Wracam do tego co Pytia pisała wcześniej, bo mi to nie daje spokoju. Że słowa wchodzą przez bok, przez to co poboczne. Ale jak ty to robisz Pytia? To znaczy - czy ty to planujesz co powiesz, czy to wychodzi samo?
@Pytia No ale właśnie. \'Wychodzi samo\' przy Merkurym w ósmym i \'wychodzi samo\' u kogoś bez tego układu to chyba jednak inna głębokość oddziaływania? Mam wrażenie, że to \'samo\' u ciebie ma więcej ładunku niż u przeciętnej osoby. I to mnie właśnie niepokoi.
@Kornelia Ja mam może głupie pytanie, ale czytam ten wątek od początku i ciągle mi coś nie pasuje. Czy ta cała podatność i przenikanie słów do podświadomości - to działa tylko między osobami które mają te specyficzne układy? Czy normalny człowiek bez Merkurego w ósmym też może nieświadomie tak działać na innych?
@Gosik77 To nie jest głupie pytanie, naprawdę. Myślę, że każdy może wpływać słowami na innych, tylko że Merkury w ósmym to jak... większy zasięg i mniejsza kontrola nad tym zasięgiem. Ale to nie jest magiczny wyłącznik, który tylko niektórzy mają.
@Pytia Dobra, ale wróćmy do Wenus w dziewiątym, bo właśnie uświadomiłam sobie, że ta rozmowa o Merkurym i przenikaniu do podświadomości może się łączyć. Jeśli ktoś ma Wenus w dziewiątym i szuka miłości daleko od domu, to czy ta \'dalekosc\' może też być wewnętrzna? Pytam bo moja koleżanka szuka w egzotycznych miejscach, ale jakby uciekała od czegoś bliskiego.
Mnie bardziej zastanawia inne pytanie w tym wątku - czy Merkury w ósmym może działać przez pisanie? Bo wszystko co tutaj mówicie dotyczy rozmów mówionych. A co z osobami, które głównie piszą, wysyłają wiadomości, komentują? Czy ten wpływ na podświadomość działa też przez tekst?
@Monisia76 No dobrze, ale skoro wróciliśmy do intencji - to mam pytanie do wszystkich, nie tylko do Pytii. Czy ktoś z was kiedykolwiek poczuł, że czyjeś słowa weszły mu w głowę i zostały na długo, i dopiero po czasie zrozumiał czemu? Bo o tym jest ten temat i trochę nam uciekło.
@Kornelia Ja mogę powiedzieć. Miałam znajomego, który mówił bardzo spokojnie, ale po każdej rozmowie z nim miałam przez kilka dni poczucie, że coś muszę zmienić w swoim życiu. Nie wiedziałam co i dlaczego, ale to poczucie było. Dopiero po dłuższym czasie zobaczyłam, że to były rzeczy które on chciał, żebym zmieniła. Nie wiem jaki ma wykres, ale teraz się zastanawiam.
@apolonia To co apolonia opisuje to jest dokładnie to, o czym myślę w kontekście Merkurego w ósmym. To nie jest tak, że ktoś ci powie \'zmień życie\' i ty to robisz. To jest takie... zostawienie czegoś w środku, co potem pracuje bez twojej wiedzy. I właśnie to mnie zastanawia - czy ta osoba, z którą rozmawiałaś, wiedziała co robi, czy sam układ planetarny tak działał przez nią?
@Pytia Nigdy nie sprawdzałam jego wykresu, więc nie wiem czy w ogóle miał Merkury w ósmym. Ale masz rację, że to pytanie zostało mi w głowie - czy on to robił świadomie. Miał taką spokojną pewność siebie w rozmowie, jakby wiedział coś, czego ja nie wiedziałam. Może to był po prostu charakter?
To mnie bardzo interesuje, bo w tarota kiedy wychodzi mi ósemka Mieczy przy pytaniu o komunikację, to zawsze interpretuję to jako przekonania, które ktoś ci wmówił i teraz w nie wierzysz. I zastanawiam się, czy dom ósmy w kontekście Merkurego nie działa podobnie - że to jest ta planeta, przez którą możesz komuś 'wmówić' coś bez słów wprost. Pytia, czy tak to rozumiesz?
Dobra, ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro to działa podświadomie i bez intencji, to jak to się różni od zwykłej charyzmy? Każdy charyzmąmatyczny człowiek zostawia ślad w rozmowie. Czemu musimy to przypisywać Merkuremu w ósmym, a nie po prostu osobowości?
Ale poczekajcie, bo mi się trochę miesza. Mówimy o Merkurym w ósmym jako o czymś co działa na innych. A co z osobą, która ten układ ma? Ona też jest pod tym wpływem, prawda? Znaczy, jej własne słowa mogą na nią wracać? Czy to działa tylko w jedną stronę?
Wróćmy na chwilę do Wenus w dziewiątym, bo mi to nie daje spokoju od tego co pisała Teodozja o 'obcości jako takiej'. Jeśli taka osoba szuka miłości w tym co nieznane i inne, to czy może być tak, że jak znajdzie kogoś bliskiego kulturowo albo mentalnie, to po jakimś czasie zaczyna czuć się jak w klatce? To by tłumaczyło dużo rzeczy, które widzę u jednej osoby w moim życiu.
Ja spradze teraz ten wykres mojego znajomego o ktorym pisalem. Czy jest jakis konkretny program do tego? Bo na tej stronie co zazwyczaj uzywam nie bardzo moge znalezc ustawienie domow prawidlowo.
Dobra, ale chcę wrócić do Merkurego w ósmym, bo ta rozmowa o Wenus w dziewiątym jest ciekawa, ale zgubiliśmy wątek. Pytia napisała wcześniej, że słowa 'wchodzą przez bok', przez to co poboczne. Ninka mówiła o pisaniu jako o medium. Mam teraz pytanie do całej grupy - czy ktoś z was świadomie obserwował u siebie, że reaguje inaczej na tekst pisany niż na to samo powiedziane na głos? Bo jeśli tak, to może to jest klucz do tego jak w ogóle rozumieć to przenikanie.
I właśnie o to mi chodzi - pisanie daje tę możliwość wielokrotnego wracania, a przy Merkurym w ósmym każdy powrót to jakby kolejna warstwa. Ale chcę zapytać tych, którzy to czują na sobie: czy rozróżniacie, które słowa 'wchodzą' a które nie? Czy to jest losowe, czy jest jakiś wzorzec?
Dla mnie wzorzec jest taki, że wchodzą słowa, które dotykają czegoś co już jest we mnie nierozwiązane. Jakby szukały szczeliny. Jeśli nie mam żadnej szczeliny w danym temacie, to nawet mocne słowa spływają. Ale jak coś jest otwarte, niedokończone - to jedno zdanie może siedzieć tygodniami.
No właśnie - 'niekoniecznie wie co robi'. To jest dla mnie ten moment, gdzie astrologia zaczyna mi się sypać jako system. Bo albo to jest właściwość Merkurego w ósmym i działa zawsze, albo to jest kwestia konkretnej osoby, jej empatii, inteligencji. Nie można mieć obu rzeczy naraz.
Może nie zawsze można oddzielić jedno od drugiego i to jest w porządku. Ale jest jeden element, który mnie skłania ku Merkuremu w ósmym jako osobnemu mechanizmowi: te osoby często nie są szczególnie empatyczne w codziennym sensie. Nie pytają jak się czujesz, nie pocieszają. A mimo to ich słowa wchodzą głębiej niż słowa kogoś, kto jest wyraźnie troskliwy.
To co Pytia pisze - to dokładnie o tej osobie, o której wcześniej mówiłam. Zimny w relacji, nieobecny emocjonalnie. Ale jedno jego zdanie zmieniło sposób, w jaki patrzę na siebie. Do dziś nie wiem, czy to był przypadek.
Ja mam podobny problem z bliską osobą, też nie znam godziny. Ale nawet bez domów można patrzeć na aspekty Merkurego z innymi planetami, prawda? Może coś da się odczytać z samego znaku i aspektów?
Dobra to ja mam teraz konkretne pytanie bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji. Mówimy o Merkurym w ósmym jako o czymś, co działa na innych. Ale czy to zależy też od tego, w jakim znaku jest ten Merkury? Bo chyba Merkury w Skorpionie w ósmym to nie to samo co Merkury w Wadze w ósmym?
Ja przepraszam że wchodzę w środek, ale chcę się odnieść do tego co Pytia pisała o piśmie. Bo mi to nie daje spokoju. Jeśli ktoś z Merkurym w ósmym pisze do ciebie wiadomości, to czy to działa mocniej niż rozmowa na żywo? Bo to co opisałaś - ta możliwość wracania - wydaje mi się, że tekst pisany to idealne medium dla tego układu.
Ale czy to nie jest po prostu opis każdego introwertyka, który woli pisać niż mówić? Naprawdę pytam, nie prowokuję - bo znam kilka osób, które tak działają i nie wiem czy to Merkury w ósmym czy po prostu temperament.
Właśnie mi przyszło do głowy, że może Merkury w ósmym to nie jest coś co widać na co dzień, tylko coś co wychodzi w konkretnych momentach. Bo jeśli dom ósmy to kryzysy, transformacja, śmierć symbolicznie - to może te słowa wnikają tylko wtedy, gdy sama jesteś w jakimś punkcie przejścia?
Ja wróciłabym do tego co Teodozja napisała - 'ma swój czas'. Bo to bardzo pasuje do moich obserwacji. Ta osoba, o której myślę, przez miesiące nie powiedziała nic szczególnego. A potem w jednym zdaniu, w konkretnym momencie, trafiła tak że do dziś to czuję. Jakby przez cały czas tylko czekała na właściwą szczelinę.
