trudno mi wyrazić co czuję' albo 'mówię inaczej niż myślę' to chyba bardzo powszechne? Jak odróżnić że to naprawdę ten Merkury a nie po prostu bycie człowiekiem?
@krokus Mnie to co krokus napisała trochę zabolało bo trochę tak jakby mówiła że to co czuję jest nieważne albo pospolite. Ale rozumiem ten zarzut. Dla mnie różnica jest taka że to nie jest \'czasem trudno mi coś powiedzieć\' tylko \'prawie zawsze jak mówię to coś się gubi i zostaje we mnie\'.
@Tola.2 Nie chciałam umniejszyć, przepraszam jeśli tak wyszło. Pytałam naprawdę, bo sama szukam w astrologii odpowiedzi i chcę wiedzieć czy to sposób czy tylko lustro które pokazuje to co chcemy zobaczyć. Twój opis \'coś się gubi\' jest bardzo konkretny i rozumiem że to nie jest ogólna ludzka przypadłość.
@krokus Dołączam do wątku bo czytałam i mam inne spojrzenie. Z perspektywy czakr - Merkury w Rybach to dla mnie sygnał że warto przyjrzeć się czakrze gardła i czakrze trzeciego oka. Często jest tak że trzecie oko jest bardzo aktywne, dużo odbiera, a gardło nie nadąża z przełożeniem tego na słowa. Tola, czy masz poczucie że widzisz albo czujesz więcej niż możesz powiedzieć?
Można pracować z czakrą gardła, są konkretne ćwiczenia - mantra HAM, niebieskie kamienie, świadome mówienie nawet gdy jest się samemu. Ale to temat na osobny wątek bo tu jesteśmy przy astrologii. Chciałam tylko zaznaczyć że te dwa podejścia mogą się uzupełniać.
Wracając do snów które Nagietka poruszyła - w numerologii dziewiątka, związana z Rybami jako dwunastym znakiem (1+2=3... ale też cały cykl kończy się na dziewiątce w sensie symbolicznym), to liczba przepływu między światami. Sen to właśnie taki przepływ. Merkury w Rybach może śnić 'po numerologicznemu' - to znaczy sny jako wiadomości, nie tylko jako przetwarzanie dnia.
To co Gerwazy napisał o pisaniu - tak, zdecydowanie. Pisząc mogę się zatrzymać, wrócić, zmienić. W mówieniu tego nie ma i właśnie wtedy wszystko się gubi. Ale zastanawiam się czy to jest cecha Merkurego w Rybach czy po prostu introwertyzm? Bo jak to rozróżnić?
To jest dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Introwertyzm i Merkury w Rybach mogą wyglądać podobnie na zewnątrz, ale mechanizm jest inny. Introwertyk potrzebuje czasu żeby naładować energię społeczną. Merkury w Rybach ma problem z przełożeniem wewnętrznego obrazu na słowa - niezależnie od tego czy jest introwertyczny czy ekstra. Czy czujesz że problem dotyczy też pisania, czy tylko mowy?
Ten opis ze zmianą wątku w środku zdania to bardzo charakterystyczne. Czakra gardła w takim stanie po prostu nie przesyła sygnału równomiernie. Pytanie do ciebie - czy to się zmienia w zależności od fazy księżyca? Mam kilka osób z silnymi Rybami i u nich wahania są naprawdę zsynchronizowane z cyklem.
Przepraszam że się wtrącę ale to z tą fazą księżyca to naprawdę się sprawdza? Nie mówię złośliwie, po prostu nigdy nie śledziłam swojego nastroju pod kątem księżyca. Jak w ogóle zacząć to obserwować?
Czytam i mam takie własne obserwacje - u mnie Merkury jest w Bliźniętach więc odwrotność, ale mam znajomą z Merkurym w Rybach i ona właśnie śni rozwiązania problemów. Obudziła się raz i powiedziała mi zdanie które idealnie opisywało jej sytuację w pracy, ale jak ją spytałam skąd to ma to nie umiała wytłumaczyć. Czy to może być ten intuicyjny dar słowa o którym Tola pisała na początku?
