Mam Wenus w piątym domu i od lat zastanawiam się nad tym samym. W praktyce wygląda to tak, że przez całe życie traktowałam miłość jak przygodę, trochę jak grę. Zakochiwałam się intensywnie, ale jakby bez głębszego zakorzenienia. Dopiero teraz, po czterdziestce, czuję że coś się zmienia i naprawdę szukam czegoś trwałego. Czy ktoś z was miał podobne odczucia przy tym układzie? Bo zastanawia mnie, czy to rzeczywiście kwestia Wenus w piątym, czy po prostu dojrzewanie emocjonalne, które i tak przychodzi z wiekiem.
Piąty dom to przecież dom radości, ekspresji i właśnie zabawy, więc Wenus tam czuje się jak ryba w wodzie, ale nie bez kosztów. Miłość staje się trochę teatralna, nastawiona na dreszczyk emocji. Pytanie tylko, czy to samo Wenus 'decyduje' o tym, że głęboka miłość przychodzi później, czy to może raczej aspekty do niej, na przykład kwadrat z Saturnem albo opozycja z Neptunem? Bo sama pozycja domowa to dopiero połowa historii.
to popularne uproszczenie, które krąży w amatorskiej astrologii, ale nie ma mocnego uzasadnienia w klasycznych źródłach. Ani Ptolemeusz, ani Morin de Villefranche nie przypisywali domowi piątemu takiej 'ewolucji uczuciowej' w czasie. To co opisujesz - ta zmiana po czterdziestce - bardziej kojarzy mi się z progresją Słońca lub wtórną progresją Wenus, ewentualnie z tranzytami Saturna przez siódmy dom. Sama pozycja natalna Wenus w piątym nie mówi nic o harmonogramie.
Ale czy to w ogóle ma znaczenie skąd się bierze? Mnie interesuje praktyka, nie teoria. Mam koleżankę z Wenus w piątym i ona do trzydziestego roku życia zmieniała chłopaków co kilka miesięcy, a teraz jest w najlepszym związku w swoim życiu. Więc coś w tym chyba jest, nie?
Właśnie przyszło mi do głowy, że w tarocie piąty arkana to Papież, który jest o strukturze i tradycji, ale piąty dom w astrologii to coś niemal przeciwnego. Zastanawia mnie, czy ktoś kiedyś próbował połączyć te dwie symboliki przy czytaniu dla osoby z tym układem. Nie twierdzę, że to bezpośrednio odpowiada na pytanie o głębszą miłość, ale może dać inny kąt widzenia?
Wracając do głównego pytania - czy ktoś z was faktycznie zna osoby z Wenus w piątym domu, które potwierdziłyby tę teorię o miłości w drugiej połowie życia? Bo mi się wydaje, że możemy tu godzinami dyskutować teoretycznie, a to co naprawdę ciekawe to konkretne świadectwa. Sama nie mam tego układu, ale obserwuję jedną znajomą i nie wiem jak przypisać to co u niej widzę do tej teorii.
Hej, ja się dopiero uczę astrologii i mam takie głupie pytanie - skoro piąty dom to dom miłości, to dlaczego w ogóle Wenus w piątym miałaby powodować problemy z trwałością związków? Wydawałoby się że to idealne miejsce dla Wenus?
Słuchajcie, jestem tu bardziej z ciekawości niż z przekonania, ale mam pytanie które mnie nurtuje. Skąd w ogóle pochodzi ta teoria o miłości w drugiej połowie życia przy Wenus w piątym? Bo nie znalazłam żadnego konkretnego źródła, wszędzie tylko powtarzają to samo zdanie bez wyjaśnienia. Czy ktoś wie skąd to się wzięło?
Mnie zastanawia jeszcze jedno - czy miłość jako zabawa to na pewno problem? Może osoby z Wenus w piątym po prostu inaczej przeżywają miłość i nie powinny tego 'naprawiać', tylko znaleźć kogoś kto rozumie ich język miłości? Ktoś z Wenus w siódmym też ma swoje schematy. Dlaczego piąty dom jest traktowany jak niedojrzałość?
Zgadzam się z Nastą całkowicie. Ja mam Wenus w piątym i przez lata czułam się winna, że nie potrafię utrzymać poważnych relacji. A teraz myślę, że może po prostu trafiałam na nieodpowiednich ludzi, którzy sami nie wiedzieli czego chcą. Nie zrzucam wszystkiego na astrologię, ale to dało mi pewien spokój.
A ja chciałam zapytać, bo może to naiwne - czy jest jakiś rytuał albo praca z kartami, które mogłyby pomóc komuś z Wenus w piątym otworzyć się na głębszą miłość? Nie chodzi mi o zaklęcia tylko o jakieś ćwiczenie czy medytację. Bo dyskusja jest ciekawa, ale chętnie bym wiedziała co z tym można zrobić praktycznie.
Hej, a ja mam pytanie do Nasturcja, bo piszesz o wzorcach. Czy wzorzec Wenus w piątym to coś co się widzi od razu w zachowaniu takiej osoby? Bo znam kilka osób z tym układem i jedna jest totalnie romantyczna i poważna, a inna naprawdę skacze z kwiatka na kwiatek. Jak to wytłumaczyć?
To jest właśnie jeden z tych wiecznych sporów w astrologii, czy dom czy znak ma pierwszeństwo. Według klasycznych podejść dom i znak to dwie różne warstwy opisu. Dom mówi o obszarze życia, znak o stylu wyrazu. Wenus w Kaplanie w piątym będzie inaczej przeżywać miłość niż Wenus w Skorpionie w piątym, nawet jeśli obie są w tym samym domu.
a Wenus w Bliźniętach w piątym to dopiero musi być ciekawy przypadek, bo Bliźnięta to też lekkość i zmienność, tak? Czyli podwójne wzmocnienie tej zabawy w miłości? Pytam bo mam znajomą z takim układem i ona serio nie potrafi być w jednym związku dłużej niż rok.
Wchodzę tu od strony czakr, bo to mój bardziej naturalny język, ale to co piszecie o piątym domu brzmi podobnie do energii czwartej czakry, czyli serca, w jej 'lekkiej' odsłonie. Taka miłość radosna, bezwarunkowa, ale też nieugruntowana. Ciekawi mnie czy ktoś pracy z czakrami używa przy interpretacji natali, bo może uzupełniać obraz?
A ja chciałam zapytać, bo może to naiwne, ale moja babcia mówiła że dawniej w wioskach nie wróżyło się z gwiazd przy miłości, tylko z pierwszej gwiazdki wigilijnej albo ze świec. Czy te stare sposoby mówiły coś podobnego do tego co astrologia mówi o Wenus? Bo jakoś podobnie do mnie brzmi ten motyw że miłość przychodzi kiedy się jej nie szuka.
Ale przepraszam, wracając do tego co Kabalista pisał wcześniej o źródłach tej teorii, bo mnie to ciągle nurtuje. Jeśli nie ma jej u Ptolemeusza ani w klasycznych źródłach, to kiedy w ogóle zaczęto mówić o tej 'miłości w drugiej połowie życia' przy Wenus w piątym? To brzmi jak coś wymyślonego na potrzeby poradnikowej astrologii z lat dziewięćdziesiątych.
Czytam tę dyskusję o źródłach i rozumiem to podejście, ale z drugiej strony zastanawiam się czy dla kogoś kto żyje z tym układem i szuka sensu, odpowiedź 'nie wiadomo skąd to pochodzi' jest pomocna. Mnie to co Martynka napisała na początku o piątym domu i lekkim romansie pomogło zrozumieć pewne moje wzorce. Czy prawdziwość źródła zmienia użyteczność interpretacji?
Ale numerologicznie piątka to wolność i przygoda, prawda? I tu ciekawe że zarówno piąty dom jak i numerologiczna piątka wskazują na to samo. Czy to nie sugeruje że jest jakaś głębsza zasada za tymi systemami, która sprawia że podobne wnioski pojawiają się niezależnie?
Sprawdziłam ten podręcznik Greene i rzeczywiście jest tam sporo o Wenus, ale nic konkretnego o 'miłości w drugiej połowie życia' jako takiej formule. Jest za to dużo o tym, że Wenus w aspekcie do Saturna odkrywa głębię miłości przez doświadczenie i stratę. Może stąd to weszło do popularnego języka i się oderwało od oryginału?
To co piszecie o Greene jest ważne, bo ona naprawdę zrobiła ogromną robotę jeśli chodzi o wciąganie psychologii do astrologii. I właśnie dlatego granica między jej interpretacją a 'prawem astrologicznym' zaczęła się zacierać u kolejnych autorów. Pytanie do Martynki - ty jak to odbierasz w praktyce? Kiedy ktoś do ciebie przychodzi z Wenus w piątym, to jakie pytania mu zadajesz żeby wiedzieć więcej?
Pytam przede wszystkim o to, jakie miał wzorce w dzieciństwie wokół zabawy i przyjemności. Bo piąty dom to też dzieciństwo i stosunek do radości. Jeśli ktoś był karany za śmiech albo wychowany w przekonaniu że zabawa jest niepoważna, to Wenus w piątym może być bardzo stłumiona i wtedy ten 'lekki' tryb miłości w ogóle nie jest widoczny na powierzchni.
To mnie trochę uderzyło, bo ja właśnie tak miałam z tą zabawą - zawsze mi mówiono żeby być poważną. I mam Wenus w piątym. Więc może to nie tyle że szukam lekkości w miłości, tylko że jej szukam i nie wiem że szukam? Jak to w ogóle rozpoznać u siebie?
Słuchajcie, a co z domem piątym i dziećmi? Bo gdzieś czytałem że piąty dom to też dom dzieci i twórczości. Jak Wenus tam stoi, to co to mówi o stosunku do rodzicielstwa? To w ogóle jest powiązane z tym tematem miłości czy to oddzielna kwestia?
Wracając do tego co Martynka pisała o tłumieniu zabawy w dzieciństwie - to brzmi jak blokada właśnie w energii solarnej, czyli nie czwarta czakra a trzecia. Bo radość i prawo do zabawy to centrum własnej mocy. Ciekawe czy ktoś z was pracował z tym od strony energetycznej i widział czy to się przekłada na to jak ktoś przeżywa miłość.
Dobra, może głupie pytanie, ale mam Wenus w piątym i naprawdę nie wiem czy moja miłość jest 'lekka'. Mi się wydaje że traktuję związki bardzo poważnie, może nawet za bardzo. To znaczy że układ nie działa u mnie? Albo że źle czytam swój horoskop?
Słucham tej rozmowy i myślę o czymś, co babcia mówiła o miłości - że ta prawdziwa to taka która 'wytrzymuje zimę'. I zastanawiam się czy ta lekkość o której tu mówicie przy Wenus w piątym, to jest ta miłość która zimę wytrzyma, czy raczej ta wiosenna która pięknie kwitnie i tyle.
