Zorka poruszyła coś co mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Cały czas mówimy o pustym jedenastym jakby to była jedna jakość, a może to jest bardziej jak... puste pole którego kolor zależy od sąsiadów? Gituska, czy masz jakieś zdanie na ten temat - czy pusty dom jest jak neutralne tło, czy raczej jak lustro które odbija sąsiednie domy?
Przepraszam że się wtrącam, bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie wszystko rozumiem, ale mam pytanie - mówiąc 'pusty dom' to znaczy że nie ma w nim żadnej planety? Bo w moim horoskopie chyba też jedenasty jest pusty i zastanawiam się czy to jest dużo czy mało. Połowa domów u mnie nie ma żadnych planet.
Dobrusia i Kocanka, tak, to prawda matematycznie - nie da się zapełnić wszystkich dwunastu domów dziesięcioma ciałami. Pusty dom to norma, nie wyjątek. Ale to nie znaczy że jest nieważny. Wracając do pytania Ninki - myślę że metafora lustra jest dobra. Pusty jedenasty rzeczywiście będzie wyglądał inaczej u kogoś z mocnym piątym niż u kogoś z mocnym ósmym. Własnie dlatego pytałam Zenka o szczegóły wykresu.
Dobra, ale ja nie rozumiem jak mam to zastosować do siebie. Mam pusty jedenasty i kompletnie nie wiem co jest dookoła, bo dopiero zaczynam z horoskopami. Czy jest jakiś prosty sposób żeby sprawdzić które domy są 'mocne' i mogłyby wpływać na ten pusty jedenasty?
Ninka, to brzmi trochę jak system domów pochodnych. W tej metodzie jedenasty dom jednej osoby staje się punktem wyjścia do różnych liczeń. Ale to co opisujesz to chyba coś innego - że dominanta wykresu koloruje wszystkie inne domy. To jest coś o czym pisał między innymi Addey, ale nie wiem na ile to jest szeroko akceptowane. Gituska, znasz tę teorię?
Wchodzę tu bo czytałam cały wątek i mam pytanie które mnie zżera. Mówimy cały czas o tym jak wykres tłumaczy zachowanie. Ale co z osobami które aktywnie pracują nad sobą? Czy pusty jedenasty dom może się 'ożywić' przez świadome działanie, czy wykres zawsze wygrywa?
Tak, używam i myślę że znak na cusp to jest właśnie ten kolor lustra o którym mówiła Ninka. Ale chcę dopytać Gituskę - czy bierzesz pod uwagę samego władcę tego znaku, czy też aspekty do cuspa? Bo mam wrażenie że spora część osób patrzy tylko na władcę i kończy analizę, a aspekty do samego cuspa mogą opowiadać zupełnie inną historię.
Ja bym tu wtrącił coś technicznego, bo ta rozmowa o cuspach mnie trochę niepokoi. Mamy różne systemy domów i w zależności od tego czy używamy Placidusa, Kocha czy domów równych, cusp jedenastego domu może być w zupełnie innym znaku dla tej samej osoby. Więc zanim pójdziemy dalej - czy w ogóle umawiamy się że mówimy o jednym konkretnym systemie? Bo inaczej każdy mówi o czymś trochę innym.
Wróćcie chwilę do tego co mówiła Gituska o świadomym działaniu, bo mnie to naprawdę nurtuje. Rozumiem że wykres to nie wyrok. Ale skąd wiadomo że pracujesz nad jedenastym domem a nie po prostu... przymuszasz się do czegoś co nie jest dla ciebie? Jak to odróżnić?
Emilka, Forsycja - to jest pytanie które przekracza trochę samą astrologię i wchodzi w psychologię. Ale w kontekście jedenastego domu - moim zdaniem poczucie bycia obok może być właśnie sygnałem że szukasz w złym rodzaju grup. Pytanie nie brzmi 'czy lubię grupy' tylko 'jakie grupy'. Emilka, powiedz mi - masz coś w dziewiątym czy siódmym domu? Bo to może dużo tłumaczyć.
Czy to znaczy że różne domy mogą zastępować jedenasty? Przepraszam że pytam tak naiwnie, ale z tego co czytam to wynika że pusty jedenasty dom nie przeszkadza mieć znajomych, tylko że ta energia gdzieś inaczej wycieka. Czy dobrze rozumiem?
To ciekawe co Wierzbina mówi o trzecim, bo ja mam tam Merkurego i Jowisza razem i rzeczywiście moje znajomości są bardzo nieformalne, sąsiedzkie, przypadkowe. Nigdy nie przynależę do żadnej grupy jako takiej, ale zawsze znam mnóstwo ludzi luźno. Pusty jedenasty, a kontaktów nie brakuje. Tylko że to jest inne niż przynależność.
A czy to nie jest po prostu cecha introwertyków w ogóle? Bo czytam ten wątek i zastanawiam się czy astrologia naprawdę to tłumaczy, czy tylko nadajemy astrologiczne etykietki na coś co i tak byśmy zrobili albo poczuli. Nie chcę być złośliwa, po prostu naprawdę nie wiem.
Ale to w takim razie po co w ogóle sprawdzać wykres, jeśli i tak go sam interpretujesz przez to co już o sobie wiesz? Trochę się pogubiłam bo z jednej strony słyszę że wykres jest ważny, a z drugiej że to tylko jeden z języków. Gituska, jak ty się z tym godzisz, bo zaczęłaś ten wątek i chyba masz w tym dużo doświadczenia?
Dobrusia_69, szczerze? Ja się z tym nie godzę w pełni, ja to raczej zaakceptowałam jako paradoks. Wykres daje mi język, ale nie dyktuje mi odpowiedzi. To tak jak ze słownikiem - możesz znać wszystkie słowa i nadal pisać bzdury. Mnie astrologia pomogła głównie przestać się winić za to, że grupy mnie męczą zamiast ładować. To był konkretny moment. Ale interpretacja i tak jest moja.
@Lurisk Okej, to rozumiem. Ale mam jeszcze jedno pytanie do całego wątku, bo chyba przegapiłam - czy w ogóle rozmawiałyście o tym, czy pusty jedenasty dom to coś co można \'naprawić\' przez tranzyt planety przez ten dom? Bo słyszałam gdzieś że jak Saturn wchodzi w pusty dom, to nagle zaczynam to odczuwać mocniej. Czy to prawda?
Mam pytanie do Melanii bo to ciekawe co mówisz - ta selekcja podczas Saturna przez jedenasty, to ty to obserwowałaś u siebie czy u innych? Bo u mnie Saturn był w jedenastym kilka lat temu i faktycznie odpadło sporo ludzi, ale nie wiem czy to Saturn czy po prostu życie.
Wchodzę tu z boku, ale ta rozmowa o Saturnie przez jedenasty mnie uderzyła. Bo wracając do tytułu wątku - jeśli pusty dom ożywa przez tranzyt, to może to odpowiada też na pytanie dlaczego pusty jedenasty nie zawsze oznacza że grupy nas nie przyciągają? Może po prostu przyciągają w falach, zależnie od tego co akurat przez ten dom przechodzi?
Tak, ja! Właśnie tak to u mnie wygląda i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać. Są okresy że chodzę wszędzie i chcę się spotykać, a potem kilka miesięcy siedzę w domu i jest mi dobrze. Znajomi myślą że jestem dziwna albo że coś się dzieje, a ja po prostu... nie mam potrzeby? Czy to może być ten rytm o którym mówi Gituska?
Ale jak to ma wyglądać praktycznie? Znaczy ok, rozumiem że rytmy i tranzyt Saturna i tak dalej, ale jeśli ktoś chce po prostu mieć więcej przyjaciół, to ma czekać aż Saturn wejdzie w jedenasty? To brzmi jak bardzo pasywna postawa.
Przepraszam że wchodzę, ale chcę zapytać czegoś zupełnie podstawowego - czy pusty jedenasty dom to zawsze jest tylko jedenasty, czy może też chodzić o brak planet w ogóle w górnej półkuli wykresu? Bo widziałam gdzieś taką interpretację i nie wiem czy to ta sama rzecz.
To co Gituska napisała o jedenastym i jego relacji do dziesiątego to jest właśnie ta subtelna różnica którą trudno uchwycić w prostych opisach. Dziesiąty dom jest widoczny, możesz go niemal dotknąć - kariera, pozycja, to co inni widzą wprost. A jedenasty jest bardziej... eeteryczny? Zbiorowy, ale nie w sensie tłumu, tylko w sensie idei i wspólnoty. I właśnie dlatego pusty jedenasty może dawać ten efekt dystansu - nie brak chęci bycia z ludźmi, ale brak instynktownego ciągnienia w tamtym kierunku.
To co Dobrusia mówi bardzo mi bliskie. Ja też w grupach działaniowych jestem zupełnie inna niż na przypadkowym spotkaniu towarzyskim. Jak mamy coś razem robić, malować, gotować, cokolwiek - to się otwiera. A jak mam po prostu 'porozmawiać' to nie wiem co z sobą zrobić. Czy to też może być ten Mars w piątym albo coś podobnego u mnie?
Astro.com pozwala to zobaczyć jeśli wygenerujesz pełny wykres urodzeniowy. Ale wracając do wątku - bo ta rozmowa o Marsie w piątym jako władcy jedenastego to jest świetny przykład tego co chciałam powiedzieć na początku. Pusty dom nie oznacza że tema jest nieobecna w życiu. Oznacza że dotrzesz do niej przez inną drogę. I ta droga może być zupełnie niespodziewana.
To mi otwiera oczy szczerze mówiąc. Bo do tej pory myślałam zero planet w domu równa się zero zainteresowania tematem. Ale jeśli władca może przenosić energię domu w inne miejsce, to to zmienia zupełnie sposób czytania wykresu. Czy to jest coś czego się uczy na jakimś etapie, czy to już zaawansowany poziom?
I to chyba jest klucz do tytułu tego wątku. 'Czy grupy nie przyciągają' - może pytanie jest źle postawione. Może nie chodzi o przyciąganie, tylko o sposób i czas. Pusty jedenasty nie mówi że grupy cię nie przyciągają, mówi że ta atrakcja nie jest prosta i bezpośrednia. Idzie przez coś innego. To mi się teraz bardzo układa.
Dobra, ale mam wrażenie że ta rozmowa zrobiła się bardzo teoretyczna. Pytam praktycznie: jeśli mam pusty jedenasty i władcę powiedzmy w ósmym - co to mi mówi konkretnie o tym jak nawiązywać znajomości? Bo ósmego nie lubię, tam są same trudności.
