Mam takie pytanie z ciekawości. Załóżmy że ktoś idzie do rytualisty zlecić rytuał miłosny, ale rok temu robił już inny rytuał u innej osoby. Albo ktoś z rodziny robił coś na nim w przeszłości. Albo nawet sam nie wie że coś jest na nim - urok, zazdrość, próba odbicia. Czy rytualista, jak przystępuje do pracy, wyczuwa że to pole nie jest „czyste"? Czy widzi obce ślady? Pytam bo czytam o tym co rusz na różnych forach, ale wszyscy piszą trochę co innego.
Doświadczony rytualista wyczuwa to praktycznie zawsze. Pole energetyczne klienta na którym jest aktywna inna praca ma specyficzną „strukturę" - jest jakby przesunięte, gęstsze w niektórych miejscach, rozcieńczone w innych. Nawet bez konkretnej diagnozy widać że coś tam jest, nawet jeśli klient nic o tym nie mówi. To jedna z pierwszych rzeczy które się sprawdza przed rozpoczęciem pracy.
A co konkretnie czuje rytualista? Bo „wyczuwa" brzmi mglisto.
Dorzucę praktyczną stronę. U mnie to wygląda tak - klient przychodzi, daje zdjęcie i podstawowe dane. Pytam o sytuację, o relację, o oczekiwania. Klient opowiada. Już na tym etapie często widzę nieścisłości - klient mówi że „nic się specjalnego nie dzieje" ale jego pole mówi co innego. Wtedy zadaję pytania kierunkowe - czy bywał u innych rytualistów, czy ktoś z rodziny może coś robił, czy nie ma w otoczeniu osoby która mogła chcieć zaszkodzić. Czasem klient sobie przypomina, czasem nadal twierdzi że nic nie wie. I wtedy diagnoza wahadłem albo kartami - i wychodzi że na nim siedzi konkretny rodzaj pracy.
