To co Dalia opisuje jest bardzo strzelcowe moim zdaniem. Bo Strzelec nie jest złośliwy, on po prostu nie rozumie dlaczego prawda miałaby boleć. Jakby był trochę zaskoczony że inni tego nie odbierają tak jak on - jako coś neutralnego i oczywistego.
Moja siostra jest zawsze bardzo bezpośrednia i mówi wszystkim co myśli. Ale nie wiem kiedy ona ma urodziny i czy to pasuje do Strzelca czy do czegoś innego. Nigdy jej nie pytałem o horoskop bo się śmieje z takich rzeczy.
Też jestem trochę sceptyczna jeśli chodzi o astrologię, ale ta rozmowa mnie wciąga. To co Bolek50 mówi o siostrze - czy naprawdę myślicie że bezpośredniość człowieka wynika z daty urodzenia? Może po prostu niektórzy ludzie są wychowani w rodzinach gdzie się mówi wprost a inni nie?
No bo właśnie - może to jest kwestia środowiska, nie planet? Ja wyszłam z domu gdzie wszyscy mówili wprost i teraz też tak robię. Nie wiem kiedy mam Księżyc i szczerze nie sprawdzałam, ale wydaje mi się że to wychowanie i charakter, nie układ gwiazd w dniu urodzenia.
A astrolodzy powiedzieliby że geny i temperament to też jest zapisane w horoskopie, bo horoskop opisuje tę konkretną duszę która się urodzi w tym ciele. Nie wiem czy tak jest, ale tak to rozumiem kiedy czytam o astrologii. To nie jest tak że planety powodują, raczej że opisują.
Przepraszam że się wtrącam ale to co Rodis pisze - ta korelacja nie przyczynowość - to ja tego nie rozumiem. Bo jeśli planety nic nie powodują tylko opisują, to skąd wiemy że to co opisują jest prawdziwe a nie przypadkowe? Jak to jest sprawdzane?
Słuchajcie, ta dyskusja zrobiła się bardzo filozoficzna, co rozumiem, ale trochę odeszłyśmy od tego co Wodniczka pytała na początku. Bo chodzi o to konkretne emocjonalne szukanie, ta potrzeba więcej, dalej, szerzej. Czy ktoś chce wrócić do tego?
Właśnie, dziękuję Irenka.1 za to. Bo mnie interesuje też jeszcze jeden aspekt - czy ten Księżyc w Strzelcu sprawia że emocje są jakoś bardziej optymistyczne z natury, czy raczej że szybciej się je przeżywa i idzie dalej? Bo to są chyba dwie różne rzeczy.
Wodniczka a co rozumiesz przez szybciej się przeżywa? Że smutek trwa krócej? Czy że nie wchodzisz głęboko w emocje? Bo to mi się kojarzy z tym co ktoś wcześniej pisał o Stokrotuni że ona docenia ale coś pcha do przodu.
Hmm, u mnie trochę inaczej chyba. Ja potrafię sie jakimś uczuciem 'obnosić' przez długo, szczególnie radością, jakby ją eksploatować i pokazywać. Ale smutek tak, nie siedzi za długo. Zawsze jest jakiś nowy pomysł, nowe miejsce, nowa osoba która to przykrywa. Nie wiem czy to zdrowe zawsze ale tak po prostu działa.
Sprawdziłem na tym astro.com co Heniek pisał i okazuje się że mam Księżyc w Bliźniętach, nie wiem co z tym zrobic i czy to ma coś wspólnego z tematem. To podobne do Strzelca czy zupełnie coś innego?
Wracajac do Lilith w trzecim domu bo mi sie wydaje ze ta dyskusja o tym sie urwała - czy ktoś tu na forum ma i może potwierdzić to co Rodis mówiła albo to co ja twierdziłem? Bo ta wymiana zdań z Rodis to były opinie a nie dowody z życia.
To jest właśnie to rozróżnienie które mnie nurtuje od początku - to 'ciemniejsze miejsce' w Lilith versus ta strzelcowa niewinność. Jak się patrzy z zewnątrz efekt może wyglądać podobnie, ale motywacja i odczucie osoby która mówi chyba jest zupełnie inne. Stokrotunia, ty jak to u siebie czujesz, bo pisałaś wcześniej że to wychodzi i potem patrzysz na miny?
Wodniczka, to co piszesz o motywacji mnie bardzo trafia. Bo jak słucham Dalii i jak sama czuję, to u mnie to jest bardziej takie... nie wiem jak to nazwać... jakby impuls że trzeba wyrazić co jest, bo inaczej coś pęknie. Nie przymus z ciemności, tylko po prostu pełność. Czy to brzmi jak strzelcowe?
A ja mam pytanie bo dalej nie rozumiem - co to znaczy że Lilith jest 'w domu'? Bo wcześniej słyszałem że Lilith to jakiś punkt, nie planeta, więc jak może być w domu komunikacji?
Dobra, ale wracając do tego co Wodniczka pytała wcześniej - ta kwestia optymizmu. Bo mam znajomą z Księżycem w Strzelcu i ona nie jest specjalnie optymistyczna, raczej przeskakuje z tematu na temat. Czy optymizm to musi być cecha?
To mnie właśnie zastanawia w całej tej dyskusji - czy my szukamy reguły czy wyjątków. Bo każdy przykład 'ale znam kogoś kto...' może być tłumaczony przez inne planety. I to jest albo piękne bo horoskop jest indywidualny, albo frustrujące bo nic nie można sprawdzić.
Właśnie to mi się nie podoba w astrologii jako systemie - zawsze jest wyjście przez 'ale inne planety'. Nie mówię że macie złe intencje, ale to sprawia że żadne twierdzenie nie jest falsyfikowalne. Jak temu zaradzić?
Hej, nie chcę przerywać tej dyskusji bo jest ciekawa, ale mam konkretne pytanie do Rodis - ty wcześniej powiedziałaś że Księżyc w Strzelcu daje 'ruchliwość emocjonalną'. Czy to znaczy że takie osoby są mniej empatyczne, bo nie zostają długo z emocją? Mam na myśli empatię wobec innych.
O, to rozróżnienie na szeroką i głęboką empatię to coś nowego. Czy to znaczy że taka osoba będzie dobrze rozumieć cudze problemy ogólnie, ale może nie siedzieć przy kimś kto płacze przez trzy godziny?
Ja to mam odwrotnie chyba, siedzę i słucham ale nie wiem co powiedzieć. Chociaż nie wiem co to mówi o moim horoskopie bo dopiero tyle ile tu słyszę wiem o astrologii.
To co Dalia opisuje - szukanie rozwiązania zamiast siedzenia z uczuciem - to jest chyba właśnie ten emocjonalny horyzont o którym myślałam od początku. Że Księżyc w Strzelcu widzi już następny krok kiedy inni są jeszcze w środku. I to nie jest brak empatii, to inny rodzaj obecności.
To co Wodniczka powiedziała o widzeniu następnego kroku - tak, dokładnie. I właśnie dlatego uważam że Księżyc w Strzelcu to nie jest znak dla ludzi którzy potrzebują żeby ktoś przy nich siedział i płakał razem. To jest energia która mówi 'okej, co teraz?'. Zielarka pewnie powie że to niefalsyfikowalne ale ja to widzę za każdym razem.
Mogę wrócić do tego co Rodis mówiła o empatii? Bo mam znajomą z Księżycem w Strzelcu i ona jest niesamowita jeśli chodzi o dawanie rady, ale nie dzwonię do niej kiedy po prostu chcę się wygadać bez rozwiązania. I zawsze się zastanawiałam czy to cecha charakteru czy właśnie horoskop.
To co Dalia mówi o rozumieniu siebie wydaje mi się ważniejsze niż cały spór o falsyfikowalność. Bo nikt tu chyba nie twierdzi że planety dosłownie sterują naszymi emocjami, prawda? To jest język do opisywania wzorców. Chociaż Rodis, popraw mnie jeśli źle rozumiem.
No właśnie to 'patrzy dalej' - moja znajoma o której mówiłem wcześniej raczej przeskakuje niż patrzy dalej. To jest różnica czy to jest to samo? Bo jak słucham tej rozmowy to te dwa opisy brzmią dla mnie zupełnie inaczej.
A czy ten Księżyc w Strzelcu to jest coś co widać tylko w emocjach czy też w zwykłym codziennym zachowaniu? Bo jak słucham to odnoszę wrażenie że to jest głównie o uczuciach a nie na przykład o tym jak ktoś planuje dzień albo pracuje.
