To co opisuje Tamarka to klasyczny rozdźwięk między ascendentem a resztą mapy. Ascendent to nie jest 'twoja maska' w złym sensie, to jest coś w rodzaju pierwszego języka którym mówisz do świata. Jeśli ten język brzmi chłodniej niż to co czujesz, to nie ma nic dziwnego że odbierają cię inaczej niż jesteś.
Trzeba by się jednak zastanowić czy to jest cecha Wodnika na ascendencie, czy cecha każdego kto jest po prostu niestandardowy. Bo etykieta 'dziwak' to jest etykieta społeczna, nie astrologiczna. Ktoś z Koziorożcem na ascendencie też bywa odczytywany jako zimny i trudny.
Mam pytanie bo to połączenie dwóch wątków z tej rozmowy. Czy ta 'nieprzewidywalność na zewnątrz' o której mówicie, ma coś wspólnego z tym rytmem intymności o którym pisała Filomena wcześniej? Tzn. czy partner który widzi nieprzewidywalność w codziennym kontakcie, tym trudniej mu zrozumieć ten cykl bliskość-odejście?
Słuchajcie, wracam do czegoś co mnie kręci od kilku postów. Jeśli ta nieprzewidywalność na zewnątrz jest w jakiś sposób połączona z tym jak Wodnik przetwarza emocje, to czy ktoś pracował z tym przez ciało? Bo ja mam wrażenie że u siebie to jest dosłownie zamknięcie energetyczne w okolicy splotu słonecznego, nie w sferze sakralnej jak mówiłem wcześniej.
Chcę zapytać Eleonorkę o coś konkretnego. Piszesz dużo o tym co czujesz i o poprzednich relacjach. Ale jak teraz, z tym co wiesz o swoim ascendencie, wyobrażasz sobie że mogłabyś to jakoś wytłumaczyć partnerowi na początku relacji? Czy to w ogóle jest dla ciebie do wyobrażenia?
Eleonorka trafila w cos bardzo waznego. Moim zdaniem polowa trudnosci nie jest w tym że mamy tę potrzebę, tylko w tym ze nie mamy jak to powiedziec bez ze partner slyszy 'nie chcę cię'. Ja próbowalam tłumaczyć i zawsze wychodziło gorzej niz lepiej.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie pisałam, ale to zdanie Tamarki mnie zatrzymało. Bo to jest chyba poza astrologią, to jest po prostu komunikacja. Czy jest jakiś sposób żeby to powiedzieć który działa? Ktoś znalazł?
Myślę że tu jest głębszy problem. Jeśli ktoś nie ma własnego doświadczenia z potrzebą przestrzeni po bliskości, to żadne słowa tego nie wyjaśnią do końca. To jest jak tłumaczyć smak komuś kto nigdy tego nie jadł.
Ja mam pytanie trochę z boku, ale chyba ważne. Czy ta potrzeba przestrzeni po bliskości to jest coś co macie zawsze, z każdym partnerem, czy to jest zależne od tego jak bezpiecznie się czujecie w relacji? Bo zastanawiam się czy to jest cecha ascendentu czy może raczej reakcja na konkretną dynamikę.
Tylko że to co opisujecie, Sewer i Pranava, brzmi jak coś co mogłoby dotyczyć każdego wrażliwego człowieka niezależnie od ascendentu. Jak odróżniacie co jest Wodnikiem, a co jest po prostu empatyczną budową?
Przepraszam że wchodzę, ale próbuję to połączyć ze swoim Strzelcem. Czy jeśli mam Strzelca w słońcu i Wodnika na ascendencie, to ten chłód z zewnątrz może być sprzeczny z tym jak wewnętrznie czuję emocje? Bo ja je czuję bardzo mocno, tylko właśnie, nikt nie wierzy.
Dobra ale ja chcę wrócić do tytułu wątku bo trochę odpłynęliśmy. Ten 'dziwak' z pytania Tamarki, czy to jest etykieta którą sami przyjmujecie czy ktoś realnie wam tak mówi? Bo to jest duża różnica między tym jak nas widzą inni a tym co sami o sobie myślimy.
Słucham tej rozmowy od pewnego czasu i mam pytanie które mnie nurtuje. Czy ktoś z was ma w mapie element który według was łagodzi tę powłokę Wodnika na zewnątrz? Tzn. coś co sprawia że mimo wszystko ludzie łatwiej do was docierają?
Dobra, sprawdziłam na astro.com i mam Wenus w Strzelcu. Czy to jest ten dobry aspekt o którym mówiłaś Filomena? Nie wiem jak czytać te linie w tabeli, jest tam dużo cyfr i symboli i trochę się gubię.
A ja wróce do pytania Eleonorki bo myślę że to jest clue tego wątku. Ona powiedziała że zaczęła przyjmować słowo 'dziwna' jako opis siebie i to mnie uderzyło. Czy wy też to zrobiliście kiedyś? Internalizacja tej etykiety? Bo u mnie była konkretna chwila kiedy zdecydowałam że owszem, jestem dziwna, i to jest ok, ale to była świadoma decyzja a nie coś co mi ktoś zrobił.
tak właśnie, to było stopniowe, nikt nie powiedział mi tego jednym zdaniem. Najpierw słyszałam 'jesteś nieobliczalna', potem 'nigdy nie wiem co myślisz', a potem sama zaczęłam mówić o sobie 'jestem trochę dziwna' jakby uprzedzając ocenę. Czy to jest coś typowego dla Wodnika na ascendencie, to wyprzedzanie?
Ale czy Wodnik na ascendencie ma jakiś monopol na to wyprzedzanie? Bo to brzmi jak coś co robi dużo osób, niezależnie od mapy. Ciekawi mnie czy to jest naprawdę cecha tej pozycji czy po prostu coś co przypisujemy jej bo pasuje do narracji.
Rozumiem zastrzeżenia Wajdeloty i Czarka, ale wydaje mi się że jest jeden element który jest specyficzny dla tej pozycji. To nie jest samo wyprzedzanie, tylko to że ta powłoka jest widoczna od pierwszego kontaktu. Z Wodniakiem na ascendencie ludzie często od razu zakładają dystans jeszcze zanim ta osoba cokolwiek powie. Więc ta etykieta 'dziwny' często przychodzi szybciej i z mniejszą podstawą niż przy innych pozycjach.
No dobra ale mnie bardziej interesuje wątek z tytułu, czyli ten seks i intymność. Bo dużo mówimy o tym jak nas widzą inni, o 'dziwaku', ale to jest tylko połowa pytania Tamarki. Ta druga połowa o trudnościach z zaufaniem w łóżku trochę nam przepadła.
Aldona ma racje, sama zgłosiłam ten wątek bo to jest dla mnie ważne. Ten 'dziwak' to tylko efekt zewnętrzny. To co jest trudniejsze to właśnie ten moment kiedy ktoś chce prawdziwej bliskości i ta szyba nie chce opaść. Czy ktoś ma doświadczenie z tym jak to wygląda w praktyce w relacji? Nie teorii, tylko jak to przeżywa partner.
Z mojego doświadczenia partner to przeżywa jako odrzucenie. Nie jako 'on potrzebuje przestrzeni', tylko jako 'on mnie nie chce'. I to jest najtrudniejsza rzecz do wytłumaczenia, bo z mojej strony ta przestrzeń to jest dbanie o siebie żeby w ogóle móc być blisko. Bez niej jestem gorszy. Ale po drugiej stronie to jest pustka.
To co Sewer opisuje to jest coś co zapisałam w kontekście czakry serca. Kiedy ta potrzeba reintegracji po bliskości dotyczy energii, to partner dosłownie wyczuwa wycofanie pola, nawet jeśli fizycznie jesteś obok. I to jest trudne do wyjaśnienia słowami bo to się dzieje na poziomie który poprzedza słowa. Mam pytanie, czy ktoś próbował jakoś pracować z tym energetycznie przed bliskością zamiast po, żeby ta potrzeba wycofania była mniejsza?
Wracając do pytania o intymność i zaufanie, bo Aldona słusznie zwróciła uwagę. Chciałam zapytać czy ta trudność z opadaniem szybki dotyczy tylko fizyczności, czy też emocjonalnego odsłaniania się? Bo to są dwa różne rodzaje bliskości i ciekawi mnie czy Wodnik na ascendencie blokuje oba tak samo.
To co Emilka opisuje jest dla mnie ważnym tropem. Fizyczność jako łatwiejsza od emocjonalności przy Wodniku na ascendencie, to wpisuje się w sposób w jaki Wodnik w ogóle działa, czyli przez abstrakcję a nie przez czucie. Seks może być abstrakcyjny, może być aktem bez odsłaniania wnętrza. Ale powiedzenie 'boję się że mnie zostawisz', to już wymaga zdjęcia tej szybki całkowicie.
No dobra, Pelagiusza, to mnie zatrzymało. Mówisz że seks może być abstrakcyjny i przez to łatwiejszy, ale nie rozumiem jak coś fizycznego może być abstrakcyjne. Możesz to jakoś rozwinąć bo brzmi trochę jak gdybanie?
Słucham was i myślę że schodzimy do czegoś bardzo konkretnego, czyli jak ta pozycja działa na poziomie odczucia a nie tylko zachowania. Sewer pytał czy wie kiedy szyba opada. Ja mam podobne pytanie do siebie: czy ja chcę żeby opadła, czy tylko chcę chcieć? Bo to jest dla mnie trudne do rozróżnienia.
Zatrzymuję się przy tym co Tamarka napisała, bo 'chcę chcieć' to jest bardzo precyzyjne rozróżnienie. Czy to jest specyfika Wodnika na ascendencie czy raczej opis kogoś kto jest po prostu mocno zintelektualizowany emocjonalnie? Pytam serio, bo mam znajomego z Koziorożcem na ascendencie i Merkurym w Rybach i on opisuje dokładnie to samo.
