Hej, a wracając do tej Lilith w trzecim domu z początku dyskusji - bo rozumiem już co to jest, ale nadal nie rozumiem dlaczego akurat trzeci dom miałby robić z kogoś osobę która mówi rzeczy których inni nie mówią. Co jest takiego specjalnego w komunikacji że Lilith tam robi taką różnicę?
To mi się podoba że Rodis mówi wprost 'nie mam danych'. Chciałam zapytać - czy jest jakaś różnica między Lilith w trzecim a na przykład Merkurym w Skorpionie? Bo z opisu oboje brzmią jakby dawali tę odwagę mówienia trudnych rzeczy.
I wracając do tytułowego pytania - bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś z Księżycem w Strzelcu rzeczywiście czuje że emocjonalnie potrzebuje tych większych horyzontów? Bo ja tak, i zastanawiam się czy to jest horoskop czy po prostu charakter. Może to jest to samo pytanie co Dalia zadała wcześniej o rozumienie siebie przez astrologię.
To może być to samo - charakter i horoskop. Właśnie to mnie w tym kręci, że nie wiem gdzie jedno się kończy a drugie zaczyna. Ale odpowiadając sobie na własne pytanie: tak, czuję to emocjonalne szukanie. Nie mam spokoju dopóki nie widzę jakiegoś sensu w tym co czuję, jakiegoś szerszego obrazu. Mała codzienność mnie dusi.
Mała codzienność mnie dusi - to jest idealne zdanie. Właśnie tak. Nie potrafiłam tego tak nazwać wcześniej ale dokładnie o to chodzi. Czy to tylko my z Księżycem w Strzelcu czy inne osoby tu też tak mają?
A jak nie znam dokładnej godziny urodzenia? Bo moja mama pamięta że było rano ale nie wie która. Rozumiem że to problem przy obliczaniu?
Hej, a wracając jeszcze do tej Lilith bo Rodis mówiła że to jest jedna dwunasta populacji - to znaczy że w tym wątku statystycznie kilka osób powinno mieć Lilith w trzecim. Może ktoś sprawdzi i napisze czy czuje że mówi rzeczy których inni nie mówią? Bo to by było ciekawsze niż teoria.
Irenka.1 dobrze to ujęła. Chcę tylko dodać że to jest fundamentalny podział w samej astrologii - są tacy którzy traktują ją jako system diagnostyczny i wtedy weryfikacja musi być możliwa, i tacy dla których to jest język opisu a nie predykcja. Ja jestem po stronie drugiej, i wtedy zarzut Zielarki jest mniej celny, bo nie twierdzę że przewiduję. Ale Zielarka - co by cię przekonało że ten język jest użyteczny, nawet jeśli nie jest naukowy?
Przepraszam że wchodzę w środek bo czytałam tę dyskusję od jakiegoś czasu. Mam pytanie może naiwne ale czy Lilith to jest planeta? Bo nigdy nie widziałam jej w swoim horoskopie a teraz nie wiem czy szukam dobrze.
Ja też się zastanawiam nad tym co Bolek napisał. Bo węzły księżycowe też są podobno punktami matematycznymi i też się je interpretuje. Skąd się w ogóle wzięła ta tradycja interpretowania punktów których nie ma?
Wróćmy może do tytułu bo mi zależy na tej rozmowie o emocjach. Bolek wcześniej pisał o swojej znajomej że przeskakuje między rzeczami - czy ona sama mówi że potrzebuje tych szerszych horyzontów emocjonalnie, czy to tylko tak wygląda z zewnątrz? Bo to jest chyba kluczowe w tym pytaniu.
Powiem o sobie bo mam Księżyc w Strzelcu i tak, zdecydowanie czuję tę potrzebę. Ale u mnie to się wyraża tak że jak coś złego sie dzieje to od razu szukam w tym głębszego sensu, jakiejś lekcji, czegoś co mi to da. Moje koleżanki mówią że zamiast po prostu przeżyć coś przykrego to ja od razu filozofuję. I nie wiem czy to jest ten horyzont o którym piszecie.
Szczery odpowiedź? Trochę jedno i drugie. Na początku jest mechanizm, bo trudno siedzieć w bólu bez sensu. Ale potem naprawdę ta perspektywa przynosi ulgę, nie jest tylko ucieczką. Chociaż moje koleżanki mowią że czasem za szybko próbuję 'wyciągnąć lekcję' zamiast po prostu być przy człowieku który się źle czuje.
Dzikitaurus to jest bardzo uczciwe. I właśnie o to mi chodziło w tym temacie - Księżyc w Strzelcu to nie jest tylko 'lubię podróże' i 'jestem optymistyczny'. To jest coś głębszego w sposobie przeżywania. Czy ktoś z was czuje że ta potrzeba horyzontu emocjonalnie przeszkadza w bliskich relacjach? Że partner nie nadąża?
Wróćmy na chwilę do pytania o Lilith bo Kanko to zostawił bez odpowiedzi. Ja sprawdziłam i mam Lilith w trzecim. I tak, mam poczucie że mówię rzeczy które inni omijają. Ale nie wiem czy to jest Lilith czy po prostu wychowanie, bo moja mama też tak miała. Jak w ogóle oddzielić to co jest 'astrologiczne' od tego co jest po prostu rodzinne?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może niezbyt popularne - skąd wiecie która interpretacja jest 'właściwa'? Rodis mówi że może być nadmiar albo brak, czyli teoretycznie każda osoba pasuje. Nie atakuję, naprawdę pytam jak to rozstrzygnąć.
A czy można mieć Lilith w kilku miejscach jednocześnie? Bo jak sprawdzałam swój horoskop to widziałam kilka symboli których nie rozpoznaję i nie wiem które jest Lilith a które inne punkty.
Ja sprawdziłem na astro.com jak Bolek radził i mam Księżyc w Strzelcu. I teraz czytam tę dyskusję trochę inaczej. To co Dzikitaurus napisał o szukaniu sensu w złych sytuacjach - to moje zachowanie w stu procentach. Zawsze myślałem że to dlatego że jestem optymistą z natury, a tu proszę.
to jest celne. Moja żona mi właśnie to mówi, że jak ona się skarży to ja zamiast słuchać zaraz szukam rozwiązania albo mówię że coś z tego wyniknie dobrego. Ona to nazywa ucieczką od emocji, nie optimizmem.
A czy Ascendent coś tutaj zmienia? Bo ja nie wiem jaki mam Księżyc bo nie znam godziny, ale wiem że mam Ascendent w Strzelcu. I też mam tę tendencję do szukania szerszego obrazu w trudnych sytuacjach. Czy Ascendent może dawać podobne efekty co Księżyc?
Wracając do Heńka i tego co Wodniczka zapytała - myślę że to jest w ogóle ciekawa kwestia czy Księżyc w Strzelcu dobrze działa w intymnych relacjach. Bo ta potrzeba horyzontu, nowych perspektyw, sensu - ona może być trudna dla partnera który ma na przykład Księżyc w Raku albo Skorpionie i potrzebuje zagłębiania a nie szukania wyjścia.
No i właśnie, Dzikitaurus trafił w sedno. Bo ja obserwuję tę przyjaciółkę i jej partnera i widzę że oni rozmawiają jakby po dwóch różnych językach. Ona mówi 'a co z tego wynika dla nas jako pary' a on mówi 'dlaczego w ogóle szukasz jakiegoś wynikania, po prostu bądź'. Rodis, czy jest jakiś sposób żeby te dwa Księżyce mogły się dogadać, czy to jest skazane na tarcia?
Tarcia nie znaczą że coś nie działa. Pytanie co z tymi tarciem robią. Księżyc w Raku potrzebuje bezpieczeństwa i bliskości tu i teraz, Księżyc w Strzelcu potrzebuje przestrzeni i sensu. To nie jest sprzeczność nie do pogodzenia, to jest napięcie które może być albo destrukcyjne albo twórcze. Zależy czy potrafią to zobaczyć jako uzupełnianie się zamiast walki. Ale powiedz mi więcej - czy oni w ogóle rozmawiają o tym jak reagują emocjonalnie, czy to się dzieje nieświadomie?
Heniek, ale teraz mam do ciebie pytanie - czy jak żona ci mówi że uciekasz, to ty rozumiesz co ona czuje, czy raczej od razu zaczynasz tłumaczyć że nie uciekasz? Bo to jest chyba kluczowe w tym co opisujesz.
szczerze? Raczej tłumaczę że nie uciekam. I potem ona się bardziej denerwuje. Może to jest właśnie ten wzorzec.
Hej, a wracając do tego co Rodis mówiła o Ascendencie - ja mam to w Strzelcu i rzeczywiście odruchowo szukam szerszego obrazu. Ale moje pytanie jest takie: czy jeśli nie znam godziny urodzenia to w ogóle ma sens analizowanie horoskopu, czy lepiej skupić się tylko na tym co wiem na pewno?
Ale wracając do Księżyca w Strzelcu bo trochę odpłynęliśmy - mam pytanie do tych co go mają. Czy ta potrzeba horyzontu o której mówicie jest cały czas, czy są momenty kiedy jej nie czujecie? Bo czytam interpretacje i tam jest zawsze napisane jakby to był stały stan.
