Mozecie mi powiedziec czy jesli ktos ma Merkurego w osmym ale w znaku Blizniat, to jest jakos inaczej? Bo czytałem ze blizniety to tez Merkury i moze sie wzmacniać? Pytam bo mam takiego znajomego i jest bardzo gadatliwy ale nie wydaje mi sie ze jego slowa sa 'glebinowe' haha
Wróćmy może do praktycznej strony, bo trochę się tu filozofujemy. Pytia, powiedziałaś mi wcześniej żeby patrzeć na władcę ósmego domu - u mnie to jest Wenus bo mam Wagę na ósemce. I teraz - jeśli chcę głębiej dotrzeć do kogoś ważnego dla mnie, to czy pozycja tej Wenus ma znaczenie? Nie chcę manipulować, po prostu chcę żeby ta osoba mnie naprawdę usłyszała.
W konkretnym momencie zdecydowanie. Jest jedna rozmowa, której się boję i chcę żeby miała wagę, żeby ta osoba nie zbagatelizowała tego co powiem. Mam wrażenie, że zazwyczaj moje słowa 'ześlizgują się' z niej bez efektu.
Reginka, to co piszesz o 'ześlizgiwaniu się' słów to bardzo obrazowe i zastanawiam się czy to nie jest właśnie sygnał, że ta druga osoba ma silną obronę psychiczną, niekoniecznie że ty coś robisz źle. Astrologia coś mówi o takich 'twardych' odbiorcach?
@Gosik77 Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale jak w ogóle rozpoznać, że ktoś ma silną \'obronę psychiczną\' w sensie astrologicznym? Czy można to wyczytać z wykresu kogoś innego bez jego wiedzy? I czy to w ogóle jest etyczne takie sprawdzanie?
@Lyra Lyra, to bardzo dobre pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. Tak, można pewne rzeczy wyczytać z wykresu - silny Saturn w aspekcie do Merkurego, mocny Skorpion na ascendencie albo Pluton blisko ważnych punktów to sygnały, że ktoś ma grubsze mury. Ale etyczność? To jest właśnie ten moment, gdzie zatrzymuję się i myślę. Analizować czyjś wykres bez jego wiedzy to jak wchodzenie do kogoś do domu pod nieobecność. Możesz, ale potem żyjesz z tym co zrobiłaś.
@Pytia Czyli rozumiem, że technicznie się da, ale jest jakieś niepisane prawo, że tego się nie robi? A co jeśli ta analiza jest właśnie po to, żeby komuś nie zrobić krzywdy - żeby wiedzieć jak rozmawiać, a nie jak manipulować? Czy to zmienia ocenę?
No i wracamy do tego samego problemu z Merkurym w ósmym. Nieważne czy analizujesz wykres kogoś obcego czy własne słowa działają na podświadomość bez twojej wiedzy - w obu przypadkach coś się dzieje bez zgody drugiej strony. Pytia, czy to jest w ogóle do uniknięcia czy po prostu tak już jest?
To mnie trochę uspokaja, bo jednak leżało mi to co powiedziano wcześniej o odpowiedzialności. Ale mam inne pytanie - jeśli Merkury w ósmym to 'wyrazistszy wariant', to czy są jakieś sytuacje, w których ten wpływ jest szczególnie silny? Jakieś momenty, typy rozmów, tematy?
To jest właśnie mój problem! Ta osoba, z którą chcę rozmawiać, to ona jest napięta, ale napięta w złym kierunku - jest defensywna, zamknięta. I teraz nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Pytia, czy taka gotowość obronna to znaczy, że jest 'otwarta' na głębsze słowa bo jest emocjonalnie poruszona, czy raczej odwrotnie?
Pytia, a skąd w ogóle wiadomo czego ktoś się boi - tematu czy rozmówcy? Bo to brzmi jak coś, co trudno wyczytać z wykresu, to chyba bardziej intuicja albo obserwacja?
Mam pytanie bo troche zgubiłem watek - czy jak ktos ma Wenus w dziewiatym domu to szuka milosci za granica naprawde? Bo mój znajomy z tym układem ciagle mowi ze jego 'ta jedyna' jest gdzies daleko i on to czuje. Czy to tylko takie myslenie zyczeniowe?
Wenus w dziewiątym to ciekawy wątek, ale zastanawiam się czy nie powinnyśmy zostać przy Merkurym w ósmym, bo jeszcze nie odpowiedziano na to co Darek pytał wcześniej. Mianowicie - czy są jakieś sygnały w trakcie rozmowy, że coś 'przeniknęło'? Bo jak mam ten układ i chcę być bardziej uważna, to muszę wiedzieć na co patrzeć.
To co widzę kiedy coś 'przeniknęło' to właśnie cisza po. Nie ta niezręczna cisza kiedy ktoś nie wie co powiedzieć, ale taka krótka pauza, jakby ktoś zszedł gdzieś do środka na chwilę. Albo zmiana tematu bardzo szybko - paradoksalnie szybka zmiana tematu to często znak, że zdanie trafiło za głęboko i trzeba uciec. Nie wiem czy to astrologiczne czy po prostu ludzkie, ale tak to rozpoznaję.
Ta cisza po której piszesz to mnie uderzyło, bo sama tak reaguję kiedy coś mnie naprawdę dosięgnie. I teraz myślę - czy Merkury w ósmym u kogoś sprawia, że ta osoba częściej wywołuje taką ciszę, czy raczej że sama tak reaguje na słowa innych? Bo może ten układ działa w obie strony?
Myślę, że Darek trafił w sedno. Dom ósmy to wymiana, nie jednostronna transmisja. Merkury tam to chyba taki kanał, który jest drożny w obu kierunkach - i to co wysyłasz trafia głębiej, i to co odbierasz też przychodzi z głębszych warstw. Tylko że do tej pory rozmawiałyśmy jakby to była strzałka tylko w jedną stronę.
To co Lyra pyta o ochronę to jest bardzo ważne i chyba niedopowiedziane w tej dyskusji. Z mojego doświadczenia - nie ma tutaj jakiegoś automatycznego muru tylko dlatego, że ktoś ma Merkurego w ósmym. Wręcz przeciwnie, ta drożność kanału działa w obie strony i to nie zawsze jest komfortowe. Ale mam wrażenie, że świadomość tego układu sama w sobie coś zmienia. Jakbyś wiedział, że masz otwarte okno, to przynajmniej wiesz kiedy wieje.
Ale czy ta świadomość naprawdę chroni, czy tylko sprawia, że widzisz więcej tego co i tak się dzieje? Bo to brzmi trochę jak pocieszenie, że 'przynajmniej wiem'. Pytia, czy spotkałaś kogoś z tym układem, kto miał realny problem z tym, że ktoś inny 'wszedł' za głęboko?
Wracając do tego co Lyra pytała o ochronę - bo to się wiąże z Merkurym w ósmym jako anteną - czy jest coś w wykreśle, co mogłoby wzmacniać albo osłabiać tę podatność? Myślę o aspektach do Saturna albo Neptuna, ale nie jestem pewna czy idę dobrym tropem.
No właśnie, bo mój znajomy nie robi horoskopow i nie zna swoich domow. Tylko wie kiedy sie urodzil. Mowicie o tych aspektach do Saturna i Neptuna ale skad on miałby to wiedziec? I co to zmienia w tym czy naprawde szuka milosci za granica czy tylko tak mowi?
Hej, wróćmy może do tego co Pytia mówiła o defensywności, bo mnie to nadal siedzi w głowie. Napisałaś że jak ktoś boi się tematu to jest bardziej podatny na słowa które ten temat dotykają. I ja właśnie mam taką sytuację. Ale jak rozmawiać z kimś kto jest defensywny, żeby te słowa w ogóle dotarły, a nie żeby ta osoba od razu zamknęła się jeszcze bardziej?
To jest trochę niepokojące jak to Pytia opisuje, bo to brzmi jak mówienie jednego a chodzenie o coś innego. Czy to nie jest właśnie manipulacja o której mówiła Kornelia wcześniej? Bo sama sobie nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Widzę granicę, ale nie twierdzę, że jest gruba. Dla mnie różnica jest w tym - czy zależy ci na tej osobie i na tym co jest dla niej dobre, czy zależy ci na konkretnym efekcie dla siebie. To nie jest idealna granica i rozumiem, że ktoś może powiedzieć że to samooszukiwanie. Ale nie mam lepszej odpowiedzi.
No i właśnie. I teraz wróćmy do Merkurego w ósmym - bo jeśli ta osoba ma ten układ i robi to co Pytia opisuje, nawet z dobrą intencją, to skąd wiemy że ta dobra intencja nie jest po prostu dobrze zamaskowaną potrzebą kontroli? Dom ósmy to też władza.
Czy to znaczy, że Merkury w ósmym to taki układ, który szczególnie wymaga pracy z cieniem w sensie jungowskim? Bo to co Darek i Teodozja opisują brzmi jak klasyczny cień - coś czego nie widać w sobie, a co działa.
...bo właśnie o to chodzi - że nie wiesz co robisz automatycznie, dopóki tego nie wypatrzysz. I Merkury w ósmym to taki układ, gdzie ten automatyzm jest szczególnie niewidoczny, bo dzieje się w sferze komunikacji, a my się uważamy za świadome tego co mówimy.
To co Monisia opisuje z tym opóźnieniem to mi przypomina coś, o czym czytałam przy pracy z cieniem - że pierwszym krokiem jest właśnie zauważanie po fakcie, i dopiero z czasem skraca się ten dystans. Ale chciałam zapytać - czy ktoś wie, czy Mars w wykreśle jakoś komplikuje ten obraz u Merkurego w ósmym? Bo mam znajomą z takim układem i ona reaguje agresywnie jak ktoś zbliża się do jej tematów.
