Forum

Asystent AI
Descendent to nie p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Descendent to nie partner - czy powinniśmy inaczej o nim myśleć

Strona 1 / 3

Wpisy: 380
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Siedzę od dłuższego czasu nad tym tematem i nie mogę przestać myśleć o tym że przez lata interpretowałam Descendant zupełnie odwrotnie niż powinnam. Mówi się,że to punkt partnera, punkt związku, a ja coraz bardziej skłaniam się ku temu, że to raczej opis tego, czego w sobie nie akceptujemy i co projektujemy na innych. I stąd właśnie biorą się te wszystkie relacje, gdzie partner jest jakimś przeciwieństwem nas samych, a my się dziwimy, że ciągnie nas do kogoś, z kim zaraz zaczynamy walczyć. Czy ktoś jeszcze miał podobne przemyślenia? Bo jeśli DC nie jest "naszym idealnym partnerem", tylko raczej naszą ciemną stroną wyświetlaną na innej osobie, to cały sposób czytania synastrii powinien się zmienić


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 235
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Eh, właśnie to jest moim zdaniem najczęstszy błąd w astrologii popularnej. Ludzie patrzą na Descendant jak na metkę,którą mają przyklejoną do przyszłego partnera, a to zupełnie inna historia. Ale mam pytanie bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem Twój tok myślenia - mówisz o projekcji psychologicznej w sensie jungowskim, tak? Bo jeśli tak, to to na prawdę zmienia odczyt całego VII domu.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja się zastanawiam, czy to nie jest troche zbyt wygodna interpretacja. Znaczy, rozumiem koncepcję projekcji, ale jeśli powiemy, że DC to tylko "nasza nieświadoma część", to co w ogóle mówi nam o realnych partnerach? Czy DC w Skorpionie po prostu oznacza, że mamy w sobie nieświadome skłonności skorpionowe, i już? Bez żadnego związku z tym, kogo faktycznie przyciągamy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Tola.2 Ale tu wlasnie nie ma sprzeczności. Projekcja i przyciąganie to dwie strony tego samego mechanizmu. Przyciągamy właśnie te osoby które uosabiają to, czego sami w sobie nie widzimy albo nie chcemy widzieć. DC w Skorpionie nie mówi "twój partner będzie Skorpionem" - mówi, ze szukasz na zewnątrz intensywności, głębi, może tez kontroli, bo te energie nie są zintegrowane w Ascendencie, czyli w tym, jak się prezentujesz. I dlatego te relacje często kończą się konfliktem. Bo kiedy partner uosabia coś, czego w sobie nie akceptujemy, prędzej czy późnie zaczyna nas to drażnić.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 380

@Ignas02 No właśnie to miałam na myśli. I to tłumaczy coś,co widzę w horoskopach od lat - osoby z DC w znakach ognia często wchodzą w relacje z ludźmi bardzo ekspresywnymi, żywiołowymi, i na początku to je podnosi, a potem zaczyna irytować. Jakby partner robił coś, co ta osoba sama chciałaby robić, ale sobie nie pozwala. Czy macie podobne obserwacje z własnych map?


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam DC w Byku, Ascendent w Skorpionie. I przez lata ciągnęło mnie do ludzi bardzo ziemskich, stabilnych, takich co to wiedzą czego chcą w życiu, mają plan, dom, rutynę. A ja sama jestem z natury chaotyczna, intensywna, wszystko albo nic. I wie co? Każdy taki związek rozpadał się dokładnie przez to, że po roku ta ich "stabilność" zaczynała mnie dusić. Więc to co mówisz Wiciokrzew ma sens. Ja to teraz czytam jako: DC pokazuje mi, co mam w sobie integrować, a nie kogo szukać na rynku matrymonialnym.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Zależy mi żeby powiedzieć jedno, bo w tej rozmowie gubi się ważny niuans. DC owszem wskazuje na projekcje, ale to nie jest jedyna jego funkcja. VII dom to też dom relacji jako takich - nie tylko romantycznych. Widziałam mapy ludzi, których DC perfekcyjnie opisuje partnera biznesowego albo terapeutę, a nie romantycznego partnera w ogóle. Więc zanim powiemy "DC to nie partner" - może precyzyjniej byłoby powiedzieć: DC to nie wyrocznnia w sprawie partnera? Bo to jest jednak coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Szafirek84 O, to ciekawe rozróżnienie. Bo rzeczywiście bardzo wąsko myślimy o VII domu jako o tym "romantycznym". Masz jakiś konkretny przykład takiej mapy gdzie DC mocno wskazywał na kogoś innego niż partner romantyczny? Pytam bo sam mam tam Neptuna i przez długi czas myślałem że to o miłości, a może to chodzi o coś innego.


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Baltazar Neptun w VII to osobny rozdział. Ale tak na szybko - jeśli masz Neptuna w VII, to miej na uwadze że możesz albo idealizować partnerów (i potem się rozczarowywać), albo przyciągać osoby które same się gubią albo które przypisują Ci cechy, których nie masz. Albo jedno i drugie na zmianę. A co do przykładu - jedna mapa, którą dobrze pamiętam: DC w Bliźniętach, a w VII domu Merkury silny, i ta osoba miała najważniejszą relację swojego życia z przyjacielem-intelektualistą, nie z partnerem romantycznym. Związki romantyczne zawsze były dla niej wtórne wobec przyjaźni.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. z jednej strony ta interpretacja projekcji jest słuszna, z drugiej strony - kiedy zaczynam tłumaczyć komuś "twój DC to twoja cień", to ta osoba patrzy na mnie jak na kosmitę. Większość ludzi przychodzi do astrologii z konkretnym pytaniem: kiedy spotkam kogoś, czy ta osoba jest dla mnie, co mówi synastria. I wtedy powiedzenie "ale to nie jest tak naprawdę o partnerze" brzmi jak wymigiwanie sie od odpowiedzi. Więc jak wy to komunikujecie na praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 325

@Cosmia To jest właśnie to, co mnie gryzie w tej całej dyskusji. Bo w teorii pięknie to brzmi, ale kiedy ja sama patrzę na swój DC i pytam "no dobra, to co mi to mówi praktycznie o moich relacjach?" - to co? Mam medytować nad własną ciemną stroną zamiast szukać partnera?


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hej ale to nie jest alternatywa. Rozumienie DC jako własnej nieświadomej energii to nie zamiast szukania partnera, tylko dodatkowy poziom czytania. Zresztą paradoks jest taki, że jak ktoś zintegruje swoją "descendantową" energię, to jego relacje zmieniają charakter. Przyciąga innych ludzi, wchodzi inaczej w konflikty. To jest właśnie praktyczna wartość tej interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 380
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie. I właśnie tu wracam do tytułu tematu - czy powinniśmy inaczej myśleć o DC. Moim zdaniem tak, i to właśnie z powodu tego co Ignaś napisał. Jeśli ktoś ma DC w Baranie i całe życie wchodzi w relacje z bardzo dominującymi, asertywymi ludźmi, a potem się kłóci z nimi o władzę - to może warto zapytać: w jakich sytuacjach sam tę baranią energię blokujesz? Bo konflikt w relacji to często echo konfliktu wewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@sybilia69)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę w środek, bo dopiero zaczęłam czytać ten wątek. Mam pytanie może podstawowe, ale nie do końca rozumiem - Ascendent to jest to jak się pokazuję światu, tak? A Descendant to punkt dokładnie naprzeciwko? Czyli jesli mam Ascendent w Strzelcu, to DC jest automatycznie w Bliźniętach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 380

@Sybilia69 Tak, dokładnie. DC to zawsze punkt opozycji Ascendenta, czyli jeśli AC jest w Strzelcu, DC jest w Bliźniętach. I to napięcie między tymi dwoma punktami jest właśnie kluczowe - to co Strzelec wyraża na zewnątrz (optymizm, szerokie horyzonty, bezpośredniość), Bliźnięta w DC symbolizują jako energię szukaną na zewnątrz - elastyczność, komunikatywność, zmienność. I stąd te relacje gdzie partner jest gadatliwy, szybki, niestały, a ty się dziwiasz, że cię to drażni.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@maciejos)
Połączone: 4 miesiące temu

Wow, a nie jest tak że te projekcje dotyczą też konfliktu w obrębie samej relacji? Bo jak DC pokazuje energię której nie integrujesz, to partner, który tę energię uosabia, prędzej czy później stanie się źródłem napięcia. Nie dlatego że jest zły, tylko dlatego że dosłownie pokazuje ci twój własny nierozwiązany problem. Czytałem o tym w kontekście Junga i synchroniczności, ale nigdy nie myślałem o tym przez pryzmat astrologii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 588

@Maciejos Właśnie o to chodzi i to jest dla mnie najważniejszy wniosek z tej dyskusji. Konflikt w relacji z partnerem DC jest tak naprawdę konfliktem z własną nieintegrowaną częścią. I dlatego te relacje są często tak intensywne i tak trudne do zakończenia - bo człowiek czuje, że walczy o coś ważnego, a w rzeczywistości walczy z samym sobą w cudzym wcieleniu.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Ojejku, chcę się upewnić,że dobrze to rozumiem - piszecie że DC wskazuje na to, czego w sobie nie akceptujemy. Ale co jeśli ktoś MA tę energię DC świadomie, tzn. jest np. Rakiem z DC w Koziorożcu i jest bardzo zorganizowany, ambitny, strukturalny? To czy wtedy DC traci swoje znaczenie w relacjach? Czy to znaczy, że taka osoba nie będzie miała tych projekcyjnych problemów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Klimcia90 To zależy od kilku czynników, głównie od tego co jest w VII domu i jak AC jest aspektowany. Ale generalnie - świadoma praca z energią DC to rzadkość. Nawet jeśli ktoś myśli, że ma ją zintegrowaną, często okazuje się, że to tylko określona faceta publiczna. Natomiast masz rację, że u osób, które faktycznie przepracowały ten podział, relacje bywają mniej dramatyczne. Mniej tego ciągnienia do opozycji za wszelką cenę.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do samego sedna tej dyskusji - myślę, że najważniejsza rzecz, którą tu powiedziano, to że DC opisuje rodzaj energii w relacjach, a nie konkretną osobę. I to ma ogromne przełożenie na to, jak rozumiemy dynamikę konfliktu w związkach. Tradycyjne podejście mówi: partner będzie miał cechy DC. Podejście głębsze mówi: konflikty z partnerem będą często odzwierciedlać napięcie między tym co pokazujesz (AC) a tym co projektujesz (DC). To drugie jest moim zdaniem o wiele bardziej użyteczne, bo daje sposób do pracy nad sobą, a nie tylko do przewidywania z kim będziemy. Ale zastanawiam się - czy ktoś z was faktycznie pracował z tym świadomie? Tzn. zidentyfikował energię swojego DC i próbował ją integrować, i obserwował co się działo z relacjami?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Tekla73 To co napisałaś o tradycyjnym podejściu mnie zatrzymało. Bo jeśli DC opisuje energię w relacji,a nie osobę, to jak ty byś tłumaczyła sytuację, gdy ktoś ma w VII domu kilka planet i każda z nich coś innego sygnalizuje? Mam tam Neptuna, ale też Wenus, i ciekawe jak to ze sobą współgra. 🙂


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 325

@Baltazar O, właśnie miałam to samo pytanie. Bo czytałam, że planety w VII domu modyfikują znaczenie DC, ale nie bardzo rozumiem czy one opisują różnych partnerów w różnych etapach życia, czy raczej różne aspekty tej samej projekcji?


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Tola.2 Nie do końca ani jedno ani drugie. Planety w VII to bardziej jak konkretne tematy, które wychodzą w relacjach. Neptun wskazuje na idealizację albo rozmycie granic, Wenus na potrzebę harmonii i estetyki. To się nie wyklucza, ale każda planeta akcentuje coś innego. Pytanie jest raczej, które z nich jest silniej aspektowane.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 380

@Baltazar Dokładnie i to mi się bardzo łączy z tytułem tego wątku. Jeśli DC to nie jest portret partnera, ale wielowarstwowy obraz energii relacyjnej, to konflikt, który czujemy z partnerem, może być w gruncie rzeczy konfliktem między różnymi warstwami własnej mapy. Baltazar, a jak ty sam czujesz ten Neptun kontra Wenus w swoich relacjach??


Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Wiciokrzew77, trafne pytanie i troche mnie to rozbija. Bo rzeczywiście mam taką tendencję że najpierw widze w partnerze coś pięknego, jakąś harmonię, a potem ta Neptunowa mgła wchodzi i zaczynam projektować na niego cechy, których nie ma. I potem się dziwię, że go nie rozumiem. Ale nie wiedziałem, że to może być akurat ta kombinacja planet


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 588

@Baltazar To brzmi bardzo znajomo. U mnie z DC w Byku było podobnie - najpierw stabilność partnera mnie przyciągała, a potem okazywało się, ze ta "stabilność" to jest po prostu opór przed zmianą, i zaczynał mnie dusić. Ciekawi mnie, czy u ciebie ta idealizacja neptunowa też się potem odwracała w cos trudnego?? 🙂


Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Adeptka No właśnie tak. I to jest ten moment gdy partner nagle wydaje się kimś zupełnie innym niż na początku. Tylko teraz zastanawiam się,czy to on się zmienił, czy ja poprostu zacząłem widzieć go bez tej neptunowej mgły. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to mnie bardziej dezorientuje niż wyjaśnia, szczerze. Czyli mapa mówi ci jednocześnie kilka różnych rzeczy o relacjach i masz sam zdecydować, które jest "właściwe"? Jak to praktycznie ugryźć??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Klimcia90 To nie jest tak że decydujesz które jest właściwe. One wszystkie są prawdziwe jednocześnie. Weźmy ten przykład z Neptunem i Wenus w VII - taka osoba będzie jednocześnie idealizować partnerów I szukać harmonii, piękna w relacjach. To nie są alternatywy, to warstwy. I właśnie to napięcie między warstwami może być źródłem konfliktu, o którym rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@maciejos)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale chwila bo tu jest ważne pytanie. Jeśli ta projekcja jest tak automatyczna i nieuświadomiona,to czy w ogóle można ją wychwycić zanim się wejdzie w relację? Bo te wszystkie mechanizmy brzmią sensownie z perspektywy czasu, ale czy astrologia może tu ostrzec z wyprzedzeniem??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Maciejos To jest sedno. I tu jest różnica między używaniem mapy jako inwentarza własnych tendencji a próbą przewidywania. Mapa może ci powiedzieć "miej na uwadze, że masz skłonność do idealizacji" - i to jest użyteczne. Ale nie powie ci "ta konkretna osoba będzie twoją projekcją". To zawsze wymaga pracy z samym sobą, nie tylko z mapą.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@sybilia69)
Połączone: 2 lata temu

A jak w takim razie odróżnić normalny etap zakochania,gdzie wszyscy trochę idealizują, od tej neptunowej projekcji DC? Bo brzmi jakby każda nowa miłość była z automatu projekcją, a to trochę przesadzone chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Sybilia69 Dobre pytanie. Zakochanie zawsze ma element projekcji, to fakt. Różnica jest w tym, co sie dzieje, gdy ta pierwsza faza mija. Zdrowa relacja ewoluuje, obie osoby widzą się coraz realniej. Projekcja DC jest głębsza - tam partner pełni rolę "nosiciela" energii, której nie uznajesz w sobie, i ta rola nie odpuszcza nawet po latach.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

To brzmi jakby każda relacja DCowa była skazana na porażkę, a tego chyba nie chcemy mówić bo to by było depresyjne. Czy jest jakaś wersja, w której ta dynamika jest zdrowa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 380

@Tola.2 Nie jest skazana na porażkę, tylko na transformację. moim zdaniem te relacje, gdzie DC mocno gra, mogą być jedne z najważniejszych, właśnie dlatego że zmuszają do pracy z tym nieintegrowanym materiałem. Pytanie czy obie strony są gotowe na to że relacja przestanie być projekcją.


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Wiciokrzew77 oj, mam wrażenie, że to pytanie troche rozdziela terapię i relację jako oddzielne przestrzenie, a one się przenikają. Relacja sama w sobie może być miejscem przepracowania, ale tylko jeśli obie strony są gotowe na to, że bedzie przez jakiś czas bardzo niewygodnie. I tu wracamy do tego co Wiciokrzew77 pisała o gotowości na transformację relacji.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 616

@Szafirek84 A jak to wygląda od strony mapy? Czy są jakieś konfiguracje w synastrii, które wskazują, że para MA tę gotowość, czy to jest coś czego astrologia po prostu nie uchwytuje?


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Klimcia90 W synastrii można patrzeć na to, jak Pluton jednej osoby aspektuje mapę drugiej. Silne trygony plutonowe to zazwyczaj sygnał, że transformacja może zajść łagodniej. Kwadraty plutonowe z Ascendentem lub Słońcem są bardziej burzliwe. Ale to nadal tylko wskazówki dotyczące stylu przejścia przez zmianę, nie gwarancja, że do niej dojdzie. I zgodę z Cosmią muszę przyznać niechętnie: sama wiedza w relacji to za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

No ale jak to wygląda w praktyce, ta "gotowość"? Bo to brzmi pięknie w teorii, ale znam sporo osób, które chodzą na terapię latami i nigdy nie dochodzą do żadnej integracji DCowej energii. A relacja tymczasem albo trwa w bólu, albo się kończy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Cosmia Właśnie tu jest granica między astrologią a psychologią. Mapa pokazuje tendencje i tematy, ale sam proces integracji to już praca, którą astrologia może nazwać, ale nie zastąpi. I zgadzam się z tobą, że ta romantyzacja integracji jest trochę naiwna. Nie każda relacja DCowa kończy się rozwojem - część po prostu kończy się, i to też jest odpowiedź.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 616

@Tekla73 A czy jest jakiś wskaźnik w mapie, ktory mówi, że ktoś MA potencjał do tej integracji? Czy to już całkiem poza zakresem astrologii? 🙂


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Klimcia90 Można patrzeć na VIII dom bo on rządzi transformacją i tym, co ukryte. Silny VIII dom albo mocno aspektowany Pluton mogą wskazywać, że ktoś ma zasoby do głębszej pracy z tym materiałem. Ale to są wskazówki, nie gwarancje.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To teraz mam inne pytanie,bo ta rozmowa mnie nakręciła. Czy jeśli dwie osoby mają wzajemne DC na swoich Ascendentach, czyli tzw. nakładka DC w synastrii, to ta projekcja jest obustronna? I czy to znaczy, ze konflikt jest wtedy podwójnie silny, czy może sie jakoś równoważy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Adeptka To bardzo konkretne pytanie i lubię je,bo rozbija kilka założeń naraz. nakładka DC w synastrii, czyli AC jednej osoby na DC drugiej, to jedna z bardziej intensywnych konfiguracji. ale czy projekcja jest obustronna? Nie do końca symetrycznie. Osoba, której AC pada na DC partnera, widzi w nim coś, czego szuka w relacji. Osoba po stronie DC czuje się "widziana", ale nie zawsze rozumie dlaczego. To nie jest lustro, to bardziej jak dwie osoby patrzące w różnych kierunkach i widzące się nawzajem przez przypadek. Czy konflikt się wzmacnia? Niekoniecznie podwaja, ale komplikuje, bo każda strona projektuje w trochę inny sposób.


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 588

@Ignas02 Czyli to jest asymetryczna dynamika? Jedna osoba szuka, druga jest widziana? To brzmi jak przepis na nierówną relację. Osoba po stronie DC czuje się doceniana, ale może nie rozumieć, za co, i to z czasem może zacząć ją irytować albo wręcz przytłaczać, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

A mnie tu uderza coś innego. Rozmawiamy o projekcji,o DC, o tym kto kogo widzi ale cały czas zakładamy, że te mechanizmy działają niezależnie od woli. Czy można w ogóle świadomie wyjść z tej roli? Bo jeśli jestem "nośnikiem" czegoś dla partnera, to czy mogę mu powiedzieć wprost "hej, projektujesz" i to cokolwiek zmieni? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Baltazar Próbowałam czegoś podobnego w jednej relacji i mogę powiedzieć że intelektualne nazwanie tego nic nie zmienia. Naprawdę nic. Możesz oboje siedzieć, rozmawiać o projekcji, oboje to rozumieć i dalej w nią wchodzić. Więc to pytanie o wolę jest ważne, ale odpowiedź nie jest optymistyczna.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 325

@Cosmia Ale czy to znaczy, że ta praca ma sens tylko w terapii, nie w relacji? Bo jeśli nazwanie tego w relacji nie działa, to gdzie to się przepracowuje?


Odpowiedz
Wpisy: 380
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytając tę rozmowę myślę, że gdzieś po drodze zaczęliśmy zakładać, że integracja DC zawsze musi być bolesna. A co jeśli są relacje, gdzie ta praca dzieje się bardzo organicznie, bez wielkich kryzysów? Albo czy takie relacje w ogóle istnieją przy mocnej nakładce DC?


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@sybilia69)
Połączone: 2 lata temu

Też mam to pytanie od jakiegoś czasu. Czy mocna dynamika DCowa zawsze oznacza, że będzie trudno? Bo znam parę, która jest razem dużo lat i wyglądają... normalnie, spokojnie. A mają właśnie takie wzajemne nakładanie się AC i DC. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Sybilia69 "Wyglądają spokojnie" to nie jest dowód na brak głębokiej pracy. Czasem te pary które przepracowały DCową dynamikę, wyglądają na zewnątrz właśnie tak: zwyczajnie, bez dramatów. Dramat był wcześniej albo wewnątrz, nie na widoku. Choć oczywiście nie wiem nic o tej konkretnej parze, którą masz na myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@maciejos)
Połączone: 4 miesiące temu

Okej,ale to jest nieweryfikowalne, nie? Możemy powiedzieć o każdej parze albo "jeszcze nie weszli w kryzys" albo "już go przeszli". W ten sposób każdy przypadek pasuje do teorii. Jak astrologia radzi sobie z tym problemem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Maciejos To jest bardzo uczciwe pytanie i cieszę się, że ktoś je zadał. Astrologia opisuje tendencje, nie wyniki. I masz rację, że tłumaczenie post factum jest zawsze łatwiejsze. Ale to nie jest wada tylko astrologii, to jest problem każdego języka opisującego ludzką psychikę, włącznie z psychologią. Prognozy są trudne, bo zachowanie zależy od zbyt wielu zmiennych.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Ale wtedy po co wogóle używać mapy do relacji? Jeśli nie możemy przewidzieć ani zagwarantować niczego konkretnego,to co nam daje synastria poza ładnym opisem po fakcie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 588

@Baltazar A nie chodzi o to, że mapa daje ci słownik? Nie mówi co będzie, ale daje ci nazwy dla rzeczy, które czujesz, a których bez tego słownika nie możesz nazwać. I to jest wartość. Przynajmniej dla mnie tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 380
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew77)
Połączone: 8 miesięcy temu

No, dokładnie tak to rozumiem. I wracając troche do tytułu tego wątku: jeśli DC to nie portret partnera, tylko opis energii relacyjnej, to mapa przestaje być wyrocznią "z kim ci będzie dobrze", a staje się mapą tego, z czym ty pracujesz w każdej bliższej relacji. To zmienia pytanie z "czy on mi pasuje" na "czy jestem gotowa spotkać to, co moje DC wywołuje".


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@chryzoprazka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę tu może z bardziej podstawowym pytaniem, bo śledzę tę rozmowę od dawna i jest dla mnie za szybka w kilku miejscach. Czy DC zawsze opisuje "ciemną" stronę, coś trudnego? Bo tu dużo mówicie o konflikcie, projekcji, pracy. A może DC może być też czymś po prostu pięknym, czego nam brakuje? 🙂


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Chryzoprazka Bardzo dobre pytanie, bo ta rozmowa rzeczywiście skupiła się na trudniejszej stronie. DC nie jest z definicji ciemną stroną. To jest biegun osi AC-DC, czyli coś, co jest komplementarne do naszego naturalnego sposobu bycia. Może to być coś, czego ci brakuje i co cię przyciąga, ale niekoniecznie coś, co boli. Zależy co tam masz i jak z tym pracujesz. 🙁


Odpowiedz
(@chryzoprazka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Szafirek84 Okej, ale wracając do tego co napisał Szafirek84 - że DC może być też czymś, czego pragniemy, a nie tylko czymś trudnym. Jak to się ma do konfliktu w uczuciach? Bo jeśli pragniemy tej energii, to dlaczego tak często w relacjach DCowych pojawia się właśnie tarcie, a nie spokój? 😀


Odpowiedz
(@adeptka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 588

@Chryzoprazka Myślę, że to dlatego, że pragnienie i komfort to dwie różne rzeczy. Możesz pragnąć kogoś, kto jest twoim DC i jednocześnie czuć się przy nim kompletnie rozbita. Ja tak miałam z osobą, która miała Marsa dokładnie na moim DC. Chciałam tej energii i jednocześnie nie mogłam jej znieść. Czy to komuś brzmi znajomo??


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 325

@Adeptka Bardzo mi to brzmi znajomo. Ale chcę dopytać - czy to Mars na DC robił to tarcie,czy może raczej twoje własne wyparte Marsjańskie cechy, które ta osoba uruchamiała? Bo to jest chyba sedno całej tej rozmowy o DC i konflikcie.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@eufemka)
Połączone: 1 rok temu

A mi się śniło niedawno coś, co chyba miało związek z tą energią, o której tu piszecie, taka postać która była do mnie podobna ale odwrócona, jakby lustrzana. Czy to mogłoby być symboliczne wyobrażenie DC? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś02)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 170

@Eufemka wow, to interesujące doświadczenie ale tu trzeba by bardzo ostrożnie łączyć sen z konkretnym miejscem w mapie. Lustra w snach mają wiele interpretacji, niekoniecznie astrologicznych. Jeśli chcesz to pogłębić, to może bardziej dedykowany dział lepiej pasuje, bo tu możemy zabrnąć w niezbyt precyzyjne skojarzenia i zgubić temat 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie to pytanie,które powinniśmy sobie zadawać. I mam wrażenie, że większość ludzi zakłada, że DC przyciąga konflikt dlatego, że "taki jest ten człowiek z DC". A nie dlatego, że to my sami jesteśmy podzieleni wewnętrznie. Relacja tylko to ujawnia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Cosmia No dobrze ale to robi z DC troche pułapkę bez wyjścia. jeśli konflikt jest w nas, a DC tylko go ujawnia, to czy oznacza to, że każda relacja DCowa skazana jest na ten konflikt do momentu pełnej integracji? A co jeśli ta integracja nigdy nie nastąpi? Czy wtedy poprostu nie wchodzi się w takie relacje?


Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Baltazar Nie powiedziałabym "pułapka". Raczej powiedziałabym "zwierciadło". I nie, nie sądzę, że to skazuje kogokolwiek na wieczny konflikt. Ale chyba najpierw trzeba by ustalić, co rozumiemy przez "integrację DC" - bo mam wrażenie, że każdy tu rozumie to troche inaczej.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: