Ja mam Saturna w jedenastym i mogę powiedzieć, że to nie jest 'łatwy' dom z planetą. Wchodzenie do grup było dla mnie przez lata ciężkie, dużo ostrożności, dużo oceniania czy warto. Saturn nie daje lekkości w tych sprawach. Może paradoksalnie pusty dom byłby łatwiejszy?
To mnie zaskakuje, że można mieć planetę w domu i mieć trudniej niż bez planety. Myślałam, że planeta = aktywność = łatwość. Zenek, możesz powiedzieć jak to u ciebie wyglądało praktycznie? Kiedy w końcu te grupy zaczęły działać?
Emilka, bardzo dobre pytanie. U mnie Saturn w jedenastym zaczął 'puszczać' gdzieś po trzydziestce. Wcześniej każda próba wejścia do grupy kończyła się albo tym, że wychodziłem po miesiącu, albo zostawałem, ale czułem się jak obcy na imprezie do której dostałem zaproszenie przez pomyłkę. Saturn daje lekcje, ale wolno. Dla mnie punktem zwrotnym było to, że przestałem próbować pasować do gotowych grup i zacząłem szukać tych, które pasują do mnie. Banalne, ale naprawdę długo mi zajęło.
To co Zenek mówi o zmęczeniu po grupach to bardzo ciekawy wskaźnik. Zastanawiam się czy to jest specyfika Saturna w jedenastym, czy może bardziej kwestia ascendentu albo ogólnej budowy wykresu. Zenek, co masz na ascendencie?
Panna na ascendencie i Saturn w jedenastym - to brzmi jak wykres, który naprawdę potrzebuje dużo czasu zanim komukolwiek zaufał. Ale wracając do tematu pustego domu - myślę, że właśnie dlatego Emilka z pustym jedenastym i Ryby jako zarządca może mieć inaczej niż Zenek. Mniej oporu, ale też mniej wyraźny sygnał co jest właściwe, a co nie.
Czyli ja mam polegać na przeczuciu a nie na logice jeśli chodzi o grupy? To trochę dziwne, bo nie uważam się za bardzo intuicyjną osobę.
Emilka, to co mówisz jest bardzo ważne. Słońce w Rybach jako zarządca jedenastego domu sugeruje że twoja intuicja grupowa może być aktywna nawet jeśli sama jej nie rozpoznajesz jako intuicji. Może ją odczuwasz jako 'po prostu mi nie odpowiadało' albo 'nie poczułam chemii' - właśnie tak mówiłaś o tej grupie tanecznej. To nie jest analiza, ale też nie jest przypadek.
@Gituska Gituska, to bardzo ciekawe co piszesz, bo ja też tak mam - nie potrafię wytłumaczyć logicznie dlaczego z jednymi ludźmi mi dobrze a z innymi nie. Po prostu wiem od razu. I nigdy nie myślałam że to może być coś astrologicznego.
Ale zatrzymajmy się chwilę. Forsycja i Emilka mówią o tej natychmiastowej ocenie grupowej jako czymś co po prostu mają. Pytanie jest takie - czy to jest cecha specyficzna dla pewnych układów astrologicznych, czy po prostu zdolność którą ma dużo ludzi niezależnie od wykresu? Bo nie wiem jak to odróżnić.
Okay ale my tu zaczęliśmy od pustego jedenastego domu i teraz dyskutujemy o naturze czy wychowaniu. Może wróćmy do konkretów? Bo mam jeszcze jedno pytanie które mnie gryzie - czy pusty jedenasty dom oznacza że ktoś nie ma marzeń zbiorowych? Bo czytałam gdzieś że jedenasty to też dom marzeń.
Sybilla, dobry powrót do tematu. Tak, jedenasty dom to też marzenia i cele długoterminowe, nie tylko grupy. I to jest bardzo ważny wymiar który pomijaliśmy. Pusty dom nie oznacza braku marzeń, tak samo jak nie oznacza braku przyjaciół. Ale zarządca domu pokaże jaką formę te marzenia przybiorą i czy ta osoba realizuje je wspólnie z innymi czy raczej solo.
@Sybilla Czyli jeśli mam pusty jedenasty dom to moje marzenia są takie bardziej indywidualne, nie grupowe? Bo ja mam wrażenie, że zawsze kiedy coś planuję to chcę to robić sama, nie z innymi. Czy to może wynikać właśnie z tego?
Ja też nie znam godziny i czuję się trochę wykluczona z tych szczegółowych analiz. Czy jest jakiś sposób żeby chociaż ogólnie ocenić swój jedenasty dom bez godziny? Pytam szczerze, bo chciałabym wiedzieć czy moja tendencja do jednej stałej grupy a nie wielu ma astrologiczne wytłumaczenie.
Czyli jest jakaś metoda dla osób bez godziny urodzenia? Bo naprawdę czuję się trochę odcięta od tej rozmowy. Słyszę o zarządcach, domach, pozycjach planet - i nie wiem jak to sprawdzić u siebie. Czy ktoś może powiedzieć ogólnie, czy Słońce w jakimś znaku może sugerować coś o jedenastym domu?
Dobra, ale odchodzimy trochę od meritum. Bo tu zaczęliśmy od pustego jedenastego domu a teraz rozmawiamy o metodach dla osób bez godziny. Mam pytanie z powrotem do tematu - Gituska, czy pusty jedenasty dom może czasem dawać też efekt odwrotny, czyli nadmierne przywiązanie do grupy? Mam znajomego który kompulsywnie kolekcjonuje znajomości i zastanawiam się czy to może być jakiś mechanizm kompensacyjny.
Szczerze to nie wiem, nie znam jego wykresu. Ale interesuje mnie ten mechanizm sam w sobie. Mówisz 'ciągnięcie w kierunku czegoś niekompletnego' - to brzmi jak głód czegoś czego nie ma. Czy to znaczy że pusty dom to zawsze jakiś brak?
Ja bym się tu wtrąciła, bo to pytanie o brak mnie też gryzie od jakiegoś czasu. Mam pusty jedenasty dom i nigdy nie czułam że czegoś mi brakuje w tej sferze. Wręcz przeciwnie - mam kilka grup do których należę i jest mi z nimi dobrze. Więc skąd te teorie o braku?
Sybilla i Zorka, obie macie rację że 'brak' to złe słowo. Powinnam była to wyjaśnić wcześniej. Pusty dom nie jest defektem. To raczej że ta sfera nie wymaga od nas specjalnej uwagi, bo nie ma w niej napięcia planetarnego. Może właśnie dlatego Zorka ma grupy i jest jej z nimi dobrze - bo nie ma planety która komplikuje ten obszar.
To by tłumaczyło dużo. Ja mam Saturna i czuję każde tarcie z grupami jak przez lupę. Zorka z pustym domem może po prostu wchodzić i wychodzić bez dramatów. Zorka, masz wrażenie że zmieniasz grupy łatwo? Albo że przynależność do wielu nie jest dla ciebie problemem?
Ta rozmowa między Zorką a Emilką to jest chyba najważniejszy wątek w tym temacie. Bo to pokazuje że pusty jedenasty dom może dawać jednocześnie łatwość i pewien rodzaj... powierzchowności? Nie wiem jak to nazwać. Gituska, czy to jest coś o czym piszą klasyczni astrolodzy?
A mnie zastanawia coś innego. Mówimy o pustym jedenastym jako o czymś co daje lekkość albo obojętność wobec grup. Ale jedenasty dom to też przyjaciele, nie tylko grupy w sensie organizacji czy kółek zainteresowań. Czy to samo dotyczy przyjaźni - że są lżejsze, mniej zobowiązujące?
Melania, poczekaj - to klasyczne podejście, że siódmy dom to relacje jeden na jeden a jedenasty to grupy. Ale w praktyce te domy bardzo się przenikają. Czy masz jakiś konkretny przykład z wykresów, gdzie to rozróżnienie rzeczywiście działało wyraźnie? Bo trochę teorii już tu mamy, a ciekawi mnie jak to wygląda na żywym materiale.
Lurisk, rozróżnienie między siódmym a jedenastym domem nie jest tylko 'klasycznym podejściem' dla zasady. Mam przykład z praktyki, choć bez podawania danych osobowych. Kobieta z pustym jedenastym i mocno obsadzonym siódmym miała bardzo głębokie przyjaźnie, ale zawsze jeden na jeden. Dwóch czy trzech bliskich przyjaciół, z którymi rozmawiała godzinami. Ale w grupach - kompletnie nie odnajdywała swojej roli. Na spotkaniach towarzyskich siedziała z boku albo wchodziła w dialog tylko z jedną osobą na raz. To dość wyraźnie pokazuje to przenikanie, o którym mówisz, ale też granicę między domami.
Lurisk dotknął czegoś ważnego i to jest chyba najstarszy problem w astrologii w ogóle - korelacja kontra przyczynowość. Ale chcę wrócić do pytania krokusa o przyjaźnie, bo myślę że warto to rozwinąć. Jedenasty dom dla mnie osobiście zawsze kojarzył się bardziej z siecią niż z głębią. Czy ktoś z was miał sytuację gdzie pusty jedenasty dom szedł w parze z mocnym czwartym albo ósmym? Bo to mogłoby tworzyć ciekawe napięcie.
Ja prowadzę notatki z kilku wykresów z bliskiego otoczenia i mam coś takiego u jednej osoby - pusty jedenasty, a Wenus i Mars w ósmym. I ta osoba jest dokładnie tak jak opisuje Melania - dwie, trzy bliskie relacje, reszta świata trochę niewidzialna. Ale czy to ósmy dom przejmuje energię jedenastego, czy po prostu te osoby są osobne? Gituska, co o tym myślisz?
Jedenasty w Wadze, władca czyli Wenus właśnie w tym ósmym w Dziewicy. Mam jeszcze Merkurego w ósmym. To by znaczyło że ta osoba szuka relacji przez rozmowę, przez analizę czegoś wspólnie? Bo tak to rzeczywiście wygląda w praktyce.
Zenek, Merkury i Wenus w ósmym w Dziewicy to brzmi jak ktoś kto buduje bliskość przez precyzję - przez to że rozumie szczegóły życia drugiej osoby. I prawdopodobnie nie znosi powierzchownych rozmów o niczym. Jedenasty w Wadze z pustym domem to może dawać właśnie taką estetykę - grupy są okay, sympatyczne, ale nie ma w nich tej głębi. Czy ta osoba jest zdolna do luźnych znajomości w ogóle, czy zawsze musi wchodzić głębiej?
