Ostatnio dużo myślę o tym, jak ascendent wpływa na to, jak inni nas postrzegają. Wiem, że jest taka koncepcja niskiego i wysokiego wyrażenia ascendentu i zastanawiam się czy macie wrażenie, że na przestrzeni czasu sami zmienialiście to, jak "wyglądacie" dla innych - mówię tu o pierwszym wrażeniu, o tej energii którą wysyłacie. Bo u mnie ascendent jest w Skorpionie i jak byłam młodsza to podobno robiłam naprawdę ciężkie wrażenie, ludzie się mnie bali zanim mnie poznali. Teraz mi mówią że jestem głęboka ale przystępna. Ciekawi mnie, czy to właśnie jest ten wyższy wyraz ascendentu? I czy ktoś świadomie nad tym pracował, czy to samo przyszło z wiekiem?
To ciekawe pytanie i dobrze że je zadajesz, bo wiele osób myli ascendent z charakterem. Zanim pójdziemy dalej - jak rozumiesz to rozróżnienie niski/wysoki? Bo różne szkoły astrologiczne trochę inaczej to ujmują i chciałabym wiedzieć, z jakiego punktu wychodzisz.
Oj tam, dokładnie tak to opisujesz i to ma sens. Dodam tylko że ascendent to nie tylko to jak nas widzą inni, ale też jak my sami reagujemy na nowe sytuacje i nowych ludzi. Niski wyraz to często ta warstwa obronna - ktoś z ascendentem w Byku może być przy pierwszym kontakcie odczytywany jako leniwy albo oporny, choć to po prostu jego mechanizm oceniania czy sytuacja jest bezpieczna. Wysoki wyraz to spokój i stabilność, ktore już niekoniecznie alarmują otoczenie.
ja mam ascendnet w bliźnietach i zawsze myślałam że to dla mnie dobre bo podobno bliźnięta są towarzyscy. ale kilka osby mi powiedziało że sprawiam wrażenie niezdecydowanej i chaotycznej. to jest ten niski wyraz o którym piszecie?
Dołączam do wątku bo mnie to mocno dotyczy. Mam ascendent w Koziorożcu i przez lata słyszałam, że jestem zimna i niedostępna. Dosłownie ludzie zakładali, że jestem wyniosła zanim zamienili ze mną słowo. Zaczęłam świadomie pracować nad tym żeby nie hamować od razu każdej emocji przy pierwszym kontakcie i faktycznie coś się zmieniło. Ale zastanawiam się - czy to znaczy że "uciekam" od swojego ascendentu czy że osiągam ten wyższy poziom?
Niski wyraz to często napięcie. Coś w zachowaniu tej osoby jakby nie pasuje do całości,jest przesadzone albo obronne. Wysoki wyraz ma w sobie spokój - ta cecha działa na rzecz człowieka, a nie przeciwko niemu i jego otoczeniu. W nowych relacjach widać to szczególnie przy pierwszych kilku spotkaniach.
Oj, a ja w ogóle nie rozumiałam że ascendent może mieć jakiś wyraz niższy czy wyższy, myślałam że poprostu ascendent jest jaki jest i koniec. to znaczy że można go jakoś rozwijać? to chyba bardziej skomplikowane niż horoskopy które czytam w gazetach 🙂
obliczałam kiedyś przez jakąś stronę i wyszło mi Panna, ale nie byłam pewna czy wpisałam dobry czas urodzenia bo nie znam go dokładnie. co to wtedy znaczy jeśli czas jest niepewny?
Przy niepewnym czasie urodzenia ascendent jest właściwie niewyliczalny w sposób pewny,bo zmienia się co dwie godziny mniej więcej. Można próbować rektyfikacji - to technika gdzie patrzy się na ważne wydarzenia z życia i wstecznie dopasowuje czas - ale to już zaawansowana praca. Na razie możesz spróbować przeczytać opisy kilku sąsiednich ascendentów i zobaczyć który bardziej pasuje do tego jak cię odbierają nowi ludzie.
Trochę sceptycznie podchodzę do tego tematu, bo mam ascendent w Lwu i przez całe życie byłem raczej cichy i nie lubiłem być w centrum uwagi. Więc skąd mam wiedzieć że to niski wyraz a nie poprostu że astrologia nie działa na każdego tak samo??
Właśnie doszłam do tego wątku i bardzo mi odpowiada ta rozmowa. Mam ascendent w Rybach i w nowych relacjach ciągle słyszę że jestem tajemnicza i trudna do uchwycenia. Jeden znajomy powiedział mi ostatnio że nigdy do końca nie wie co myślę. Nie wiem czy to niski wyraz Ryb czy po prostu taka jestem. Jak wy to rozróżniacie u siebie?
ja czytam o tych Rybach i mam pytanie - czy wysoki wyraz znaczy że trzeba być bardziej otwartą i gadatliwą? bo mi się wydaje że tajemniczość może być spoko, tylko że musi być zachęcająca a nie zamykająca. czy dobrze to rozumiem czy mieszam pojęcia
Eh, czytam tę rozmowę i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy wyraz ascendentu w nowych relacjach to jest stały wzorzec, czy zmienia się w zależności od tego z kim się zaczyna kontakt? Bo mam wrażenie że przy niektórych ludziach automatycznie wypadam lepiej, a przy innych od razu wychodzi ze mnie to co najgorsze. Mam ascendent w Strzelcu i przy pewnych osobach jestem od razu otwarta i ciepła, a przy innych - jakby ktoś wyłączył światło.
Ech, a ja mam pytanie do tych co tu są dłużej w temacie - czy to wogóle jest możliwe żeby ktoś miał przez całe życie tylko niski wyraz? Znaczy czy są takie osoby które nigdy nie przeszły do wyższego,czy to się zawsze jakoś zmienia samo?
przepraszam że wchodzę z boku ale właśnie czytam cały ten wątek od początku i mam pytanie - jak długo zazwyczaj trwa zanim ktoś zobaczy nasz wysoki wyraz ascendentu? Znaczy, czy to jest kwestia jednego spotkania czy musi minąć dużo czasu?
Boże, dopiero dołączam do tej rozmowy i jestem pod wrażeniem jak dokładnie to opisujecie. Mam ascendent w Wadze i zawsze ludzie mi mówią że jestem miła, ale jakoś nijaka przy pierwszym poznaniu. To by pasowało do niskiego wyrazu? Tak bardzo się staram żeby wszystkim było dobrze że chyba znikam za tą miłością.
To paradoks ascendentu w ogóle. Im bardziej świadomie próbujesz nim zarządzać, tym bardziej możesz go wypaczać. Ascendent działa najlepiej kiedy przestaje być projektem, a staje się po prostu tym jak wchodzisz do sytuacji. Może dlatego stres obniża wyraz - bo przy stresie wszystko staje się projektem.
Ojoj, czytam ten wątek bo zaczepił mnie ktoś o ascendent i troche nie rozumiem jednej rzeczy. piszecie że można pracować nad wyrazem ascendentu ale czy to nie znaczy że go zmieniamy? A jeśli go zmieniamy to czy to nadal jest ten sam ascendent czy już coś sztucznego?
Dobra, rozumiem już że to nie zmiana znaku tylko jakości. Ale mam kolejne pytanie - jak w praktyce odróżnić że coś jest "wyższym wyrazem" Koziorożca od zwykłego udawania spokoju? Bo można przecież udawać dojrzałość i zimną krew, prawda? Skąd wiadomo gdzie jest granica?
Mam dokładnie to samo z tą ulgą i Hilek mi właśnie wyjaśnił że mam Strzelca na ascendencie. Więc chyba to jest ten niski wyraz o którym tu wszyscy piszą - zaciskam się przez całe pierwsze spotkanie i potem jestem zmęczony zamiast naenergetyzowany. Czy to wogóle da się naprawić czy poprostu tak mam?
O Boże, to dotyczy też mojej Wagi. Sama prawie nigdy nie otwieram przestrzeni, zawsze czekam aż ktoś zacznie i potem się dostosuję. I teraz rozumiem dlaczego mówią że jestem miła ale nijaka. Nie ma czego się uchwycić bo ja się do wszystkiego dostosuję. Martynka wcześniej pisała żeby wnosić własny smak do rozmowy - ale jak, dosłownie jak to się robi praktycznie?
No, ta zasada z jednym zdaniem własnej opinii mi się podoba ale mam pytanie - co jak ta opinia jest błędna albo ktoś się nie zgodzi? bo właśnie dlatego chyba nie wyraźam opinii bo się boję że będzie głupia i to mnie blokuje przy nowych ludziach. czy to jest typowe dla niskiego wyrazu bliźniat na ascendencie? :/
Ojejku, sybilia, mam wrażenie że to pytanie "czy to znak czy po prostu ja" jest jakimś centralnym pytaniem tego wątku i pojawia się tu właściwie przy każdym znaku. Mnie to zawsze rozśmiesza trochę bo co znaczy "po prostu ja" jeśli ascendent opisuje właśnie to jak wchodzisz w kontakt ze światem? Może nie ma między tym wielkiej różnicy.
Przepraszam że wchodzę ale muszę zapytać o coś konkretnego bo sie zgubiłam troche w tej dyskusji. Czy te wyrazy niski i wysoki to jest coś co astrolodzy oficjalnie opisują, znaczy czy jest jakiś system który to określa, czy to jest bardziej intuicyjne podejście? Chcę zrozumieć skąd to pochodzi.
chcę się upewnić że dobrze rozumiem - wyższy wyraz to nie jest coś co można sobie po prostu postanowić i już? czyli na przykład ja mam Barana na ascendencie i nie mogę po prostu zdecydować "od jutra będę bardziej zdecydowana przy nowych ludziach" i to nie zadziała?
to co Hilek napisał o Baranie mnie trochę zmroziło bo właśnie tak to u mnie wygląda - postanawiam sobie że będę inna i nic z tego nie wychodzi. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem tę różnicę - czy to znaczy że w ogóle nie ma sensu próbować, czy chodzi o to że sposób próbowania musi być inny?
mam pytanko do Martynki i Hilka - to co mówicie o przepracowaniu wzorca brzmi sensownie ale jak to się robi konkretnie? bo to jest abstrakcyjne. czy to jest terapia, medytacja, czas, co? pytam bo mam te Bliźnięta i ciągle nie wiem jak z tego wybrnąc
